Cześć. Mam na imię Paulina. Jestem młoda. Mam 17 lat.
Od jakiegoś czasu, dokładnie od dwóch tygodni złapała mnie jakaś paranoja. Nie wiem już co mam ze sobą zrobić. Nie chodzę do szkoły, nie wychodzę z domu, nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Nawet nie mam już siły, żeby pisać to co pisze teraz. Przecież wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Ale od początku.
Miesiąc temu, byłam wesołą i zakochaną nastolatką. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Chłopak zerwał. Na początku olałam, pomyślałam, że tego kwiatu pół światu.
Potem zaczęłam się załamywać. Dodatkowo moja ciocia, z którą żyję najlepiej z całej rodziny wyjeżdża na pół roku do Szwecji za pracą.
Jestem dziewczyną bardziej samotną. Ograniczam się do kilku znajomych, większość mieszka poza Olsztynem, więc rzadko się z nimi widuję. Ostatnio głównymi osobami najbliższymi był chłopak i ciocia, których już nie ma.
Nie wiem czy to własnie od tego zaczęły się moje problemy ze zdrowiem.
Powiem tak. Szukając w internecie wszystkiego na temat tego co mi dolega trafiłam na "zespół jelita wrażliwego". I tu zaczęła się depresja.
Czytając historie ludzi, że walczą z tym od 15 lat, że to choroba nieuleczalna, leczona metodą prób i błędów i że tyle ludziom zniszczyła życie, ja tez się poddałam.
Nie wiem czy wiecie co to za choroba, ale ja poznałam ja bardzo dobrze i wszystko wskazuje na to, że również ja to mam. Polega to na dosyć kompromitującym temacie, mianowicie wypróżnianie się.
Od 1,5 tygodnia bolą mnie jelita, jak zjem zaczynają grac mi marsza. Codziennie rano wstaję, niby wypróżniam się, ale nie do końca i tak przez cały dzień, mam wrażenie parcia ale gdy idę do toalety nie załatwiam się.
Teraz toaleta to mój jedyny przyjaciel.
Kłócę się przez to z mamą. Bo ona jest załamana tym, że nie chodze do szkoły, że zamknęłam się w sobie, w domu, nigdzie nie wychodzę, ciągle płaczę i śpię.
Prawda jest taka, że momentami nie widzę przed sobą nic. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Po prostu sądzę, że nie poradze sobie z tym wszystkim i myślę o śmierci.
Ostatnio po ostrej awanturze z mamą okaleczałam się.
Niekiedy to pomaga. Mam wrażenie, że to kara za to co robię. Za swoje zachowanie.
Zaczęłam bać się wychodzić z domu ze względu na te jelita. Jak pomyślę sobie, że mam 4 dni pod rząd siedziec w szkole po osiem godzin...PARANOJA. To nie jest tak, że ja boję się szkoły. Nie. Boję się stanu swojego zdrowia.
Mama mówi "Powiem wychowawczyni, że masz problemy i często musisz iśc do toalety, żebyś miała świadomośc tego, że w razie czego oni cie wypuszczą".
Dobrze, nauczyciele może to zrozumieją, ale klasa ? Rówieśnicy ? Oni tego nie zrozumieja, przecież to dziecinada jest. Będa się śmiać, że często wychodzę do toalaty. Nie chcę żeby mnie wysmiewano, wystarczy, że i tak nie jestem znana w klasie. Taka cicha myszka, to jeszcze dowalę z czymś takim ?
Nie wiem co wy macie mi doradzić, ale rodzina ma juz mnie dosyć.
Nieługo idę do psychologa, ze względu na to, że mam jakies napady lęków i strachu. Byłam u lekarza i dostałam leki na żołądek, ale od 3 dni nic praktycznie sie nie zmienia, więc znów panikuję, że będzie tak cały czas. Przecież tak się nie da zyć ?
Całkowicie wszystko odsunełam od siebie. Nie smieję się tak jak kiedyś. Nie sięgam po książkę, a uwielbiałam czytać, teraz mnie to po prostu nie cieszy. Najchętniej położyłabym się spać i spała cały czas. Uciekła od tego wszystkiego.
Każdy mówi mi "Będzie dobrze, tylko zacznij walczyć". Ale ja wiem, że nie będzie dobrze. Że będzie tak cały czas. Ja to po prostu wiem.
Momenatmi nie mam nawet siły myśleć, że będzie okej.
Zapewne według was też jestem jakąś paranoiczką, która wszystko wyolbrzymia.
Może i racja, ale ja poważnie nie mam już siły myśleć, wstawać, nawet żyć.
Podobne tematy
2 2014-03-26 10:26:55 Ostatnio edytowany przez perliczka (2014-03-26 10:34:32)
Kiedy miałam 17 lat, a było to bardzo dawno temu, również miałam chłopaka, który był dla mnie całym światem i z nim wiązałam całe moje przyszłe życie. Ale stało się inaczej, wywinął mi okropny numer i porzucił. Załamałam się i również bardzo dużo i ciężko przez rok chorowałam. Te wszystkie choroby były od mojej chorej duszy, myślę, że tak też jest u Ciebie. Każdy dzień to była tylko walka o przetrwanie. Chodziłam na długie spacery, w czasie których dużo płakałam, tak żeby nikt nie widział, biegałam, żeby rozładować siedzące we mnie napięcie. Poszukaj sobie w internecie informacji o kobietach kochających za bardzo. I koniecznie skorzystaj z porady psychologa lub psychiatry, ja żałuję, że nie miałam takiej możliwości, to skróci czas twojego cierpienia. Z czasem będzie coraz lepiej, pamiętaj o tym i walcz o siebie. Jak chcesz to możemy popisać razem.
Paulinko, a czy już wiesz na pewno, że to ta choroba? Czy zostałaś dobrze przebadana? Tak czy siak, bądź dla siebie najlepszym przyjacielem i nie krzywdź siebie jeszcze bardziej. Walcz o swoje zdrowie, zamęczaj lekarzy, nie poddawaj się. Na pewno da się to wyleczyć czy złagodzić. Porozmawiaj spokojnie z mamą, jest przy Tobie i na pewno Cię będzie wspierać, ale mów wyraźnie co czujesz. Bądź w kontakcie z ciocią, skoro jest Ci bliska, mów otwarcie bo nie masz się czego wstydzić. Wszystko się ułoży, zobaczysz, ale potrzeba trochę czasu żeby wrócić do zdrowa. Trzymaj się!
Nie byłam badana. W Poniedziałek poszłam do lekarza, dostałam 2 leki na jelita i żołądek.
Jednak, albo wmówiłam sobie tą chorobę, albo jestem na nią chora, aczkolwiek one nie pomagają. Może za szybko wymagam polepszenia. Biorę je dopiero trzeci dzień. Jednak to mnie wykańcza zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Nie tylko mnie, również mamę, tatę i resztę rodziny.
Boję się iść do szkoły, teraz już nawet panicznie.
Tak samo do psychologa, co jeśli ona też mi powie, że będzie wszystko dobrze i oleje ?
Od rodziny dostaję baty, że ciągle się nad sobą użalam, może i racja, ale ja nie umiem w żaden sposób wstać normalnie i wyjść z domu tak jak kiedyś.
Ostatnio zaczęłam się też bać. Jak zasypiam czuję lęk, a jak wstaję ten lęk towarzyszy mi ze zdwojoną siłą.
Płaczę ciągle, że zawalę sobie szkołę. I tak miałam problemy w LO, taki sam atak histerii aczkolwiek wtedy było to związane ze strachem przed poziomem nauczania.
Teraz już ja sama nie potrafię określić dokładnie czego się boję, kiedy to się zaczęło i jak.
Zaraz kończy się rok szkolny, a jeśli nie zdam ? Moja mama też jest załamana. Dzwoniła do wychowawczyni powiedzieć, że jestem chora. Jutro ma zadzwonić i z nią porozmawiać na temat moich ocen. Jestem załamana.
Nigdy nie uczyłam się na samych 6, owszem, ale nie miałam też tych ocen najgorszych...więc szkoda by było, żeby to wszystko się posypało.
Jednak ta choroba...ona cały czas siedzi mi gdzieś tam w głowie. Bo jeżeli będę na nią chora, to nie ma mowy nawet żebym chodziła na praktyki, na lekcje, gdziekolwiek.
Strasznie się z tym czuję i boję się, że to nie minie i zostanę takim wrakiem samej siebie ![]()
To jest nowa sytuacja, i dla Ciebie i dla Twoich rodziców, w dodatku jeszcze nie jest jasne co Ci jest. Nie bój się pójść do psychologa, wygląda na to, że tego potrzebujesz. Rozmawiaj z rodzicami, mów co czujesz, z czasem zrozumieją, że to nie są tylko Twoje wymysły i pewnie będą Cię wspierać. Bardzo Cię proszę, już więcej nie rób sobie krzywdy, rób wszystko żeby wracać do zdrowia. Może już za kilka dni się coś wyjaśni i będziesz mogła na spokojnie myśleć o szkole. Bądź dzielna, nie poddawaj się!
Mam nadzieję, że psycholog coś mi doradzi. Na pewno to nie będzie łatwe.
Teraz mam wrażenie już, że nawet mama patrzy na mnie jak na jakąś paranoiczkę.
Boję się powoli swojego stanu zarówno fizycznego jak i psychicznego.
Chciałabym żeby to wszystko mineło tak szybko jak szybko się pojawiło.
Męczę się z tym i chociaż staram się choć trochę pokazywać, że tak nie jest już nie daję rady. Momentami mam ochotę położyć się do łóżka i płakać ile wlezie, ale nie robię tego, żeby nie pokazywać swoich emocji przy mamie. Ją to też dobija i ja to wiem i wcale nie chcę dowalać jej więcej problemów niż ma, ale nie wiem już do kogo mam się zgłosić jak nie do niej o pomoc.
Sorry ale mam wrażenie że za tym wszystkim kryje się jakieś twoje poczucie winy. Domyślałam się że pewnie chodzi o jakieś sprawy intymne z tym gościem, nie mylę się ? Opowiedz o tym i dodaj dlaczego nie możecie już być razem ?
Masz rację Czasymiro.
Z jednej strony, strasznie podupadłam na wartości siebie jak zerwał.
Powiem tak. Ten chłopak jest na "wyższym etapie" chodzi mi o sprawy intymne. Głównie o seks.
Z tego co wiem (a wiem wiele o jego byłych dziewczynach, bo bylismy swego czasu najlepszymi przyjaciółmi) uprawiał seks z dziewczyną. Potem ona z nim zerwała. I zaczęliśmy ze sobą kręcić.
Było fajnie póki nie zaczął namawiać mnie na rzeczy, których nie chciałam. Poza tym, to był mój pierwszy według mnie prawydziwy chłopak. Z nim pierwszy raz się całowałam, czule przytulałam itp.
Ale kiedy zaczełam zabraniać niektóre rzeczy i nie zgodziłam sie na seks w tym wieku, zauważyłam, że zaczął sie odsuwać.
Potem po zerwaniu nie chciał powiedzieć o co chodzi dokładnie, ale ja wiem, że chodziło mu o to. O to, że nie jestem taka jak była jego była.
Nie wiem czy przez to mogłam wpaść w taki stan depresyjny i w stan zdrowia jaki teraz przechodzę...chciałabym cofnąć czas, żeby to wszystko zniknęło.
To jego zerwanie wchodzi Ci na poczucie wartości, porównujesz się z byłą i myślisz, że była dla niego w porównaniu z Tobą ideałem. Pomyśl, iż jest zupełnie odwrotnie: broniłaś swojej osoby przed tym na co nie jesteś gotowa, przed nieplanowaną ciążą. Pomyśl, jak tak mu przeszkadzało, iż nie ma seksu, że zerwał, to co by zrobił, gdybyś mu powiedziała: jestem w ciąży!
To co napiszę będzie przykre, ale jego zachowanie pokazuje, na czym mu zależało bardziej niż na Tobie. Mężczyzna jeżeli kocha to cierpliwie czeka, w tym wypadku należałoby przynajmniej poczekać do pełnoletności. Być może próbuje Cię też tak zaszantażować, a nóż na kolanach wrócisz i zgodzisz się, na co wcześniej nie chciałaś.
Sama najlepiej czułaś, że coś było nie tak w tym związku. Gdy będziesz wiedziała, że kochasz, że mężczyzna, z którym jesteś też kocha, że chcecie być razem, że jesteś dla niego najważniejsza, to wtedy to będzie to, a na pewno Cię to spotka, bo jesteś wrażliwą, inteligentną, młodą kobietą.