Krótko i na temat
to mój pierwszy temat tak więc proszę o wyrozumiałość.
Jestem na 2 roku studiów cięzkiego technicznego kierunku dzieki któremu mam bardzo dobre perpektywy co do przyszłości i zarobków itp . Nie mam żadnych problemów rodzinnych mam sporo kolegów. Jestem zdrowy ,nie choruję mam dobrych braci i rodzine która mi pomaga. Jestem inteligentny i kreatywny. Mimo iż studiuje a moi rodzice nie zarabiają dużo stoję całkiem dobrze z pieniędzmi .
Na pierwszy rzut oka wzór chłopak ,ale niestety to by było zbyt piekne gdybym nie miał żadnych problemów
Jestem cholernie nieszczęśliwy!! Jest troche czynników .Nie będe zbyt oryginalny ,ponieważ w co drugim temacie ludzie piszą że sa nieśmiali ,prawiczkami tak jest też w moim przypadku . Wstaje rano i nic mi się nie chce . Trwa to mniej więcej od 5 lat kiedy dostałem kosza od naprawde fajnej dziewczyny dla której mógł bym góry przenieść. Zacząłem sobie tłumaczyć że jak będe na studiach wszystko się zmieni ,ale jak widać dalej jest lipa.
Od jakiś 2 miesięcy pale zioło w sumie zdaje sobie sprawe że mam z tym mały problem ,ale na szczęscie po mnie nie widać że jestem na haju. Inni mają oczy wielkości 1-groszówk i całe czerwone a po mnie nic nie widać . Nie raz byłem na laborkach albo wykładach ,,spizgany".
Teraz pewnie sobie myślicie ,,koleś mowi że jest inteligntny a robi taką głupote ,debil jakis ;/" ,ale kurcze dzieki temu naprawde czuję sie dobrze, zapominam o nieśmiałości i samotności ,nie wspominam mojej pierwszej miłości, raz zagadałem nawet do dziewczyny co w moim przypadku jest czymś niesamowitym. Wiem że mogę to rzucić w każdej chwili ,ale wolę popalać i być poprostu szczęśliwym.
I tutaj pytanie do was czy warto ryzykować popadnięcie w nałóg i cieszyć się życiem czy lepiej odpuścić i liczyć że coś się w moim życiu zmieni???