Idąc ulicą prawdopodobnie zwrócisz na mnie uwagę, Możliwe, że pomyślisz; fajny chłopak. Podoba mi się jego uśmiech, chciałabym wiedzieć o nim coś więcej.
Przechodząc do sedna sprawy. Mam na imię Michał, 22 lata, student III roku, logistyka.
Jestem lubiany przez kobiety, mam przyjaciół, wielu kolegów. Podejrzewam, że znajomość ze mną jest czymś czym można się pochwalić w pewnym kręgach.
Dobre oceny w szkole i na studiach, pracuję i jestem już prawie niezależny finansowo od rodziców, jestem dobrze zbudowany, wyraźnie widać spod koszulki zarys klatki, barków, ładna V na plecach i X na kapturach mimo, że trenuję na siłowni z doskoku, przeważnie 2 razy w roku po 2 miesiące. Dobrze się biję, mimo że nie zaczepiam nigdy nikogo (pamiętaj:kto uderzy pierwszy ten jest słabszy). 182/78.
Lubię moje życie, jestem szczęśliwy mimo iż nie mam dziewczyny, jestem nie rozprawiczony, jednak nie mam kompletnie żadnego ciśnienia na to, mimo że wiem, że się podobam kobietą, koleżanki zabiegają o moją uwagę, opinię, radę.
Wydaje mi się, że pewność siebie zawdzięczam temu, że nigdy nic nie ukrywam, nie muszę chować głęboko żadnej trudnej prawdy, jasno deklaruję cele, potrafię otwarcie przyznać się do błędu
Gdyby jakiś kolega spytał mnie w towarzystwie męskim "czy wulgaryzm" to odpowiedziałaby mu salwa śmiechu; Michał nie wulgaryzm? Zobacz jak na niego one patrzą.
------------------------------------------------
Całkowicie przypadkowo natrafiłem na to forum wpisując coś w google 3 dni temu, poczytuję niektóre ciekawe tematy i wiele wpisów poniekąd "otwiera mi oczy", niektóre problemy jednak wydają mi się tak bardzo podobne do moich, ale nie jestem w stanie utożsamić się z autorem w ogóle.
ON: przedział wiekowy 20-25 lub stary kawaler, brak kobiety, przeważnie nieśmiały, życie mu się nie układa - chciałby miłości kobiecej.
JA: mam wszystko, jestem szczęśliwy, ale zastanawiam się czy brak zaintereowania tymi sprawami jest OK?
nawet nie oglądam wiele porno, ze 2-3 razy w miesiącu (w tym wieku? boże), nie wulgaryzm też często kilka razy w miesiącu (w tym wieku? żart)
oczywiście nie jestem gejem, sprzęt przyzwoity, stoi klasowo, nie choruję, nie biorę leków, rodzice nigdy mnie nie bili, nie boję się kobiet, nie boję się ludzi, mam wszystko na wyciągnięcie ręki, a jednak czemu nic nie robię w tym kierunku? czemu nie zabieram na chatę co tydzień innej dziewczyny mimo że mógłbym pewnie? zastanawiałem się nad tym ostatnio bardzo często. 22 lata; czy aby na pewno nie tracę czego ważnego? skoro jestem zadowolony z życia i mam plan na życie (dom, żona, dzieci; kiedyś) to czemu teraz nic a nic ten tego?
chciałbym zasięgnąć konstruktywnej rady u was - czy jest tu ktoś kto ma wszystko a (świadomie?) rezygnuje z życia uczuciowego i erotycznego?
od razu piszę: nie jest tak, że boję się konfrontacji w łóżku, że jak okażę się słaby to stracę sympatię ludzi. tak nie jest. taka sytuacja nie jest problemem w ogóle.