netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pustka w sercu

26 odpowiedzi9 177 wyświetleńzałożony przez potłuczonyludek, 29.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Pustka w sercu

Mam wrażenie, że jestem osobą chyba nie zdolną do miłości.
Kiedyś w szczeniackich latach pojawiały się jakieś zauroczenia ale nigdy nie kochałem na zabój. Minęło kilkanaście lat i czuję pustkę w sercu. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że może kiedyś mnie ktoś skrzywdził (nieodwzajemniona miłość), czy po prostu ja tak mam. Na razie jestem sam, ale nie czuję się, że mógłbym kiedyś tak mocno pokochać. Może mam jakąś blokadę, nie wiem :-( Męczy mnie to strasznie. Już jakiś czas temu zakończył się mój kilkuletni związek i mimo iż z pozoru wszystko było dobrze czegoś brakowało choć z całych sił chciałem żeby to było właśnie to! :-( Może jeszcze nie wszystko stracone ale jak się otworzyć?

Czy są tu osoby które mają podobnie lub wiecie jak można to zmienić?

2

Odp: Pustka w sercu

Uwazam ,ze powinienies pogadac o tym z psychologiem,mam wrazenie,ze sam sobie nie poradzisz:)

3

Odp: Pustka w sercu

Myślisz, że psycholog coś tutaj pomoże?

sky13 napisał/a:

Uwazam ,ze powinienies pogadac o tym z psychologiem,mam wrazenie,ze sam sobie nie poradzisz:)

4

Odp: Pustka w sercu

Uważasz, że jesteś nie zdolny do miłości? Że nie potrafisz kogoś pokochać? A czy sam siebie lubisz/kochasz?

5

Odp: Pustka w sercu

Nie wiem, zaczynam chyba dochodzić po takim czasie do takiej konkluzji sad Siebie lubię. Myślę sporo o swojej byłej dziewczynie i sam nie wiem co czuję. Jednego dnia mam wrażenie, że nie czuję nic, a czasami mnie nachodzi tak jak teraz i mam ochotę zadzwonić i usłyszeć jej głos, żebyśmy znowu byli razem.

anegdota napisał/a:

Uważasz, że jesteś nie zdolny do miłości? Że nie potrafisz kogoś pokochać? A czy sam siebie lubisz/kochasz?

6

Odp: Pustka w sercu

Napiszę Ci tak ... był moment, że też miałam wrażenie, że nie potrafię kochać. Mój pierwszy związek trwał 6 lat i ze wstydem muszę się przyznać, że nic do niego nie czułam. Nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego z nim byłam, może po prostu chciałam z kimś być, ale byłam całkowicie zablokowana emocjonalnie i tak jakby nieobecna. Związek zakończyłam ja, kiedy zaczął wspominać o wspólnym mieszkaniu. Uważam, że zmarnowałam mu  6 lat, bo był fajnym facetem. Po pół roku bycia singielką poznałam mojego dotychczasowego mężczyznę. Byliśmy prawie 4 lata, wydawało mi się, że to jest to, ale teraz widzę, że to było ślepe, niedojrzałe zakochanie, niezbyt fajnie mnie traktował a ja znowu byłam jakby nieobecna, nie zauważałam tego. Pomimo tego sądziłam i nadal sądzę, że kochałam. On chyba też czuł to samo, sam stwierdził po rozstaniu, że boi się podejmować decyzje i ryzyko, ale dopiero po rozstaniu zdał sobie sprawę, że jednak mnie kochał, tylko czy to była miłość, czy przyzwyczajenie po 4 latach. Nie wiem jak to nazwać, z czego to wynika, w tych związkach tak jakbym duchem byłam gdzie indziej, obok - brak skupienia na wielu sytuacjach, jakby życie toczyło się obok mnie. Do niedawna.... nie wierzyłam w takie uczucie, które ruszyło by moje emocje. W tych poprzednich związkach nie czułam emocjonalnego powiązania, czułam pustkę. Z tym Nowym mogę szczerze powiedzieć, ze mamy tak jakby porozumienie dusz... rozmowa, okazywanie uczuć, gesty, emocje wszystko jest na maxa. Nawet nie sądziłam, że  coś takiego we mnie jest, odblokowałam coś co było skrywane głęboko w mojej głowie i sercu. Mam swoje lata i  uwierz mi, że nie sądziłam, że kiedyś mnie to jeszcze spotka. Sądzę, że psycholog to może za dużo powiedziane, może trzeba czekać na tę właściwą osobę ...

7

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Napiszę Ci tak ... był moment, że też miałam wrażenie, że nie potrafię kochać. Mój pierwszy związek trwał 6 lat i ze wstydem muszę się przyznać, że nic do niego nie czułam. Nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego z nim byłam, może po prostu chciałam z kimś być, ale byłam całkowicie zablokowana emocjonalnie i tak jakby nieobecna. Związek zakończyłam ja, kiedy zaczął wspominać o wspólnym mieszkaniu. Uważam, że zmarnowałam mu  6 lat, bo był fajnym facetem. Po pół roku bycia singielką poznałam mojego dotychczasowego mężczyznę. Byliśmy prawie 4 lata, wydawało mi się, że to jest to, ale teraz widzę, że to było ślepe, niedojrzałe zakochanie, niezbyt fajnie mnie traktował a ja znowu byłam jakby nieobecna, nie zauważałam tego. Pomimo tego sądziłam i nadal sądzę, że kochałam. On chyba też czuł to samo, sam stwierdził po rozstaniu, że boi się podejmować decyzje i ryzyko, ale dopiero po rozstaniu zdał sobie sprawę, że jednak mnie kochał, tylko czy to była miłość, czy przyzwyczajenie po 4 latach. Nie wiem jak to nazwać, z czego to wynika, w tych związkach tak jakbym duchem byłam gdzie indziej, obok - brak skupienia na wielu sytuacjach, jakby życie toczyło się obok mnie. Do niedawna.... nie wierzyłam w takie uczucie, które ruszyło by moje emocje. W tych poprzednich związkach nie czułam emocjonalnego powiązania, czułam pustkę. Z tym Nowym mogę szczerze powiedzieć, ze mamy tak jakby porozumienie dusz... rozmowa, okazywanie uczuć, gesty, emocje wszystko jest na maxa. Nawet nie sądziłam, że  coś takiego we mnie jest, odblokowałam coś co było skrywane głęboko w mojej głowie i sercu. Mam swoje lata i  uwierz mi, że nie sądziłam, że kiedyś mnie to jeszcze spotka. Sądzę, że psycholog to może za dużo powiedziane, może trzeba czekać na tę właściwą osobę ...

Hmm....Ciekawe to co napisałaś. Może do wszystkiego trzeba dojrzeć? Może gdybyś tego obecnego poznała 10 lat temu, to też by Ci się wydawało, że to jest to, a "tym" by nie było? Najważniejsze, że wreszcie znalazłaś bratnią duszę i oby na zawsze to trwało i nie było złudzeniem, ani wyobrażeniem o miłości.

8 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2013-12-29 22:25:27)

Odp: Pustka w sercu

Tak Anegdota masz rację to kwestia dojrzałości i zdobytych doświadczeń, z wiekiem kształtujemy  nasze wyobrażenie miłości. Sądzę, że trzeba popróbować, posprawdzać, poszukać... chociaż nie neguję związków na całe życie.

Potłuczonyludek ile masz lat ? może jeszcze czas na Ciebie ? smile

9

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Tak Anegdota masz rację to kwestia dojrzałości i zdobytych doświadczeń, z wiekiem kształtujemy  nasze wyobrażenie miłości. Sądzę, że trzeba popróbować, posprawdzać, poszukać... chociaż nie neguję związków na całe życie.

Potłuczonyludek ile masz lat ? może jeszcze czas na Ciebie ? smile

Ponad 30... Szczerze to trochę nie wierzę w takie mega zakochanie. Wiem, że to człowiekowi przysłania wiele rzeczy, że nie zauważa wad drugiej osoby itd. Może faktycznie się pojawić ale po jakimś czasie chyba czar pryska i nagle się okazuje, że ta osoba pod wieloma względami nam nie odpowiada.
W moim przypadku nie było jakiś fajerwerków ale świetnie się rozumieliśmy i o wszystkim potrafiliśmy porozmawiać. Zastanawiałem się czy może po wielu latach nie wkrada się rutyna i zaczynamy się zastanawiać czy to aby właśnie to? Ale do dnia dzisiejszego nie znam odpowiedzi. Znamy się jak łyse konie i to akurat mi pasuje. Wiem czego można się spodziewać po tej drugiej osobie i odwrotnie.

Nie wiem co życie przyniesie. Nie liczę na nową miłość i nie chce mi się już nikogo od nowa poznawać, docierać się itd. Czas pewnie pokaże.

10 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2013-12-29 23:29:30)

Odp: Pustka w sercu
potłuczonyludek napisał/a:
dafne123 napisał/a:

Tak Anegdota masz rację to kwestia dojrzałości i zdobytych doświadczeń, z wiekiem kształtujemy  nasze wyobrażenie miłości. Sądzę, że trzeba popróbować, posprawdzać, poszukać... chociaż nie neguję związków na całe życie.

Potłuczonyludek ile masz lat ? może jeszcze czas na Ciebie ? smile

Ponad 30... Szczerze to trochę nie wierzę w takie mega zakochanie. Wiem, że to człowiekowi przysłania wiele rzeczy, że nie zauważa wad drugiej osoby itd. Może faktycznie się pojawić ale po jakimś czasie chyba czar pryska i nagle się okazuje, że ta osoba pod wieloma względami nam nie odpowiada.
W moim przypadku nie było jakiś fajerwerków ale świetnie się rozumieliśmy i o wszystkim potrafiliśmy porozmawiać. Zastanawiałem się czy może po wielu latach nie wkrada się rutyna i zaczynamy się zastanawiać czy to aby właśnie to? Ale do dnia dzisiejszego nie znam odpowiedzi. Znamy się jak łyse konie i to akurat mi pasuje. Wiem czego można się spodziewać po tej drugiej osobie i odwrotnie.

Nie wiem co życie przyniesie. Nie liczę na nową miłość i nie chce mi się już nikogo od nowa poznawać, docierać się itd. Czas pewnie pokaże.

Ja też mam ponad 30, ale może to jest właśnie dla Ciebie definicja miłości: znamy się jak łyse konie, więc nie rozumiem dlaczego piszesz parę postów wyżej, że czujesz pustkę i nigdy nie kochałeś na zabój ? Każdy ma inną definicję miłości. Czytając Twoje wypowiedzi, mam wrażenie jakby pisał je mój były. Znaliśmy się 4 lata, z roku na rok było coraz lepiej, aż sama się dziwiłam i mówiłam mu, że inne pary się rozstają, a u nas z dnia na dzień coraz lepiej. Coraz lepiej się rozumieliśmy, docieraliśmy się, znaliśmy się jak to piszesz jak łyse konie, ale on to zepsuł, bo chciał sprawdzić jakby to było z kimś innym. Dwa razy miał takie wątpliwości..  że nie kocha na zabój. Powiedz mi ile może znieść druga strona, która to musi wysłuchiwać ? Bardzo się starałam przez cały czas, on dopiero jak się popsuło, kiedy poznałam kogoś nowego, bo on kazał mi znaleźć sobie kogoś i o nim zapomnieć. Po tym oprzytomniał, że to może było właśnie to...

Wybacz, ale mam wrażenie, że po prostu sam nie wiesz czego chcesz. Jakie miałeś relacje z byłą ? Pisałeś, że sobie kogoś znalazła ?

Sama po sobie wiem, że przez cały czas trwania mojego związku wyczuwałam tę jego niepewność, a to nie było fajne....

11

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:
potłuczonyludek napisał/a:
dafne123 napisał/a:

Tak Anegdota masz rację to kwestia dojrzałości i zdobytych doświadczeń, z wiekiem kształtujemy  nasze wyobrażenie miłości. Sądzę, że trzeba popróbować, posprawdzać, poszukać... chociaż nie neguję związków na całe życie.

Potłuczonyludek ile masz lat ? może jeszcze czas na Ciebie ? smile

Ponad 30... Szczerze to trochę nie wierzę w takie mega zakochanie. Wiem, że to człowiekowi przysłania wiele rzeczy, że nie zauważa wad drugiej osoby itd. Może faktycznie się pojawić ale po jakimś czasie chyba czar pryska i nagle się okazuje, że ta osoba pod wieloma względami nam nie odpowiada.
W moim przypadku nie było jakiś fajerwerków ale świetnie się rozumieliśmy i o wszystkim potrafiliśmy porozmawiać. Zastanawiałem się czy może po wielu latach nie wkrada się rutyna i zaczynamy się zastanawiać czy to aby właśnie to? Ale do dnia dzisiejszego nie znam odpowiedzi. Znamy się jak łyse konie i to akurat mi pasuje. Wiem czego można się spodziewać po tej drugiej osobie i odwrotnie.

Nie wiem co życie przyniesie. Nie liczę na nową miłość i nie chce mi się już nikogo od nowa poznawać, docierać się itd. Czas pewnie pokaże.

Ja też mam ponad 30, ale może to jest właśnie dla Ciebie definicja miłości: znamy się jak łyse konie, więc nie rozumiem dlaczego piszesz parę postów wyżej, że czujesz pustkę i nigdy nie kochałeś na zabój ? Każdy ma inną definicję miłości. Czytając Twoje wypowiedzi, mam wrażenie jakby pisał je mój były. Znaliśmy się 4 lata, z roku na rok było coraz lepiej, aż sama się dziwiłam i mówiłam mu, że inne pary się rozstają, a u nas z dnia na dzień coraz lepiej. Coraz lepiej się rozumieliśmy, docieraliśmy się, znaliśmy się jak to piszesz jak łyse konie, ale on to zepsuł, bo chciał sprawdzić jakby to było z kimś innym. Dwa razy miał takie wątpliwości..  że nie kocha na zabój. Powiedz mi ile może znieść druga strona, która to musi wysłuchiwać ? Bardzo się starałam przez cały czas, on dopiero jak się popsuło, kiedy poznałam kogoś nowego, bo on kazał mi znaleźć sobie kogoś i o nim zapomnieć. Po tym oprzytomniał, że to może było właśnie to...

Wybacz, ale mam wrażenie, że po prostu sam nie wiesz czego chcesz. Jakie miałeś relacje z byłą ? Pisałeś, że sobie kogoś znalazła ?

Relacje mieliśmy ogólnie dobre, chociaż coś ostatnio się bardziej psuło. Jest szansa, że kogoś ma (tak przypuszczam), choć 100% pewności nie mam, mówiła, że nikogo nie ma.

Co do tego, że czuję pustkę, tak jak też pisałem wyżej, są dni, że nie odczuwam nic. Jakbym był jakimś cyborgiem, wyłączone wszelkie uczucia. Nie wiem czy to właśnie nie jest jakaś moja "linia obrony", żeby mniej bolało, po prostu nie wiem!

12

Odp: Pustka w sercu

Ewidentnie masz problem z wyrażaniem emocji i ich blokadą, pozwól sobie na chwilę słabości, masz kogoś, żeby o tym pogadać ? Niektórym facetom wydaje się, że mężczyzna nie może sobie pozwolić na okazywanie emocji i tak przy tym uparcie trwają -  jeśli nie mam racji popraw mnie. Może tak zostałeś wychowany, może coś Cię w życiu spotkało co spowodowało tę blokadę. Może boisz się swoich uczuć ? Prawda jest taka,że pewnie ją kochasz, ale nie potrafisz się przed sobą przyznać. Długo o nią walczyłeś po rozstaniu ? Sądzę, że nie... Znowu widzę podobieństwo do mojego byłego. Sam się zaplątał, dopiero teraz zobaczył, że tak naprawdę tylko ja go przejrzałam, poznałam na wylot i z kolejną osobą będzie już problem... Tak samo ukrywał swoje emocje, pomimo tego patrząc na niego wiedziałam co czuje.

13

Odp: Pustka w sercu

Potłuczonyludek opisz swój związek, dlaczego sie rozstaliście, bo chyba tu jest sedno sprawy, bez tego dużo Ci nie pomożemy.

14

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Ewidentnie masz problem z wyrażaniem emocji i ich blokadą, pozwól sobie na chwilę słabości, masz kogoś, żeby o tym pogadać ? Niektórym facetom wydaje się, że mężczyzna nie może sobie pozwolić na okazywanie emocji i tak przy tym uparcie trwają -  jeśli nie mam racji popraw mnie. Może tak zostałeś wychowany, może coś Cię w życiu spotkało co spowodowało tę blokadę. Może boisz się swoich uczuć ? Prawda jest taka,że pewnie ją kochasz, ale nie potrafisz się przed sobą przyznać. Długo o nią walczyłeś po rozstaniu ? Sądzę, że nie... Znowu widzę podobieństwo do mojego byłego. Sam się zaplątał, dopiero teraz zobaczył, że tak naprawdę tylko ja go przejrzałam, poznałam na wylot i z kolejną osobą będzie już problem... Tak samo ukrywał swoje emocje, pomimo tego patrząc na niego wiedziałam co czuje.

Jest to możliwe dlatego już na samym początku pisałem, że może to jest jakaś blokada. Uwierz mi, że chciałbym się jej pozbyć i być w 100% pewnym! Bardzo bym tego chciał! Ale nie wiem jak to zrobić.

Pogadać niby mam z kim ale oprócz ulgi po wygadaniu się pomysłów jak to poprawić nie ma.

Po rozstaniu nie walczyłem. Skoro mam blokadę i nie jestem pewny co czuję to nie chcę jej zatrzymywać na siłę. Może potrzebuję jeszcze więcej czasu? Nie wiem. Nie chcę teraz nic robić pochopnie.

Uwierz mi, że wcale mi nie jest z tym dobrze dlatego właśnie szukam tutaj pomocy.

15

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Potłuczonyludek opisz swój związek, dlaczego sie rozstaliście, bo chyba tu jest sedno sprawy, bez tego dużo Ci nie pomożemy.

To chyba nie za wiele wniesie, bo myślę, że problem leży we mnie.

16

Odp: Pustka w sercu
potłuczonyludek napisał/a:
dafne123 napisał/a:

Ewidentnie masz problem z wyrażaniem emocji i ich blokadą, pozwól sobie na chwilę słabości, masz kogoś, żeby o tym pogadać ? Niektórym facetom wydaje się, że mężczyzna nie może sobie pozwolić na okazywanie emocji i tak przy tym uparcie trwają -  jeśli nie mam racji popraw mnie. Może tak zostałeś wychowany, może coś Cię w życiu spotkało co spowodowało tę blokadę. Może boisz się swoich uczuć ? Prawda jest taka,że pewnie ją kochasz, ale nie potrafisz się przed sobą przyznać. Długo o nią walczyłeś po rozstaniu ? Sądzę, że nie... Znowu widzę podobieństwo do mojego byłego. Sam się zaplątał, dopiero teraz zobaczył, że tak naprawdę tylko ja go przejrzałam, poznałam na wylot i z kolejną osobą będzie już problem... Tak samo ukrywał swoje emocje, pomimo tego patrząc na niego wiedziałam co czuje.

Jest to możliwe dlatego już na samym początku pisałem, że może to jest jakaś blokada. Uwierz mi, że chciałbym się jej pozbyć i być w 100% pewnym! Bardzo bym tego chciał! Ale nie wiem jak to zrobić.

Pogadać niby mam z kim ale oprócz ulgi po wygadaniu się pomysłów jak to poprawić nie ma.

Po rozstaniu nie walczyłem. Skoro mam blokadę i nie jestem pewny co czuję to nie chcę jej zatrzymywać na siłę. Może potrzebuję jeszcze więcej czasu? Nie wiem. Nie chcę teraz nic robić pochopnie.

Uwierz mi, że wcale mi nie jest z tym dobrze dlatego właśnie szukam tutaj pomocy.

Jakiego Ty czasu potrzebujesz ??? Masz ponad 30 lat, i dalej chcesz czuć taką pustkę ??? Proszę, nie żartuj sobie ze mnie, nie piszę już o tym, co było w Twoim związku, ale musisz to zmienić. Mój były  zdał sobie sprawę z problemu i kupił kilka psychologicznych książek, napisał mi, że musi nad sobą popracować. Wiem, że go zraniłam go tym, że kogoś poznałam, ale ja też mam swoje uczucia. Nie walczyłeś ? To miej świadomość, że było jej z tego powodu bardzo przykro ...

17

Odp: Pustka w sercu
potłuczonyludek napisał/a:
dafne123 napisał/a:

Potłuczonyludek opisz swój związek, dlaczego sie rozstaliście, bo chyba tu jest sedno sprawy, bez tego dużo Ci nie pomożemy.

To chyba nie za wiele wniesie, bo myślę, że problem leży we mnie.

Jeśli nie związek, to poszukaj w swojej przeszłości czegoś co mogło sprawić, że tak teraz czujesz.

18

Odp: Pustka w sercu

Nie wiem co mogło to spowodować. Pisałem też na początku, że może wcześniejsze nieodwzajemnione miłości mogły spowodować tą blokadę, ale pewności nie mam.

Zdaję sobie sprawę, że może być jej przykro, że o nią nie zawalczyłem, choć wspólnie podjęliśmy decyzję o rozstaniu. Ale jeśli czuję tą pustkę, to nie chcę udawać, że wszystko jest ok. W ten sposób będę ją oraz siebie tylko ranił.
Chciałbym to jakoś odblokować. Chyba, że to po prostu nie było to i stąd moje wątpliwości? Nie wiem sad

19 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2013-12-30 00:16:54)

Odp: Pustka w sercu

Hmmm, czas zająć się sobą, swoim wnętrzem... Poczytać trochę, może Ci się rozjaśni ... nie widzę innego sposobu, a jeśli to nie pomoże to psycholog. Nie chcę tu wkraczać w Twoje prywatne życie, wypytywać się... bo to jest forum i nie każdy ma ochotę się uzewnętrzniać. Ale to, że potrafisz nazwać swój problem to już połowa sukcesu.


Ale uwierz mi, jakbym czytała wypowiedzi swojego byłego...

20

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Hmmm, czas zająć się sobą, swoim wnętrzem... Poczytać trochę, może Ci się rozjaśni ... nie widzę innego sposobu, a jeśli to nie pomoże to psycholog. Nie chcę tu wkraczać w Twoje prywatne życie, wypytywać się... bo to jest forum i nie każdy ma ochotę się uzewnętrzniać. Ale to, że potrafisz nazwać swój problem to już połowa sukcesu.


Ale uwierz mi, jakbym czytała wypowiedzi swojego byłego...

Wychodzi na to, że jest więcej osób z podobnym problemem sad

Masz może jakąś lekturę, która mogłaby coś zmienić? Psychologa też poważnie biorę pod uwagę, bo chyba jednak coś jest nie tak sad

21

Odp: Pustka w sercu

Potłuczony co u Ciebie słychać,  jak sytuacja ?

22

Odp: Pustka w sercu
dafne123 napisał/a:

Potłuczony co u Ciebie słychać,  jak sytuacja ?

U mnie w zasadzie bez zmian. Stwierdzam po dłuższym czasie, że to chyba jednak nie było to i może stąd moje wątpliwości. Choć wiem, że gdybym ją teraz spotkał, to pewnie znowu by mi się wszystko odwróciło o 180 stopni.

Staram się teraz jakoś wykorzystywać czas, którego mam teraz dość sporo i zająć się sobą. Czas pokaże co życie przyniesie.

23

Odp: Pustka w sercu

Ehh... Czasami tak człowieka nagle napada... Niby przez kilka dni jest wszystko dobrze, a tu bum... i czuję się taką straszną samotność :-(

24

Odp: Pustka w sercu

Też tak mam, wcale fajne to nie jest... Z byłym nie mam żadnego kontaktu, a wcześniej każda wolna chwila spędzona była wspólnie, a nowy wraca dopiero w kwietniu, ale liczę na to, że tę samotność, trzeba przeboleć, przeczekać. Uprawiasz jakiś sport ?

25

Odp: Pustka w sercu

Jak się zbiorę to biegam... rzadziej rower.

26

Odp: Pustka w sercu
potłuczonyludek napisał/a:

Tak Anegdota masz rację to kwestia dojrzałości i zdobytych doświadczeń, z wiekiem kształtujemy  nasze wyobrażenie miłości. Sądzę, że trzeba popróbować, posprawdzać, poszukać... chociaż nie neguję związków na całe życie.


Ponad 30... Szczerze to trochę nie wierzę w takie mega zakochanie. Wiem, że to człowiekowi przysłania wiele rzeczy, że nie zauważa wad drugiej osoby itd. Może faktycznie się pojawić ale po jakimś czasie chyba czar pryska i nagle się okazuje, że ta osoba pod wieloma względami nam nie odpowiada.
....
Co do tego, że czuję pustkę, tak jak też pisałem wyżej, są dni, że nie odczuwam nic. Jakbym był jakimś cyborgiem, wyłączone wszelkie uczucia. Nie wiem czy to właśnie nie jest jakaś moja "linia obrony", żeby mniej bolało, po prostu nie wiem!

Czego nie odczuwasz "milości " moja definicja to taki wariacki stan pomieszania z poplataniem taki jakis euforyczny rzekłbym .
Pomijam te aspektykty typu tesknie , brakuje mi co slychac ..bo to do czasu az ktos wywinie jakis mega paskudny numer .

Porozumienia dusz to tak odbieram  ze jestes z kims i jakby ktos deptał ci po kablach w mozgu wiesz co mowic i jak sie zachowac to wypływac z ciebie .
Stan zupełnego pobudzenia mózgu trudno to opisac , sa osoby ktore po prostu tak działaja na psychike ze ona sie uwalnia i płynie a mysl szybuje smile
To tak jak ja mniej wiecej widze .

Piszesz cos takiego
"Co do tego, że czuję pustkę, tak jak też pisałem wyżej, są dni, że nie odczuwam nic. Jakbym był jakimś cyborgiem, wyłączone wszelkie uczucia."

No wiec ja tak miałem jak pojawiło sie wypalenie zawodowe i depresja . Nie wnikam czemu ale to był stan ciagłby i trwał 1,5 roku mniej wiecej .

U mnie to było tak ....nie ma w zasadzie nic  , nic nie chce ,tak jakbym sie zatrzymał i stał w miejscu patrzył  w lustro i nic nie widział , nic mnie nie cieszy i nie wiem co mam robic .
+smutek ktory pojawiał sie znikąd najczesciej po piwie , sporo bólu niezdefiniowanego i czasami gniew
+ takie mysli ze wszystko jest do kitu
+ takie poczucie ze chce zapłakac juz prawie mi sie zbiera ale nie potrafie
Ale ogolnie picie alkocholu na mnie zle działało wiec sobie podarowałem .
Ale jazda i co teraz jak sie nic nie chce bo do niczego nie ciagnie to było beznadziejne doswiadczenie .
Odbebniłem to jakos ten okres bo skupiłem sie na rozmawianiu o tym co we mnie siedzi najczesciej po alkocholu bo tak jakos pekałem łatwiej .
I robieniu prostych rzeczy ktore po prostu zajmowały mi czas do czasu az cos z jakimis przebłyskami zaczeło sie powoli pojawiac.
Pojawiła sie inicjatywa ale nie taka ze musisz cos zrobic bo musisz ale bo chcesz itd.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026