Czy tabletki antykoncepcyjne wpływają źle na zdrowie?
Podobne tematy
2 2014-02-22 02:08:23 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-02-22 02:13:30)
Napiszę ci, jak było u mnie, 7 lat brania tabletek anty (różnych) i totalnie rozregulowany organizm. Przy pierwszej próbie odstawienia brak miesiączki, a potem bardzo nieregularne cykle, okazało się, że mam poważne zaburzenia hormonalne i paradoksalnie musiałam do tabletek wrócić (później się dowiedziałam, że to był karygodny błąd lekarza, powinien mi zapisać normalne leki na obniżenie prolaktyny i regulację innych hormonów, ale poszedł na łatwiznę a ja głupio zaufałam mu, że tabletki mi pomogą). A potem się zaczęło, wszystkie niemal skutki uboczne z listy: ciężkie migreny, zaburzenia widzenia, wahania nastroju (od depresji po euforię, ale z przewagą nastrojów depresyjnych), przybieranie na wadze (puchnięcie) i kilka innych paskudnych i niebezpiecznych dla zdrowia objawów. Obecnie od prawie 5 lat nie biorę tego świństwa i odradzam je każdej kobiecie, która jest w stanie kontrolować swój organizm i nie bzykać się, kiedy nie wolno. Po odstawieniu popękały mi torbiele, które nosiłam w sobie podczas brania pigułek, zupełnie nieświadomie. Ból jak fiks, gorszy niż przy zapaleniu przydatków. Pamiętam jak w Sylwestra leżałam i wyłam - to był pierwszy cykl beztabletkowy. Ale przetrwałam to. A potem znowu zanik miesiączki, następnie mocno podwyższona prolaktyna i walka o płodność przez następne dwa lata. Jak się pojawiły cykle owulacyjne, to oszalałam ze szczęścia. Mam poczucie, że tamte 7 lat było największym błędem w moim życiu, za który zapłaciłam zdrowiem. A tabletki brałam, bo byłam w związku z człowiekiem, który panicznie bał się dzieci, wręcz patologicznie i miał głęboko w czterech literach moje zdrowie. Zastraszył mnie i mną manipulował. A ja tańczyłam, jak mi zagra. A przez to wszystko w tej chwili nie wiem, czy dam radę zajść w ciążę kiedykolwiek. Zwłaszcza, że od czasu odstawienia tabletek mamy z partnerem jedną metodę: npr. I albo jestem taka zayebista w obserwacji siebie, albo mam większy problem niż twierdzi mój lekarz, bo jeszcze nie "wpadliśmy".
Edit: jeśli się wahasz, czy brać tabletki czy nie, to pomyśl: na jednej szali małe prawdopodobieństwo zajścia w ciążę przy zwykłych metodach, a na drugiej twoje zdrowie i płodność, która być może nie wróci. Wybierz sobie co chcesz. I nie słuchaj osób, które twierdzą, że tabletki to samo dobro i płodność zawsze wraca. Im wróciła, ale nie wiadomo, jak będzie z tobą. Każdy przypadek jest indywidualny, a każdy organizm jest wyjątkowy i niepowtarzalny.
Dobry ginekolog i odpowiednie badania przed przepisaniem tabletek. Tabletki właściwie używane a przede wszystkim właściwie dobrane nie są złe. Z brakiem płodności po odstawieniu hormonów się nie spotkałam, za to z ciążami bliźniaczymi owszem.
4 2014-02-24 19:25:40 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-02-24 19:26:34)
Dobry ginekolog i odpowiednie badania przed przepisaniem tabletek. Tabletki właściwie używane a przede wszystkim właściwie dobrane nie są złe. Z brakiem płodności po odstawieniu hormonów się nie spotkałam, za to z ciążami bliźniaczymi owszem.
To bardzo dziwne, bo ja się nie spotkałam z żadną ciążą bliźniaczą, ale za to z problemami z zajściem w ciążę i donoszeniem u wielu moich koleżanek, które brały te tabletki. Minimum trzy poronienia u nich zanim zaszły w ciążę, którą donosiły. Lekarze mówili im, że to przez długotrwałe stosowanie tabletek anty. Zresztą wystarczy poczytać na forach, jak kobiety się żalą, bo w ciążę zachodzą po odstawieniu tabletek dopiero po kilku latach.
Każdy lek, którzy jest bombą hormonalną i który do tego stopnia zmienia naturalne procesy w organizmie, jak na przykład są tabletki anty, ma negatywne skutki i niedorzecznością jest twierdzić, że jest inaczej.
Agni, mam pytanie, jako redaktor działu zdrowia, jesteś w stanie dać gwarancję że dobrze dobrane tabletki u zdrowej kobiety nie spowodują zakrzepicy, udaru i innych chorób? Otóż nie jesteś. Ale piszesz, że nie są złe. Jak się takie pisanie nazywa? Pytanie, czy posługując się autorytetem specjalnie mydlisz oczy użytkowniczce. A jeśli tak... Cóż, to jest po prostu smutne.
Poniżej wklejam skutki uboczne z ulotki Microgynonu.
"Nudności i wymioty oraz zaburzenia jelitowe, zmiany w obrębie gruczołów piersiowych, zaburzenia metaboliczne, zmiany skórne, depresja, napady migreny, nadciśnienie. Uwaga! Stosowanie doustnej antykoncepcji może zmieniać tolerancję na szkła kontaktowe".
"Zakrzepy mogą również, chodź bardzo rzadko, wystąpić w naczyniach krwionośnych serca (powodując zawał serca) lub mózgu (powodując udar). Wyjątkowo rzadko występują w wątrobie, jelicie, nerce lub oku. Sporadycznie, zakrzepica może spowodować inwalidztwo lub zgon (...). U kobiet, które przyjmuj? doustne środki antykoncepcyjne występowanie raka piersi jest nieco częstsze, niż u kobiet w tym samym wieku, które ich nie stosują".
"Istnieją doniesienia o częstszym występowaniu raka szyjki macicy u kobiet, które stosują doustne środki antykoncepcyjne przez długi czas".
Mniam, mniam, pychotka
. Nic tylko łykać
. Samo zdrowie
. A że jakiś tam udarek, zakrzepik - nic to, ważne, że można się bzykać bez ograniczeń, a i cera się poprawi
.
Dziwi mnie, że dobrowolnie się tym trujecie. Przecież to totalne rozregulowanie organizmu, pełno skutków ubocznych, a ze skutecznością bywa różnie. Wiem, że jest mocno przereklamowana. Czy naprawdę tak trudno obserwować swój organizm i skorzystać od czasu do czasu z gumki? Technologia poszła do przodu i są specjalne urządzenia, które to wspomagają.
P. S. Jakiś czas temu trafiłem w Internecie na zdjęcie macicy kota - normalna i po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej. Ta druga wyglądała okropnie, więc nikt mi nie wmówi, że to nie zmienia organizmu. Nie mogą pokazywać zbyt dużo takich obrazków, żeby nie straszyć, ale one są.
Dziwi mnie, że dobrowolnie się tym trujecie. Przecież to totalne rozregulowanie organizmu, pełno skutków ubocznych, a ze skutecznością bywa różnie. Wiem, że jest mocno przereklamowana. Czy naprawdę tak trudno obserwować swój organizm i skorzystać od czasu do czasu z gumki? Technologia poszła do przodu i są specjalne urządzenia, które to wspomagają.
P. S. Jakiś czas temu trafiłem w Internecie na zdjęcie macicy kota - normalna i po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej. Ta druga wyglądała okropnie, więc nikt mi nie wmówi, że to nie zmienia organizmu. Nie mogą pokazywać zbyt dużo takich obrazków, żeby nie straszyć, ale one są.
Też jestem generalnie przeciwniczką tabletek. Brałam, ale tak 9 miesięcy, bo u mnie niby lepiej brać, bo wycisza to u mnie zespół policystycznych jajników, dzięki czemu niby potem może być łatwiej zajść w ciąże, bo będzie trochę zastopowany, że mniejsze ryzyko raka jajnika. No, ale ja tam brałam dwa rodzaje i źle się czułam, odstawiłam i teraz sobie dałam sobie spokój z tabletkami. Może mam ryzyko tych chorób, mniejsze szanse na ciąże, ale obawiam się, że tabletki bardziej, by niszczyły moje zdrowie. Wątrobowe wyniki też miałam pogorszone i gorszą echogeniczność wątroby, a ani nie pije alkoholu ani nie odżywiam się bardzo niezdrowo ani nic, więc na pewno od tabletek. Odstawiłam dlatego. A gdyby nie ten zespół policystycznych jajników, to nigdy bym ich nie wzięła, wolę gumki, ale chociaż mam pewność, że nie ładuje w siebie czegoś, co może być dla mnie szkodliwe.
Emilia, ja brałam 9 miesięcy, Ty za to aż 7 lat- czemu tak długo? Nie miałaś wcześniej podczas brania poczucia, że Ci szkodzą, że tak długo brałaś? Kurczę, ja bym nie zdecydowała się tak długo brać tabletki.
Dziwi mnie, że dobrowolnie się tym trujecie. Przecież to totalne rozregulowanie organizmu, pełno skutków ubocznych, a ze skutecznością bywa różnie. Wiem, że jest mocno przereklamowana. Czy naprawdę tak trudno obserwować swój organizm i skorzystać od czasu do czasu z gumki? Technologia poszła do przodu i są specjalne urządzenia, które to wspomagają.
P. S. Jakiś czas temu trafiłem w Internecie na zdjęcie macicy kota - normalna i po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej. Ta druga wyglądała okropnie, więc nikt mi nie wmówi, że to nie zmienia organizmu. Nie mogą pokazywać zbyt dużo takich obrazków, żeby nie straszyć, ale one są.
Zgadzam się z Mariuszem... Kurczę, ja brałam tabletki tylko kilka miesięcy, ale... NIGDY WIĘCEJ! Miałam nawracające bóle głowy, krwawienia trwające nawet po 10 (!) dni, a do tego w nocy zaczęła drętwieć mi noga.. Już nie wspominając o kilogramach dodatkowych...
Na dzień dzisiejszy odkładam pieniążki na komputer cyklu. A póki co gumka.
ja też mam świadomość wielu skutków ubocznych pigułek antykoncepcyjnych, ale chyba z lenistwa i wygody nie jestem w stanie z nich zrezygnować, na szczęście mam fajnego lekarza i on polecił mi stosować równocześnie harmonellę, chroni ona przed wieloma z wymienionych powyżej skutków, dla mnie ważne że chroni wątrobę zawiera dużo choliny, serce, ukłąd krążenia, dba o skórę, włosy, paznokcie, kości itd jeszcze można by trochę wymieniać, radzę poczytać
Nie chodzi tylko o skutki uboczne, ale nie ukrywajmy, że one są największym problemem. Dochodzi jeszcze kwestia przereklamowanej skuteczności pigułek. Wystarczy, że metabolizm jest rozregulowany np.: na skutek choroby, ziółek czy interakcji między lekami, żeby do organizmu trafiła zbyt mało hormonu co w efekcie może doprowadzić do ciąży, którą zauważycie po fakcie.
Emilia, ja brałam 9 miesięcy, Ty za to aż 7 lat- czemu tak długo? Nie miałaś wcześniej podczas brania poczucia, że Ci szkodzą, że tak długo brałaś? Kurczę, ja bym nie zdecydowała się tak długo brać tabletki.
Ponieważ mój były panicznie bał się mieć dzieci i manipulował mną, wmawiał mi, że jak nie będę ich brać, to się rozstaniemy. A ja byłam tak przez niego urobiona, że tańczyłam jak mi zgrał. Łaskawie pozwolił mi po kilku latach na trzymiesięczną przerwę, ale w tym czasie ani razu mnie nie dotknął. Kilka miesięcy przed ślubem odstawiłam, bo miałam większość objawów ubocznych z ulotki i bałam się o swoje zdrowie. W efekcie eks nie sypiał ze mną przez długi czas (w tym również po ślubie) a ilość stosunków z mega zabezpieczeniem (gumka, globulka i przerywany w jednym) wyniosła w ciągu ok. 7 miesięcy sztuk 5. Wiem, bo liczyłam. On się panicznie, wręcz chorobliwie bał, że zaciążę, bał się dzieci, taki rodzaj fobii. Mówił mi później, że jak miał ochotę to wyobrażał sobie albo że jestem w ciąży albo że jestem martwa i moje ciało się rozkłada i dzięki temu mu przechodziło. Przerażające, wiem. M.in. dlatego się z nim rozwiodłam. A te jego teksty mam do dziś - na papierze, w postaci sms-ów i maili. Tak na wszelki wypadek, np. moja matka nie wierzyła, że tak było, przeczytała i zmieniła zdanie.
A dałam się urabiać, bo miałam worek kompleksów i byłam klasyczną KKZB. Zresztą to temat-rzeka.
Ach, i tak - oczywiście, że miałam poczucie, że szkodzą. Przez cały ten czas czułam gdzieś w środku siebie, że robię wielką krzywdę sobie samej. No ale po drugiej stronie był eks, który wymagał, bym je brała.
Zrezygnowałam z tabletek po kilku miesiącach nowego związku. Mój partner wręcz zabronił mi ich brać. Stwierdził, że mnie kocha a moje zdrowie jest dla niego ważne i że nie chce, żebym się truła. A jeśli zajdę w ciążę to tylko się będzie cieszył.
Emilio znam wiele dziewczyn, które z powodzeniem zachodzą w ciąże po tabletkach, i wśród bliższych czy dalszych znajomych nie było problemów, nie wykluczam, że ich nie ma.
A mnóstwo skutków ubocznych ma wiele leków, nawet dostępne w kioskach ruchu tabletki przeciwbólowe.
Nikt nigdy na nic nie da nam gwarancji. Lekarz powinien wykonać badania zanim przepisze tabletki, jednak smutna prawda jest taka, że większość robi to metodą prób i błędów, najpierw da takie a jak szkodzą to inne i tak do skutku. I tu po części tkwi problem tego grona kobiet, które mają problemy, lekarz idzie na skróty.
Warto też dodać, że tabletek nie wolno brać ciągle kilka lat (a kobiety to robią), powinno się robić co jakiś czas przerwy (jaki to pytanie do ginekologa).
I zauważ, że napisałam, że tabletki nie są złe, a nie, że są idealną, wspaniałą, nieobarczoną żadnym ryzykiem metodą antykoncepcyjną. Proszę czytać to co jest napisane i nie dopowiadać sobie reszty.
Nie chodzi tylko o skutki uboczne, ale nie ukrywajmy, że one są największym problemem. Dochodzi jeszcze kwestia przereklamowanej skuteczności pigułek. Wystarczy, że metabolizm jest rozregulowany np.: na skutek choroby, ziółek czy interakcji między lekami, żeby do organizmu trafiła zbyt mało hormonu co w efekcie może doprowadzić do ciąży, którą zauważycie po fakcie.
Owszem, ale w ulotce jest napisane, że przy zażywaniu innych, określonych leków czy problemów ze strony układu pokarmowego należy stosować dodatkowe zabezpieczenie mechaniczne czyli np. prezerwatywę. Ale niestety niektórzy nie obchodzi coś takiego jak ulotka.
marioosh666 napisał/a:Nie chodzi tylko o skutki uboczne, ale nie ukrywajmy, że one są największym problemem. Dochodzi jeszcze kwestia przereklamowanej skuteczności pigułek. Wystarczy, że metabolizm jest rozregulowany np.: na skutek choroby, ziółek czy interakcji między lekami, żeby do organizmu trafiła zbyt mało hormonu co w efekcie może doprowadzić do ciąży, którą zauważycie po fakcie.
Owszem, ale w ulotce jest napisane, że przy zażywaniu innych, określonych leków czy problemów ze strony układu pokarmowego należy stosować dodatkowe zabezpieczenie mechaniczne czyli np. prezerwatywę. Ale niestety niektórzy nie obchodzi coś takiego jak ulotka.
Ulotka jest napisała możliwie najogólniej, żeby zabezpieczyć interesy producenta. Nigdy nie wiesz jaka ilość hormonu została przyswojona przez organizm, więc to trochę loteria. Kilka lat temu była afera z dziurawcem. Osłabiał działanie pigułek, a nigdzie nie było to napisane. Z tego co wiem to nawet dzisiaj nie wszyscy producenci o tym piszą, a są jeszcze inne ziółka, których działanie pod tym kątem nie jest zweryfikowane.
truskaweczka19 napisał/a:Emilia, ja brałam 9 miesięcy, Ty za to aż 7 lat- czemu tak długo? Nie miałaś wcześniej podczas brania poczucia, że Ci szkodzą, że tak długo brałaś? Kurczę, ja bym nie zdecydowała się tak długo brać tabletki.
Ponieważ mój były panicznie bał się mieć dzieci i manipulował mną, wmawiał mi, że jak nie będę ich brać, to się rozstaniemy. A ja byłam tak przez niego urobiona, że tańczyłam jak mi zgrał. Łaskawie pozwolił mi po kilku latach na trzymiesięczną przerwę, ale w tym czasie ani razu mnie nie dotknął. Kilka miesięcy przed ślubem odstawiłam, bo miałam większość objawów ubocznych z ulotki i bałam się o swoje zdrowie. W efekcie eks nie sypiał ze mną przez długi czas (w tym również po ślubie) a ilość stosunków z mega zabezpieczeniem (gumka, globulka i przerywany w jednym) wyniosła w ciągu ok. 7 miesięcy sztuk 5. Wiem, bo liczyłam. On się panicznie, wręcz chorobliwie bał, że zaciążę, bał się dzieci, taki rodzaj fobii. Mówił mi później, że jak miał ochotę to wyobrażał sobie albo że jestem w ciąży albo że jestem martwa i moje ciało się rozkłada i dzięki temu mu przechodziło. Przerażające, wiem. M.in. dlatego się z nim rozwiodłam. A te jego teksty mam do dziś - na papierze, w postaci sms-ów i maili. Tak na wszelki wypadek, np. moja matka nie wierzyła, że tak było, przeczytała i zmieniła zdanie.
A dałam się urabiać, bo miałam worek kompleksów i byłam klasyczną KKZB. Zresztą to temat-rzeka.
Ach, i tak - oczywiście, że miałam poczucie, że szkodzą. Przez cały ten czas czułam gdzieś w środku siebie, że robię wielką krzywdę sobie samej. No ale po drugiej stronie był eks, który wymagał, bym je brała.
Zrezygnowałam z tabletek po kilku miesiącach nowego związku. Mój partner wręcz zabronił mi ich brać. Stwierdził, że mnie kocha a moje zdrowie jest dla niego ważne i że nie chce, żebym się truła. A jeśli zajdę w ciążę to tylko się będzie cieszył.
Jednym słowem toksyczny związek. Straszny facet. Bardzo dobrze, że z nim nie jesteś. Mój facet nigdy nie naciskał na tabletki, ja właśnie z racji policystycznych jajników zaczęłam lekarze doradzali, ale po tych 9 miesiącach zrezygnowałam. Ja często jeszcze miałam niezłe mdłości po tabletkach, zwłaszcza na początku, zawroty głowy, które z czasem wcale nie były dużo mniejsze. Dlatego doszłam do wniosku, że mnie bardziej szkodzą i wolę nie brać. Mój partner zwyczajnie zgadza się na gumkę, przyznaje, że nie jest to szczyt wygody, ale dba też o moje zdrowie i to jest tutaj najważniejsze.
Przeciwbólowe tabletki też mają skutki uboczne, ale nie tyle co tabletki antykoncepcyjne. Jakby nie patrzeć to one są wbrew naturze i często coś wychodzi. Wiecie, ja często na innym forum też czytałam i było naprawdę wiele dziewczyn, które np brały tabletki, parę lat mówiły, że ok, nic im nie jest, a np skutki uboczne poczuły po paru latach i to niezłe i wtedy zrozumiały, że to jednak nie było tego warte. Nie jest to sprawa życia i śmierci, dlatego wolę nie brać i zabezpieczać się w inny sposób, a przyjemność z seksu mamy nadal, mimo gumek
A przy okazji mam pewność, że sobie nie szkodzą. A tabletki przeciwbólowe biorę rzadko, raz na parę miesięcy, jak mam silny ból miesiączkowy ibuprom max np i tyle. Tak że rzadko. A co innego tabletki antykoncepcyjne, które przecież bierze się codziennie, to jest większe obciążenie. Jak mówiłam oprócz kiepsko samopoczucia, niestety też podwyższyły mi próby wątrobowe, zła echogeniczność była wątroby- tzn nie bardzo obniżona, tylko nieznacznie, wątrobwe też nieznacznie podwyższone, ale jakbym brała dłużej, to by narastało,narastało i już byłoby kiepsko, więc lepiej było odstawić. A widzicie, brałam tylko 9 miesięcy, a coś już zaczęły szkodzić na wątrobę. No czyli niefajnie. Teraz raczej się już odbudowała, bo wątroba się regeneruje, ale też niefajnie, jakbym pobrała je dłużej, to byłoby gorzej i możliwe, że wątroba już by się nie zregenerowała albo byłoby dużo ciężej.
Ale mnie teraz dziewczyny nastraszyłyście... Biorę tabletki już rok, ze skutków ubocznych mam tylko słabe libido, żadnych krwawień, bóli itd. Okres wreszcie mam normalnie (zanim zaczęłam brać, miałam 50-60-dniowe cykle i miesiączki trwające pełny tydzień, bóle jajników itd., okazało się, że mam właśnie policystyczne jajniki i najlepszym wyjściem będą tabletki). Ale te wszystkie teksty o poronieniach itd... Nigdy nie spotkałam osoby która poroniła po tabletkach, wręcz przeciwnie, babki zachodziły w niekoniecznie planowane ciąże krótko po odstawieniu i są wesołymi mamami. Szczerze mówiąc jestem świadoma tego, że ja i tak pewnie będę bezpłodna, przez te jajniki, więc no cóż (sama ginekolog stwierdziła, że największą możliwą szansę na zajście w ciążę będę miała od razu po odstawieniu tabletek, bo wtedy jest się super płodnym, później będzie ciężko, jeśli w ogóle).
Cieszyłam się jak głupia jak dostałam tabletki, bo nie lubię stosunków z gumką (boli mnie to i obciera, nie ma mowy wtedy o stosunku bez lubrykantu, bo bym się chyba rozpłakała) i wreszcie miałam normalne cykle. No nic, niedługo mam wizytę u innego lekarza, podobno specjalizującego się w policystycznych jajnikach, zobaczymy co mi poradzi. Boję się zrezygnować z tabletek, bo pamiętam co było przed nimi- okres raz na 2 miesiące, cysty na USG, bóle jakby mnie ktoś dźgał szpikulcem w jajnik... Po tabletkach wszystko ustało.
Marioosh666, nie demonizuj z tymi ulotkami- wcale nie są takie ogólne. W moim YAZie była książeczka bardzo dokładnie opisująca tabletki. Brakowało tylko obrazków, żeby tępa użytkowniczka wiedziała że tabletkę wsadzamy do ust, nie do nosa.
Szczerze mówiąc jestem świadoma tego, że ja i tak pewnie będę bezpłodna, przez te jajniki, więc no cóż (sama ginekolog stwierdziła, że największą możliwą szansę na zajście w ciążę będę miała od razu po odstawieniu tabletek, bo wtedy jest się super płodnym, później będzie ciężko, jeśli w ogóle).
Przy czymś takim jak się chce zajść w ciążę, to można zrobić laparoskopię i nacięcie torbieli. Poszukaj na forach historii dziewczyn z PCO, o tym jak zaszły w ciążę po długich staraniach. Jeśli im się udało, to tobie też się uda
. Nie wiem, ile masz lat, ale z tą chorobą nie warto odkładać decyzji o dziecku do 30-stki.
Btw też podobno miałam torbiele. Zniknęły samoczynnie, a przy tych niby "cudownych" tabletkach się odnowiły, żeby popękać po ich odstawieniu. Ale od tamtej chwili mam spokój, jajniczki są ok.
missF napisał/a:Szczerze mówiąc jestem świadoma tego, że ja i tak pewnie będę bezpłodna, przez te jajniki, więc no cóż (sama ginekolog stwierdziła, że największą możliwą szansę na zajście w ciążę będę miała od razu po odstawieniu tabletek, bo wtedy jest się super płodnym, później będzie ciężko, jeśli w ogóle).
Przy czymś takim jak się chce zajść w ciążę, to można zrobić laparoskopię i nacięcie torbieli. Poszukaj na forach historii dziewczyn z PCO, o tym jak zaszły w ciążę po długich staraniach. Jeśli im się udało, to tobie też się uda
. Nie wiem, ile masz lat, ale z tą chorobą nie warto odkładać decyzji o dziecku do 30-stki.
Btw też podobno miałam torbiele. Zniknęły samoczynnie, a przy tych niby "cudownych" tabletkach się odnowiły, żeby popękać po ich odstawieniu. Ale od tamtej chwili mam spokój, jajniczki są ok.
Na razie jestem zdecydowanie za młoda na dziecko, jestem bardzo niedojrzała (mam niecałe 20 lat), ale kiedyś na pewno będę chciała mieć potomka- i właśnie dlatego przestraszyłam się waszych wypowiedzi o tabletkach. Już i tak jestem w kiepskiej sytuacji, nie chciałabym zupełnie pozbawić się możliwości posiadania dzieci przez głupie tabletki. Ale no właśnie- boję się odstawienia i tego, co było przed nimi. Wszystko okaże się na wizycie u lekarza, poprzednia ginekolog bardzo mnie zawiodła (zero informacji, mimo wypytywania (to była moja pierwsza lekarka), badania na "odwal się", nigdy nie miałam cytologii (a współżyję), na jednej wizycie powiedziała, że mam dużą cystę na jajniku (po badaniu USG dopochwowo), na następnej wizycie stwierdziła BEZ BADANIA USG tylko palcami (bo niby nie trzeba było) że cysty nie ma, wchłonęła się- a ja języka w gębie nie mam, żeby się kłócić, więc po prostu zdecydowałam się na zmianę lekarza), mam nadzieję, że z tą będzie inaczej (ma mnóstwo pozytywnych opinii, na wizytę czekam już drugi miesiąc i to prywatnie, bo ma tyle pacjentek). Dobra, zrobiłam offtopa, ale naprawdę mnie zmroziło po waszych historiach. Nie chciałabym umrzeć w wieku 20-paru lat z powodu skrzepu.
Jak pisałam, też tak jak Ty missF mam zespół policystycznych jajników. Mnie tabletki jak pisałam nie służyły, jedna zaleta u mnie z nich to był prawie bezbolesny okres, a tak to bardzo mnie boli. No ale wolę już to niż brać tabletki i mieć zawroty głowy częste itp oraz wolę to od psucia wyników swojej wątroby- bo jak pisałam psuły mi wyniki wątroby tabletki, mimo brania relatywnie krótko- 9 miesięcy. Ja mam 22 lata i dziecko planujemy tak za 2 lata, bo ogólnie czujemy się gotowi, a sytuacja z pracą itp już raczej wtedy będzie stabilna, zrobimy wszystko by tak było. Oczywiście, że lepiej jest dłużej nie zwlekać, bo przy tym schorzeniu płodność sporo się już obniża po 25 roku życia, więc tak za 2 lata jak będę miała 24 lata, to jeszcze ok. Z cyklami też nie mam wesoło, bo potrafię mieć tak samo 60 dniowe cykle, czyli raz na 3 miesiące, to właśnie przez zespół policystycznych jajników. Do tego miałam problemy z insuliną, też przez ten zespół, przez co mam większe ryzyko cukrzycy, gorszy metabolizm i czasem mam wąsik na brodzie i ogólnie na ciele mam nadmierne owłosienie. Tak że ja mam taką silną formę niestety, dlatego tym bardziej z dzieckiem nie będę mogła zwlekać tak niż do tego 25 roku życia raczej, dlatego za 2 lata planujemy dziecko jak pisałam. Wtedy ja też jakiś czas przed na pewno poddam się laparoskopii. Teoretycznie też wiem, że powinnam na to schorzenie niby nadal brać tabletki antykoncepcyjne jak Ty missF, ale jak mówiłam mi nie służyły i wiem, że bardziej by mi rozwaliły zdrowie. Wiem, że przez to zaniedbuję teraz mój zespół policystycznych jajników, bo te torbieliki mi narastają i nie są usuwane, ale jednak zdrowie jest najważniejsze, a gdybym je brała, to pewnie zamiast polepszyć moje zdrowie, hormony, to jeszcze bardziej bym to rozwaliła i zdrowie by mi się posypało. No, ale to już zależy od osoby, innej osobie może nie zaszkodzą.
Czy wpływają źle? Moim zdaniem zależy od organizmu. Ja byłam za tabletkami, dla mnie to był fenomen, 6 lat brania i było super. Przy dużych problemach z trądzikiem - ładna cera, waga spadła, owłosienie minimalne, żadnych skutków ubocznych, no i sex bez stresu, po prostu było idealnie. Nie dziwię się sobie, że wtedy tak je chwaliłam, ale musiała w końcu wyjść ta 2 strona - po odstawieniu...
Odstawiłam tylko dlatego, że drastycznie spadło mi libido. Sex mógł dla mnie nie istnieć, choć tabletki nie były jedynym powodem bo wygasło pożądanie partnera z mojej strony, ale myślałam, że to wina tabletek więc odstawiłam.
Wtedy się zaczęło, totalny brak miesiączki, chodzenie po ginekologach, badania ginekologiczne, badania hormonalne - WSZYSTKO GRA, a miesiączki nie ma. Lekarze dumają, co tu jest grane? Dostawałam Progesteron, Estrogeny i inne dziadostwa na wywołanie miesiączki i tak w kółko, po tych hormonach okres był ale bez znów BRAK...
Po ok. 10ciu miesiącach libido się podniosło, w połowie cyklu "kłuły" mnie jajniki, więc czułam jakby coś się tam zaczęło dziać ale miesiączki jak nie było, tak nie ma... Niedługo czeka mnie kolejna wizyta no i zobaczymy ![]()
Dziś, gdybym wiedziała co będzie i znów miała brać tabletki nigdy bym ich nie wzięła. Wiem, że teraz mogę mieć duże problemy a najgorsze jest to, że lekarze sami nie wiedzą dlaczego tak się dzieje (jajniki zdrowe, czyste, wyniki w normie).
Niedługo minie rok jak nie biorę tabletek a ostatnią miesiączkę miałam prawie 2 miesiące temu...
Nie będę tu nikomu odradzać tej formy antykoncepcji, bo znam dziewczyny które brały tabletki, odstawiły i od razu wszystko wróciło do normy, ale jak powiedziała moja gin. oni jako lekarze, nie są w stanie przewidzieć u kogo jak to się skończy. To jest jakby trochę loteria... ![]()
ale jak powiedziała moja gin. oni jako lekarze, nie są w stanie przewidzieć u kogo jak to się skończy. To jest jakby trochę loteria...
W dużej mierze są w stanie to przewidzieć, ale musieliby robić porządne badania przy przepisywaniu tabletek, a nie loterie...
mam pytanie do dziewczyn które stosują tabletki anty od dłuższego czasu, nie macie żadnych obaw kiedy partner kończy w środku/ Czy może zabezpieczacie się mimo to?
Znam pary, które obok tabletek stosują jeszcze gumkę, dla jednych to przesada inni lubią mieć poczucie "porządnego" zabezpieczenia przed niechcianą ciążą, co znacznie podnosi komfort współżycia.
Jest szereg sytuacji, w których tabletki mogą nie działać, wszystkie ewentualności powinny być zawarte w ulotce dołączonej do tabletek.
Jeśli ktoś skrupulatnie przestrzega godziny zażywania tabletek, nie choruję, nie ma dolegliwości ze strony układu pokarmowego czy nie bierze innych leków to naprawdę ciężko o zajście w ciąże.
Jeśli jednak jak to napisałaś "kończenie w środku" powoduję u Ciebie duży dyskomfort psychiczny możecie dodatkowo użyć prezerwatywy.
Sama korzystam z metody hormonalnej (mirena) nie stosuję żadnych dodatkowych zabezpieczeń, chociaż na początku gdzieś tam w głowie pojawiały się irracjonalne myśli "czy to aby na pewno działa" ![]()
Jeśli ktoś skrupulatnie przestrzega godziny zażywania tabletek, nie choruję, nie ma dolegliwości ze strony układu pokarmowego czy nie bierze innych leków to naprawdę ciężko o zajście w ciąże.
Wymioty i biegunka raz w miesiącu mogą spotkać każdego ![]()
23 2014-03-13 00:36:43 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-03-13 00:37:43)
Kiedyś kiedyś brałam pigułki na bolesne i obfite miesiączki, przez bolesne i obfite nie mam na myśli tego co przeżywa wiele kobiet, u mnie to był stan bardzo ciężki i lekarka wręcz chciała mnie wysłać do szpitala bojąc się że zachoruję, tampony super plus nie starczały mi nawet na godzinę do tego olbrzymie skrzepy wielkości po kilka cm, potworne bóle na które zwykłe proszki nie działały, dochodziło do tego że mama pisała mi zwolnienia z lekcji na kilka dni bo nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, bezpośredniej przyczyny takiego stanu rzeczy nie stwierdzono, dostałam pigułki, pomogły. Po jakimś czasie przestałam je brać, następnie do nich powróciłam już z bardziej prozaicznych powodów, natomiast odstawiłam bo czułam się źle chociaż nie wiążę tego bezpośrednio z pigułkami, odstawiłam bo były by dodatkowym obciążeniem i tak obciążonego już organizmu.
Myślę że nie ma co popadać w paranoję, ale na pewno warto brać pod uwagę czynniki ryzyka jak palenie, przypadki zakrzepicy w rodzinie, otyłość, mutacja genu BRCA którego nosicielki nie powinny brać tabletek przed bodajże 45 rokiem życia, ponieważ znacząco wpływają na szansę zachorowania na raka jajnika.
Należy dodać też o tym że gospodarka hormonalna często niedoceniana jest bardzo ważna, ma wpływ na wiele rzeczy i procesów w naszym ciele nie tylko tych oczywistych, zaburzanie jej na pewno nie jest korzystne.
agnik napisał/a:Jeśli ktoś skrupulatnie przestrzega godziny zażywania tabletek, nie choruję, nie ma dolegliwości ze strony układu pokarmowego czy nie bierze innych leków to naprawdę ciężko o zajście w ciąże.
Wymioty i biegunka raz w miesiącu mogą spotkać każdego
Raz w miesiącu przez 12 miesięcy?
Przesadzasz.
Ja brałam tabletki ponad 2 lata, różnych producentów - byłam jak tykająca bomba i miałam okropne wahania nastroju, a przy tym zerowe libido. Ostatnio zrezygnowałam z nich i z chłopakiem korzystamy tylko z prezerwatyw, ale teraz z kolei moja twarz zaczyna wyglądać jak pole minowe, mimo, że bardzo dbam o jej właściwą pielęgnację.
Jak byłam młodsza to bardzo panikowałam na myśl o ciąży, więc tabletki były dla mnie cudem, i w ogóle nie myślałam o skutkach ubocznych. Teraz nikomu bym ich nie poleciła, czułam się znacznie lepiej zanim zaczęłam je brać. Gdybym mogła cofnąć czas to nigdy bym się nie zdecydowała na hormony.
busiu, ja też tak miałam z wahaniami nastrojów etc, z libido też różnie bywało i miałam o wiele większe bóle miesiączkowe (choć niby powinno być odwrotnie). I też próbowałam różnych tabletek, w końcu w ogóle odstawiłam. Ale pewnego razu lekarka doradziła mi tabletki bezestrogenowe, spróbowałam i jestem zadowolona. Nie mam wahań nastroju, rzadziej okres i bóle miesiączkowe do przeżycia. Myślę też, że te tabletki są nieco łagodniejsze, bo można je stosować np. podczas karmienia piersią.
Z tabletkami które można brać przy karmieniu też trzeba baaardzo uważać bo wprowadzają organizm w sztuczną menopauzę. Po odstawieniu też wychodzą różne kwiatki