Rozmawiałam ze znajomym, który po kilku latach pracy jako szef, chce założyć własną restaurację. Poradziłam mu by skupił się na rynku kobiet, które chcą zrzucić wagę- pełne smaku dania z małą ilością tłuszczu i kalorii, tak, żeby całe menu można było wsadzić w dietę 1000-1500 kcal (mam na myśli, że jak nawet jesteś na takiej diecie, nie musisz myśleć, że wieczór w restauracji ją ci rozwali). Czy chciałybyście często odwiedzać taką restaurację, zakładając, że ceny byłyby bardzo przystępne?
Podobne tematy
2 2014-01-09 21:38:15 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-09 21:39:30)
Ceny pewnie byłyby wyższe ? za dodatkowe staranie.
Z moją żoną bym tam nie poszedł. Nawet jakby chciała zjeść coś dietetycznego. Raczej powiedziałbym, że jak chcesz obiad dietetyczny to sobie zrób a mi coś normalnego. To raczej restauracja dla pary puszystych (jest ich coraz więcej) lub samotnych kobiet, bez szans by ktoś je poderwał. Samotnych facetów raczej nie, bo nikogo ciekawego nie poderwą, chyba że puszystą. A faceci nie tylko po to chodzą do restauracji żeby jeść.
Jeśli jedzenie będzie smaczniejsze. Ceny niższe a w ramach ceny dokładka to jestem za.
Hmm...patrzę na to z punktu widzenia kobiet. Sama tam kiedyś chciałam zrzucić to 2 to 3 kilo i wkurzało mnie, że każda restauracja ma dania ociekające masłem i innym tłuszczem, a ja sobie muszę wybierać jedną, biedną sałatkę cezara na menu. A jadłam poza domem pięć razy w tygodniu i było to mega upierdliwe. W domu gotuję teraz zdrowo, raczej z ochami, achami mojego misia, niż skrzywioną miną. W większości przypadków nie ma nawet pojęcia, że jego kolacja jest niskokaloryczna, bo mu smakuje o prostu. Dania nie muszą być kaloryczne by smakować.
4 2014-01-09 22:30:56 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-09 22:33:26)
To dlaczego nie ma w restauracjach w menu dań dietetycznych. Ci restauratorzy to jakieś głupki? Tyle klientek chce takie dania a oni tylko tłuste. Jak zacznie się bum w restauracjach na takie dania to w każdej będzie. Pomysł może wyjść, papierowe rowery są hitem w Meksyku i to w cenie motoru. Ja bym się jednak bał inwestować w taką restaurację moje pieniądze. Chyba że czyjeś. Raczej założyłbym normalną restaurację z dodatkową ofertą dietetyczną. Obserwując jak na to reagują konsumenci.
5 2014-01-09 22:36:40 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-01-09 22:42:05)
Nie wiem, nie mieszkam w Polsce, ale w Anglii i tu rynek jest niesamowicie duży. Nie tylko ludzie jedzą więcej w restauracjach, ale są bardzo skupieni na diecie i wyglądzie. Rozumiem, że pełnokrwisty facet bez problemów chce iść i się najeść, ale takich miejsc jest teraz tony, natomiast kobieta, która chce mieć linię, ma zero manewru.
To mów, że chodzi o Anglię. Tam już zdecydowanie to widzę realniej.
Gastronomia jest niewdzięczną gałęzią biznesu - ciężko się utrzymać. Jako facet odwiedziłbym taką restaurację, myślę, że przynajmniej kilka razy, z czystej ciekawości skosztować kilku pozycji z menu. Na pewno nie byłbym stałym klientem.
Beyondblackie, od ponad 6 lat jadam 5x w tygodniu w restauracjach i nie widzę takiego problemu jak Ty. Są to dania zróżnicowane. Waga się trzyma w widełkach 90-94 kg.
8 2014-01-09 22:49:08 Ostatnio edytowany przez k.a.p (2014-01-09 22:49:34)
Beyondblackie nie wiem jak jest u Was w Anglii ale w Polsce już minęły czasy kiedy w restauracjach można było zjeść tylko tłusto i kalorycznie. Sporo knajp posiada w menu propozycje dla dbających o linię.
Więc jeśli chodziłoby o Pl to nie porywałabym się na taki biznes.
9 2014-01-09 23:17:59 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-01-09 23:19:30)
Tu też masz dwa trzy dania małokaloryczne, ale wybór nie jest porywający i często mnie zniechęca do jedzenia poza domem. Nie jestem osobą z nadwagą, ale dbam o siebie i nie chcę dokładać sobie ekstra kalorii, których wieczorem nie mogę spalić, gdy mam kolację ze współpracownikiem czy partnerem.
Poza tym, chyba lepiej, żeby się kobiety odezwały bo to temat dla nich.
Ja jestem kobietą ![]()
Jednak ciężko nam tu odpowiadać na pytanie czy u Was taka restauracja miałaby rację bytu. Żyjemy tu i na tak zadane pytanie mogę jedynie odpowiedzieć na podstawie moich polskich doświadczeń.
No, może tak jest w Polsce. Nie wiem. Nie mieszkam tam od 15 lat. Tutaj ludzie się pilnują- normalnie masz stolik koleżanek chcących czegoś fajnego ale w ramach diety do jedzenia, i obijających się smutno o te same sałatki, które mało komu smakują.
Mój facet nie poszedłby ze mna do takeij restauracji, na wypad ze znajomymi też nie wybrałabym tego miejsca. Staram się zdrowo odżywiać i razem z moim lubym chodzimy do restauracji gdzie poza normalnym jedzonkiem maja kilka dań dietetyznych - grilowany łosoś z warzywami, różne sałatki, jakies indyki, kurczaki grilowane... Ja biore cos mniej kalorycznego i zdrowego a mój facet może wziąć sobie to na co ma ochotę. Myślę, że to lepsze rozwiązanie niż same fit jedzenie:)
Ja nie wierze w sukces takiego interesu nawet w UK.
No chyba, ze otworzysz jakis niszowy lokal w Londynie, ktory przez przypadek stanie się modny i ludzie beda przychodzic, bo akurat twój lokal bedzie na topie
nawet jeżeli beda musieli zaplacic 30 funtow za marchewke w cynamonie.
Dietetyczna restauracja? To tak, jakby chciec otworzyc bar z bezalkoholowymi drinkami ![]()
I tak i nie Iceni. Wychodziłam z założenia, radząc znajomemu, że normalnych miejsc jest od groma, miejsc w których nie masz zielonego pojęcia co właściwie szef do garnka włożył. Bardzo często jest dodawany tłuszcz nawet do tzw dietetycznych dań, o czym nikt Cię nie informuje. Albo, jeszcze gorzej, jedyne pozycje na menu, które jako tako kalorycznie się nadają do spożycia, to jakieś na wpół- wysuszone grille albo sałatki smakujące jak zielenina posypana tynkiem ze ściany. A tak wcale nie musi być! W dietetycznej restauracji można i mieć steki i bitki wieprzowe i baraninę, a nawet spaghetti. I to wszystko ugotowane smacznie, aromatycznie, zachęcająco, ale z pełną informacją co dostajesz na talerzu.
Nie raz siedzę z koleżanką i patrzymy co nam oferują- odechciewa się nam jeść. Zresztą dotyczy to nie tylko kobiet, bo znam mężczyzn po czterdziestce, którzy zaprzestali jeść na mieście, bo z powodów zdrowotnych (wysokie ciśnienie, choroby serca, a także zwykła prewencja) nie chcą pakować w siebie tony złych tłuszczy.
15 2014-01-10 15:42:49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-01-10 15:49:38)
Moze warto zaczac od kalkulacji - czy taka zywnosc bylaby konkurencyjna cenowo dla tej nie zdrowej. Pewnie, kazdy bez problemu dolozy funta czy nawet 5 do potrawy, ktora bedzie zdrowsza, ale z drugiej strony ... Kto bedzie chcial przychodzic spedzic romantyczny wieczor nad salata z kielkami?
Ale jeszcze z innej strony - zalezy to też od lokalizacji - jeżeli taki lokal otworzy w okolicy kin i centrum handlowego to klapa murowana.
W dzielnicy biurowcow to moze być strzal w 10.
Moze niech sobie wybierze okolice i zrobi male rozeznanie czego brakuje ludziom na danym terenie?
Ja raczej obstawialabym zamiast restauracji cos w stylu take away'a serwujaceego dieteyczne dania na wynos. Predzej zamowisz zestaw siedzac po godzinach w biurze niż zaprosisz kolezanke do restauracji dla "odchudzajacych się frustratek" ![]()
Poza tym piszesz "tak, żeby całe menu można było wsadzić w dietę 1000-1500 kcal". 1500kcal to dla niejednej kobiety na diecie dzienna dawka kalorii, a w 1000 kcal mozez zmiescic hamburgera z frytkami i cola
- dietetyczny to jest obiad 500-700 kcal.
To już lepiej oprzec się o zdrowa kuchnie z opcja niskokaloryczna.
Atutem mogloby być dokladne wyszczegolnienie skladnikow i orientacyjna kalorycznoscia.
Zle się wyraziłam. Miałam na myśli, że w takiej restauracji podawałoby się tylko takie dania, które, powiedzmy nie przekraczają 500 kcal (300-500), więc jak jesteś na diecie, to możesz spokojnie wybrać cokolwiek z menu, bez zastanawiania się, i masz naprawdę duży wybór: nie jakieś tylko sałatki, ale pełną paletę od przystawki do deseru, tak, że nawet duża kolacja ze znajomymi nie zniszczy Ci całego wysiłku zrzuconych kilogramów.
Zle się wyraziłam. Miałam na myśli, że w takiej restauracji podawałoby się tylko takie dania, które, powiedzmy nie przekraczają 500 kcal (300-500), więc jak jesteś na diecie, to możesz spokojnie wybrać cokolwiek z menu, bez zastanawiania się, i masz naprawdę duży wybór: nie jakieś tylko sałatki, ale pełną paletę od przystawki do deseru, tak, że nawet duża kolacja ze znajomymi nie zniszczy Ci całego wysiłku zrzuconych kilogramów.
Tylko w takim przypadku bardzo ograniczasz listę klientów. Takie rozwiązanie sprawdzi się o ile w gronie osób, które zechcą w takim lokalu jadać, wszystkie skrupulatnie liczą kalorie. A co wówczas, kiedy wśród nich znajdzie się ktoś, kto będzie miał ochotę na jakieś solidne danie? Jeśli wszyscy zechcą zjeść wspólnie, to zapewne wybiorą inne miejsce, a Ty stracisz kilka zamówień.
Może lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie dwóch kart dań - light i standarową? Przy czym w light koniecznie powinny znaleźć się wartości odżywcze i kaloryczne poszczególnych pozycji.
Wydaje mi się że ogólnie sam pomysł nie jest zły, tylko też lepiej byłoby mieć dwie karty dań. Można zawsze też pomyśleć o dietach specjalnych, w zależności od miasta w którym się mieszka. Jest co raz większa ilość ludzi, która ma celiakie (nietolerancja glutenu) lub uczulenie na laktozę, przez co takie osoby nie mają możliwości zjedzenia czegokolwiek na mieście czy na wet w restauracjach. Oczywiście przygotowanie potraw jest dość kosztowne, ale moim zdaniem mogłoby się udać.
Zwracam szczególną uwagę na to, co jem - więc taką restaurację na pewno bym odwiedziła. Oczywiście musiałaby spełnić moje wymogi - jeśli faktycznie byłoby zdrowo - z pewnością bywałabym częściej... po prostu wybierając lokal do wyjścia - taki byłby pierwszy na liście.
20 2014-01-10 20:57:01 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-01-10 20:59:10)
poszperałam teraz w necie - w samym Londynie jest przynajmniej kilkanaście restauracji oferujących zdrowe i/lub dietetyczne (głowne danie 400kcal, cały posiłek mniej niz 650) jedzenie. Okazało się, ze w moim mieście też
nawet nie wiedziałam. Więc to nie prawda, ze jak się chce dobrze zjeść to nie ma gdzie! Jest, tylko ludziom nie chce się szukać ![]()
Mało tego! są restauracje z daniami wegetariańskimi, wegańskimi, z dietą paleo, dietą typu "raw food", sushi-bary, bary sałatkowe itp. (w Londynie - w moim mieście diety paleo się nie znajdzie ;P ) - wiec przede wszystkim wejść w sieć i poszukać co już JEST.
Potem się można wybrać w miasto i sprawdzić co która restauracja oferuje, jak to funkcjonuje, jaka klientela przychodzi... a potem myśleć jak się w to wbić.
EEhh ja niestety ostatnio nie mam możliwości wyjścia do restauracji, jak jeszcze pracowałam to często chodziłam do baru sałatkowego komponowałam sobie sałatkę i wracałam do pracy. teraz to testuję z kuzynką metodę przygotowywania jedzenia sous vide, fajna sprawa.
Do dietetycznego jedzenia to potrzebny jest chyba raczej odpowiedni sprzęt. Z tego co widziałem to są nawet piekarniki parowe, którymi można serwować zdrowe i dietetyczne(jak w temacie) potrawy.