netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

19 odpowiedzi4 887 wyświetleńzałożony przez vanLin, 07.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Powiem bez ogródek i bardzo prosto: nikt z realnego życia mojego nie wie o tej znajomości a się to kotłuje u mnie totalnie, więc muszę się jakoś podzielić....
Na czacie szukałam partnera do relacji seksualnej. Jestem stanu wolnego, po ogromnych przejściach (zer-walam z narzeczonym 11 dni przed ślubem, bo mnie bił przez 4 lata związku, byłam w syndromie chyba sztokholmskim, bo mimo tego poniewierania i bicia kochalam go długo). Po wielu nieudanych próbach odezwał się On na tym czacie. bardzo inteligentny, piśmienny, z przezabawnym podejściem do prawie wszystkiego, oczytany. Wiele razy rozmawialiśmy przez telefon, nim przesłałam ju swoje zdjęcie a on mi swoje. Spodobaliśmy się sobie. Potem rozmowy na gg, telefony, potem zniknął na miesiąc w wakacje, potem znów sie pojawił. Kontakt odżył, ale ja się jakoś sama zorientowałam, iż jest żonaty? Nagłe zniknecie z gg wieczorami, etc. Przyznał się że jest, i że ma dziecko. Nie chciałam niczego innego niż seksu więc ciągnęłam to dalej. Umówiliśmy sie na spotkanie, ale nie znałam ani jego imienia ani nazwiska...tak naprawdę nie chciałam poznać....to miało być co innego, niż konwenansowe trzymanie się na rączki na spacerze...ale sam mi powiedział jak sie nazywa, po tym jak po 2 tyg nieobecnosci w październiku znów się pojawił. Powiedział wtedy, ze jego córeczka miała podejrzenia chloniaka, i że przezywał gehennę, i ze jestem mu bliska i ze srututuru emocjonalne takie...ze nie wypędziłam go ze swojego życia, a sama się rozpłakałam i wtedy bardzo chciałam sie z nim spotkać. Spotkaliśmy się, na 25 ha, w hotelu, był seks, było wszystko...rozstając się powiedział ze nie mam myslec, ze znajdzie sobie kogos nowego, tylko mieliśmy sie spotkać w styczniu. ale rzadziej pisał i rzadziej się odzywał...az do 6 grudnia, kiedy na gg napisał, ze ktos robi mu gluche tel do domu, ze ktos go podrywa mailowo, podszywając się pod kogoś innego...i ze sie boi, ze to Ja jestem tą osobą...a potem zniknął...nie odezwał sie ani słowem.

Nie potrzebuje pocieszenia- nie chce tez Waszego hejtingu teraz....od 20 października mam zdiagnozowany rak jajnika, mimo moich 27 lat złośliwy...i teraz to mnie najbardziej pochłania....

oczywiście czuje sie zle. nie nie wykorzystana, ale mimo to zle, że nie otrzymałam ani jednego słowa: zegnam

on chyba juz przesiaduje na tym czacie i wyłapuje nową...Ofiarę. A mi pozostało dzielenie się ze nieznajomymi w takim miejscu jak to...swoim bólem.

2

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Pewnie się wystraszył, że robisz takie numery jak głuche telefony i podchody, więc zniknął.

3

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

ale to nie ja robilam....wiec czuje sie podwójnie zle....bo oskarzyl  nie o cos, czego nie robilam....i wystraszył sie czegos czego nie robilam....

4

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

vanLin, ok, wygadałaś się, ale czego Ty się spodziewałaś po człowieku, który oszukuje najbliższe osoby? To co, z kobietą co się do łóżka sama pcha (nie oceniam tego) on ma się liczyć?

Zadbaj o swoje zdrowie i przestań tracić energię na myślenie o tym kimś.
Zdrowia życzę.

5

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

masz rację, teraz moje zdrowie jest najważniejsze...i masz pełną rację w Twoim odczuciu tej sytuacji....tylko mam wrażenie że nie jestem sama, że ileś takich dziewczyn było przede mną.....ale to rzeczywiście nie mój problem...tak masz też rację, ze chciałam sie wygadać....i prosze nie oceniaj mnie w tym wszystkim.

6

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Smutna ta Twoja historia. sad

Moim zdaniem facet liczył tylko na jednorazowe spotkanie.
A może naprawdę jest pewien, że to Ty wydzwaniasz?
Trudno powiedzieć.

Zachowaj wspomnienia o pięknej dobie w hotelu. Bo przecież i tak nic innego nie zrobisz. On już nie chce kontaktu i tyle.
Co do raka - obecnie nie jest to już wyrok śmierci, zwłaszcza jeśli został wykryty dość wcześnie. Na pewno będzie dobrze.
Przytulam.

7

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

wlasnie najbardziej nieuchronnie smutne jest w tym wszyskim ta moja niewiedza...dlaczego tak sie zachował? nie moze byc pewien ze to ja wydzwaniam...bo to nie ja, tego jestesm pewna...trudno mi sie skupic na terapii ( a i podjełam też niedawno w koncu terapie dla ofiar przemocy-wiec mam podwójny hardore:(:(. nie chce juz kontaktu z nim...chciałabym tylko poznać Prawdę. ale to pewnie niemozliwe, bo trafilam na taki a nie inny Przypadek.

8 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2014-01-07 18:21:15)

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....
vanLin napisał/a:

masz rację, teraz moje zdrowie jest najważniejsze...i masz pełną rację w Twoim odczuciu tej sytuacji....tylko mam wrażenie że nie jestem sama, że ileś takich dziewczyn było przede mną.....ale to rzeczywiście nie mój problem...tak masz też rację, ze chciałam sie wygadać....i prosze nie oceniaj mnie w tym wszystkim.

Napisałam przecież, że nie oceniam, uwierz jestem daleka od tego. Po prostu użyłam skrótu myślowego, ale chyba wiesz o co mi chodzi.
Powiedz do czego Ci ta prawda?
Wszystko wskazuje na to, że facet ma wiele za uszami i pewnie ciągnie kilka takich "relacji".
Tylko współczuć jego żonie, a Ty dziękuj losowi, że nie musisz mieć z nim styczności.
Przecież to gnida.

9

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

tak wiem, o co ci chodzi...oczywiście mogłabym powiedziec/napisać: ze bardzo załuje..ale nie zaluje tego co sie stało. zaluje jedynie iż zadałam się z facetem żonatym, ktory ma we krwi oszukiwanie zony i pewnie iles tam takich znajomosci jak ja, przede mną. smutne to, bo jednak nigdy w tej relacji naiwiarą nie byłam...w sensie: "Zakocha się, odejdzie od zony"- a to sie ciagleło pól roku(przed spotkaniem), ale bylam naiwniarą w sensie innym: iż jesli ktos powie ze to koniec (a taka byla miedzy nami umowa) to to musi powiedziec...a nie zniknać. obiecał mi to. i proszę...zniknał....

10

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....
Zielony_Domek napisał/a:
vanLin napisał/a:

masz rację, teraz moje zdrowie jest najważniejsze...i masz pełną rację w Twoim odczuciu tej sytuacji....tylko mam wrażenie że nie jestem sama, że ileś takich dziewczyn było przede mną.....ale to rzeczywiście nie mój problem...tak masz też rację, ze chciałam sie wygadać....i prosze nie oceniaj mnie w tym wszystkim.

Napisałam przecież, że nie oceniam, uwierz jestem daleka od tego. Po prostu użyłam skrótu myślowego, ale chyba wiesz o co mi chodzi.
Powiedz do czego Ci ta prawda?
Wszystko wskazuje na to, że facet ma wiele za uszami i pewnie ciągnie kilka takich "relacji".
Tylko współczuć jego żonie, a Ty dziękuj losowi, że nie musisz mieć z nim styczności.
Przecież to gnida.

prawda nie jest mi po nic....bo prawda nie jest "od czegoś" Prawda po prostu jest. i daje siłę, nawet nie wiem jak trudna/bolesna/dziwna/poprana.

Od paru tygodni myslę o jego zonie. i ze mi jej strasznie zal. jako człowieka, jako kobiety, mi siebie tez jest jakos tam zal. bo dalam sie nabrac na mile słowka, moze jednak jestem jego ofiarą...kolejną? pewnie tak.

11

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....
madoja napisał/a:

Smutna ta Twoja historia. sad

Moim zdaniem facet liczył tylko na jednorazowe spotkanie.
A może naprawdę jest pewien, że to Ty wydzwaniasz?
Trudno powiedzieć.

Zachowaj wspomnienia o pięknej dobie w hotelu. Bo przecież i tak nic innego nie zrobisz. On już nie chce kontaktu i tyle.
Co do raka - obecnie nie jest to już wyrok śmierci, zwłaszcza jeśli został wykryty dość wcześnie. Na pewno będzie dobrze.
Przytulam.

merci za przytulenie:) moze to zabrzmi prozaicznie i sloganowo- ale bardzo mi to teraz potrzebne...nawet jesli napisane....dziwna ta moja historia. i smutna.

12

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Wyciągnij wnioski i przede wszystkim skup się na sobie.
Terapia to bardzo dobry pomysł.

Zapraszam też na bloga w mojej sygnaturce.

13

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....
Zielony_Domek napisał/a:

Wyciągnij wnioski i przede wszystkim skup się na sobie.
Terapia to bardzo dobry pomysł.

Zapraszam też na bloga w mojej sygnaturce.

obawiam sie tylko, ze w mojej obecnej zyciowej sytuacji nie uda mi sie tak szybko zapomniec...bo mnie wszystko obecnie smuci...moze jakby wiedział ze jestem chora...nie doprowadził by do tego spotkania? oczywiście nie powiedzialam mu, pojechałam na to spotkanie juz z ta wiedza o chorobie....nie pisnełam ani słowem, i dotad nie wie, a mysli ze robilam gluche telefony, poszywalam sie na mailu....to tak boli...jakby wiedzial co przechodze moze by go serce ruszylo i nie robil by juz tak dziewczynom. nie wiem.

14

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

No to przytulam jeszcze raz. smile

Na pewno wyzdrowiejesz, jesteś młoda i silna. Co do tego nie mam wątpliwości.
Po drugie - czy naprawdę on jest warty, by tak o nim rozmyślać? Było fajnie, było namiętnie, ale minęło. Każdy człowiek w życiu został odrzucony, większość spotkała choć jedną osobę która nie chce podawać powodu "rozstania". Tak już jest, nie ma co rozmyślać.

Z ostatniego Twojego postu wnioskuję, że chcesz mu powiedzieć o raku. Moim zdaniem to zbędne. Po co Ci to? On to odbierze jako żałosny chwyt, a Ty poczujesz niesmak, bo czy naprawdę chcesz, by kontaktował się z Tobą z litości?

A może popatrz na to inaczej: ta znajomość pozwoliła Ci zapomnieć na chwilę o raku. Nawet teraz, gdy masz złamane serce (umownie to piszę, bo nie wiem czy masz), to i tak lepsze niż rozmyślanie o swojej chorobie.

To co ja zrobiłabym będąc Toba, to dałabym sobie spokój z nim, nie kontaktowała się. Zmalałabym sobie jakieś inne miejsce w sieci, np. forum ludzi z podobnymi problemami jak Twój. Albo poszukała innego faceta, chociażby tylko do gadania sobie w necie.

15

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

VanLin, sama komplikujesz sobie życie własną niespójnością. Szukałaś partnera do seksu i znalazłaś. Kiedy partner zniknął to się okazuje, że oprócz seksu oczekiwałaś oczekiwałaś od niego wielu innych rzeczy zarezerwowanych dla relacji z podtekstem emocjonalnym.

Zrozum, że wiele relacji kochanek-kochanka przebiega na dość przedmiotowej płaszczyźnie. Facet, który szuka odskoczni od rzeczywistości nie zawsze jest zainteresowany samopoczuciem kochanki, kurtuazyjnym wyjaśnianiem jej powodów zakończenia znajomości czy wyjaśnianiem jej czegokolwiek. Ot, kochanka służy mu jako urozmaicenie nudnego żywota i tyle. Być może potrzebuje dużo urozmaiceń, więc ma więcej takich. Dywagacje dlaczego on się zachował tak a nie inaczej są tylko jakimś bezsensownym samoudręczaniem. Zachował się tak, bo OBOJE nadaliście waszej relacji przedmiotowy charakter, bo nie byłaś dla niego ważna jako człowiek (jakkolwiek brutalnie to brzmi), bo potrzeba zachowania waszej znajomości w tajemnicy jest dla niego dużo ważniejsza niż Twoje samopoczucie. To naprawdę bardzo częste w takich relacjach, więc po prostu przyjmij to do wiadomości i przestań się zadręczać!

I, proszę, nie nazywaj siebie ofiarą. Ani żadnej innej kobiety, która weszła lub wejdzie w relacje z tym człowiekiem. Jedyną ofiarą tutaj jest jego żona - jeśli nic nie wie o zagrywkach męża, wszystko dzieje się poza nią, nie ma wpływu na sytuację. Ty miałaś na sytuację wpływ. Ta znajomość była Twoją decyzją. Również kontakty seksualne z tym facetem były Twoją decyzją. Nie jesteś wiec jego ofiarą. Jesteś ofiarą swoich własnych decyzji. Podobnie jak każda inna, która zdecyduje się na romans z nim wiedząc, że jest żonaty.

Na koniec chciałabym zaznaczyć, że ten post nie jest ocenianiem Ciebie. To tylko próba pokazania Ci jak to wygląda z boku. A z boku wygląda to tak, że wplątałaś się w znajomość z facetem bez zasad i oczekujesz, że w stosunku dla Ciebie zasady okaże. A tak się jednak zwykle nie dzieje.

16 Ostatnio edytowany przez ananaasowa_ (2014-01-08 09:57:35)

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Ja również uważam,że ofiara w tym wszystkim jest przede wszystkim żona tego faceta.
Chciałaś tylko seksu-był. Nie możesz mieć do niego pretensji, że zakończył to jak zakończył. Nie czuł się zobowiązany do niczego, bo miała to być tylko fizyczna przyjemność.
Musisz mieć tego świadomość jeśli decydujesz się na takie relacje.
TYLKO seks to TYLKO seks.
Tego właśnie szukałaś na czacie prawda?
Nie wiem dlaczego teraz tak to rozpamiętujesz?
Facet nie wart niczego. Ani smutków, ani łez a już tym bardziej nie wart wielkiego martwienia się.

C'est la vie !

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-01-08 11:37:18)

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Post poniżej poziomu forum.

18

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Kochanie zdrowie teraz jest najważniejsze. Na tym się koncentruj i całą energię skieruj na osoby, które są warte twojego zainteresowania. Przyjaciele, rodzina, ect/

19

Odp: on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

A cala ofiare nie jest on ani ty tylko jego zona .chodzi tylko o seks z zonatym facetem.zaczynam wierzyc w to co pisal w postach paulo .a tak bronilam kobiet .musze go przeprosic

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on zonaty: szukający ofiar....ja- głupia..historia stara jak świat....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026