Od wielu lat zmagam się z tym problemem, leczę się. Dzisiaj Wigilia, moja córka poparzyła się barszczem, a ja od tej pory mam przeczucia,ze coś poszło źle, dodam,z e od dawna, czy ktoś pocieszy? Wesołych życzę
Podobne tematy
hej. długo myślałam nad tym czy napisać tutaj. i w końcu. Mam dość jak pewnie każdy z was. Nerwica niszczy mi życie od 3 lat a mam dopiero 20 . Dzień w dzień zmagam się ze sobą , dzień w dzień" umieram", czuje sie jak babcia 90 letnia która stoi przed grobem.
a wszystko zaczęło się od sylwestra.
/ miałam iść z chłopakiem na zabawe. wieczór. przygotowania pełną parą i nagle.... duszności , nogi jak z waty , zaczęłąm się żywcem dusić . to było okropne . pogotowie przyjechało, zabrało mnie . krew ekg i wynik.. Wszystko jest ze mną ok . badania wyszły super . Powiedziano mi ze dostałam nagłego ataku paniki. ale czego..?? dano mi środki uspokajające i do domu . przez kilka kolejnych dni było ok . aż do dnia w którym dowiedziałam sie ze kolega z klasy popełnił samobójstwo
(((.. to mnie dobiło. nie byłam ani na pogrzebie bo nie dałam rady. dzien w dzień lęk przed śmiercią . bałąm się chodzić do szkoły aż w końcu bałam się wyjść z własnego pokoju!!. i zaczęło się leczenie . leki leki przez 8 miesięcy . w sumie jakby ktoś mi wyciął z życia te 8 miesiecy . te leki mnie niszczyły aż w koncu dałam sobie z nimi spokój i tak 1,5 roku bez . czuje się fatalnie . myśle czy nie isć na psychoterapie. bo coraz gorsze mam napady paniki. nie moge spać . lęk przed wszystkim . najgorsze jak usłysze że ktoś umarł albo słysze karetkę i samo mi się nasuwa do głowy ze ja zarz też umre . że rodzice umrą i jak z tym sobie poradzę . Moja rodzina już ma mnie dość. dzien dzien to samo. nie daje sobie z tym rady . prosze pomóżcie.
((((
Ale w jakim sensie leki Cię niszczyły?
po lekach nie szło się ze mną dogadać . nie kontaktowałam co się wokół mnie dzieje. zamknęłam się w swoim pokoju. nie utrzymywałam znajomości ze znajomumi . odcięłam się od rodziny.
uzależniłam się od nich . aż w końcu powiedziałam nie ! na początku było ciężko z odstawieniem . czywiście nie z dnia na dzień . tylko coraz mniejsze dawki . i nie biore leków już od 1,5 roku . nie mówie że jest lepiej . ale próbuję sama sobie poradzić .
Lęl przed śmiercią - musisz sobie tłumaczyć źe śmierć jest obecna i nie mamy na to wpływu.
Nie ma co o niej rozmyślać - jesteś zdrowa ,rodzicom zapewnie teź nic nie dolega więc jest powód do radości.
Musisz przejąć kontrole nad tym jakie myśli pojawiają się w Twojej głowie- na to masz wpływ.
Musisz jakby usunąć szkodliwe oprogramowanie.
Gdy pojawia się np myśl - "chyba umrę,bo tak się źle czujesz" musisz odrazu zaaregować myślą np:
- bogiem nie jestem,więc skąd mogę wiedzieć kiedy umrę
a musisz wiedzieć źe osoba która czyni siebie bogiem popełnia grzech:-)
Jeśli chodzi o ataki paniki to juź jest cięźszy kaliber.
Tutaj dobrym rozwiązaniem byłaby rozmowa z psychologiem.Musiałabyś "zajrzeć" w głąb siebie i zbadać te zranione części Twpjego ja które dają o sobie znać kiedy jesteś troszkę"słabsza"psychicznie.
Nic nie dzieje się bez przyczyny.
próbuje tak myśleć gdy mam atak . czasami dzwonie do koleżanki , żeby tylko a oczymś rozmawiać , śmiać się bez powodu . pomaga czasami
ale zawsze myśle " Boże! paulina ty masz 20 lat ,jesteś zdrowa, całe życie przed tobą !! "
jak mam te ataki 3 lata i jesz cze mnie nie zabiły to będzie dobrze
)
po lekach nie szło się ze mną dogadać . nie kontaktowałam co się wokół mnie dzieje. zamknęłam się w swoim pokoju. nie utrzymywałam znajomości ze znajomumi . odcięłam się od rodziny.
uzależniłam się od nich . aż w końcu powiedziałam nie ! na początku było ciężko z odstawieniem . czywiście nie z dnia na dzień . tylko coraz mniejsze dawki . i nie biore leków już od 1,5 roku . nie mówie że jest lepiej . ale próbuję sama sobie poradzić .
A mówiłaś o tym lekarzowi? Być może leki były źle dobrane. Nie na każdego dany lek działa tak samo.
Może nie próbuj sobie sama z tym radzić, tylko jednak wybierz się do dobrego psychiatry. Który pokieruje leczeniem farmakologicznym. Uzupełnieniem powinna być psychoterapia.
nie mówiłam nic lekarzowi . myślałąm ze tak będzie z początku , a później "musiałam je brać " .
za niedługo mam psychoterapie . zwlekałam z tą decyzją . ale nie mam wsparcia u nikogo więc musze coś zacząć ze sobą robić . bo nie umiem normalnie funkcjonować i mam nadzieje że mi się uda z tego wyjść
wam również tego życzę
))