Są notoryczni kłamcy: kłamią z premedytacją by osiągnąć swój cel. Są dzieci, które fantazjują. Są też dorośli, którzy naprawdę wierzą w fakty....które jednak z prawdą mają niewiele wspólnego.
Już trzeci raz w życiu spotkałam człowieka (znów mężczyznę!) negującego rzeczywistość. Zignorowałabym ten temat gdyby nie mój niepokój o tego ostatniego; facet ma lat 33. Od jakiegoś czasu coś dziwnego się z nim dzieje; jeśli kilka osób uczestniczyło w tej samej sytuacji co on, on widzi ją zupełnie inaczej. Nie, nie chodzi o poglądy! Chodzi o oczywistą oczywistość jak np. to, że podczas cichej nocy, on słyszy huk za hukiem.
W totalnie chory sposób interpretuje również zachowania i wypowiedzi dziewczyn, z którymi przebywa. Gdy próbuje się z nim rozmawiać, oczywiście wszystkiemu zaprzecza; mówi, że był zmęczony, że był zestresowany i że w ogóle nikt mu nie wmówi, że coś nie miało miejsca, skoro miało - i na odwrót.
Zaczęłam podejrzewać, że albo często pali maryśkę, albo ma jakieś zaczątki schizofrenii.
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku dwóch pierwszych osobników; potrafili mi wmówić, że są ŚWIĘCIE przekonani i to widzieli, że jako osoba niepijąca alkoholu wówczas, piłam alkohol (a naprawdę nie piłam) czy paliłam papierosy! (chociaż tak nie było).
Dodam, że nie było to przekomarzanie się na zasadzie żartów, te osoby gotowe były założyć się o duże pieniądze, a ich wyraz twarzy wskazywał, że i uciąć sobie rękę.
Czy spotkaliście się z takim zachowaniem?