Kolejne rozczarowanie.. nic nowego.. ale zacznę od początku..
Poznałam fajnego chłopaka, spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem w klinice, robiąc badania na studia. Był bardzo miły, i kulturalny. Odprowadził mnie nawet później na dworzec. Nowość dla mnie, bo wcześniejsi chłopcy, których znałam, byli bardzo wulgarni i nie było mowy o szacunku. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy, mieliśmy mnóstwo tematów razem. Mogliśmy gadać godzinami, o wszystkim i o niczym. Jak mnie odprowadził, przynajmniej 3 razy się odwrócił jak odjeżdżałam. Potem znalazł mnie na naszej-klasie (jakim cudem , to nie wiem, znał tylko moje imię, a sam mieszka jakieś 4 miasta stąd). Potem sam napisał na gg i rozwinęła się rozmowa. Potem znowu spotkaliśmy, umówił się, ale to tez było dziwne, bo tego samego dnia mieliśmy jechać z dokumentami, wiec w zasadzie było pewne, że się spotkamy. Nie orientował się w tym mieście, wiec ja mu powiedziałam, gdzie tu można iść. Spędziliśmy razem cudowny dzień. I wszystko było w porządku aż do trzeciego spotkania. Otóż ten mężczyzna ma dar mówienia wszystkiego wprost. Dowiedziałam się, że powinnam przeglądać katalogi mody, nawet wprost powiedział "kurcze, znowu cały dzień zmarnowany"... stwierdził, że żadna kobieta nie będzie nim rządzić, poza tym cztery i pół godziny w Saturnie tłumaczył mi po kolei parametry wszystkich urządzeń jakie tam widział. Nie wiem nawet, co tak dokładnie mówił, połowę wykładu chyba przespałam na stojąco. Nie mogłam odezwać się słowem, bo gdy cokolwiek powiedziałam, np ten aparat jest ładniejszy (no bo był cieńszy i miał takie ciekawe barwy) to zaraz mnie zgasił "i znowu musisz się wymądrzać?". Modliłam się, żeby stamtąd uciec. Najlepsze jednak zostawił na koniec - powiedział mi, ze ma dziewczynę . I w tym momencie taki zawias z mojej strony. Jak on może umawiać się ze mną, pisać do mnie, dzwonić, jak on ma DZIEWCZYNĘ? Poczułam się w tym momencie jak jakaś panienka lekkich obyczajów. Spotykam się z chłopakiem , który ma dziewczynę.. on traktuje mnie jak rozrywkę na wolny czas, a przy okazji nie świadomie ja ranię.Ona zapewne nic o tym nie widziała.
I tu rozpoczyna się dopiero histeria..
Od wieczora po powrocie zaczęły się SMS. Napisał, że nie wie, co ma robić, i prosi o pomoc. I opisał całą historię.Owa dziewczyna mieszka tez od niego kilka miast dalej na jakieś wsi, źle go traktuje, nie odpisuje na SMS, nie rozmawia z nim, nie chce cie z nim spotykać.Totalnie go olewa. W tym momencie myślę sobie - kurcze ten związek trwa chyba kilka lat, może już coś wygasło. On stwierdził, że są razem miesiąc (teraz będą już dwa miesiące i pół). Przez dwa tygodnie było ok, chodziła z nim na randki (chyba jedną randkę ?!), całowała się z nim, przytulała go (ale nic nie wspomina, że on ją) , a teraz olała. I co on ma robić? No to ja mu tłumacze, choć w sercu czułam taką nienawiść do niego.. albo żal.. - Kup jej jakiś kwiatek, jedź do niej, pogadajcie, wytłumaczcie sobie całą zaistniałą sytuację. Stwierdził, ze na wszystko potrzeba czasu. I tak od dwóch miesięcy tylko o niej gadał, ze żadnej poprawy, ale nie pofatygował się do niej jechać. Praktycznie traciłam pieniądze na SMS, żeby mu coś doradzać, a on chyba nawet tego nie czytał, z tego wnioskuję. Po co więc pisał do mnie takie rzeczy? Powiedziałam mu, że ona go nie kocha, bo z tych rzeczy, które pisał, jasno wynikało. Ale on nie dał sobie nic powiedzieć. To po co się pytał? Podał mi nawet jej wszystkie dane ... Postanowiłam zrobić z przyjacielem taki przekręt, bo już mnie to po woli irytowało. On podszył się za chłopaka, który ja niby zna, i napisał do niej na GG. Wcisnął jej bajki rodem Andersena, a ona to kupiła. I wszystko mu wyśpiewała. Nie spotykała się z tym, bo był inny chłopak, który jej się podobał. Chciałam mu to jakoś powiedzieć delikatnie i tak tez zrobiłam, ale on chyba w to nie uwierzył. Jest świecie przekonany, że ona go kocha. Ale to dopiero początek.W końcu kilka dni temu, postanowił z nią pogadać. Osobiście mu powiedziała, ze to nie ma sensu, ale on oczywiście w to nie uwierzył. Cieszy się jak głupek, że ona go kocha, bo zaczęła z nim pisać, i nawet zgodziła się na spotkanie! To musi być miłość! No, ale czas pokaże.. <-- cały czas to powtarza. Czy naprawdę mężczyźni nic nie rozumieją?
Nie byłoby tego tematu, gdybym ja nie miała nic z tym wspólnego. Otóż ten chłopak bardzo mi się podoba i zależny mi na nim. Chciałabym, by był moim chłopakiem, i starałam się mu dać to do zrozumienia. Nawet wprost mu powiedziałam, że zależy mi na nim. Ale on chyba nic nie zrozumiał. Potem mu opisałam, jak wg mnie wygląda dziewczyna zakochana w chłopaku (jakby nie było, kobieta jestem) i tam jest chyba 90% gestów i zachowań, jakie kieruje w stosunku do niego. Ale nie skojarzył tego ze mną. Za to nadal się użala nad tą dziewczyną i cieszy jak dziecko, ze zgodziła się z nim pisać... pisać na GG.. No, ale cóż. Czy to możliwe, żeby ten chłopak był aż tak nie rozumny, czy on po prostu robi sobie ze mnie żarty? Z jednej strony, jakby mu zależało, bo ciągle ze mną rozmawia, znam nawet jego cały życiorys ... skryty to on nie jest ...ale z drugiej czuję, jakby nie traktował mnie na poważnie. Niby widzi we mnie przyjaciółkę (tak mi powiedział), ale sam nie zachowuje się jak przyjaciel.
Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Czy on po prostu robi sobie ze mnie jakieś żarty? Jest jakaś szansa że będziemy kiedyś razem? Skoro ma mnie za nic, to po mnie szukał, po co się ze mną umawiał... Czuję się podle ...Jak zwykła szmata
.. a najbardziej dobija mnie fakt, ze umawiałam się z czyimś chłopakiem. Nigdy nie chciałabym, by mój przyszły chłopak umawiał się z innymi dziewczynami, a sama to zrobiłam. Mam wyrzuty sumienia.