Witam wszystkich na forum, mam taki mały problem nie wiem czy ze sobą i swoimi myślami czy sama sobie go stwarzam.
Mieszkam z partnerem od pół roku oboje po nie udanych długoletnich związkach.Jesteśmy bardzo szczęśliwi uzupełniamy się wzajemnie. Ale do sedna: ze swoja była partnerką mają 5 letnia córkę mój partner zajmuje się córką bardzo często zabiera ja do nas bardzo mi się podoba to że mimo rozpadu zwiazku on interesuje sie dzieckiem. Ale nie o to do konca chodzi. Ona czyli jego była w dalszym ciagu mieszka w jego mieszkaniu od kilku miesiecy mowi ze szuka mieszkania ale nie może znaleść . Mieszka tam bo jest jej tak wygodnie nie ponosi prawie zadnych kosztów za mieszkanie wiec po co ma szukac innego.Za każdym razem wymawia się córka i że ona taka biedna. Faktem jest ze kobieta nie bardzo radzi sobie w zyciu , ale tylko dlatego ze jest po prostu wygodna. Dobrze zarabia więc stac ją na wynajęcie mieszkania. Ale to nie wszystko.Z tego powodu że pracuje na trzy zmiany mój partner co 2 - 3 tyg chodzi tam na na 4 noce do córki bo ona nie ma jej z kim zostawić. Ja wszystko rozumie naprawde się staram ale mam wrażenie ze to związek we trójke.Wiem ze wzięłam sobie partnera z przeszłością ale on od tej przeszłości nie potrafi się odciąć.Nie wymagam , zeby odciął się od dziecka żebyście zle mnie nie zrozumieli ale ona wciąż jest w naszym życiu. Ja też jestem samotną matką i wiele rozumiem ale rozumiem też ze ona go wykorzystuje. Najpierw go zostawiła dla kogoś innego a jak nowy związek nie wyszedł to przeszkadza mu w nowym. Potrafiła przyjść do mojego domu i opowiadać o nim jaki to on jest zły. Juz nic z tego nie rozumiem. Boję się ze przez litość on po prostu do niej wróci.