netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kolejna szansa ?

13 odpowiedzi1 927 wyświetleńzałożony przez Małe_Wredne, 15.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Kolejna szansa ?

Z moim chłopakiem  jesteśmy od 8miesięcy, zaczęłam ten związek tak o, na spróbowanie, bo co zależy (dodam, że poprzedniego chłopaka przezywałam 9 miesięcy po 16 miesiącach bycia razem).
Pare małych kłamstewek się przewinęło, nic się nie stało, w moje urodziny był naćpany - ja generalnie nie poznałabym tego (jak dla mnie za dużo wypił i dziwnie się zachowywał) , kolezanka mi to uswiadomiła, mydlił oczy, bo to potrafi robić - w końcu się przyznał gdy zagroziłam, że kupię mu test na obecność narkotyków. Ponoć nie było to z własnej woli. Od tamtego czasu był spokój, pokazywał, że się stara, kocha itp itd. Zaczęło się znowu, przed świętami jechaliśmy na imprezę umawialiśmy się inaczej, on zalał się w trupa oczywiście mi wmawiając, że jest trzeźwy. Zebrałam się pojechałam do domu, telefon wyłączony, przyjechał o 6 rano twierdząc , że był cały czas na imprezie, podpytałam znajomych, niby wszystko okej... Sylwester... Powtórka z wakacyjnej rozrywki - ćpał. W tę niedzielę okłamał mnie, mówił, że jedzie do domu, pojechał do kolegi, pili. Nie rozumiem czemu skłamał, pewnie bym trochę nafukała na niego, ale by mi przeszło. Oczywiście telefon wyłączony, w poniedziałek wieczorem napisał mi, że był na komendzie, znowu telefon wyłączony. Wczoraj rano doszliśmy do ładu i składu wyjaśnił o co chodziło z komisariatem, mandaty, stare sprawy ... Wieczorem powiedział o swoim kłamstwie z tym piciem z kolegą..
Rówieśnicy nie potrafią mi pomóc.. Ja mimo wszystko go kocham, nie chcę go tracić, ale nie wiem , w którym momencie jest on zagubiony. Jak mu pomóc. Ciągle twierdzi, że się zmieni itp itd. Niby coś tam rusza, a potem pieprzy się w chwilę..
Czytając ten wątek obawiam się , że będzie gorzej.. Co powinnam zrobić? Dodam, że jestem dość emocjonalną osobą i naprawdę takie sytuacje mnie bolą...

(Ten post był pod jednym z wątków na tym forum, postanowiłam założyć nowy z nadzieją na więcej odp.)

2

Odp: Kolejna szansa ?
Małe_Wredne napisał/a:

Ciągle twierdzi, że się zmieni itp itd. Niby coś tam rusza, a potem pieprzy się w chwilę..
Czytając ten wątek obawiam się , że będzie gorzej.. Co powinnam zrobić?

A wiesz czemu się tak dzieje? Bo on się nie chce zmieniać, jemu jest dobrze jak jest, co prawda Ty trochę jęczysz, ale on wie, że wystarczy Ci obiecać poprawę i znów może robić co mu się podoba. Twoje obawy są słuszne, prawdopodobnie będzie coraz gorzej. Co powinnaś zrobić? Powinnaś się zastanowić czy to jest to czego potrzebujesz, facet który ćpa, kłamie i nie dotrzymuje obietnic....na co Ci to?

3

Odp: Kolejna szansa ?

W porównaniu do tego jak go poznałam jest ogromny postęp jego zachowania, z tego co opowiadał, na początku byłam przerażona nim. Ja wiem, że jak się kogoś kocha to da się zmienić. Nawet jego matka mi powiedziała, że mu mówiła o pójściu do pracy, a on nie, ja powiedziałam raz i poszedł. Teraz mieliśmy od 1szego postanowienie nie palenia, też się tego trzymaliśmy do czasu zaistniałych sytuacji. Albo jest gówniarzem albo ma tłumaczenie gówniarza. Tak, prawda. Jęczę, stękam i histeryzuję, wkręcam sobie do mojej głupiutkiej główki i czasem robię z igły widły... Mówi, że chce tą "ostatnią szansę", że teraz mi udowodni, że wczuł się w moją sytuację i widział to moimi oczami i sam nie wie co by zrobił.
Głupio mi tu pisać, czuję się jak smarkula z piaskownicy wśród starszych osób, naprawdę. Tylko rodzice nie zrozumieją, poza tym jak im bym opowiedziała jaki on jest / był to byłaby kaplica już w ogóle...

4

Odp: Kolejna szansa ?

A ile tych ostatnich szans już dostawał?

5

Odp: Kolejna szansa ?

Takie poważne to dwie, po ćpaniu. (Przy czym pierwszy raz tłumaczy nieświadomką). Niby na tej flaszce nic takiego nie było... Oczywiście domyślasz się, że mu w to nie wierzę, ale niech stracę. Reszta to nie typowe szanse.. Zawodzę się na kimś kto miał być moim wsparciem.

6

Odp: Kolejna szansa ?

I myślisz, że jak teraz dasz mu kolejną szansę to będzie ona ostatnią? Na Twoim miejscu śmiałabym wątpić.

Zawodzisz się na kimś kto powinien Cię wspierać - tak właśnie chcesz dalej żyć?

7

Odp: Kolejna szansa ?

Boję się zostać sama... Również śmiem wątpić, gdybym nie wątpiła to bym się nikogo nie radziła, nie zakładała wątku itd.. Po prostu bym dała kolejną szansę, a on czaruje już od wczoraj.. Czy u mężczyzny wchodzi w ogóle w grę zmiana ? O 180* ? Tak o, po prostu ?

8 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2014-01-15 14:27:47)

Odp: Kolejna szansa ?

Uważasz, że lepiej być z byle kim niż być samą? Przecież będąc z nim odbierasz sobie szansę na poznanie kogoś, kto będzie Ciebie traktował jak na to zasługujesz.....


Owszem, u każdego możliwa jest zmiana pod warunkiem, że ten ktoś zmienić się chce. Nie ma nic tak po prostu.

9

Odp: Kolejna szansa ?

On właśnie te chęci ma, widać je tylko się gubi. Nie wiem, w którym miejscu, chcę mu pomóc, być oparciem, ale nie umiem w którymś punkcie dotrzeć... Kończy się na tym, że daję tą szansę. W Sylwestra poszłam do przyjaciela (potem on też tam doszedł) płakał i wykrzykiwał, że mnie kocha, że wszystko zniszczył (używając bardziej niecenzuralnych słów). Tak trochę te wszystkie tekściki się powtarzają i w efekcie wyszłoby masło maślane.
Wiem, że jestem młoda, pewnie będzie w życiu nie jeden, ale chciałabym naprawdę trafić na tego właściwego...

10

Odp: Kolejna szansa ?

Ale po czym widać te chęci....konkretnie.

Po tym, że o tym mówi? Po tym, że przez chwilę jest dobrze a potem jest to samo? Po czym?

11 Ostatnio edytowany przez Małe_Wredne (2014-01-15 15:06:50)

Odp: Kolejna szansa ?

Stara się, chodzi do pracy, na chwilę obecną pierwszej od września nie zmienia, miał prace społeczne , też chodził, teraz ma się zapisać do szkoły zaocznej na semestr od lutego (tu zobaczymy jak to będzie). Ma dla mnie czas, widzimy się codziennie, nie widzi się ze znajomymi (w sumie to dobrze, bo dobre towarzystwo to nie było), płakał przy mnie nie raz, nigdy w takich sytuacjach nie pokazał, że ma mnie w d*** . Nie chcę wyjść na materialistkę (ale w wakacje np. mi przeszkadzało, że ciągle coś było za moje itd. Chyba to nie jest dziwne, że chciałabym aby chłopak też mnie zabrał np. na głupią pizze albo piwo) w krótkim czasie to nadrobił bez mojej ingerencji. Ma mieć mieszkanie w tym roku (weekendy mają być nasze). Jeżeli miałam problem starał mi się jakoś pomóc, przytulić, nigdy nie na zasadzie "ja bym miał na to wy..." - jak można by się spodziewać po osobie z taką przeszłością.

Teraz myślę, wspomniałam wcześniej o tym, że miał bardzo kolorową przeszłość, nasz wspólny kolega (w sumie mój przyjaciel) czasem się śmieje , że się z niego pantofel zrobił, ja to w formie żartu potwierdzam, ale, że mi to pasuje i tu się rodzi moje pytanie ... Czy to go mogłoby skłonić do takich akcji ? Sobie pójdę z przyjacielem (stwierdził, że miał wrażenie, że go zaniedbywa) na tą wódkę, nie powiem jej, po co ma wiedzieć, a potem go sumienie żarło, tak samo z tym sylwestrem, każdy to robił (poza mną) ? Urażona męska duma? Nie przyznanie się do tego wcale mnie nie dziwi, sama bym pewnie się nie przyznała..

Ewentualnie, działa pod siłą chwili, nie myśli o konsekwencjach, ale wydaje mi się, że jeśli to się bierze z tego to on nie da rady z tym walczyć. Taki typ.

12

Odp: Kolejna szansa ?

Skoro nic Cię nie dziwi, wszystko rozumiesz, widzisz starania to do czego potrzebne Ci nasze rady? Daj mu kolejną szansę, skoro się stara......Tylko może wyjaśnij mu, że kłamstwa (nawet jeśli wydaje mu się, że w dobrej wierze) to nie jest to czego chcesz.

13

Odp: Kolejna szansa ?

Jak to wygląda z perspektywy osoby dojrzałej, która swoje przeżyła. Jestem nadal w kropce i nie wiem co chcę zrobić. Będę musiała się z tym przespać do soboty...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026