netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

wychodzona miłość?

106 odpowiedzi11 250 wyświetleńzałożony przez MagdaK25, 27.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wychodzona miłość?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 107 ]

1

Temat: wychodzona miłość?

Cześć kobietki;)

Od pewnego czasu dręczy mnie pewna sytuacja, nie bardzo mam z kim pogadać.. albo może zbyt dobrze wiem co powiedza mi Ci, z którymi bym mogła a mi się to nie podoba big_smile dlatego chciałam Was zapytać jak Wy to widzicie, mianowicie pytanie brzmi, czy faktycznie możliwa jest taka wychodzona miłość?

Co mam na myśli dokładnie, wychodzona miłość, znaczy jak dla mnie: facet Was nie interesował, lub miałyście do niego obojętny stosunek, nie specjalnie pociągał fizycznie a jednak poprzez swój upór, wytrwałość? dobroć? Rozkochał w sobie?

Dlaczego pytam.. Od miesiąca spotykam się z pewnym Panem, ale wciąż jestem niezdecydowana.. Poznaliśmy się jakiś rok temu i tylko widywaliśmy, takie tam cześć i tyle. Kilka tygodni temu zaproponował spotkanie, ja w myśl wpajanej mi zasady "trzeba próbować" zgodziłam się, w końcu kilka spotkań nic mnie nie kosztuje.. Niestety czy stety facet jest mną zafascynowany, w chwili kiedy ja na 3 czy 4 spotkaniu patrząc na niego myślałam "nie, to się nie uda" on gadał że powinniśmy widywać się codziennie.. Żeby nie było on wie jak jest. Facet jest dobry, kulturalny, sprawia wrażenie, że zrobiłby dla mnie wszystko.. noo te cechy każą wciąż mi się nad tym zastanawiać, ale nie ma tego czegoś, zauroczenia, fascynacji, motylków.. czy jak to inaczej nazwać, co sprawia, że wolałabym znajomość zakończyć, ale jak to mi już nagminnie powtarzają, mam swoje lata i podobno nie wolno być mi wybredną;) bo zostane sama hehe i jak nie z miłości to z rozsądku mam nie przekreślać:). Tak więc czy ta fascynacja drugim człowiekiem może przyjść z czasem? Jeśli Wam się tak zdarzyło to ile czasu potrzebowałyście?

2

Odp: wychodzona miłość?

Hmm dla mnie musi być "coś" żeby dalej w to brnąc,nie wiem czy bez pociągu fizycznego,fascynacji można sie zakochać.

3

Odp: wychodzona miłość?

Może się mylę, ale w mojej opinii to nie ma sensu. Ja też uważam, że musi być to coś i druga osoba musi pociągać Cię fizycznie. Rozumiem jednak Twoje rozterki, on jest miły, dobry i kulturalny, więc szkoda Ci dać mu kosza. Pomyśl jednak, co będzie za kilka lat, szara codzienność i facet na którego nie możesz już patrzeć, bo nic nie czujesz ale jesteś z nim, byleby z kimś być.
Z drugiej strony nie wykluczam jednak sytuacji, że uczucie przyjdzie z czasem, bo i takie cuda podobno się zdarzają. Możesz próbować, ale bądź delikatna, żeby nie zranić faceta który już jest Tobą zafascynowany. Jednak gdybym ja była na Twoim miejscu, odpuściłabym od razu, ale taka już jestem, że kieruję się głównie uczuciami i u mnie musi być jak w bajce smile

4

Odp: wychodzona miłość?

Dokładnie tak samo miałam z ostatnim potencjalnym chłopakiem. Miałam zamiar z nim być z rozsądku, bo przecież lepszy wróbel w garści... Ale to by było nie w porządku wobec niego, więc z nim 'zerwałam'. Zasługuje na kogoś, kto go będzie kochał.

5

Odp: wychodzona miłość?

Postanowiłem tutaj wejść, bo przypomniała mi się jedna rzecz..
W jednym z technik uwodzenia jest tzw metoda rozkochiwania koleżanki..
Dla mnie masakra, takie coś raczej jest bezsensu ale tutaj jest podobnie.

Pierwsza sprawa..zastanów się dlaczego "nie ma tego czegoś"? Brak pociągu fizycznego? Czy jeśli byś umówiła się na randkę z Bradem Pittem albo Christianem Ronaldo skakała byś z radości? Czy to nie w tym problem?
Bo jeśli tak to bezsensu dalej to ciągnąć i niepotrzebnie umawiałaś się na 3-4 spotkanie, skoro od 1 już wiedziałaś ze to nie Twój typ.

Druga opcja to brak emocji, nieprzewidywalności. Moim zdaniem gość działa na zasadzie "wykładania kawy na ławę"...powinniśmy się częściej spotykac itd..
Wszystko próbuje tłumaczyć w teorii zamiast w praktyce zaprosić Cię gdzieś, ale nie kino, resturacja czy spacer tylko w bardziej ambitne miejsce np klub i taniec albo nawet kurs tańca - no ale ok koniec tego bo jego tu nie ma a jestes Ty;)

Trudno powiedzieć, musisz sama zastanowić sie. On się pewnie nie zmieni w sensie charakteru i podejścia a wizualnie tym bardziej więc pomyśl..
Z drugiej strony chyba nikt nie uważa że motyle w brzuchu i fascynacja będa w nieskończonosć aż do śmierci.
To mija szybka potem to jest codzienność i albo ktoś kogoś akceptuje albo nie..
Jak uważasz ze to była by rutyna to może jeszcze musisz odczekać aż  trochę poważniej pomyślisz o związkach?

Jeden jest dla Ciebie plus, że postanowiłaś wejść na forum i czujesz taki niesmak a nie jak 90% kobiet (bo miałem takie doswiadczenia) szybko zlać gościa i koniec, a potem cierpi, lepiej wprost postawić sprawę lub delikatnie się wycofać.
O ile myślisz na pewno że to nie to.

6 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-27 17:23:40)

Odp: wychodzona miłość?

powinnaś od początku czuć motylki w brzuchu, skoro ich nie ma to to nie jest to. Już nie przyjdzie. A od fascynacji partnerem wszystko się zaczyna.
Na wiek nie patrz, w każdym wieku można się zakochać, nie słuchaj ludzkich teorii o "starej pannie".

7 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-03-28 00:33:58)

Odp: wychodzona miłość?

Dzięki za odpowiedzi:)

to takie jakieś skomplikowane dla mnie, bo zazwyczaj a właściwie zawsze popierałam teorie albo chce od razu albo nie i nigdy nie było jakiegoś niezdecydowania.. a tu od poczatku tak na niego patrzyłam, i nie wiedziałam.. może za dużo się nasłuchałam o swojej wybredności;). Kiedy zaproponował spotkanie byłam w szoku, nie przyszło mi do głowy że wpadłam mu w oko, po pierwszym byłam nadal niezdecydowana, bo myślałam, że moze zestresowany, albo za bardzo chciał mi zaimponować.. tylko nietrafnie.. W dodatku tak wszyscy naokoło mówią, ze trzeba dawać szanse kolejne.. a że długo samotna jestem to spróbowałam, ale pewnie macie racje i nic z tego nie będzie.

do Janko
nie, randka z bradem pittem odpada;) zbyt nieśmiała jestem:D, wyglad z reguły jest nieistotny dla mnie, muszę zobaczyć to coś.. myślałam, że on może nieśmiały.. i odkryje to coś po kilku spotkaniach, jak się troszke otworzy, tą piękną duszę smile, ale jakoś nadal nie widzę... być może chce zobaczyć coś czego faktycznie nie ma

Za to to świetnie pasuje:
Druga opcja to brak emocji, nieprzewidywalności. Moim zdaniem gość działa na zasadzie "wykładania kawy na ławę"...powinniśmy się częściej spotykac itd..

strasznie jest słuchać od początku kilka razy dziennie, jakim to się jest cudownym, ślicznym, interesującym i jak ktoś ciągle o nas myśli i nie może się na nas napatrzeć, łatwo w samouwielbienie popaść:D choć brzmi strasznie sztucznie..jakby i on chciał samego siebie do tego przekonać.. i móc włazić komuś na głowe:P i kilkakrotnie odpowiadać na te same pytania.. nie wiem sama, czuje się osaczona.. Gdzie Ci męscy Panowie?:P

o Związkach myślę poważnie, dobrze wiem, ze motylki to nie na zawsze, stąd nie zwiałam mu po pierwszym spotkaniu wink ale no właśnie potem dobrze by było by pozostała przyjaźń i jakiś wspólny kierunek.. a kiedy ja np mówię, ze trudno by się nam było dogadać, bo on lubi ten wielkomiejski styl życia, a ja to się domatorką bardziej stałam i lubię spokój i cisze a wręcz nawet codzienną rutynę.. to.. on mi nie wierzy, uważa, że jak mi pokarze ten swój piękny swiat to ja na 100% się nim zachwyce.

8 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-28 00:36:43)

Odp: wychodzona miłość?

no jak gdzie? tutaj.
aha myśle, że co do jego tego jego świata i przekonywanie Cie do niego to ma mimo wszystko +, ale też może Cie to przyduszać

9

Odp: wychodzona miłość?

No może faktycznie plus.. tylko faktycznie też czuje się z tym źle, bieganie po restauracjach mnie nie zachwyca, gdyby chciał mi pokazać jakieś hobby to pewnie nawet bym była zainteresowana, ale kiedy zapytałam czym zajmuje sie po pracy w odpowiedzi usłyszałam "spotykaniem się z Tobą" nawet jeśli doopowiedział coś dalej to pierwszy tekst wywołał atak paniki i nie słyszałam:P

10

Odp: wychodzona miłość?

To wiesz, może Ty zacznij mu zadawać pytania. Może po prostu on nie ma świata poza Tobą i stąd Twoje takie podejście.

11

Odp: wychodzona miłość?
szczęście111 napisał/a:

powinnaś od początku czuć motylki w brzuchu, skoro ich nie ma to to nie jest to. Już nie przyjdzie. A od fascynacji partnerem wszystko się zaczyna.

Wcale nie.
U mnie zaczęło się od zwykłego zainteresowania, a potem przeszło w fascynację i całą resztę (z motylkami włącznie). I tak trwa już wiele lat.
Zatem może być różnie.
Jedno jest pewne (przynajmniej dla mnie) - nie można się z kimś nudzić.

12

Odp: wychodzona miłość?

A ile trwała ta "fascynacja" zanim doszło do motylków? 3 spotkania? big_smile

13

Odp: wychodzona miłość?
thepass napisał/a:

To wiesz, może Ty zacznij mu zadawać pytania. Może po prostu on nie ma świata poza Tobą i stąd Twoje takie podejście.

No zadawałam pytania, ale on gada jak polityk, żadnych konkretów nie usłyszałam, więc jakoś wychodzi, że jest tylko praca i ja, praca coprawda zajmująca dużo czasu.

Luc, możesz odpowiedzieć na to pytanie? Ile czasu to trwało do pojawienia się fascynacji i całej reszty?

14

Odp: wychodzona miłość?
MagdaK25 napisał/a:

Luc, możesz odpowiedzieć na to pytanie? Ile czasu to trwało do pojawienia się fascynacji i całej reszty?

Fascynacja przyszła bardzo szybko, chyba po pierwszym lub drugim spotkaniu. To była fascynacja jego inteligencją, bo nie był w "moim" typie jeśli chodzi o wygląd. Natomiast miłość przyszła po jakichś 2-3 miesiącach. Trwa do dzisiaj smile

15

Odp: wychodzona miłość?

I weź tu bądź mądry i odróznij co to jest fascynacja, zauroczenie, a co dopiero miłość, gdzie motylki. Ah kobietki big_smile

16 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-28 12:41:06)

Odp: wychodzona miłość?
luc napisał/a:
MagdaK25 napisał/a:

Luc, możesz odpowiedzieć na to pytanie? Ile czasu to trwało do pojawienia się fascynacji i całej reszty?

Fascynacja przyszła bardzo szybko, chyba po pierwszym lub drugim spotkaniu. To była fascynacja jego inteligencją, bo nie był w "moim" typie jeśli chodzi o wygląd. Natomiast miłość przyszła po jakichś 2-3 miesiącach. Trwa do dzisiaj smile

czyli fascynacja była od samego początku, 1 i 2 spotkanie to dopiero początek. To miałam na myśli.

thepass napisał/a:

I weź tu bądź mądry i odróznij co to jest fascynacja, zauroczenie, a co dopiero miłość, gdzie motylki. Ah kobietki big_smile

hehehe smile smile smile

17

Odp: wychodzona miłość?
thepass napisał/a:

I weź tu bądź mądry i odróznij co to jest fascynacja, zauroczenie, a co dopiero miłość, gdzie motylki. Ah kobietki big_smile

Fascynacja to po prostu silne zainteresowanie. Może się przerodzić w coś więcej, ale nie musi.
Zauroczenie łatwo pomylić z miłością. Zwykle szybko przechodzi, jeśli nie ma dodatkowych elementów.
Oklepane "motylki" to chemia, która współwystępuje z miłością.
Prawdziwa miłość to kompilacja różnych elementów.

Każdy i tak będzie to rozumiał po swojemu wink

18

Odp: wychodzona miłość?

Szkoda tylko, że z moimi dziewczynami to motylki były, a miłości nie wink więc wg mnie to tylko podniecenie, które mija, bo nie ma miłości.

19

Odp: wychodzona miłość?
szczęście111 napisał/a:

czyli fascynacja była od samego początku, 1 i 2 spotkanie to dopiero początek. To miałam na myśli.

Ale to nie to samo co "motylki" wink
Można być zafascynowanym więcej niż jedną osobą.

20

Odp: wychodzona miłość?

hehe toście mi pomogli big_smile

Rano zdecydowałam, że to nie ma sensu, w południe w rozmowie mu o tym powiedziałam i co usłyszałam w odpowiedzi? Ano, że nie mam racji ... że potrzebujemy więcej czasu.. ehhh jak można to komuś delikatnie wytłumaczyć? Chociaż w sumie.. Jak jest taki poważny i stanowczy.. to nawet całkiem całkiem big_smile hehe właśnie sobie przypominam czemu nigdy nie wchodziłam w nic z rozsądku, za dużo myślenia przy tym:P

Zgadza się motylki to chemia, fascynacja silne zainteresowanie, zauroczenie to ja w sumie nie wiem co to:)

w pytaniu bardziej mi chodziło o tą chemie, czy możliwym jest by zaczęło iskrzyć po lepszym poznaniu, zainteresować zapewne da się jakoś z czasem, choć nie wiem czy z czasem to nie wychodzi tylko zwykłe przyzwyczajenie..

21

Odp: wychodzona miłość?

No ale widzisz, wahasz się. Nadal gdzieś tam widzisz pozytywy w nim i że może Cie jakoś tam przyciągnąć. Może on to widzi?

22

Odp: wychodzona miłość?

MagdaK25 ja ci powiem na ostatnie twoje pytanie ze da sie z czasem kogos pokochac bez tego zauroczenia i motylkow nie mowie ze zawsze ale jest to mozliww. Po sobie wiem poniewaz jedno czy nawet trzy spotkania nic nie daja ludzie naprawde malo o sobie wiedza wiec zawsze daje komus jak i sobie szanse na poznanie kogos bo pierwsze spotkania moga wyjsc dziwne i mozna przez to pregapic naprawde fajna osobe ktora sie otworzy np po dluzszym czasie. Ale tez musi byc cos co nie odzruca na tych spotkaniach jakis wspolny jezyk itp.  jezeli tego nie czulas i on  zyje w clkiem innym swiecie to to tez nie mialo by sensu co nie znaczy zemusisz czekac tylko na te motylko od razu na poczatku one wcale nie musza byc zeby kogos naprawde pokochac. Jak dla mnie to takie tylko przeszkadza w realnym mysleniu i postrzeganiu drugiej osoby a potem i tak to mija. A spotykajac sie bez tych motylkow jest taki spokoj mylimy przy okazji glowa a nie tylko uczucia nam mieszaja. Mialem cos takiego to mi zawsze nie wyxchhodzilo a jak bez tego zauroczenia to jakos wtedy wychodzi poznajesz osobe pomalu i albo sie to przerodzi w milosc albo zaczniesz czuc poprostu ze to noie to i nie bedzie ciue ciagnelo do spotkac wszystko jasne i proste jak dla mnie smile

23

Odp: wychodzona miłość?

mar3 no tak sporo osób mi mówi właśnie, ja nigdy sie na coś takiego nie zdecydowałam, ale też nic naprawdę poważnego nie udało mi się stworzyć, dlatego teraz tak się waham.. Bo naprawdę chciałabym być nim bardziej zainteresowana, dobry chłopiec z niego:P, tylko bez tej jakiejś chemii każdy dotyk jest tak nienaturalny, że aż parzy..a to nie jest już miłe.. a jeśli z drugiej strony to jest to druga strona wciąż do niego dąży, spotykamy sie już kilka tygodni, więc musze podjąć jakąś decyzję, z każdym dniem będzie coraz trudniej.

Ja nie rozumiem tylko jak to jest że jedna strona widzi wszystko ok w różowych barwach, mimo iż druga wciąż jest na nie.. otwarcie, bo jestem szczera od początku..

24

Odp: wychodzona miłość?

Ale to tak samo można nie rozumieć kiedy dwie strony widzą różowo, a jednej nagle sie odwidzi.
Tu sytuacja jest prostsza, tylko czemu mu w ogóle pozwalasz na ten dotyk, jeśli on nie jest dla Ciebie komfortowy?

25

Odp: wychodzona miłość?

Ja nie pozwalam, on robi podchody..

26

Odp: wychodzona miłość?

Czyli postawa prosząca? big_smile

27

Odp: wychodzona miłość?

hehe można chyba tak to nazwać, na pewno nie słuchająca tego co próbuje przekazać i mówić wink

28

Odp: wychodzona miłość?

Nie wiem, jeśli Ciebie to jakoś dusi i nie czujesz kompletnie tego, chociaż jest uparty to przecież on się zawiedzie. Ograniczyć spotkania, traktować totalnie po koleżeńsku, albo w ogóle sie odciąć.

29

Odp: wychodzona miłość?

MagdaK25 ale to ze cos z tego moze wyjsc to tylko wtedy jezeli nie masz jakich kolwiek ale do drugiej osoby mialem na mysli ze porostu nie musza byc motylko od pocxzatku mozna sie zakochac duzo pozniej nawet po codziennym spotykaniu sie przez miesiac to tylko taki przyklad ogolnie smile. Ale jezeli ktos ci nie odpwiada w jakis sposob od poczatku zabardzo to daj sibie spokoj i jemu bo on sie wlasnie wlreca coraz bardziej przez to tylko. Jezeli ktos ci w jakis sopob odpowiada dogadujece sie ale nie ma motylkowe i chemi wtedy warto dalej sprobowac inaczej to niezavardzo bo sie meczysz na sile tymi spotkaniami jednak.

30

Odp: wychodzona miłość?

Moim zdaniem tu jest inny problem..
Ale my tego tutaj nie rozwiążemy..poza tym chłopak jest nieobecny tutaj..
Nie ma też co uczyć ojca dzieci robić, czy księdza kazań..

MagdaK25, pisałaś o kilku spotkaniach 3-4..gdzie widzisz wyraźnie że to się nie uda..
Mam wrażenie, że gość po prostu chce związku z Tobą a nie robi nic w tym kierunku..
czy dotykał Cię w jakiś konkretnych miejscach (tu nie chodzi o molestowanie), czy były jakieś pocałunki? przytulanie?
Mówienie czułych miłych słów?
Czy tylko głupie pieprzenie na każdym spotkaniu takie samo?
Mnie uczyli że kilka pierwszych spotkań jest kluczowych a przy 5 spotkaniu warto aby doszło do pocałunku, inaczej dla kobiety facet taki to kolega.
I tutaj się robi taka sytuacja mam wrażenie.
Nie ma pojęcia flirtu, podrywu, emocji, uczucia, bliskości
Jest za to rozmowa, przyjemne spędzanie czasu, komfort, poznawanie siebie aż za nadto ale na stopie koleżeńskiej.

Myślę, że ja byłbym wstanie Cię poderwać, chociaż przekonany nie jestem. Jednocześnie Ty próbujesz na siłe coś z tego zrobić a ten pan tylko w teorii chce czegoś więcej.
Moim zdaniem nic z tego nie bedzie.
Chemia, iskrzenie to emocje, uczucie, bliskość.
Tego nie ma i tak szybko nie bedzie chociażbyś sie z nim umówiła jutro o 10:00 rano do 10:00 rano nastepnego dnia 24 h jak na komisariacie big_smile

Możesz mu dać szanse z 2 spotkania jak nic się nie zmieni i nie zaczniesz widzieć żadnego progresu i będzie drętwo jak zwykle..odetnij się, nie spotykaj, albo powiedz wprost.
i nie wierz w takie rzecz że musicie się częsciej spotykać, najlepiej całymi dniami cały tydzień..taaa on chyba chce żebyś już na maxa się nim znudziła.

31

Odp: wychodzona miłość?

ja dopiero po ok 5-6 randkach poczułam fascynację partnerem, bo wcześniej jakoś tak dziwnie było, nie potrafiliśmy się na siebie otworzyć, ale spotykałam się z nim, bo widziałam, jak bardzo się starał i jak mu zależało, dopiero później poczułam coś do niego wink

32

Odp: wychodzona miłość?

Ja mialam podobna sytuacje, spotykalam sie z facetem, bo byl taki dobry, mily i przedewszystkim chcial byc ze mna..z mojego doswiadczenie moga to tylko odradzic, po paru spotkaniach zaczelo mi sie robic niedobrze jak chcial mnie pocalowac nie mozna sie do niczego zmuszac

33

Odp: wychodzona miłość?

oo tu ktoś chyba trafił w sedno, on chyba nie umie sie otworzyć, albo nasza emocjonalność jest na zupełnie różnych poziomach..
Owszem pocałował mnie, ale na więcej buziaków już nie mam ochoty na razie. Za dużo tego gadania jaka jestem cudowna, za duzo starań co wywiera wrażenie sztuczności.. choć wiem, że on naprawdę chce, ale jakieś to nienaturalne. Nie do końca widziałam tak wyraźnie od początku, to było na zasadzie "chyba nic z tego" potem coś powiedział, coś zrobił i zaczynałam myśleć "a może jednak?" Mówiłam też od początku, że od pewnych rzeczy musi sie powstrzymać, bo nimi tylko mnie do siebie zrazi (np tym wychwalaniem mnie pod niebiosa) nie posłuchał, bo chciał żebym wiedziała co on czuje i myśli.. I owszem dotyka, np bierze za ręke czy obejmuje na spacerze, ale to wszystko jest takie jakieś.. dziwne i nienaturalne, coś mi w tym wszystkim nie gra.. pracujemy w jednej firmie, ale tak dużej że tylko czasem spotkamy sie gdzieś na korytarzu, wtedy również zatrzyma sie by powiedziec te wszystkie przytłaczające rzeczy i odchodząc dotknie, np po przedramieniu, ale tak.. jakby... hmmm jak to nazwać.. jakby magik dotykał przedmiotu chcac sprawić by zniknął big_smile albo psychopata czegoś co chce unicestwić big_smile hehe nie wiem czy zrozumiecie, po prostu to takie nienaturalne mi sie wydaje, może to przez moje nastawienie.. W każdym razie, mamy jeszcze o tym porozmawiać, bo ja już chciałam się wycofać, no zobaczymy jeszcze jak ta rozmowa wyjdzie.

mar3 tak masz racje, uważam, że nawet w koledze czy przyjacielu można sie zakochać z czasem, ale musi nam odpowiadać jako osoba, tak ogólnie, tutaj tego nie wiem nawet, jakieś to dziwne smile

34

Odp: wychodzona miłość?

no wiec jak jest cos nie tak i nie odpowiada ci jego zachowanie osobowosc nie zmuszaj sie na sile i przedtan sie spotykac bo jak pisalem nawet gdyby nie bylo motylkow od razu to spotkania powiny byc mile fajne i nie drazniace nas niczym powinnismy sie czuc swobodnie przy tej osobie i normalnie smile

35

Odp: wychodzona miłość?

wszystko jasne, tylko... mi zwykle brakuje asertywności, powiem cos raz, do kilku i jeśli ktoś mi wmawia, ze jest inaczej niż mówię to nie umiem się wyplątać, może jakieś podpowiedzi jak to przekazać na tyle stanowczo by zostało odebrane poprawnie?

36

Odp: wychodzona miłość?

27 latka i ma problem z odmową... to jak Ty odrzucałaś wcześniejszych zalotników?

37

Odp: wychodzona miłość?

inni jakoś łatwiej przyjmowali do wiadomości kiedy mówiłam NIE wink

38

Odp: wychodzona miłość?

może po prostu nie konczylas tego tak "pozno". nie wiem, dla mnie najlepiej prosto z mostu. nie czujesz tego, męczy Cie ta sytuacja itd to wszystko jakbys chciała na siłe cos poczuc, ale nie mozesz. tyle.

39 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-03-30 19:53:26)

Odp: wychodzona miłość?

no i tak mówie a w odpowiedzi słyszę "mylisz się, ja to wiem, idealnie do siebie pasujemy i chciałbym żebyś to dostrzegła, będę walczył"

i.. brakuje mi argumentów

pewnie jestem za mało stanowcza, ostatnio ktoś stwierdził, że moja stanowczość jest zabawna big_smile

40

Odp: wychodzona miłość?

Ja juz sobie wyobrazam Twoja stanowczosc i jak to mowisz. Moze od razu wez go na kolana, pogłaskaj - okej dam Ci szanse... a tu glowa i oczy wędrują do góry (co ja kwa robie!) big_smile

41

Odp: wychodzona miłość?

haha thepass jak byś mnie widział..ale kilka lat temu tongue

troszke nad tym popracowałam, wyrażam się jasno i umiem kilka razy powtórzyć big_smile, ale jak ktoś nie przyjmuje, to już mówię nie wiem i że pogadamy za kilka dni bym mogła nabrać nowych sił do bycia stanowczą dalej tongue

42 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-30 20:27:44)

Odp: wychodzona miłość?

a on robi sobie nadzieje i te dni mijają i mijają. ah, uczyć kobiet bycia męskim big_smile ... a raczej po prostu wiedziec czego sie chce, a czego nie i umiec to okazac. Tobie predzej zacznie byc jego żal niz cos pozytywnego do niego poczujesz. to jakis wrazliwy gosc?

43

Odp: wychodzona miłość?

czy wrażliwy to.. no właśnie.. nie wiem.. za mało go znam, niby tyle rozmawialiśmy a ja nadal nic o nim nie wiem.. O tym jaki jest i kim jest, oprócz jakichś oczywistych oczywistości.

ii kobieta ma być kobieca a nie męska! big_smile
i wie czego chce, czyli związku z mężczyzną, a nie ciapą tongue, a jak ciapa staje się mężczyzną w chwili gdy się mówi "słuchaj to nie ma sensu" to pojawia się problem tongue

44 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-30 21:06:45)

Odp: wychodzona miłość?

Daj mu linka do tego tematu, o.

Widze po prostu, że wy w ogóle bliskości nie budujecie (tej emocjonalnej). W sumie to normalne, że to wszystkie jest dla Ciebie takie drętwe (to co fizyczne). Jak mowisz, że nie wiesz jaki jest nawet tak dokładniej? Coś jakby glaz się przytulał do Ciebie. Słabo podrywa po prostu - niekoniecznie jest ciapą (choc zakładam, ze jest starszy od Ciebie. chyba był w związkach?).

45 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-03-30 21:27:14)

Odp: wychodzona miłość?

no był, i nie potrzebuje mu dawać linka bo ja mu to wszystko prosto w twarz powiedziałam, ja odnosze jednak wrażenie, ze on nie rozumie tego słowa "bliskość"

Ehh jak tak sobie pogadam to widzę wyraźnie, że to się nie uda.. ale tyle czasu jestem sama już, ze czasem ta chęć wywołuje jakieś paranoiczne myślenie, że może to mój strach, że jakieś blokady, że skoro on taki pewny to może faktycznie jakoś to się ułoży, choć w głębi duszy wiem, ze nie będę z kimś tylko po to by nie być samej.. przynajmniej nie na dłuższą metę.. na krótko z kolei nie fair, ale on sam się niemalże prosi o to by złamać mu serce..To lekcja dla mnie, z reguły zawsze wcześniej to ja zachowywałam się jak on, teraz widze wyraźnie jak to działa.

46

Odp: wychodzona miłość?

nie spotykaj sie popristu moze jak go nie bedziesz widziala to lepiej ci wyjdzie poprostu odpisz ze sie nie spotkasz i tyle robilas tak ?

47

Odp: wychodzona miłość?
mar3 napisał/a:

nie spotykaj sie popristu moze jak go nie bedziesz widziala to lepiej ci wyjdzie poprostu odpisz ze sie nie spotkasz i tyle robilas tak ?

tak zrobiłam raz, to były telefony i smsy no i się złamałam hmm

48

Odp: wychodzona miłość?

to napisz raz mu sms ze nic z tego i nie odbieraj polaczen co ty na to ?

49

Odp: wychodzona miłość?

Nooo to w sumie jest jakaś myśl.. ale czy to tak wypada?

50 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-03-30 21:47:04)

Odp: wychodzona miłość?

ale ze czemu nie wypada jezeli mowi sie jasno komus nie chce sie z toba widywac to proste ze powinien sie nie kontaktowac z toba bo wtedy to juz z jego strony nie wypada , chyba ze chcesz sie z nim jako przyjacielem spotykac bo jak nie to wprost nie pisz do mnie nic nie bedzie z tego

51

Odp: wychodzona miłość?

mi ogólnie brakuje znajomych, więc fajnie by było gdyby pozostał kolegą z którym można gdzieś czasem wyjsć, pewnie to i stąd takie duże niezdecydowanie moje. No ale na to się on nie zgodzi. No cóż pewnie masz racje, nie ma się co zastanawiać nad tym czy wypada.

52

Odp: wychodzona miłość?

on musi zmienic swoje myslenie, a bez tego nie mozesz sie z nim spotykac. po przyjacielsku, zero nadziei. jesli w ogole on Ci na przyjaciela pasuje, spedza sie z nim fajnie czas. moze blokuje Cie to, że on osacza Cie tymi "chęciami" na bycie z Tobą, a Ty masz mysli, ze MUSISZ mu odwzajemnic. on czeka, Ty sie blokujesz i tak w kolko. no tak to byc nie moze...

53

Odp: wychodzona miłość?

no jak on nie chce pozostac na stopie przyjacielskiej to zakoncz calkiem kontakt i tyle jak wytrzymmasz z tydzien mysle ze przestanie sie sam odzywac

54 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-03-30 21:55:29)

Odp: wychodzona miłość?
thepass napisał/a:

on musi zmienic swoje myslenie, a bez tego nie mozesz sie z nim spotykac. po przyjacielsku, zero nadziei. jesli w ogole on Ci na przyjaciela pasuje, spedza sie z nim fajnie czas. moze blokuje Cie to, że on osacza Cie tymi "chęciami" na bycie z Tobą, a Ty masz mysli, ze MUSISZ mu odwzajemnic. on czeka, Ty sie blokujesz i tak w kolko. no tak to byc nie moze...

No nie może ale tak to właśnie jest smile

dobra to już chyba wiem wszystko, dzięki  wink

55

Odp: wychodzona miłość?

kto i kiedyu ostatni pisal u was on czy ty i kiedy i co jak nie chcesz nie musisz pisac

56 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-03-30 22:04:17)

Odp: wychodzona miłość?

ostatnio to ja powiedziałam, ze to nie ma sensu, pisał smsy, że chce o tym pogadać i powiedzieć co myśli, nie odpisywałam, zadzwonił i ehh odebrałam, prosił bym dała mu szanse, a przynajmniej zgodziła się porozmawiać, bo wiele razy pytał co o nim myśle a ja unikałam odpowiedzi bo nie wiedziałam. spotkaliśmy się powiedziałam wszystko o tym dlaczego uważam, ze to się nie moze udać, on stwierdził, że nie mam racji, że będzie walczył i ja na pewno to kiedys dostrzegę, nie miałam już sił się bronić, chciał jeszcze raz się spotkać by dalej rozmawiać powiedziałam, że zobaczymy. Ale pracujemy razem, więc gdzieś w przelocie zawsze może mnie złapać. Ja pierwsza ogólnie nigdy się do niego nie odezwałam.

57 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-30 22:08:17)

Odp: wychodzona miłość?

Czyli też nie dał Ci jakby zatęsknic, ciagle jest dostępny i otwarty na wszystko. Typowe napastowanie prowadzące do przyjazni... nic z tego nie będzie.

58

Odp: wychodzona miłość?

I zawsze wszystko pod moje dyktando... tongue

59

Odp: wychodzona miłość?

to jak pracujecie to troche slabo ale poprotu powiedz napisz ze nic z tego i niech cie nie meczy juz sms i nie odbieraj moze po tygodniu zrozumie

thepass  a do coebie po co sztucznie stwarzac chec zatesknienia a co powiesz jak ludzie mieszkaja ze soba to naprawde nie maja jak za soba zatesknic i co uwazasz ze nie pwoinien nikt w zwiakzu zemieszkac razem bo trezba zatesknic za soba zeby bylo lepeiej to bez sensu, jest wlanei odwroteni jak ma oc sbyc z tego i ludzie sie naprawd elubia i kochaja to chca byc ze soba codzienenie i nie trzeba im swtarzania sytuacji do zatesknienia

60 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-30 22:26:43)

Odp: wychodzona miłość?

ale to są początki znajomosci. zaczynaja sie spotykac, jest miło, a on chce zeby było jeszcze milej za 5 minut. za duzo tego. a gdyby tak dawał z siebie od razu nie calego tylko po trochu to ona by sie mysle latwiej przekonala. nie byłoby tej "spiny". takie moje zdanie, ale nie wiem, w koncu nie nie znam sie na podrywie ;d

i zawsze pod jej dyktando, czyli jakby dba tylko o jej komfort, a o swoj nie. musi wyjsc temu na przeciw i zmierzyc sie z ewentualną np niezgodą, fochem. wtedy taki mezczyzna wydaje mi sie wzbuda lepsze emocje.

61

Odp: wychodzona miłość?

ale nie wiesz dokladnie jak sie czesto spotykaja i zreszta jak pisalem spotkanie byly by czeste zapewne gdyby on jej pasowal i tyle nie dziw sie ze on hche sie psotykac jak mu sie spodobala i tyle

62 Ostatnio edytowany przez martaaaaaaaa90 (2014-03-30 22:31:52)

Odp: wychodzona miłość?

jedyne co Ci moge powiedziec to to ze on tez moze sie mylic. pewnie go oczarowalas i tak mu sie wydaje ze jestes ta jedyna i chce rycersko zawalczyc tongue wiec tez go bierz na dystans bo pewnie to mowi przez zauroczenie. TY sie trzymaj swego nie czujesz tego to pewnie nic nie zbudujecie tym sposobem, a jemu w koncu przejdzie. TYlko uwazaj jesli to jest typ do ktorego nie dociero slowo NIE, mialam w swoim zyciu paru takich to ostatecznie sie musialo skonczyc drastycznym zerwaniem znajomosci bo do nich nic nie docieralo. niektorzy faceci we wszystkim sie doszukuja nadziei na zwiazek dlatego musisz byc stanowcza i nie ulegaj bo on to bedzie odbieral ze jednak chcesz i to sie bedzie przedluzac. w ogole to poruszylas temat ktory tez mnie ostatnio zastanawia , wlasnie odnosnie randkowania z tymi do ktorych czujemy "to cos". a zastanawia mnie to bo sama "to cos" poczulam tylko dwa razy w zyciu , takze na innych facetow moge spojrzec jak na przystojnych ktorzy mi sie podobaja ale nie czuje tego czegos. i tak sie zastanawialam czy duzo osob tak ma , bo samo "to cos" wyklucza duzo duzo facetow tongue



i zgadzam sie z thepass odnosnie przekarmienia osoby swoja osoba. co za duzo to nie zdrowo. w kazdym przypadku. harmonia jak jest i wszystko ze zdrowym umiarem to jest najlepiej. dla mnie osobiscie atrakcyjne jest kiedy facet ma swoje zycie jest zajety ale jednoczesnie jest mna mocno zainteresowany ale nie do tego stopnia by az tak szalec tongue uwazam taka ceche za nieatrakcyjna i taki chlopak sploszyl by mnie od razu tongue nawet jesli naturalnie bym go polubila to gdyby mu sie to wlaczylo to pewnie bym uciekla tongue

63 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-03-30 22:33:47)

Odp: wychodzona miłość?

martaaaa90 a uwazasz ze to cos to tak od razu na poczatku juz wiesz ze to ten moze warto si edluzej pospotykac z kism poznac lepiej i po jakism czasie to cos si epojawi i poczujesz bo jak tak bedzeisz czekala na smaym poczatku tylko n atakie cos to naprawde duzo facetow przezucisz i tyle a moze jednak z jakism udalo by ci sie stworzyc niezly zwiazek wink

a moze to cos to wlasnie zauroczenie big_smile tez tak miewalem ale chwila mija poznajemy czlowieka i wszystko sie zmienia ze jednak to nei to a prez takie zauroczenia nie myslimy zabardzo ;d  fakt ze z takim poczatkiem zwiazek jest inny niz tak ne spokojnie bez tego uczucia co nei znaczy ze nie da sie stworzyc udanego zwiakzu bez zaurczenia i motyli na poczatku big_smile

64

Odp: wychodzona miłość?

mar3 no wlasnie tutaj gdzies powyzej przeczytalam wlasnie ze gdy po prostu kogos polubimy i sie dobrze czujemy w towarzystwie tej osoby warto dac szanse moze cos wyniknie, i to mnie zainspirowalo, mysle ze napewno tak sprobuje, bo wczesniej za duzo razy nic nie czulam mimo ze np ktos byl dla mnie atrakcyjny czy ciekawy i stad sie zastanawialam czy to wypala jedynie gdy jest opcja "to cos" od poczatku:P   



a co do drugiej czesci Twojego posta to tez mysle ze napewno da sie stowrzyc zwiazek nawet bez tego czegos, tylko pytanie czy to nie dlatego tak czesto ludzie potem rozgladaja sie naokolo szukajac wrazen tongue  tylko sie zastanawiam tongue

65

Odp: wychodzona miłość?

motylki fajna rzecz. fajnie widziec, jak sie dziewczyna trzęsie, wzycha i przewraca oczami z byle pocałunku tongue

Posty [ 1 do 65 z 107 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wychodzona miłość?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026