netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miec kochanka czy nie?

13 odpowiedzi9 868 wyświetleńzałożony przez Marylka30, 20.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miec kochanka czy nie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez Marylka30 (2014-04-20 03:41:07)

Temat: Miec kochanka czy nie?

Chyba mam problem... ale sama nie jestem w stanie sobie z nim poradzic. Szukam jakiejs rady. Pomozcie. Jestem w zwiazku od prawie 8 lat z tym samym facetem. Jest najlepszy na ziemi i nie chcialabym zamienic go na nikogo innego, chcialabym miec z nim dzieci, bo wiem ze bylby wspanialym ojcem i moglby nauczyc je wiele. Tak jak nauczyl mnie. Cierpliwosci i milosci, kiedys skakalam z kwiatka na kwiatek i nudzili mnie moi partnerzy, a przy okazji nie krecili mnie po pewnym czasie. On po 8 latach stale mnie pociąga, bardzo. Moj facet nauczyl mnie milosci, kazdego dnia ciesze sie ze go mam i ze daje mi tyle ciepla, ale... I teraz ryzykuje bycie niewdzieczna, pustą i nie wiem co jeszcze... Odkad jestesmy razem, nigdy nie uprawialismy duzo seksu, to bylo raczej jakosc nad ilosc. Seks byl cudowny, ale mało. Na pocztku nie kochalismy sie przez miesiac od momentu pierwszej randki (ja mialam 22 on 26 lat) i to ja czekalam na jego ruch... Nie on na mnie. Zamieszkalismy razem praktycznie od 2 randki (znalismy sie z pracy 1,5 roku ale nigdy za wiele nie rozmawialismy, ja bylam w zwiazku on nie mial nikogo). Myslalam ze jest nieśmiały, pózniejszych pare lat bylam bardzo szczesliwa ze go mam, bo jest taki opiekunczy, rozumie, sprzata, gotuje, potrafi o wszytko zadbac, tylko malo mowi, jest spokojny, nigdy sie nie unosi, nie pije alkoholu, nie ma szans zeby sie z nim poklocic bo nie targaja nim wielkie emocje... nigdy... Po 4 latach zamieszkalismy we 2 bez wspollokatorow. Myslalam ze moze wtedy sie cos zmieni, ze on sie bardziej otworzy, bo nie bedzie moze represjonowal w sobie swoich instynktow... Nic sie nie zmienilo. Zaczelam prowadzic kalendarzyk - jak czesto uprawiamy sex. Wyszlo na to ze kochamy sie raz na miesiac... Siedzialam w lazience na podlodze i sie poplakalam, bo zdalam sobie sprawe ze chyba mamy mniej seksu niz 60-cio latkowie. Pozniej juz bylo tylko gorzej, on nie dawal zadnych oznak zainteresowania i tym sposobem nie uprawialismy seksu przez 6 miesiecy!!!!! Musze zaznaczyc ze ja mam mega libido (2 razy w tygodniu to malo)i uwielbiam flirt i sex i wszystko co sie z tym wiaze. Mysle ze nie jestem jakas napalona nimfamnka, ale mam zdrowe ludzkie potrzeby. Wiec wspomnialam mu o tym, probowalam z nim rozmawiac, od tamtej pory nigdy w zyciu nie slyszlam tylu slow NIE WIEM na jeden temat, to jego nie wiem dlaczego, nie wiem co z tym zrobic i ogolnie nie wiem i zero jakiejs motywacji zaczelo wzbudzac we mnie agresje po pewnym czasie... Kocham go bardzo, ale zaczynam miec wrazenie ze marnuje sobie zycie troche. Nie chce tutaj isc na kompromis, oddac sex za reszte jak z bajki. Moze ktos powie ze zycie nie konczy sie na seksie, ale dla mnie to jedna z najwazniejszych czesci bycia w zwiazku. Nigdy prawie nie poczulam tego uczucia ze mnie pragnie, patrzy na mnie jak na wielkiego puchatego misia. Jestem slodka i kochana, piekna, delikatna. Nigdy nie sexy, nigdy nie 'zdarlbym z ciebie wszystko'. Jestem sfrustrowana, okropnie, go juz trwa lata. Zerwalismy w zeszle lato, ale ja go tak kocham ( a on mnie) ze nie potrafilismy bez siebie wytrzymac. Nie potrafimy bez siebie zyc, a ze soba jeszcze trudniej. Nie chce go krzywdzic, ale nie krzywdzac jego krzywdze siebie. Wykrzyczalam mu w twarz ze znajde sobie kochanka, ze juz dluzej tak nie moge, ze musi on wreszcie mi pokazac ze mu zalezy na naszym zyciu seksualnym, ale nic sie nie zmiena, a on sie tylko pograża w tym ze 'jest do dupy'. Kompletnie nie wie jak sie ogarnac. Probowalam wielu rzeczy, ale za przeproszeniem mam wku*w, zalewa mnie fala agresji i frustracji... Nie raz plakalam, chcialam zeby poszedl do lekarza, zebysmy razem poszli... On mowi ze lubi seks, ze dobrze mu ale nie wplywa to na to zeby robic to czesciej. Jak uprawiamy seks to jest genialnie, a to jeden powodow dla ktorych nie chce sie z nim rozstawac, nikt nigdy nie potrafil mnie tak zaspokoic jak on... Wiec ja dzis zamiast spac leze w lozku, z daleka od niego, bo po dzisiejszym wieczorze gdy zasnal jak wyszlam z lozka na chwile, zeby umyc zeby, chrapal, przebudzinsie jak weszlam do loka tylko po to zeby mnie przywalic lapa - co w jego jezyku znaczy 'przytulic'... a ja odepchnelam go i nie pozwolilam mu sie dotykac... Nie to ze y nawet wziął to do siebie. Wywrocil sie dupą, i zasnal w mgbieniu oka. Mam dosyc... nie moge tak zyc! Niech mi ktos pomoze błagam!

2

Odp: Miec kochanka czy nie?

Nasuwa mi się myśl, ze on jest aseksualny. Nie znaczy to, ze nie jest pociągający, po prostu nie odczuwa pociągu seksualnego. Aseksualizm jest określany jako czwarta orientacja i nie da się z tego "wyleczyć". Aseksualni ludzie tacy po prostu są. Dotyk jak i seks im nie przeszkadzają, aczkolwiek nie potrzebują tego. Po prostu.
Oczywiście to jedna z możliwości. Moze Twoj partner doświadczył traumy w dzieciństwie, molestowania, gwałtu, moze ma wiele stresu w pracy, moze kogos ma...
Skupcie się na rozwiązaniu waszych problemów w sypialni wspólnie, najlepiej u seksuologa, nie szukaj sobie kochanka, bo go nie chcesz. Gdyby tak było, juz dawno bys zdradzała swojego mężczyznę.

3 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-04-20 10:45:26)

Odp: Miec kochanka czy nie?

Wyjątkowo niefortunnie sformułowany temat:/
Kochanek nie, oczywiście że nie. Nie uszczęśliwi cię, wręcz przeciwnie.
Seksuolog, tylko seksuolog.
No musicie się udać, musicie zasięgnąć porady specjalisty.
Jeśli się kochacie i jeśli Wam na sobie zależy, on to musi zrobić- dla siebie i Ciebie.
Ps: Ty również musisz popracować nad tym, jak mu mówić o swoich potrzebach tak, by nie przyniosło to odwrotnych skutków. Narazie narasta w nim poczucie beznadziejności.... Zastanawiam się czemu.

4

Odp: Miec kochanka czy nie?

Zostaw go  i tyle, kobieto zamęczysz się żywcem. Już wpadłaś w depresję, flustrację a to bedzie się pogłębiać.
Masz potrzeby, a on jest jaki jest , do niczego.
Dwa wyjścia.
Albo jesteś znim i masz kochanka. Co uważam za nie uczciwe.
Zostawić i układać sobie z kimś innym życie.

5

Odp: Miec kochanka czy nie?

Bedziesz miec kochanka to całe emocje przerzucisz na niego i cała ta milosc do obecnego pryśnie. Plus oszustwo. Jaki sens?

6

Odp: Miec kochanka czy nie?

Po prostu nie dobraliście pod względem seksualnym i jego temperamentem. Jemu pasuje tak jak jest, nie ma dużych potrzeb mimo że to lubi. A ty masz większe potrzeby do kilku razy w tygodniu, a jemu wystarcza raz na miesiąc lub rzadziej. Skoro tak przez to cierpisz, to najlepszym sposobem będzie po prostu się rozstać, a potem dopiero zacząć nowy związek. Skończyć jedno, a potem dopiero zacząć drugie.

7

Odp: Miec kochanka czy nie?

albo popracujecie razem nad problemem ...albo i tak z tego nic nie będzie
kochanek rozwali ciebie i wasz związek
sex ludzi łączy, buduje wieź tylko dwie strony muszą być z tego sexu zadowolone a tutaj tego nie widać
może dla niego potrzeba jest inna partnerka a dla ciebie inny partner - nic na siłę

8

Odp: Miec kochanka czy nie?

Żadnego kochanka, przemyśl sobie na spokojnie to wszystko, może on jest teraz pod presją i w związku z tymi ostatnimi wydarzeniami jeszcze bardziej się zamknął. On się nie zmieni wg mnie... Widocznie ta sfera życia nie jest mu bliska...

9

Odp: Miec kochanka czy nie?

u mnie kiedys w zwiazku tez tak bylo..raz na miesiac..potem bylo jeszcze wiecej frustracji,zlosci,podejrzen(no bo jak zdrowy facet 30cos moze nie miec ochoty na seks? ja mam a on nie ma?! pewnie jest ktos inny,itp,itd..), niedomowien..mielilismy ten temat i mielilismy az w koncu przestalismy rozmawiac, osobne sypialnie,zero seksu, zero niczego. bylam wykonczona mysleniem o tym co by mu sie podobalo i jak powinnam wygladac zeby mnie chcial, a i tak to nic nie zmienialo!!!ze po prostu sie w pewnym momencie wscieklam sama na siebie.. i jak ja odpuscilam z robieniem czegokolwiek w tej dziedzinie zycia:)-tak jak on- to wszystko runelo. tak do fundamentow wlacznie tego zwiazku. moj nie wykonal zadnego kroku zeby to ratowac.  wymyslal coraz to inne powody, mowil mi ze go zle traktuje, nie wierze mu i on to czuje i nie moze. a potem zaczal znikac na cale popoludnia,wieczory,wkndy..nie wiem czy kogos mial?mozliwe.. i skonczylo sie:) i po tym zwiazku wiem, ze nie ma seksu i bliskosci, nie ma zwiazku. szczerosc jest tak samo wazna jak seks. a Ty porozmawiaj ze swoim ze to jak sie czujesz to jest problem i moze bedzie lepiej jak znajdziesz se kochanka..? jesli nie ma nic przeciwko..no nie wiem, zagraj delikatnie. zobacz jakie to na nim zrobi wrazenie i czy cos sie zmieni na lepsze..mozesz poudawac ze gdzies wychodzisz wieczorem i takie tam...u mnie dzialalo na chwile lub w ogole..ale generalnie nic to nie dalo, przekonalam sie tylko, ze ma to gdzies bo zyczyl mi z usmiechem na twarzy udanego wieczoru..a jesli nic sie nie zmieni to chyba nie ma na co czekac..i obawiam sie ze wtedy dopiero zacznal sie dylematy moralne..bo bedziesz musiala odpowiedziec sobie na pyt.czy mozesz tak zyc ze kochasz partnera z ktorym zasypiasz wieczorem w 1lozku ale po pracy musisz zaliczyc 3g z kochankiem zeby czuc sie dobrze, zeby moc spokojnie zasnac? jesli twoj facet sie pogodzi z tym faktem to masz psychoze zyciowa-jesli zdecydujesz sie z nim zostac i miec kochankow nawet. to sie rozpadnie predzej czy pozniej. nikt komu zalezy na 2osobie nie zgodzi sie na cos takiego..powiem ci tak, zycze ci zebys kogos wyjatkowego dla ciebie spotkala szybciutko:)i zostawila tego zimnego, znudzonego samca..

10 Ostatnio edytowany przez Marylka30 (2014-04-21 14:47:21)

Odp: Miec kochanka czy nie?
NieZnamSiebie napisał/a:

Wyjątkowo niefortunnie sformułowany temat:/

Tak wiem, ze temat jet niefortunnie skonstruowany, ale chcialam zeby ktos zawiesil oko na nim... A wydaje mi sie ze 'Eternity' ma racje, on rzeczywiscie jest aseksualny, ale pojde za wasza rada i umowie nas do seksuologa, nie znosze miec takich problemow, wydaje sie ze mozna podagac i bedzie lepiej, ze mozna dojsc do jakiegos konsensusu, a tu dupa... Gdyby nasze zycie nie bylo skomplikowane byloby nudne i za proste... Czasem mam ochote odpuscic, ale jest miedzy nami silna więź. A ja boje sie ze ten problem niszczy tą więź bezpowrotnie. Czy mi sie wydaje tylko czy faceci ktorzy sa otwarci na seks, czesciej zradzaja, bo potrzebuja nowych bodźców, bawia sie seksem, a Ci ktorzy sa bardziej 'uduchowieni' z koleji nie patrza na seks jak na wazna czesc zwiazku. Nie lubie generalizowac, ale jakos nie mam nadzieji na znalezienie kogos kto bedzie taki sam jak moj facet tylko zeby mial wieksza przyjemnosc z seksu, zeby go to cieszylo i zeby nie mogl sie doczekac... On spelnil wszelkie moje oczekiwania co do bycia w zwiazku, oprocz jednego. Zawsze myslalam ze seks to jedyna i ostatnia rzecz o ktora trzeba sie martwic w zwiazku, ciagle sie slyszy ze to facet chce a kobiete 'boli głowa', ja zawsze chce wierzyc ze swiat jest dobry i nam sprzyja, chyba zyje w moim malym zidealizowanym swiatku i nie chce sie zgodzic na brutalna rzeczywistosc. Tak bardzo chce z nim byc i tak bardzo to boli... Uwielbiam nasze zycie, nie chce teraz zaczynac od nowa, tyle razem zbudowalismy... Co to za zycie, kiedy jeden klocek nie pasuje, wszystko zaczyna sie sypac... Dlaczego tak jest ze poświęciłam tyle mojego życia i siebie, zeby teraz to wszystko zostawic... Boje sie nawet zaryzykowac zeby go zostawic, bo nie wierze ze mogloby byc lepiej z komkolwiek innym...

11

Odp: Miec kochanka czy nie?

Jak ktos ma spokojne hormony, to zawsze buduje zwiazek na tej LEPSZEJ milosci, polaczonej z przyjaznią (stad obrazki starych ludzi trzymajacych sie za ręce - tam juz dawno nastapil przekwit). Teraz kazdy chce pożądania, a to sie zawsze konczy w rozny sposob, w roznym czasie. Nie da sie zawsze pożądać tak samo. Chociaz niby są "triki", by dozować siebie, raz dawac, raz zabierac, ale to nie jest zycie i to ciągła gra. A czy aseksualny? Nie mowilby, ze sprawia mu to przyjemnosc. Chyba, ze przyjemnie mu, ze Tobie przyjemnie?

12 Ostatnio edytowany przez nieszczęśliwamężatka (2015-07-24 06:23:39)

Odp: Miec kochanka czy nie?
Marylka30 napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Wyjątkowo niefortunnie sformułowany temat:/

Tak wiem, ze temat jet niefortunnie skonstruowany, ale chcialam zeby ktos zawiesil oko na nim... A wydaje mi sie ze 'Eternity' ma racje, on rzeczywiscie jest aseksualny, ale pojde za wasza rada i umowie nas do seksuologa, nie znosze miec takich problemow, wydaje sie ze mozna podagac i bedzie lepiej, ze mozna dojsc do jakiegos konsensusu, a tu dupa... Gdyby nasze zycie nie bylo skomplikowane byloby nudne i za proste... Czasem mam ochote odpuscic, ale jest miedzy nami silna więź. A ja boje sie ze ten problem niszczy tą więź bezpowrotnie. Czy mi sie wydaje tylko czy faceci ktorzy sa otwarci na seks, czesciej zradzaja, bo potrzebuja nowych bodźców, bawia sie seksem, a Ci ktorzy sa bardziej 'uduchowieni' z koleji nie patrza na seks jak na wazna czesc zwiazku. Nie lubie generalizowac, ale jakos nie mam nadzieji na znalezienie kogos kto bedzie taki sam jak moj facet tylko zeby mial wieksza przyjemnosc z seksu, zeby go to cieszylo i zeby nie mogl sie doczekac... On spelnil wszelkie moje oczekiwania co do bycia w zwiazku, oprocz jednego. Zawsze myslalam ze seks to jedyna i ostatnia rzecz o ktora trzeba sie martwic w zwiazku, ciagle sie slyszy ze to facet chce a kobiete 'boli głowa', ja zawsze chce wierzyc ze swiat jest dobry i nam sprzyja, chyba zyje w moim malym zidealizowanym swiatku i nie chce sie zgodzic na brutalna rzeczywistosc. Tak bardzo chce z nim byc i tak bardzo to boli... Uwielbiam nasze zycie, nie chce teraz zaczynac od nowa, tyle razem zbudowalismy... Co to za zycie, kiedy jeden klocek nie pasuje, wszystko zaczyna sie sypac... Dlaczego tak jest ze poświęciłam tyle mojego życia i siebie, zeby teraz to wszystko zostawic... Boje sie nawet zaryzykowac zeby go zostawic, bo nie wierze ze mogloby byc lepiej z komkolwiek innym...

I jak Marylka ci się ułożyło z mężem?

13

Odp: Miec kochanka czy nie?
nieszczęśliwamężatka napisał/a:

I jak Marylka ci się ułożyło z mężem?

A gdzie on napisała, że to jej mąż Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

14 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-08-10 09:38:26)

Odp: Miec kochanka czy nie?

A mnie ten temat zaciekawil ze wzgledu na czesto pojawiajacy sie problem braku porownania.

Bo np. gdyby autorka nie byla w zwiazku to rowniez seks miala by np. raz na miesiac albo rzadziej gdyby nie chciala robic tego z kims przypadkowym, ale z kims kto by posiadal przynajmniej minimum oczekiwanych cech. I wtedy jakis pretensji by nie bylo. Bo do kogo?I racje maja tu ludzie, ktorzy zwracaja uwage na sedno problemu. Bo jesli nie smakuja nam np. jablka w domu to idziemy jesc jablka do restauracji? Tam beda smakowac nam bardziej? A co wtedy z domem?

Seks jako dajacy uczucie akceptacji i bliskosci jest wazny w zwiazku i to nad tym aspektem trzeba pracowac i sobie wraz z partnerem to uswiadomic bo moze nie jest to dobrze wypowiedziane. Wtedy, z ta swiadomoscia moze bedzie latwiej dojsc do jakiegos kompromisu. A mianowicie np. takiego ze partner zmusi sie do czestszego wspolzycia a TY pogodzisz sie z tym ze nie jest tak czesty jak oczekujesz. Byc moze wymaga to "nadzoru" ze strony instytucji w stylu poradni czy seksuologa. Poza tym pewne rzeczy mozna regulowac farmakologicznie.

Z drugiej strony to Twoje zycie. I jak kazdy obdazony wolna wola "masz prawo" popsuc to co obecnie masz. Wprawdzie sam seks z kims przypadkowym nie zastapi Ci tych potrzeb, ktorych oczywiscie kazdy potrzebuje, ale jak nie sprobujesz to nie zobaczysz jak takie cos niszczy zycie Twoje i partnera, do czego dazysz nawet przez swoje zachowanie.

Dlatego latwiej jest naprawiac niz odbudowywac (po zdradzie) od zera.

Jesli chodzilo by wiec o naprawianie to jest to robienie czegos w konstruktywnym kierunku a nie w kierunku destruktywnym.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miec kochanka czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026