netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Kilka ścieżek edukacji seksualnej

49 odpowiedzi6 156 wyświetleńzałożony przez marioosh666, 13.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Mnie pomysł zbulwersował. Szkoła powinna dawać rzetelną wiedzę naukową, a rodzice ewentualnie korygować o swoje wartości, ale dwie ścieżki edukacji (katolicka i normalna) to jakieś nieporozumienie. Co Wy na to?

2

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

A o co chodzi?

3

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

katolicka- jest dla mnie zupełnym nie porozumieniem jak ktoś nie mając (oficjalnie) praktyki może się wypowiadać w tym temacie

4 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-12-13 22:39:50)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Przeczytajcie sami:
link usunięty z powodu naruszenia regulaminu forum

emi1182 napisał/a:

katolicka- jest dla mnie zupełnym nie porozumieniem jak ktoś nie mając (oficjalnie) praktyki może się wypowiadać w tym temacie

Nawet nie o to chodzi. Przecież nie będą uczyli jak kopulować... przynajmniej na początku wink Chodzi o to, żeby każdy znał np.: metody antykoncepcji i ich skuteczność, ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową czy też potrafił swobodnie rozmawiać o seksie.

5

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Ja uważam, że to tragedia i głupota w jednym.
Ogólnie jestem za wywaleniem religii ze szkół.

6

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Przecież nie będą uczyli jak kopulować... przynajmniej na początku wink Chodzi o to, żeby każdy znał np.: metody antykoncepcji i ich skuteczność, ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową czy też potrafił swobodnie rozmawiać o seksie.

Przecież osoby duchowne i katecheci też mogą posiadać taką wiedzę i swobodnie rozmawiać na temat seksu i seksualności, więc w czym problem?

7

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Nie wiem czy ktoś przeczytał artykuł, który wrzuciłem, więc sprostuje, że nie chodzi o edukację seksualną prowadzoną przez osoby duchowne, ale o utworzenie dwóch ścieżek - opartej o aktualny stan wiedzy naukowej (pierwsza ścieżka) i ocenzurowanej tak, żeby była zgodna z nauką KK (druga ścieżka). W najlepszym przypadku edukacja seksualna będzie po prostu dodatkowymi zajęciami do którymi będą zniechęcać tak jak do etyki. Moje pytanie - Jak Wam się ten pomysł podoba? Pewnie część z Was ma już swoje dzieci. Czy chcecie, żeby był wybór?

8

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Hmm... jako że jeszcze mam wątpliwą przyjemność być ofiarą polskiego szkolnictwa publicznego, to postanowiłam wypowiedzieć się w tym temacie.
Widzicie kochani system jest tak skonstruowany, że dzieci i młodzież wychodząc ze szkoły nie maja prawie żadnego pojęcia o seksualności. Na religii jest to temat tabu. O tym się na tym przedmiocie nie rozmawia. Religia w zależności od księdza/siostry/katechety/katechetki wygląda albo na zasadzie:
a) siedzenia i nicnierobienia, albo oglądania filmów niekoniecznie związanych z tematyką religijną,
b) klepania na pamięć modlitw, regułek, przykazań etc. i wtłaczania dzieciom swojego zdania na temat tego jak wspaniały jest Bóg i jak bardzo się grzeszy nie chodząc do kościoła, nie czytając biblii, czy uprawiając seks właśnie,
c) (co się zdarza na prawdę rzadko) rozmowy z uczniami mniej lub bardziej ograniczonej.
Rzadko z którym księdzem, czy katechetą można otwarcie porozmawiać na takie tematy.
Ja miałam szczęście trafić w klasach 1-3 podstawówki na przemiłą siostrę, z którą to była bardziej zabawa i śpiewanie, ale za to w okresie przygotowania do komunii i klasach 4-6 trafiłam na toksycznego księdza, który łajał dzieci za to, ze nosiły np. koszulki z popularnymi wówczas postaciami z bajek.  Co się ma do gimnazjum to przez 2 lata użerałam się z katechetką, która miała bardzo wielkie ambicje i była przykra dla uczniów, których nie lubiła. Ona była typem b, z którym nie można było o niczym podyskutować. Natomiast w liceum wywalczyłam możliwość nieuczęszczania na religię. Ksiądz na pierwszych zajęciach kazał się wszystkim przedstawić, powiedzieć z jakiej jest parafii, u kogo miało się bierzmowanie (a jak się nie miało to ojojoj...), pochwalił nam się jakie to on ma relikwie i na jakich egzorcyzmach był i jaką mu to radość sprawiało, gdy na nie patrzył. Zrobił na mnie okropne wrażenie. Miałam wrażenie, ze siedzę przed fanatykiem religijnym, który uważa mnie (która nie ma bierzmowania, jako że taki był mój wybór) za dziecko diabła, które on ma misje nawrócić. I teraz jak słucham relacji koleżanek i kolegów z klasy, z tego co się dzieje na tych lekcjach, to włos mi się na głowie jeży. Okazało się, że z księdzem nie można porozmawiać o niczym i jeśli się go o coś zapyta (generalnie nie zna racjonalnej odpowiedzi), to unosi się gniewem, a jego odpowiedź brzmi: "bo tak jest i koniec".
Tyle jeśli chodzi o edukacje w zakresie religii, a co zaś się tyczy edukacji seksualnej na przedmiocie zwanym WDŻ (wychowanie do życia w rodzinie) to pamiętam, że w podstawówce miałam owe zajęcia (1 godzina w semestrze przez dwa semestry bodajże) z panem od przyrody, który przynosił nam ulotki informujące o cyklu menstruacyjnym i jak sobie z tym radzić, a także nie panikować, gdy przyjdzie to pierwsze krwawienie, albo nie panikować, gdy nie przychodzi zbyt długo. Oglądaliśmy filmiki dotyczące zakochania i to by było na tyle.
W gimnazjum miałam szczęście trafić na młodą, fajną babkę, która mówiła do rzeczy, ale niestety tylko na zajęciach, gdzie były same dziewczyny, bo chłopcy (20) nie pozwalali jej prowadzić lekcji, a ona sobie nie radziła z opanowaniem klasy. Dokładniej przedstawiła nam cykl menstruacyjny, metody antykoncepcji, ich wady i zalety, choroby weneryczne, HIV, czytała nam historie chorych na wirusa i sama opowiadała o swoich doświadczeniach. Starała się też zbudować naszą pewność siebie. Do dziś jestem jej wdzięczna za to, co mówiła odnośnie akceptacji swojego ciała. Odpowiadała też na nasze pytania i rozwiewała wątpliwości. Tych lekcji były 2, albo 3 semestry, 1 godzina tygodniowo.
Natomiast w liceum nie został przewidziany taki przedmiot. Jest pani od WDŻ, uczy tez rosyjskiego, jednakże prowadzi z nami zajęcia jedynie na zastępstwach. Chyba musi z każdą klasą zrealizować 30 godzin (czyli 1 godzina tygodniowo w semestrze). Nie jest najgorsza, ale tak żeby z nią otwarcie porozmawiać przy całej klasie, to raczej nie. Na pewno nie o seksualności. Generalnie mówimy o tym, co mamy na biologii odnośnie ciąży itd., ale poruszamy te tematy od psychologicznej strony. Pani czyta lekcję z książki.

I tak właśnie wygląda kochani edukacja seksualna młodzieży (wnioskuję, że nie każdy miał tyle szczęścia co ja, zawsze można trafić gorzej), więc nie ma się co dziwić, że tyle młodych dziewcząt ulega presji, czy to rówieśników, czy chłopaka, godzi się na stosunek nie będąc gotową, a potem zachodzi w ciążę w wieku 16, czy 17 lat.

Pozdrawiam
Rozmarzona

9

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
marioosh666 napisał/a:

Nie wiem czy ktoś przeczytał artykuł, który wrzuciłem, więc sprostuje, że nie chodzi o edukację seksualną prowadzoną przez osoby duchowne, ale o utworzenie dwóch ścieżek - opartej o aktualny stan wiedzy naukowej (pierwsza ścieżka) i ocenzurowanej tak, żeby była zgodna z nauką KK (druga ścieżka). W najlepszym przypadku edukacja seksualna będzie po prostu dodatkowymi zajęciami do którymi będą zniechęcać tak jak do etyki. Moje pytanie - Jak Wam się ten pomysł podoba? Pewnie część z Was ma już swoje dzieci. Czy chcecie, żeby był wybór?

Myślę, że każdy powinien mieć wybór, aczkolwiek nie sądzę, żeby któraś z tych dróg była skuteczna. Mentalność polskiego społeczeństwa nie pozwala na otwarte nauczanie o takich sprawach. Generalnie dzieci dowiadują się wszystkiego z filmów pornograficznych. Żeby edukacja seksualna miała jakiś sens i zaczęła odnosić sukcesy musimy zmienić sposób naszego myślenia i być bardziej otwartymi ludźmi. W końcu seksualność dotyczy każdego, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy dążymy do prokreacji, tylko nie każdego na takie myślenie stać.

10

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Rozmarzona, przykro, że miałaś takie doświadczenia, ale jak sama zauważyłaś, były one uzależnione od konkretnych osób, które prowadziły zajęcia. Ja np. w liceum miałam na religii cudownego księdza, który żadnych tematów się nie bał, odpowiadał rzeczowo i z szacunkiem.

I tak właśnie wygląda kochani edukacja seksualna młodzieży (wnioskuję, że nie każdy miał tyle szczęścia co ja, zawsze można trafić gorzej), więc nie ma się co dziwić, że tyle młodych dziewcząt ulega presji, czy to rówieśników, czy chłopaka, godzi się na stosunek nie będąc gotową, a potem zachodzi w ciążę w wieku 16, czy 17 lat.

W krajach, w których panuje postępowa i nowoczesna edukacja seksualna, a także jest powszechny dostęp do srodków antykoncepcyjnych, jest dokładnie tak samo.

11

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

marioosh666, byłeś już tyle razy upominany za linki w postach, że za kolejnym razem zostaniesz zbanowany. Są pewne granice odporności na wiedzę.

12

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

W krajach, w których panuje postępowa i nowoczesna edukacja seksualna, a także jest powszechny dostęp do srodków antykoncepcyjnych, jest dokładnie tak samo.

Cóż zależy to też od wielu innych czynników. Na przykład od tego, że teraz dzieci szybciej dojrzewają fizycznie niż psychicznie. Rośnie zainteresowanie dzieci "tymi sprawami", rodzi się ciekawość, a ciekawość prowadzi do przekształcenia się zainteresowania w czyny i to właśnie w tym momencie, a także wcześniej, edukacja seksualna jest szczególnie ważna, a u nas jej nie ma. Dzieci wkraczają w nieznaną sobie sferę i są kompletnie zagubione. Nie posiadają żadnej wiedzy.

Zdarzają się też sytuacje, gdzie to środowisko napiera na młoda osobę. Rówieśnicy mówią, "ja już to robiłam, było fajnie, ty też spróbuj, a jak nie spróbujesz, to nie możesz się dalej z nami zadawać, bo nie będziesz taka fajna jak my". Oczywiście, to tak w wielkim skrócie, ale młode osoby są szczególnie podatne na manipulacje i traktują to jak wyzwanie, albo boją się odrzucenia w grupie.

13

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Anemonne napisał/a:

marioosh666, byłeś już tyle razy upominany za linki w postach, że za kolejnym razem zostaniesz zbanowany. Są pewne granice odporności na wiedzę.

Właśnie doczytałem, że nie można wstawiać żadnych linków z czym się jeszcze nigdzie nie spotkałem. Byłem ostrzegany za linki do konkurencyjnych serwisów i nie potrafiłem rozszyfrować, że to są wszystkie - stąd wstawiałem dalej. Czy w takiej sytuacji nie można zablokować znacznika URL - w sumie niepotrzebny.

14

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Cóż zależy to też od wielu innych czynników. Na przykład od tego, że teraz dzieci szybciej dojrzewają fizycznie niż psychicznie. Rośnie zainteresowanie dzieci "tymi sprawami", rodzi się ciekawość, a ciekawość prowadzi do przekształcenia się zainteresowania w czyny i to właśnie w tym momencie, a także wcześniej, edukacja seksualna jest szczególnie ważna, a u nas jej nie ma. Dzieci wkraczają w nieznaną sobie sferę i są kompletnie zagubione. Nie posiadają żadnej wiedzy.

Dwie zasadnicze sprawy:
1. Wiele dzieci nie wykazywałoby przedwczesnego zainteresowania "tymi sprawami", gdyby nie były do tego zmuszane, a to właśnie robi powszechna i "nowoczesna" edukacja seksualna. Każde dziecko dojrzewa w innym tempie, każde ma inną wrażliwość i inne potrzeby odnośnie zdobywania wiedzy. Niestety nie są one uwzględniane przez programy dotyczące edukacji seksualnej, co tak naprawdę bardziej szkodzi dzieciom, niż im pomaga.
2. Nie demonizuj. Każde dziecko, które pragnie się dowiedzieć czegoś na temat dorastania, ma dostęp do odpowiednich materiałów (jak choćby książki w bibliotece - czytałam wiele, sporo mogłabym polecić dla dzieciaków w różnym wieku), są telefony zaufania, pogadanki w grupach młodzieżowych, strony internetowe, fora na których nastolatek może porozmawiać na ten temat ze specjalistami. Każdy, kto chce się czegoś dowiedzieć, ma dostęp do wielu wartościowych materiałów. Poza tym zwróć uwagę na kraje, w których edukacja seksualna jest powszechna i "nowoczesna" - do wszystkiego jest dostęp, o wszystkim dzieci są uczone, a ich wiedza jest równie zerowa jak wiedza naszych nastolatków. Nie wspominając już o wyższym procencie niechcianych nastoletnich ciąż.

Zdarzają się też sytuacje, gdzie to środowisko napiera na młoda osobę. Rówieśnicy mówią, "ja już to robiłam, było fajnie, ty też spróbuj, a jak nie spróbujesz, to nie możesz się dalej z nami zadawać, bo nie będziesz taka fajna jak my". Oczywiście, to tak w wielkim skrócie, ale młode osoby są szczególnie podatne na manipulacje i traktują to jak wyzwanie, albo boją się odrzucenia w grupie.

To jest pewien okres rozwojowy, którego nie przeskoczysz. Dzieciakom w okresie dorastania bardzo zależy na akceptacji grupy rówieśniczej, do której pragną należeć. Pogadanka nowoczesnego i postępowego edukatora seksualnego tego nie zmieni. Trzeba raczej młodych uwrażliwiać na odpowiednie dobieranie grupy, do której chca przynależeć.

15

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

AlphaWolf, jesteś osobą wierzącą?

16

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Zgadzam się z wypowiedzią AlphaWolf, edukacja seksualna to nie jest łatwy proces. Można popełnić tu mnóstwo błędów. Sam sex czy seksualność może być i jest wykorzystywana w różnych dziedzinach i dla różnych celów, choćby w reklamie. W procesie edukacyjnym nie można skupiać się jedynie na tzw. sprawach technicznych np. sposobach współżycia czy antykoncepcji. Trzeba również mówić o zagrożeniach związanych z seksem. Przede wszystkim zagrożeniem utraty własnej wartości, tożsamości i wolności - tylu masz panów ile żądz i słabości tobą targa.   

kathon napisał/a:

AlphaWolf, jesteś osobą wierzącą?

Po co to pytanie, potrzebujesz łatki dla swojego sposobu rozumowania?

17

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
adamajkis napisał/a:

Po co to pytanie, potrzebujesz łatki dla swojego sposobu rozumowania?

Znamy sie? To skąd wiesz jaki jest mój sposób rozumowania?

18

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
kathon napisał/a:

Znamy sie?

Co to znaczy znać się? Ty siebie znasz?

kathon napisał/a:

To skąd wiesz jaki jest mój sposób rozumowania?

Wiem? Gdzie to wyczytałeś? Wiem tylko tyle ile poznam Twojego ducha, którego tu pokazujesz.

19

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Panowie, zaczynacie zamieniać wątek w swoją potyczkę słowną. Proponuję zbić z tonu i powstrzymać się od dalszych personalnych wycieczek albo przenieść je na grunt prywatny.

20

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

AlphaWolf, jesteś osobą wierzącą?

Tak, ale zdziwię Cię, ponieważ wychodzę z założenia, że na lekcjach religii nie powinno się prowadzić zajęć z wychowania do życia w rodzinie.

21

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Ale po co ta dyskusja? Z wieloletnich obserwacji wywnioskowałam, że ciemnota w uświadomieniu jest mniej więcej na takim samym poziomie bez względu na to jaki jest dostęp do wiedzy i ile tego wychowania seksualnego w szkole jest...

Kiedy szliśmy do gimnazjum, to wszyscy wiedzieliśmy co to seks i skąd się biorą dzieci. Mieliśmy pogadanki biologiczno- wychowacze itp, itd.Nic wielkiego, nic poważnego.  Nie było wtedy internetu (taaaak niesamowite, wiem), a jednak wszyscy wiedzieli co to "wpadka" i jak się w nią wpada. Jednak po dwóch latach w gimnazuj już rok młodsze koleżanki zaciążyły ( w sumie, jak ja byłam w gimnazjum, to chyba ze 3 wpadły). Głupota była, jest i będzie i żadne lekcje i pogadanki jej nie zlikwidują.
Koleżanka, która w wieku 14 lat postanowiła być nowoczesna i dorosła (inteligencją więlką nie grzeszyła), doskonale wiedziała, że jak się facet w niej spuści, to zajdzie w ciąże, a jedynym naszym źródłem wiedzy było chyba wtedy Bravo...

22

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Co do edukacji seksualnej jako takiej - ani mnie to ziębi, ani grzeje, bo może jakkolwiek uważam, że większość nastolatków wie, skąd się biorą dzieci czy czym są środki antykoncepcyjne, to może jednak istnieją na świecie jakieś istoty, dla których jest to czarna magia. W każdym razie nie zaszkodzi.
Jeśli chodzi natomiast o edukację seksualną w wersji religijnej - bezsens. Czego będą uczyć? Że seks tylko po ślubie, a masturbacja i antykoncepcja to grzech? To NIE JEST edukacja seksualna, tylko religia, temat lekcji: sfera seksualna wierzących. To tak, jakby stworzyć jakieś zajęcia, powiedzmy, o prawach człowieka - zwykłe i religijne i na tych drugich uczyć, że to, co mówią tamci, jest złe, bo "jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz".
Edukacja w dzisiejszych czasach obejmuje właśnie tę antykoncepcję itd. i nie ma sensu nazywać podejścia religii do tego jakąś inną wersją edukacji seksualnej, bo to jest tylko i wyłącznie coś, co może być przerabiane na "religii" - bo dlaczego nie?

23

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Teo napisał/a:

Ale po co ta dyskusja? Z wieloletnich obserwacji wywnioskowałam, że ciemnota w uświadomieniu jest mniej więcej na takim samym poziomie bez względu na to jaki jest dostęp do wiedzy i ile tego wychowania seksualnego w szkole jest...

Kiedy szliśmy do gimnazjum, to wszyscy wiedzieliśmy co to seks i skąd się biorą dzieci. Mieliśmy pogadanki biologiczno- wychowacze itp, itd.Nic wielkiego, nic poważnego.  Nie było wtedy internetu (taaaak niesamowite, wiem), a jednak wszyscy wiedzieli co to "wpadka" i jak się w nią wpada. Jednak po dwóch latach w gimnazuj już rok młodsze koleżanki zaciążyły ( w sumie, jak ja byłam w gimnazjum, to chyba ze 3 wpadły). Głupota była, jest i będzie i żadne lekcje i pogadanki jej nie zlikwidują.
Koleżanka, która w wieku 14 lat postanowiła być nowoczesna i dorosła (inteligencją więlką nie grzeszyła), doskonale wiedziała, że jak się facet w niej spuści, to zajdzie w ciąże, a jedynym naszym źródłem wiedzy było chyba wtedy Bravo...

Myślę że w tych czasach to troszkę za dużo internetu i telewizji, dzieci w gimnazjum bawią się w tzw "słoneczka" i inne tego typu zabawy a wiek 13 lat to wg nich odpowiedni do uprawiania sexu.

Czy edukacja seksualna jest potrzebna?
Moim zdaniem tak. Bo sex to nie zabawa dla dzieci. Nie jest złem jeżeli robi się to mądrze.

Ale przypadki matek co mają po lat są dla mnie wręcz przerażające i niestety coraz więcej się o tym słyszy

24

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

moim zdaniem to głupota. co jest głupotą? mieszanie szkoły do tego typu kwestii, wiadomo, ze szkoła niczego nie nauczy. Tak wiem , wiem idealistycznie powinna uczyć wszystkiego, ale wiemy jak to wygląda w praktyce. X lat temu nie było tego typu edukacji, a dzieciaki się mniej puszczały. Dlaczego? może dlatego, ze się bały, może dlatego, że rodzina była rodziną i mimo, że może się w niej nie rozmawiało na tematy seksu, to czuło się respekt, i nie robiło sie głupot. Zatem co jest [problemem? problemem jest degradacja rodziny. Jak rodzice sa mądrzy to wytłumaczą wszystko dziecku, jak sa idiotami to żadna szkoła nie pomoże.

I jeszcze jedno, wiecie jakby się skończyły takie zajęcia? kolejnym idiotycznym materiałem do nauczenia się, dzieciaki będą tylko przepracowane. Bo na czym polega zapłodnienie uczymy się w 4 klasie podstawówki (przynajmniej u mnie tak było) a na takich zajęciach, pani katechetka każe im wkuwać gdzie w biblii jest mowa o zboczeniach, a pani od drugiej ścieżki, każe robić idiotyczne projekty typu, narysuj plakat promujący antykoncepcję. No i po cholerę dziecko ma siedzieć 50 minut nad rysowaniem uśmiechniętej gumki, nawołującej "ubierz mnie będziesz bardziej seksowny"

25

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Moim zdaniem to nic z edukacji seksualnej nie będzie jeżeli religia nie zostanie wcześniej wyprowadzona ze szkół. Jak można normalnie rozmawiać skoro wcześniej ktoś powie, że masturbacja, antykoncepcja czy seks przed ślubem to grzech? Wyprowadzenie religii ze szkół jest trudne, bo wcześniej trzeba się wyzwolić spod zaboru watykańskiego...

26

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Moim zdaniem to nic z edukacji seksualnej nie będzie jeżeli religia nie zostanie wcześniej wyprowadzona ze szkół. Jak można normalnie rozmawiać skoro wcześniej ktoś powie, że masturbacja, antykoncepcja czy seks przed ślubem to grzech?

Spójrz na kraje, w których nie ma religii w szkołach, a edukacja seksualna jest powszechna już od przedszkola, a potem wytłumacz mi, dlaczego to właśnie w tych krajach jest więcej niechcianych nastoletnich ciąż i dlaczego tamtejsza młodzież częściej podejmuje ryzykowne zachowania seksualne?

27

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Nirvanka87 napisał/a:

Zatem co jest [problemem? problemem jest degradacja rodziny. Jak rodzice sa mądrzy to wytłumaczą wszystko dziecku, jak sa idiotami to żadna szkoła nie pomoże.

O! I tym zdaniem można zakończyć w sumie dyskusję. To samo z dostępnością internetu i MTV i tych "słoneczek" i przekonaniu, że "mam 13 lat to jestem dorosła", przecież to wyłazi wychowanie z domu, a nie brak edukacji seksualnej.

marioosh666 napisał/a:

Moim zdaniem to nic z edukacji seksualnej nie będzie jeżeli religia nie zostanie wcześniej wyprowadzona ze szkół. Jak można normalnie rozmawiać skoro wcześniej ktoś powie, że masturbacja, antykoncepcja czy seks przed ślubem to grzech? Wyprowadzenie religii ze szkół jest trudne, bo wcześniej trzeba się wyzwolić spod zaboru watykańskiego...

Oj takie pieprzenie kota za pomocą młota - religia wszystkiemu winna, bo na jednej lekcji pani powie to, a na innej katechetka powie co innego... Jeeej. Po pierwsze, to chciałabym zobaczyć zwyczajne dziecko, które przyjmuje do wiadomości i do serca bierze nauki na religii, naprawdę pokażcie mi, bo ja chodziłam do podstawówki i gimnazjum i liceum i wszędzie była religia, a podstawówkę miałam przez płot do kościoła. Dzieciaki w podstawówce i gimnazjum raczej wierzące (na tyle na ile zostały wychowane), ale nikt nigdy nie słuchał na poważnie tego, co się działo na religii... Poza tym, błędne pojęcie, że to "religia wszystkiemu winna", nie. Winni są nauczyciele uczący tej religii i ich podejście do sprawy. Niestety katechetki to zwykle stare panny i dewotki, księża czy zakonnice też mają swoje zwichnięcia. Ale, tak naprawdę, to z każdym przedmiotem w szkole jest tak samo - jego wartość i mądrość zależą przede wszystkim od prowadzącego.

28

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
AlphaWolf napisał/a:

Spójrz na kraje, w których nie ma religii w szkołach, a edukacja seksualna jest powszechna już od przedszkola, a potem wytłumacz mi, dlaczego to właśnie w tych krajach jest więcej niechcianych nastoletnich ciąż i dlaczego tamtejsza młodzież częściej podejmuje ryzykowne zachowania seksualne?

To ja zapytam inaczej - to jaki niby kraj powinien być dla nas wzorem? Jest w ogóle taki?

29

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

To ja zapytam inaczej - to jaki niby kraj powinien być dla nas wzorem? Jest w ogóle taki?

Wzorem nie powinien być dla nas kraj, wzorem powinien być dla nas ideał, do którego zamierzamy w miarę możliwości jak najbardziej dążyć, a tym ideałem jest w tym przypadku dojrzały, odpowiedzialny młody człowiek, który posiada zarówno wiedzę, jak i kręgosłup moralny. Powiedzenie nastolatkowi: "Uprawiaj seks, ale się zabezpiecz" i wciśnięcie mu w łapę pigułek/prezerwatywy tego nie załatwi.

30

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

No sorry ale sama wyżej piszesz, że mamy spojrzeć na kraje ( ale jakie? ) a teraz nie wiesz jakie to są państwa? Zapytałem bo chciałem ( i być może inni również ) samemu poszperać np: w internecie i zobaczyć jakie to tam rozwiązania wprowadzono, jak się sprawa miała kiedyś a jak ma się obecnie. Więc ...? Taki kraj istnieje naprawdę czy to po prostu przyszłościowa wizja 'byłoby idealnie gdyby ... '?

I proszę Cię - nie odwracaj kota ogonem, zapytałem o kraj w domyśle mając właśnie zaimplementowane tam rzekomo usprawnienia więc nie musisz mi łopatologicznie tłumaczyć tego wszystkiego.

Swoją drogą naprawdę nie wiem co ta religia miałaby jakoś BARDZO zmieniać. Kiedyś ludzie choćby w naszym kraju byli rzekomo bardziej religijni i co? Nie było niechcianych ciąż? Nie było gwałtów? Nie było wpadek? Ludzie nie bzykali się mówiąc kolokwialnie mając lat naśnie? Cokolwiek to wątpliwe ...

31

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Metyl napisał/a:

Swoją drogą naprawdę nie wiem co ta religia miałaby jakoś BARDZO zmieniać. Kiedyś ludzie choćby w naszym kraju byli rzekomo bardziej religijni i co? Nie było niechcianych ciąż? Nie było gwałtów? Nie było wpadek? Ludzie nie bzykali się mówiąc kolokwialnie mając lat naśnie? Cokolwiek to wątpliwe ...

Masz racje, tak było, jest i będzie. W takim razie, co ta religia tak przeszkadza? Ludzie religijni i wierzący będą żyć wg jej zasad. Ci, którzy nie wierzą, powinni przechodzić obojętnie obok nauk KK, bo skoro nie wierzą i ich to nie dotyczy to po co się tak unosić i bulwersować?

Najbardziej krzyczą Ci, co by chcieli tak połowicznie, czyli ślub kościelny tak, ale nauki przedmałżeńskie już nie. Dziecko ochrzcić tak i do komunii posłać, ale na religie, to już niech nie chodzi, bo mu "wodę z mózgu zrobią". Choinkę ubrać, do kolacji wigilijnej czy śniadania Wielkanocnego zasiąść, ale do Kościoła już nie pójść i księdza po kolędzie nie wpuszczać.

32 Ostatnio edytowany przez AlphaWolf (2013-12-16 18:16:57)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

No sorry ale sama wyżej piszesz, że mamy spojrzeć na kraje ( ale jakie? ) a teraz nie wiesz jakie to są państwa?

Czytaj ze zrozumieniem. Nie pisałam o państwach, w których wprowadzono idealne rozwiązanie (bo takiego państwa nie ma zważywszy na panujące obecnie trendy światopoglądowe), ale o tych, w których prowadzona jest nieskuteczna "postępowa" edukacja seksualna.

Swoją drogą naprawdę nie wiem co ta religia miałaby jakoś BARDZO zmieniać. Kiedyś ludzie choćby w naszym kraju byli rzekomo bardziej religijni i co? Nie było niechcianych ciąż? Nie było gwałtów? Nie było wpadek? Ludzie nie bzykali się mówiąc kolokwialnie mając lat naśnie? Cokolwiek to wątpliwe ...

Tutaj nie chodzi o fakt występowania zjawiska, a o jego ocenę etyczną. Mogę ukraść batonik w sklepie. Jeśli wiem, że kradzież jest zła i przyjmuję to do swojej wiadomości, będę mieć wyrzuty sumienia i istnieje szansa, że na tej jednej małej kradzieży się skończy. Jeżeli natomiast od dziecka uczono mnie, że moja kradzież jest usprawiedliwiona, bo np. jestem głodna lub akurat mam ochotę na batonik, to nie tylko prawdopodobnie zrobię to po raz kolejny, ale mogę również nie poprzestać tylko na batonikach.

33

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Teo - niby tak powinno być ale akurat Ci po stronie katolickiej mają dość często zapędy do tego aby swoje poglądy dosłownie wciskać wszystkim niewierzącym na siłę. Tylko po co ...? Odpowiedzą że w imię dobrego uczynku, nawracania ... litości.

Generalnie Kościół jest pod wieloma względami nieżyciowy, dziwny i zwyczajnie ... oryginalny. Wystarczy choćby wspomnieć o celibacie, Kościelnym Funduszu Alimentacyjnym (!), podejściu do niewierzących, do prezerwatyw, in vitro i wielu innych spraw.

No bo czy normalne jest że facet zamierza do końca życia mieszkać z innymi facetami? Że nie chce / nie może mieć partnerki / żony? Jak ktoś chce wierzyć - proszę bardzo. Ale ja się w to bawić nie zamierzam.

34

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

niby tak powinno być ale akurat Ci po stronie katolickiej mają dość często zapędy do tego aby swoje poglądy dosłownie wciskać wszystkim niewierzącym na siłę.

Tylko, że dokładnie to samo robią niewierzący, którzy poprzysięgli sobie, że nawrócą "tych głupich katoli z ciemnogrodu" na Jedyne Słuszne Ateistyczne Poglądy. Fanatyzm w każdej odmianie jest zły, niezależnie od opcji, za którą fanatyk się opowiada.

No bo czy normalne jest że facet zamierza do końca życia mieszkać z innymi facetami? Że nie chce / nie może mieć partnerki / żony? Jak ktoś chce wierzyć - proszę bardzo. Ale ja się w to bawić nie zamierzam.

W tej chwili postępujesz dokładnie tak samo, jak ksiądz z ambony, który próbuje dyktować innym, jak mają żyć. Z tą różnicą, że on swoje nauki kieruje do wiernych (a więc osób o mniej więcej tych samych poglądach), a Ty próbujesz wciskać je osobom o innym systemie wartości. Dorosły człowiek jest w stanie podejmować świadome wybory, więc jeśli ktoś zadecydował o życiu w celibacie i mieszkaniu z osobami tej samej płci, to w czym problem? Przecież niektórzy ateiści również z różnych przyczyn w tym celibacie żyją.

35

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
AlphaWolf napisał/a:

Czytaj ze zrozumieniem. Nie pisałam o państwach, w których wprowadzono idealne rozwiązanie (bo takiego państwa nie ma zważywszy na panujące obecnie trendy światopoglądowe), ale o tych, w których prowadzona jest nieskuteczna "postępowa" edukacja seksualna.

Zauważyłem ale to o czym Ty piszesz to są niestety mrzonki, nierealne pomysły wręcz do zrealizowania bo jak rozumiem Twoim marzeniem jest to, żeby ludzie chodzili ze sobą do łóżka tylko wtedy gdy są dojrzali, wiedzą o swojej cielesności wszystko od A do Z, są przebadani i robią to tylko z miłości / dla prokreacji, tak? Te se ne da. Nastolatkowie bzykali się lata temu, wieki temu i pewnie będą to robić jeszcze długo. Tak samo z gwałtami będzie czy innym napastowaniem. Można walczyć ale wrzucanie ludzi do jednego wora i wprowadzanie coraz to surowszych ram seksualnych nie jest niczym dobrym. Pamiętasz prohibicję?

No i skoro takich państw nie ma to skąd Twoja niemalże pewność, że ta 'niepostępowa' nauka lepiej by się sprawdziła?
 

Tutaj nie chodzi o fakt występowania zjawiska, a o jego ocenę etyczną. Mogę ukraść batonik w sklepie. Jeśli wiem, że kradzież jest zła i przyjmuję to do swojej wiadomości, będę mieć wyrzuty sumienia i istnieje szansa, że na tej jednej małej kradzieży się skończy. Jeżeli natomiast od dziecka uczono mnie, że moja kradzież jest usprawiedliwiona, bo np. jestem głodna lub akurat mam ochotę na batonik, to nie tylko prawdopodobnie zrobię to po raz kolejny, ale mogę również nie poprzestać tylko na batonikach.

No ale przepraszam bardzo ale do czego pijesz? Czy młodym ludziom wmawia się, że mogą się bzykać kiedy chcą i jak chcą bez ograniczeń? Czy namawia się ich w jakikolwiek sposób do np: gwałtów, do molestowania? Czy nie tłumaczy im się na czym polega ciąża i jak łatwo stosunkowo można zaliczyć 'wpadkę'? Do czego pijesz?

36

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
AlphaWolf napisał/a:

Tylko, że dokładnie to samo robią niewierzący, którzy poprzysięgli sobie, że nawrócą "tych głupich katoli z ciemnogrodu" na Jedyne Słuszne Ateistyczne Poglądy. Fanatyzm w każdej odmianie jest zły, niezależnie od opcji, za którą fanatyk się opowiada.

Widziałem i słyszałem niejedną dyskusję wierzącego z niewierzącym i akurat ja widziałem, że to katolicy mieli większe zapędy do 'nawracania' niż niewierzący. Kwestia otoczenia zapewne. Ci drudzy zazwyczaj po prostu próbowali udowodnić niesłuszność religii / wiary w Boga / jego istnienie lub wytykali różne koszmarki kościelnego półświatka a raczej nie chcieli nikogo nawracać na swoją stronę, tym bardziej siłą.

W tej chwili postępujesz dokładnie tak samo, jak ksiądz z ambony, który próbuje dyktować innym, jak mają żyć. Z tą różnicą, że on swoje nauki kieruje do wiernych (a więc osób o mniej więcej tych samych poglądach), a Ty próbujesz wciskać je osobom o innym systemie wartości. Dorosły człowiek jest w stanie podejmować świadome wybory, więc jeśli ktoś zadecydował o życiu w celibacie i mieszkaniu z osobami tej samej płci, to w czym problem? Przecież niektórzy ateiści również z różnych przyczyn w tym celibacie żyją.

Ja nie dyktuję - ja pytam. To jak ktoś odpowie sobie na te pytania zależy tylko i wyłącznie od niego - ja tylko rzucam pod nogi pewne kwestie. Czy ktoś za nimi pójdzie czy nie to już jego sprawa. Dla mnie akurat to o czym mowa jest zwyczajnie nieżyciowe, chore i mało sensowne. Dla kogoś wręcz przeciwnie. Wolna wola. Po prostu wielu ludzi nie zauważa tych kwestii i uważa nadal księży za jakichś nadludzi, którzy z racji piastowania swojego stanowiska nie kradną, nie piją, nie uprawiają seksu, nie chodzą do prostytutek, nie mają problemów z hazardem, nałogami czy czymkolwiek innym. Ksiądz to też człowiek i też ma swoje pokusy. I w przeciwieństwie do kleru ja nikogo do niczego nie zmuszam, nie namawiam, nie narzucam - każdy niech sobie wyrobi własne zdanie.

A co do celibatu to wtedy jest to np: wybór takiej osoby a nie przymus z racji stanowiska ( który to swoją drogą jest chyba jakimś koszmarkiem bo z tego co pamiętam kiedyś go NIE było ). Prawda to?

37

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Metyl, ale mnisi tybetańscy też żyją w zakonach i celibacie. Każda religia ma swoje "odpały" i trzeba się z tym pogodzić. W każdym społeczeństwie znajda się fanatycy i jedyna rada na to, to się z nimi nie zadawać i omijać szerokim łukiem.

Jeśli ktoś chce zostać duchownym, ale mieć żonę i dzieci, to naprawdę jest kilka innych odłamów do wyboru smile

Te dyskusje, to całe nawracanie jak to się ludzie nasłuchali... ja nie wiem gdzie i kiedy, bo mnie nigdy nie spotkało coś takiego, a żyję w dość konserwatywnym środowisku i w ogóle obracam się w różnych środowiskach. Jedyni nataczywi ludzie, których spotykałam w życiu i próbowali mnie na siłę nawrócić do jehowi. Oni i tylko oni.

Jeśli jakiś ksiądz mi próbuje coś wmusić na siłę to sprowadzam go bardzo szybko do parteru, bo ksiądz też człowiek - zwykły i przeciętny i z dniem przyjęcia kapłaństwa nie przyjął dodatkowej dawki rozumu, niestety. A to, że ludzi widzą w nich "nadludzi" to ludzi problem smile Bo nikt im nie każe tego robić, bo każdy powinien mieć swój rozum smile

38 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-16 20:59:32)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Teo napisał/a:

Jeśli jakiś ksiądz mi próbuje coś wmusić na siłę to sprowadzam go bardzo szybko do parteru, bo ksiądz też człowiek - zwykły i przeciętny i z dniem przyjęcia kapłaństwa nie przyjął dodatkowej dawki rozumu, niestety. A to, że ludzi widzą w nich "nadludzi" to ludzi problem smile Bo nikt im nie każe tego robić, bo każdy powinien mieć swój rozum smile

Pamiętam, jak przybył jeden księdzu na zastępstwo, bo proboszcz miał rekolekcje w innej parafii i ten przyjezdny przez pół homilli głosił, że trzeba KONIECZNIE zamawiać msze za zmarłych (wiadomo o co chodzi wink ). Aż nawet w ławkach zrobiło się lekkie poruszenie. Księża też ludzie i też różni. Ale wiadomo- ludzie mają zdrowy rozsądek od tego, żeby się nim kierować. Za pieniążki sobie zbawienia nikt nie kupi.

Teo- poruszyłaś fajną kwestię odnośnie świąt itp. Że ludzie to chcą tak połowicznie. I to tyczy się nie tylko ateistów (lub też ateistów wojujących), ale też i ludzi, którzy nazywają siebie katolikami. O tych, którzy mówią, że wierzą, a mają gdzieś prawo i nauki tego, w którego wierzą, czyli Dekalog i Pismo Swięte nawet nie wspominam, bo to też zwyczajna hipokryzja i konformizm. Wybiórcze branie sobie przykazań i nauk, w miarę potrzeb; Kradł nie będę, ale aborcja- czemu nie. Żony czyjejś nie pożądam, ale życie w konkubinacie, albo i rozwiązłość- pewnie! big_smile  Co do tych niby-katolików: Konkubinat- jak najbardziej, bez chęci zmiany postępowania, wychowywanie bękartów, ale do kościółka to się chodzi i na księdza psioczy, że rozgrzeszenia dać nie chce. Ja nie mówię, że jestem jakiś święty czy coś. Staram się jak mogę żyć według tego, jak przykazał Bóg. Człowiek słaby- raz wychodzi raz nie, ale się nie poddaję. smile
Kiedyś sobie tak myślałem abstrakcyjnie: Jakby "odgórnie" zrobić najpierw taki spis- kto jest wierzący, a kto nie np. w Polsce, w okresie takim jak ten, przedświątecznym. Bez żadnych uprzedzeń w jakim celu, żeby było rzetelnie i żeby ludzie wpisywali się spontanicznie. I potem za rok, mniej więcej w tym samym czasie ogłosić, że tym, którzy są ateistami odwołane są te dni wolne, w których obchodzone są święta katolickie. No bo przecież ich to nie dotyczy- Czyli Boże Narodzenie, Lany poniedziałek ( bo Wielkanoc w Weeekend), ostatnio dodane Trzech Króli też by odpadło. Ale by była jazda... big_smile
A jak nie pasuje, to do innego kraju, gdzie jest laicyzacja wink.


?Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie?

39 Ostatnio edytowany przez seba1 (2013-12-16 21:17:06)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Wiecie co dziwie sie ogólnie gdy dziewczynie nie podoba sie jak ksiadz mówi o seksie, poniewaz kobiety z natury maja podejście do seksu takie jakie jest w wizji wiary katolickiej  - milosc laczy sie z seksem. Faceci są tak jakby na przeciwnym biegunie i są tu trochę pokrzywdzeni przez nature. Czuja zupelnie odwrotnie niż mówi ksiadz nie lacza seksu z miloscia. Dlatego uwazam ze dziewczyny tu maja lepiej i latwiej im byc dobra katoliczka poniewaz poglady religi na temat seksu są tak jakby ulozone pod kobiety. Bo jak czytam tu,dziewczyny to tak w sumie jakbym ksiedza sluchal. I trochę nawet zazdroszcze dziewczyna ze tu maja latwo.

40

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
seba1 napisał/a:

Faceci są tak jakby na przeciwnym biegunie i są tu trochę pokrzywdzeni przez nature. Czuja zupelnie odwrotnie niż mówi ksiadz nie lacza seksu z miloscia.

Nie wszyscy. Z kobietami podobnie.

41

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Moze tak ale z natury podejście do seksu takie jakie powinno byc wedlug ksiezy ma z 99% kobiet a tylko z 1 % facetow.

42 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-16 21:50:26)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Gdyby tak było, to m.in. 99% facetów świadomych przyprawianych im rogów nie zwracałoby uwagi na wybryki swoich żon wink

Inna jest miłość kobiety do mężczyzny a inna mężczyzny do kobiety.

43

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Abizer napisał/a:

Kiedyś sobie tak myślałem abstrakcyjnie: Jakby "odgórnie" zrobić najpierw taki spis- kto jest wierzący, a kto nie np. w Polsce, w okresie takim jak ten, przedświątecznym. Bez żadnych uprzedzeń w jakim celu, żeby było rzetelnie i żeby ludzie wpisywali się spontanicznie. I potem za rok, mniej więcej w tym samym czasie ogłosić, że tym, którzy są ateistami odwołane są te dni wolne, w których obchodzone są święta katolickie. No bo przecież ich to nie dotyczy- Czyli Boże Narodzenie, Lany poniedziałek ( bo Wielkanoc w Weeekend), ostatnio dodane Trzech Króli też by odpadło. Ale by była jazda... big_smile
A jak nie pasuje, to do innego kraju, gdzie jest laicyzacja'.?

"Problem" w tym ze w tych laickich krajach to Tez sa dni wolne smile
Co wtedy? smile

44 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-18 01:13:50)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

A niech se zabiorą Boże Narodzenie... Ja z okazji przerwy świątecznej mam wolne 2 tygodnie - co mi tam te dwa dni mniej czy więcej tongue
A w zamian tego nie mam wolnego w święta katolickie, bo przecież te nie są w UK uznawane jako dni wolne od pracy - chodzę do pracy i w Trzech Króli, i w Boże Ciało, i Święto Zmarłych - i jakoś mi to w ogóle nie przeszkadza smile

Tak, że jeżeli ktoś uważa, że to by bardzo ateistów pokarało, to nic z tego...

Poza tym dni wolne od pracy są też po to, żeby od tej pracy odpocząć - a nie tylko po to, żeby sobie kolana odgniatać tongue

Edit: Jaguar - skąd Ty w ogóle wytrzasnęłaś ten cytat? Bo dopiero jak na tytuł drugi raz zerknęłam to do mnie dotarło, że coś tak, kurka, zupełnie nie na temat big_smile big_smile big_smile

45 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-18 12:19:03)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Problem- dla mnie żaden. Ale jak widać po tym co się dzieje na około to ludzie sami robią problemy. Nie chodzi mi o ukaranie kogokolwiek, bo i po co. Każdy powinien żyć po swojemu byleby drugiemu na łeb nie wchodzić. Tylko dobrze by było , żeby Ci ujadający wreszcie określili się czego chcą, bo jak na razie sami oskarżając o hipokryzję wiele odmiennej postawy nie reprezentują. Co do wolnych świąt- mało interesuje jak to jest za granicą. Z resztą jak to zostało wyżej potwierdzone nie we wszystkich krajach laickich owe dni są uznawane za ustawowo wolne.

Cytat jest częścią większej wypowiedzi. Ale jak widać nie wszystkim roztropność jest dana po równo i faktem jest, że przejrzenie całego tematu może być co dla niektórych wyzwaniem, któremu nie można sprostać. Cóż, nic na to jednak nie poradzę smile

46

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Dla mnie edukacja seksualna powinna ograniczyć się do omawiania fizjologii i antykoncepcji. Z resztą zagadnień bym się wstrzymywała. Kościół się wtrąca bo np. nie chce żeby dzieci nauczano masturbacji, bo i takie pomysły bywają.

Pod tym względem dzielenia na ścieżki jest bez sensu,co uzasadnię na tym, jak to było u mnie.
Ja miałam 2 dniowe warsztaty z edukacji seksualnej w liceum. W żadnym razie nie spowodowało to zmiany moich poglądów. Poszerzyło to moją wiedzę na temat antykoncepcji, ale pamiętam, że o metodach naturalnych praktycznie w ogóle nie było mowy. Jakieś kilka słów o kalendarzyku, jakby NPR w ogóle nie istniał, a o komputerach cyklu już nie wspomnę. A pozostałe metody dokładnie, z demonstracją gdzie każdy np. mógł sobie obejrzeć jak wygląda spirala (swoją drogą - okropnie tongue).

Za to na religii miałam zajęcia tego typu tylko z NPRu, komputerów cyklu (co prawda nie wszystkich, ale zawsze to coś) itp.
Czy naprawdę tak musi być? Nie można tego zrobić kompleksowo? Objaśnić wszystkiego dokładnie, opisać zalety i wady metod rzetelnie z podaniem skuteczności? Na religii wtedy tylko można powiedzieć, które metody akceptuje Kościół Katolicki czy inne kościoły przy okazji omawiania zagadnień z małżeństwa.

47

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

@allegra90, a może Twoje warsztaty były przez kogoś sponsorowane? Czy jakaś metoda antykoncepcji nie była tam szczególnie promowana? Ja miałem sponsorowane warsztaty z innej tematyki i wiem, że takie praktyki są stosowane.

48 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-12-24 19:28:44)

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Co do naturalnych metod antykoncepcji według zaburzają one życie seksualne ponieważ wymagają wprowadzenia kalendarzyka wstrzemięźliwości seksualnej, jakieś przerywane stosunki jak na filmach porno co w efekcie zaburza więź partnerską.
Takie są nie tylko moje odczucia.
Poza tym jeśli chodzi o skuteczność to:
metoda kalendarzowa ma zaledwie 52% skuteczność
termiczna ma 81% skuteczność
śluzowa 70 %
śluzowo-objawowa 75%
Wspólną cechą tych metod jest bardzo niska skuteczność w sytuacjach zaistniałej infekcji a także stanów podgorączkowych które zdarzają się nie rzadko w tym okresie.

49

Odp: Kilka ścieżek edukacji seksualnej
Jenka napisał/a:

Wspólną cechą tych metod jest bardzo niska skuteczność w sytuacjach zaistniałej infekcji a także stanów podgorączkowych które zdarzają się nie rzadko w tym okresie.

Sprzęt oparty o metody naturalne ma skuteczność powyżej 99% czyli podobnie do metod nienaturalnych. Wychwalana antykoncepcja hormonalna oprócz licznych skutków ubocznych o których się nie mówi lub bagatelizuje ma o wiele niższą skuteczność poza laboratorium np.: w wyniku wchodzenia w interakcje z innymi substancjami, biegunką czy słabą pamięcią wink Myślę, że te metody i sprzęty są dobrą alternatywą dla kobiet, które chcą dobrze poznać swój organizm.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kilka ścieżek edukacji seksualnej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026