netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

9 odpowiedzi3 064 wyświetleniazałożony przez daro35, 05.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez daro35 (2014-05-05 12:59:19)

Temat: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Witam wszystkich,
jestem tu nowy ale od jakiegoś czasu przeglądam to forum, opowiem swoją historię, ma 35 lat moja żona 33, mamy 4 lenią córeczkę, po ślubie jesteśmy 7 lat ale ze sobą jesteśmy 13 lat. Moja trudna sytuacja wynikła ok 2 m-c temu jak żona stwierdziła że chce się ze mną rozwieść bo już mnie nie kocha, a doszło to do tego w sytuacji kiedy już od 1 m-c coś się między nami zaczęło psuć nie chciał ze mną na spacerze nawet iść za rękę. Zacząłem się zastanawiać czy ona nagle sobie kogoś nie znalazła no i oczywiści przejrzałem jej telefon z kim się kontaktuję, sms, no i tknęło mnie pewne imię z którym się dość często kontaktowała lecz wiadomości były pokasowane, wiec nie wytrzymałem i zacząłem się dopytywać o nas i kto to jest pan M, a ona mi powiedziała że kolega z pracy, i pękła i powiedział że mnie nie kocha że uczucia gdzieś indziej ulokował, i chce abyśmy się rozwiedli a ja po długiej rozmowie przytaknąłem że dla dobra dziecka nie będę robił walki między nami Od tego czasu  przez kilka dni świat mi się zawalił nie jadałem przez 4 dni i nie spałem, nasza rodzina została poinformowana o takim fakcie rozwodu. Po trzech dniach stwierdziłem że ostatni raz spróbuję porozmawiać z żoną abyśmy dali sobie czas  spróbować odbudować naszą relacje i abym ja mógł się zmienić bo do mojego zachowania i charakteru miał najwięcej uwag, i moja żona pękła i ustaliliśmy że daje mi czas do końca roku aby spróbować, choć nie mogę na nić liczyć z jej strony.

Teraz trochę o sobie aby nie było że to tylko po jej stronie jest wina ja niestety przez ostatni rok wpadłem w nałóg grania w grę online, żona ciągle mi  mówiła żebym nie grał a ja jak w amoku grałem coraz więcej i kilka razy jej obiecałem że nie będę tyle grać ale po 2 tyg znów robiłem to samo, po roku jednak dotarło do mnie jak wiele przez to straciłem i odciąłem się całkowicie od grania i nie gram już od 6 m-c i nie mam z tym problemu, i przez chwilę żona to doceniła że się zmieniłem, ale w trakcie pojawił się jej pocieszyciel i przyjaciel z pracy facet żonaty z 2 dzieci,taki  flirt trwał ok m-c. W naszym związku rożnie się układało raz lepiej raz gorzej największym moim problemem było to że nie potrafiłem szczerze rozmawiać o naszych problemach, wolałem to przemilczeć nie kłócić się jakoś to minie i będzie ok i to było najgorsze moje podejście.

Teraz opowiem jak sytuacja zaczęła wyglądać po tym jak żona dała mi czas, stwierdziłem że zacznę od siebie  prace na naszym związkiem, zacząłem ćwiczyć bo trochę klika kilogramów mi się przybrało, chodzę regularnie na zajęcia aerobowe i po m-c schudłem 12 kg, lepiej się ubierać i postanowiłem pójść do psychologa, który bardzo dużo mi pomógł przetrwać ciężkie dni ale i jak próbować odbudować relację. Oczywiści żona nic mi nie  mówi że fajnie wyglądam że fajnie się ubieram ale wiem że widzi to. Co do naszych trudnych rozmów z którymi miałem najwięcej problemów , sprostałem temu wyzwaniu i rozmawialiśmy kilka razy o sobie o tym co czujemy co myślimy, moja żona bardzo emocjonalnie do tego podchodziła i płakał aby po godzinie nagle się uspokajać i rozmawiać w domu jak by się nic nie stało.

Co do swego kolegi z pracy stwierdziła że to nie do końca jest tak jak mi powiedział że to jej tylko  przyjaciel wiec stwierdziłem że ja muszę działać i przerwać ten flirt, napisałem do niego sms, że nie życzę sobie aby się z nią prywatnie kontaktował i to na razie  prośba, nic nie odpisał. po kilku dniach znów sprawdziłem że żona jakiś kontakt do niego wykonywała i napisałem do niego ponownie trochę go strasząc, a on mi odpisał żebym swoją kobietę za mordę chwycił bo ona mu się do jego życia pcha z buciorami  i on jej dał to do zrozumienia żeby na nic nie liczyła i to mnie pocieszyło, bo od tego czasu żadnego kontaktu z nim nie robiła.

Sytuacja między nami czasem idzie w dobrym kierunku a czasem odwrót, śpimy razem , czasem ją próbuję przytulić ale bez wzajemności, choć dwa razy zdarzyło się że się do mnie przytuliła. Czasem daje mi buziaka jak idzie do pracy ale to wszystko jest z mojej  inicjatywy. Śmieszne może ale nauczyłem się posługiwać pralkę i często sam coś piorę rozwieszam prasuję i takie tam, często razem pomagam w przygotowaniu obiadu, raz coś sam wymyśliłem i było nawet pyszne bo po jakim czasie żona poprosiła żeby zrobić takie samo znowu.

I  tu dochodzę do moich rozterek bo mi bardzo brakuję jej bliskości której od niej nie otrzymuję, czuję cały czas dystans, a żona mi mówi że robię to na siłę że wymuszam od niej jakiegoś buziaka, chwycenie się za rękę na spacerze, ja mówię do niej misiu, całe szczęście nie zwraca mi już uwagi na to że tak mówię, choć do mnie odpowiada po imieniu. Czasem zbiera mnie na już chwile wypalenia z moim staraniem się i zastanawiam się czy warto pracować w ten sposób jak z drugiej strony zbyt wiele nie otrzymuję bo mam czasem oczekiwania i liczyłem że da się to tak szybko odbudować, poradź  jak wy to widzicie.

2 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-05-05 13:33:36)

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Ja to widzę w ten sposób: ty ignorowałeś zonę, jej potrzeby,prośby, zatraciłeś się w grze i to trwalo jakis tam okres czasu wiec i na poprawę sytuacji trzeba będzie poczekac.Nic nie dzieje się ot tak.Widać, ze zona chciała z tobą rozmawiac,probowala cie odciagnac od nałogu a ty ją miałeś daleko wiec teraz musisz miec cierpliwosc do niej.Niepokojący jest tylko ten ,,przyjaciel".tak naprawdę to niewiadomo co ich łączyło..ale gdyby zona faktycznie z nim zerwała kontakt to jakieś szanse dla was jeszcze są...a tobie nie pozostaje nic ( o ile ci zalezy)  jak zacisnać zeby i dalej robić jak robisz,być dobrym męzem...ewentualnie mozesz porozmawiac z żona co ona czuje i to co tutaj napisałes.

3

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Na takie rzeczy trzeba czasu.. i nie stanie się to w moment.. zaniedbałeś żonę i teraz musisz dać coś od siebie .. i nie staraj się na jakiś "czas" a pokaż że się zmieleniem "na dobre" . Oczywiście nie mówię tu o tym żebyś teraz sprzątał,prał i gotował (zawsze) ale o Twoje nastawienie do niej , rodziny itp itd.. A zobaczysz że w końcu i ona to zauważy i być może się przełamie i wasze relacje znów będą takie jak wcześniej ..
Zgodzę się również z MamaNalijki .. porozmawiaj z nią.. opowiedz wszystko tak jak opisałeś to tutaj, jak wspomniałeś żona emocjonalnie do tej sytuacji podchodzi więc pewnie jest osobą wrażliwą i wątpię żeby słowa z serca (tak jak tu) nie zrobiły na niej żadnego wrażenia.. Spróbuj .. W końcu tu chodzi o wasze małżeństwo. Ale bądź dobrej myśli bo to już jeden krok do sukcesu.

Pozdrawiam serdecznie smile

4

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

W porę zareagowałeś, ja też bym postawiła na zmianę swojego podejścia, bez oczekiwania niczego w zamian. Wszelkie naciski i żale będą dawały skutek odwrotny do zamierzonego.

5

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Dziękuję za odpowiedź
I tu macie racje że w wielu sytuacja tak się zachowywałem, i dlatego chce to w sobie zmienić i pracuję nad swoim nastawieniem do związku do rodziny aby nie powielać złych nawyków, a co do tzw. przyjaciela mam nadzieję że tak jest, to sytuacja jaka między nimi była raczej  zamykał się w obrębie kilku sms, a żonie zaczęło się może zbyt dużo wyobrażać, od tego czasu tak jak pisałem nie piszą do siebie nie dzwonią a dość mocno to z inwigilowałem. A co do czasu, to wiem że jest potrzebny na odbudowę relacji, ostatnio moja żona sama zaproponowała wyjazd na kilka dni w święta do innego miasta i było naprawdę fajnie, kilka weekendów udało nam się pobyć razem bez córki dziadki się zaopiekowali, mieliśmy wspólne wypady do knajpy na jakieś tance, sama to zaproponowała, i też było miło, biegamy razem, choć przychodzą dni gdzie znów widzę wycofanie do mnie,ale normalnie rozmawiamy, czasem wspólnie się śmiejemy, życie toczy się dalej. A nawiązując do mojego podejścia aby nie mieć oczekiwań niestety ale to tak łatwe nie jest i z czasem człowiek traci wiarę w to że będzie na nowo ok między nami i wiem że na pewno nie będzie tak samo ale może lepiej i inaczej, bo czy patrząc wstecz to co już zrobiliśmy dla siebie było właściwe, a los dał nam nową szanse na to aby nasz związek był dojrzalszy.

6

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Dokładnie, "dostaliście" drugą szanse ... Myślę że jednak wszystko zmierza ku dobremu i trzymam za was kciuki ! smile

7

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Witam,
mam pytanie jak to widzicie i czy to jest właściwe rozwiązanie,
mija kolejnych kilka dni i ja muszę na kilka dni wyjechać służbowo do tego czasu funkcjonujemy w domu dość spokojnie i bez problemów , i pod wieczór rozmawiam z żoną jak już wyjechałem , a ona mi oznajmia że ma doła, że czuje się beznadziejnie i niedoceniana w pracy i takie tam i co do mnie to schemat się powtarza że nie powinienem nic oczekiwać do niej bo ona jest wypalona z uczuciem do mnie i powinniśmy odpocząć od siebie, już  kilka razy o tym rozmawialiśmy , a ja że to nie jest dobry pomysł na odbudowanie naszych relacji na odległość, a do tego zawsze takie momenty jej  przychodzą jak ja zazwyczaj na kilka dni muszę wyjechać a zaznaczam że rzadko mnie nie ma w domu.

Dochodząc do meritum mojego tematu, jak to oceniacie czy wyprowadzić się z domu na jakiś czas i cokolwiek na odległość próbować być z nią i naszą córeczką jako rodzina, a do tego przychodzi mnie pewna refleksja czemu taki schemat powtarza się kiedy mnie nie ma właśnie w domu na kilka dni i to wówczas odpoczywamy od siebie i jakoś jej z tym nie jest lepiej. Nie wiem co o tym już myśleć bo ja jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu ale moja cierpliwość może się kiedyś skończyć i coś we mnie pęknie i faktycznie rozważam taki wariant ale raczej nie widzę już później szans na cokolwiek.

8

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

1. Twoja żona zadurzyła się w tym koledze.
2. Teksty o tym jak jej źle, gdy Cię nie ma w domu, to albo zasłona dymna, czyli zeszli do podziemia albo skutek odrzucenia przez kolegę...
3. Standardem w takich sytuacjach jest adorator zapisany w telefonie jako kobieta.
4. Takie rozstanie na "gębę" byłoby głupotą, nie wiesz co myśli więc lepiej się nie wystawiać na podejrzenie o porzuceniu rodziny, jeśli już to separacja chociażby potwierdzona u notariusza.

9

Odp: małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Daro wasza rodzina od wielu miesięcy przechodzi kryzys, to nie trwa nagle tylko zbiera się latami.

Zobaczyłeś co masz dopiero gdy nagle mogłeś to stracić, teraz patrząc to zona jednak jest dla ciebie światem ale no właśnie dopiero teraz...
Twoja żona dała ci szansę bo błagałeś ale ona była już u kresu prawie zdecydowana odejść.Jestem pewna że wkurza ją ta zmiana bo popsułeś już ułożony w jej głowie plan.
Pogodziła się  z tym że niedobry mąż się nie stara, wiec ona sobie sama poradzi.

Niestety mąż po sytuacji alarmowej wziął się za siebie i o dziwo stara się naprawiać co zepsuł.
Można by powiedzieć standard.
W oczach twojej żony ciągle jesteś na warunkowym , ciągle cie obserwuje czy te zmiany sa na stałe czy jak znów zaufa to zmienisz się.
W chwilach gdy robicie coś razem fajnego ona dostrzega dawnego ciebie, ale jednocześnie strasznie boi się ci zaufać.

Twoja żona jest na takim etapie życia gdzie chciała by być doceniana w pracy, chciała by iść do przodu coś osiągnąć a nie tylko być chwalona za bycie żoną.
Wiem że dla mężczyzn to dziwne ale gdy sytuacja w związku jest już unormowana, dziecko odchowane to chce się wreszcie czegoś dla siebie.
Owszem dziecko mąż tez są dla siebie ale to raczej chodzi o prywatne zadowolenie z siebie samej.

Daro zona dała ci szanse wiec w sercu ma jeszcze uczucia dla ciebie, jednak nie naciskaj za szybko na bliskość. Oswajaj ja powoli , ty stań się jej przyjacielem.
Jako już 14latnia mężatka powiem ci że zrobisz błąd wyprowadzając się.

Ona poczuje się wolna bez obowiązków , bez tłumaczenia poco a dlaczego. Zniknie tez szansa na wspieranie siebie w jakiś kłopotach no bo jak jak ciebie nie będzie .
Dodatkowo ona cie testuje jak wyprowadzisz się to będzie znaczyło tyle- nie chciał o mnie walczyć, nie zależy mu.
Na jej prośby wyprowadzki mów otwarcie i konkretnie - Nie wyprowadzę sie bo jesteś  dla mnie najważniejsza, potrzebuje ciebie. Krótko bez dyskutowanie a ty wtedy to a ja wtedy tamto.

Nie poddawaj się jeśli rodzina jest dla ciebie ważna, ten kolega to jeszcze jeden desperacki krok żony by ktoś ja doceniał jako kobietę, ją prywatnie. By rozmawiał nie o domowych sprawach a o wielu innych.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » małżeństwo 7 letnie po groźbie rozwodu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026