Meble jak meble, ale z całością mieszkania to one zupełnie całości nie tworzą. Dla mnie to wygląda tak, jakby ktoś te meble wpakował do przypadkowego mieszkania. Gryzą mnie w oczy nowoczesne podłogi, (drzwi mnie nie gryza, bo mam w mieszkaniu takie same
), te białe skirtingi, okropny w tym zestawieniu kaloryfer, który aż się prosi o jakąś zabudowę. (Zastanawiam się czy kładąc podłogi braliście pod uwagę, że będziecie gromadzić w tym mieszkaniu antyki - jeżeli tak, to sorry... ale zrobiliście sobie kuku
) W biblotece wykładzina dywanowa, w pokoju panele (lub coś podobnego) w jadalni płytki (gdzie w zasadzie aż by się prosiło o piękną, klasyczną terakotę idealnie zgrywającą się z antykami, o piękne drewniane ozdobne listwy przy podłogach, a nie kawałki desek pojechane białą farbą... Brutalnie mówiąc to skoro stać was na antyki, to i stać było zrobić to mieszkanie pod kątem antyków, a nie wyskoczyć jak Filip z konopi.
W takim otoczeniu te meble nie maja odpowiedniej oprawy i nie wyglądają na antyki, tylko rupiecie z pchlego targu.
W takim mieszkaniu musi panować spójność, musi być widać zamysł, koncepcję od samego początku. Albo się idzie w styl, a wtedy się trzeba go trzymać nawet wybierając kształt klamek i skirtingów, albo się idzie w eklektyzm antyk/nowoczesność, ale wtedy trzeba operować doskonałym wyczuciem.
Każdy tych mebli sam w sobie jest ciekawy, ale razem zebrane w tym otoczeniu - klapa po całości.
P.S. W tym mieszkaniu aż się prosi o lustra.
Oraz o więcej ram na ścianach - te parę obrazów /grafik potęguje tylko pustkę ścian, zwłaszcza że w skromnych rameczkach sprawiają wrażenie takich trochę jak z Ikea. Jakieś rośliny, ale coś ciekawszego niż ta dracena w starej doniczce, znacznie więcej drobnych elementów.
P.S. 1: Ja bym ci radziła zasięgnąć porady kogoś, kto się zna na urządzaniu wnętrz, żebyś nie działała po omacku (bo sorry, ale to widać) i działała zgodnie z jakimś tam planem, a nie kupowała co się fajnego trafi mając nadzieję, ze jakoś się uda 
P.S. 2: Pies jest piękny 