Hej dziewczyny.. pisze bo nasunęła mi się pewna refleksja
Tak sie zastanawiam, jak to jest z tym idealem kobiety w dzisiejszych czasach. Piękna, młoda, mały nosek, duże usta, szczupła, z dużym biustem, krągłą pupą, seksowna... I można tak wymieniać i wymieniać
A jakie my jesteśmy naprawde? Wiadomo, nie każda ma duże usta i malutki nosek, biusty i pupy są różne, większość z nas ma jakis tam celluit czy rozstępy, jakieś tam dodatkowe kilogramy. Nie jesteśmy idealne, ale za wszelką cenę dążymy do ideałów. Panowie nam nie ułatwiają sprawy, mówią, że lubią naturalne dziewczyny, ale jakby zajrzeć do ich komputerów czy innych źródeł to mają w swoich zasobach piękne, z dużymi biustami (niekoniecznie naturalnym) i ogólnie kobiety "marzenia" - takie jakie istnieją jedynie w photoshopie
Mam wrażenie, ze naturalne piękno jakoś tak znika pod tonami makijażu i różnymi zabiegami. Istnieje jeden wzór kobiecości i za nim należy podążać. A przecież każda z nas jest tak inna! Nie wszystkie mamy rozmiar 36 i biust D. Czy należy za wszelką cenę podążać za tym ideałem? Aby poczuć się lepiej? Aby mężczyźni na nas patrzyli głodnym wzrokiem? Przecież wygląd wcale nie jest najważniejszy, prawda? Ale każdy z nas się na nim skupia. Czy podążaniem za ideałami piękna to droga do nikąd? Bo przecież nigdy nie będziemy idealne, nie da się być wiecznie młodym i pięknym. A kompleksy? Mam wrażenie że teraz większość kobiet ma kompleksy, myśli że ich ciała są brzydkie i nieatrakcyjne właśnie przez jakieś dodatkowe kg czy mniejszy biust.
Co myślicie?