Witam,
Mam problem z chłopakiem.
Jesteśmy razem już prawie dwa lata. W tym roku mam 18 lat, a mój chłopak 21.
Początki związku zresztą jak u chyba wszystkich były cudowne. Mimo tego, że nie miał stałej pracy ( dorabiał to tu, to tam) i uczył się zabierał mnie na basen, do kina, na spacery itd. Jego sytuacja w domu jest ciężka, więc zawsze spotykaliśmy się u mnie. ( do dzisiaj nie byłam u niego ale miałam okazję poznać jego rodziców) Często bywał u mnie na obiadach, na święta, sylwestra. Czuł się prawie jak u siebie w domu, moi rodzice bardzo go polubili. Od 3 miesięcy ma stałą pracę i dobrze płatną. I tu zaczyna się problem. On dalej chce przesiadywać u mnie, najlepiej już od obiadu. Gdy tylko wspomnę abyśmy pojechali gdzieś na basen albo na lodowisko to twierdzi, że nie ma kasy, a jak mi nie pasuje to mogę sobie zmienić chłopaka. Kilka dni temu kupił sobie nowy komputer i zaczął grać. Zawsze zostawał u mnie do północy chyba, że miałam szkołę albo on pracę to do 22. Od kiedy gra wychodzi już o 20 i twierdzi, że musi się wyspać do pracy ( chociaż wcześniej zostawał dłużej, a też rano wstawał ) i wiem, że on wtedy gra, a mi wmawia, że tak nie jest. Gdy mu coś nie pasuje to obraża się, jedzie do domu i nie odzywa się przez jakiś czas. Zawsze wmawia mi, że to ja mam problem, nawet kiedy chce z nim porozmawiać czy pogodzić się. Ostatnio pokłóciliśmy się i od 2 dni nie mamy kontaktu. Wiem, że ostatnie pieniądze wydał na tą cholerną grę, a gdy dzień szybciej zapytałam go czy pojedziemy na lodowisko powiedział, że nie ma kasy. Czasem mówi, że jak ja zapłacę to możemy jechać. są sytuacje, np. na święta czy urodziny potrafi mnie zaskoczyć i kupić fajny prezent czy bukiet róż ale ja nie chce drogich prezentów, ja poprostu chcę abyśmy razem gdzieś pojechali do ludzi, bo mam już dość ciągłego przesiadywania w domu.
Co robić aby znowu było tak jak na początku ?