Witam Was ![]()
Ilekroć patrzę na mojego syna zatopionego w ...monitorze komputera przy grze online (jak najbardziej z kolegami "online" - serce mi się kraje...
Tym bardziej, że sama (szczęśliwie) należę do pokolenia, które wychowało się "czynnie", na podwórku, w towarzystwie rówieśników z tysiącami pomysłów na aktywną zabawę do późnego wieczora, dopóki rodzice nie ściągnęli nas, nawołując z balkonów: Basia, do domu!!! - pamiętacie jeszcze takie klimaty?
Niestety, czasy się zmieniły, na szkodę naszych dzieciaków, a wszechobecne reklamy nakręcają jeszcze przeświadczenie, że wystarczy tylko szybkie łącze, tablet, kilka telewizorów, by w naszym nowoczesnym, MULTIMEDIALNYM domu zapanowało szczęście i harmonia, po prostu błogostan... Tak, nie będziemy sobie wchodzić w drogę, kłócić się o pilota, a w niedługim czasie, przestaniemy... zauważać siebie na wzajem...
Osobiście nie ulegam temu modelowi, jest jeden telewizor i jeden komputer, a my uczymy się wypracowywać kompromisy. Niestety z tego co syn mówi, jego koledzy widzą jedynie taką formę rozrywki. Rower??? - to męczące i głupie, a on sam uwielbia jeździć. Smutne to.
Przepraszam za przynudzanie.
Krótki apel:
Jeśli ktoś z Was ma podobną sytuację, a ma jakiś pomysł, chce coś z tym zrobić, niech się odezwie.