Jestem juz z moim chłopakiem dość dlugo, kochamy sie jak nikt. Choć jestesmy bardzo mlodzi (19) to chcielibysmy wiązać ze sobą dalszą przyszłość.. Ostatnio kiedy z nim rozmawiałam wyniknął ten temat, tak niespodziewanie on powiedział ze jest ze mną na maxa szczesliwy i nie wyobraża sobie zycia beze mnie ale ja chyba za bardzo biore to na serio i musze wziąć pod uwage ze wszystko sie moze stać, że kocha mnie jak najbardziej i chciałby być moim mężem ale przecież w ciągu sekundy możesz znienawidzić osobę którą bardzo kochasz..
Jak mam odebrać te słowa?? Czy jestem typową histeryczką i przesadzam? Dac sobie spokój..?
Podobne tematy
Kochana, jesteście szczęśliwi, kochacie się.. po co doszukiwać się problemów tam gdzie ich nie ma?
Kochana, jesteście szczęśliwi, kochacie się.. po co doszukiwać się problemów tam gdzie ich nie ma?
Tak myślałam...
Czy typową to nie wiem, ale chłopak swoje racje ma. Musisz to w ogóle roztrząsać?
5 2014-01-02 16:56:26 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-02 17:10:09)
Myślę, że nie masz czym się póki co przejmować. Chłopak po prostu trzeźwo patrzy na wszystko. Nie chce abyście się z czymkolwiek spieszyli, żeby wszystko szło swoim torem, powoli. Jesteście młodzi i musicie korzystać z tego, a na wielkie deklaracje macie jeszcze czas.
Dopiszę Ci taki przykład, jak ja rozumiem słowa "że bierzesz wszystko za bardzo serio"...
Czasami ludzie bardzo zakochani, chcą wszystko "już teraz", bo przecież to wielka miłość, jedyna i niepowtarzalna, do końca życia. Wszystko ok, ale to że ktoś mówi, że chce spędzić resztę życia z tobą, że chce zostać twoim mężem, to nie znaczy, że w przeciągu roku czy dwóch, można oczekiwać już zaręczyn i rychłego ślubu. Najpierw trzeba się poznać, poznać swoje zalety i wady, zasmakować wspólnego życia, zobaczyć czy nasze poglądy na życie się pokrywają, czy się dogadujemy, potrafimy wspólnie stawić czoło problemom.
Tak ja to widzę.
To, że "w ciągu sekundy możesz znienawidzić osobę którą bardzo kochasz.." to też po części prawda. Dlatego właśnie, zanim złożymy komuś deklarację "do końca życia", trzeba się najpierw tak na prawdę poznać.
Jestem juz z moim chłopakiem dość dlugo, kochamy sie jak nikt. Choć jestesmy bardzo mlodzi (19) to chcielibysmy wiązać ze sobą dalszą przyszłość.. Ostatnio kiedy z nim rozmawiałam wyniknął ten temat, tak niespodziewanie on powiedział ze jest ze mną na maxa szczesliwy i nie wyobraża sobie zycia beze mnie ale ja chyba za bardzo biore to na serio i musze wziąć pod uwage ze wszystko sie moze stać, że kocha mnie jak najbardziej i chciałby być moim mężem ale przecież w ciągu sekundy możesz znienawidzić osobę którą bardzo kochasz..
Jak mam odebrać te słowa?? Czy jestem typową histeryczką i przesadzam? Dac sobie spokój..?
Może napisz jaki to osobnik: konsekwentny, pragmatyczny, twardo stąpający po ziemi, potrafiący zapanować nad sobą czy romantyczny ptaszek-przytulasek (lub jakaś wersja pośrednia). Albo prowokuje Ciebie albo na coś z głową. Skąd ten temat się pojawił?