Hej dziewczyny otóż mam taki nietypowy problem... zauważyłam że mój narzeczony używa fluidu. Ma drobne krostki na twarzy, które je nim tuszuje. Ostatnio wytapetował sobie całą twarz, było to bardzo zauważalne. Sama nie używam fluidu i dziwnie się czuję, kiedy widzę, że mój mężczyzna tapetuje twarz, a ja nie... Co gorsza nie podbiera mi moich podkładów, tylko kupuje sobie sam i chowa je głęboko po szafkach, żebym ich nie zauważyła. Ostatniego ranka zakrywał swoją twarz kołdrą, i mówił "nie patrz na mnie". Nie wiedziałam o co chodzi, dopóki nie zauważyłam, że nie ma fluidu i widać wszystkie krostki. Nie mówiłam mu nic o tym, bo wstydzę się. Strasznie mnie to denerwuje, bo czuję się jakbym była z lalusiem. A jest naprawdę dobrym facetem. Jak delikatnie dać mu do zrozumienia, żeby zadbał o twarz a nie wręcz TAPETOWAŁ się?
Podobne tematy
(...)Jak delikatnie dać mu do zrozumienia, żeby zadbał o twarz a nie wręcz TAPETOWAŁ się?
Zamiast delikatnie dawać chłopakowi do zrozumienia, może podaj adres dermatologa (jeśli szybko, to z prywatną praktyką) i godziny, w których pracuje?
On udaje, że nie ma problemu. Ty udajesz, że problemu nie widzisz. Może najwyższy czas na zakończenie tej gry?