netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

71 odpowiedzi10 305 wyświetleńzałożony przez niusia003, 09.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Cześć,

Piszę bo nie mam zielonego pojęcia co zrobić w moim przypadku. Mam 23 lata i chodzę z chłopakiem już dobre 5 lat. On jest w moim wieku a w naszym związku były upadki i wzloty. Poznaliśmy się w szczeniackim wieku, mieliśmy pare przerw w związku ale prędzej czy później i tak do siebie wracaliśmy bo nie mogliśmy bez siebie żyć.. Mieszkamy od siebie w odległości 25 km ale nadal mieszkamy każde z osobna u swoich rodziców i odwiedzamy się w weekendy. Trochę męcząca ta odległość no ale co się nie robi dla miłości smile Kończę studia i chciałabym zalegalizować nasz związek.. Jednak gdy poruszam ten temat słyszę że mogę się wprowadzić do jego domu i jego rodziców ale na ślub i oświadczyny to nie mam póki co liczyć bo on chce spełnić swoje marzenia. Pozatym na pierwszym miejscu stawia karierę (zdobycia porządnego źródła utrzymania). Nie mówi że nie chce tego wcale ze mną ale narazie nie mam na co liczyć bo dla niego to za wcześnie... Troche mi przykro, że tak mówi. Tym bardziej że wszyscy naokoło mnie rozwijają swoje związki a nasz tkwi w miejscu sad Myślałam o wynajęciu mieszkania i nawet mu o tym powiedziałam .. na to on skwitował że nie zamierza się wyprowadzać z domu bo tam ma warunki na rozwijanie swojej firmy. Jednak nie wyklucza wybudowania swojego domu.. uwaga. obok jego rodziców.Jego miejscowość to straszna pipidówka big_smile nie chce tam mieszkać.. Teraz jeszcze niedługo wyjeżdżam na 3 miesiące do niemiec.. nie wiem jak tam wytrzymam z myślą że mój ukochany ma inne priorytety niż ja i nie zgadzamy się w ustabilizowaniu się zaraz po moich studiach sad niestety on jest przekonania że oświadczyny są tylko rok przed ślubem. Ja uważam że to nie jest przecież reguła i można wziąć ślub wtedy kiedy będzie się gotowym, jednak on nie da sobie tego kompletnie przetłumaczyć. Boję się że wszystko będzie po jego myśli a ja zmięknę i się do niego wprowadzę.. bez oświadczyn.. bez ślubu niczego bez zobowiązań na kocią łapę a ja tego kompletnie nie akceptuję! Pytanie jak go delikatnie zmusić żeby mnie posłuchał tongue Tekst: musisz pogadać już nie przejdzie bo gadałam .. i on swoje nadal i nieustająco.
Troche mnie denerwuje bo z jakieś 2 lata temu nagadał po pijaku mojemu tacie że chce mi się oświadczyć, ja nabrałam nadziei i radości , potem były problemy w naszym związku a teraz jak się pytam czemu wtedy tak powiedział a teraz ma z tym problem to jego odpowiedz jest uderzająca : NIE WIEM.

A teraz jest mi smutno , źle i chce mi się płakać bo zmieniły mu się priorytety.. kiedyś jednakowi a teraz dwa światy. Niby chce ale nie wie kiedy ale na pewno nie teraz.

HELP!

Niusia003

2

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Cóż ludzie w życiu mają różne priorytety.Ciesz się że jest to kariera a nie mamusia wink
Na Twoim miejscu grubo bym się zastanowiła czy Twój związek ma sens?Będziesz żyć w takiej frustracji.Zapewne ulegniesz we wszystkim,mimo stawianych sobie wyraźnych zakazów.Nie pozwól na to by facet decydował o Twoim życiu.
A mówiłaś mu to tak jak nam to opisałaś?
Uważasz że zmieniły mu się priorytety,a może one zawsze takie były,tylko Ty ich nie dostrzegałaś?
Przemyśl kwestię tego czy chciałabyś żeby Twoje życie za X lat tak wyglądało,w sensie że kariera dla wtedy już Twojego męża będzie ważniejsza niż Ty i dzieci.
Do jego rodziców się nie wprowadzaj,na dobre wam to nie wyjdzie wink

3 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-12-09 11:17:57)

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Twój chłopak jest co prawda jeszcze młody,  ale ja tu widzę powazniejsze problemy (a raczej ich symptomy) niż te zaręczyny.

Po pierwsze Twój chłopak nie chce się od rodziców wyprowadzić, bo tak mu wygodniej (całe życie będzie mu tak wygodniej). A jak juz się wyprowadzi to do domu obok. Chcesz mieć cale życie tesciowa obok siebie? A jeszcze jesli są ze sobą przesadnie zwiazani?

Po drugie mam wrażenie, że Twoj chłopak nie bardzo liczy się z Twoim zdaniem.

Po trzecie jako jedyną opcję zamieszkania bierze pod uwagę Twoje wprowadzenie do domu rofzinnego. Rozumiem, że w przeciwnym razie jemunie zależy na zamieszkaniu z Toba.

Co do samych zaręczyn to jestem zdania Twojego chłopaka, tzn. zareczamy sie wtedy kiedy jestesmy gotowi na wspolne życie.  A nie chodzenie w narzeczenstwie kolejne 5 lat.
Jak dla mnie Twoj chłopak nawet w minimalnym stopniu nie jest gotowy do zalozenia rodziny

4

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Wiesz co? Ja tu widze madrego, rozsadnego i jeszcze bardzo mlodego chlopaka, ktory ma wlasciwie poukladane priorytety zyciowe i zdesperowana panne na wydaniu, a raczej pchajaca sie na sile do wydania.

Masz 23 lata i JUZ taka panika? Chcesz wymusic oswiadczyny? I to bedzie satysfakcja? To moze w ciaze zajdz i dopniesz celu.

Zwolnij troche i zastanow sie czego tak naprawde chcecie? On nie powiedzial, ze slubu i Ciebie nie chce tylko, ze wezmie ten slub jak sie odkuje i stanie na wlasnych nogach, tak by mogl zapewnic odpowiedni byt dla swojej partnerki? Kochacie sie? Ufacie sobie? To wspolnie budujcie przyszlosc dla Was i poki co cieszcie sie mlodoscia a nie wymuszonym malzenstwem. Jedziesz do Niemiec? Bardzo dobrze, zobacz troche innego swiata poza pipidowkami, zobacz w jakim wieku mlodzi w innych krajach zakladaja rodziny i moze to Ci troche poszerzy horyzonty.

5

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

ojj nie radze wprowadzenia się do jego rodziców, moja kumpela tak zrobiła, głupia sprawa- ani mówić do jego rodziców na ty ani na pani, nie mówiąc o tym , że jej facetowi tak najlepiej, ma ją i mamę obok siebie, o pierścionek musi go teraz prosić. Jak zamieszkać bez ślubu, to we dwoje , żeby każde coś poświęciło, jak zamieszkać z teściami- to po ślubie, żeby znać swoje miejsce w szeregu. A piszesz, że wyjeżdżasz tak ? to może na chwilę przestań rozmawiać na temat ślubu, rozłąka dobrze wam zrobi wyklaruje uczucia. Macie po 23 lata, ale zapewne wiesz, że facetom odejmuje się te 2, 3 lata . Pod względem psychicznym trzeba na nich poczekać, z drugiej strony 5 lat to dużo i mało. Lepiej czas narzeczeństwa skrócić do minimum. Poczekaj aż dorośnie do tej decyzji, priorytety też się czasami zmieniają. Póki co używaj życia i nie wspominaj za dużo o ślubie- może to go zaniepokoi?

6

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Mussuka napisał/a:

Ja tu widze madrego, rozsadnego i jeszcze bardzo mlodego chlopaka, ktory ma wlasciwie poukladane priorytety zyciowe.

Tylko częściowo się zgodzę. Chłopak ma swoje priorytety, na pewno jest bardzo młody. Być może jest też rozsądny i mądry. Ale...
Zgadzam się z tym co wcześniej napisała Lee Bee:
- jest na garnuszku rodziców. To jeszcze nic takiego w wieku 23 lat, ale wygląda na to, że on ma zamiar ten stan ciągnąć dłużej;
- nie liczy się kompletnie ze zdaniem Autorki, a nawet jest w tym nieco lekceważący: "jak chcesz to się do mnie wprowadź", "mieszkać możemy tylko tu".

Zgadzam się natomiast z tym, że nie da się nic wymusić. Albo inaczej - wymusić można, tylko po co?
Wyjazd dobrze Ci Autorko zrobi. Twojemu chłopakowi też.
Jesteście jeszcze bardzo młodzi. Nie ma pośpiechu.

7

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja tu widze madrego, rozsadnego i jeszcze bardzo mlodego chlopaka, ktory ma wlasciwie poukladane priorytety zyciowe.

Tylko częściowo się zgodzę. Chłopak ma swoje priorytety, na pewno jest bardzo młody. Być może jest też rozsądny i mądry. Ale...
Zgadzam się z tym co wcześniej napisała Lee Bee:
- jest na garnuszku rodziców. To jeszcze nic takiego w wieku 23 lat, ale wygląda na to, że on ma zamiar ten stan ciągnąć dłużej;
- nie liczy się kompletnie ze zdaniem Autorki, a nawet jest w tym nieco lekceważący: "jak chcesz to się do mnie wprowadź", "mieszkać możemy tylko tu".

ale wlasnie dlatego, ze jest jeszcze na garnuszku u rodzicow nie chce brac slubu i dokladac im jeszcze jednej osoby do wykarmienia. Ja zrozumialam z pierwszego postu, ze to stan tymczasowy, poki nie zdobedzie odpowiedniej pracy dajacej mu srodki na utrzymanie siebie i rodziny.

Byla mowa tez o budowie wlasnego domu, niestety w poblizu jego rodzicow. Ten fakt uznalabym za ew. mankament, wart przegadania. Jesli ta lokalizacja jest jakas istotna dla jego firmy ale autorka za nic nie chce tam mieszkac, to maja spory problem i nie wiem po co wtedy zmuszac kogokolwiek do slubu, bo on i tak niczego nie zmieni i nie poprawi. Raczej odwrotnie moze sie stac.

Najpierw oboje musza osiagnac jakis konsensus w istotnych sprawach a potem moga planowac wspolna przyszlosc. Bo argument, ze mam JUZ 23 lata albo, ze inni sie juz powydawali jest dziecinny i bez sensu w tym przypadku.

8

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Mussuka napisał/a:

ale wlasnie dlatego, ze jest jeszcze na garnuszku u rodzicow nie chce brac slubu i dokladac im jeszcze jednej osoby do wykarmienia.

To ja to zrozumiałam jednak inaczej.
"nie chce rodzicom dokładać jeszcze jednej osoby do wykarmienia"? - ależ chce. Przecież powiedział, że Autorka może się do jego rodziców wprowadzić (ciekawe czy rodzice o tym wiedzą lol).
Chłopak nie chce sformalizować związku. Tylko przed tym ma opory. Bo co do reszty, to gdyby Autorka wprowadziła się do niego (rodziców) to byłby to normalny związek tylko bez "papierka".
Skoro nie chce sformalizować związku, to pytanie: dlaczego? Tu już może być wiele odpowiedzi.

Co do reszty to się zgadzam. Zwłaszcza co do konieczności porozumienia się w zasadniczych kwestiach.
Przed planowaniem wspólnej przyszłości i na pewno przed wspólnym zamieszkaniem.

9

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Moze on inaczej postrzega zobowiazania rodzicow i swoje wobec jego zony a inaczej wobec dziewczyny, narzeczonej itp. OK, mieszkac sobie moze ale zadnych praw majatkowych nie bedzie mogla sobie roscic. A jako zona to juz nieco inaczej jest postrzegana.  Poza tym to ona nalega na wspolne zycie wiec jej zaproponowal takie rozwiazanie. Pewnie na slub nie jest gotowy i juz, do tego trzeba dojrzec. I miec czym za slub zaplacic.

Trudno na podstawie tego opisu domyslac sie co chlopak ma w tej swojej glowie, jedno jest pewne, jesli on teraz tego slubu nie chce z takiego czy owego powodu, to przymuszanie go w jakikolwiek sposob wywrze skutek odwrotny.

10

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Generalnie oprócz jego rozwijania firmy , pracuje również normalnie na stałe, nie zarabia mało a prace ma zlokalizowaną pare km od swojego domu. Myślę że to też jest główny powód dla którego chce mieszkać tam gdzie mieszka. A drugi że jego pasją są samochody a obok domu ma garaż, ma miejsce do tego co lubi. Mówi że przy wynajętym mieszkaniu nie miałby szans na to. A co do dodatkowej "buzi do wykarmienia" dla jego rodziców, mój men płaci im co miesiąc te 600 zł. A mógłby wydać je na wynajem mieszkania .... no ale przecież będzie trzeba wydawać na paliwo na dojazdy i to dla niego problem. Pozatym inwestuje w auto, które jest dla niego ogromną pasją.Też uważam że dobrze że wyjeżdżam.. mam nadzieję że z tęsknoty ruszy coś do przodu i dojdzie do kompromisu bo narazie jak mówie że chce coś pomyśleć po moim powrocie na poważnie to temat jest urywany przez niego. Nie jestem zdesperowana, ale po prostu chce wiedzieć na czym stoje. Myślę że bez sensu jest chodzenie po kilkanaście lat. Nie chciałabym mieszkać u jego rodziców, tłumaczę się mu tym że tam nie ma miejsca (bo oprocz niego mieszka tam jego siostra z mężem, są w trakcie budowy domu) ale on na to że wykończy nam na piętrze mieszkanie i tam będziemy mieszkać... Kurcze mieszkam na małej wsi, zawsze marzyło mi się zamieszkać gdzieś w mieście a przynajmniej na przedmieściu a on wpędza mnie w jeszcze gorszą.. Czasami sobie myślę że po powrocie z niemiec, zdobędę pracę i sama wynajmę sobie mieszkanie w mieście. Może wtedy się do mnie wprowadzi? Gorzej jak nie ... bo będę siedzieć sama w domu i płakać w poduszkę.

A co do tego że on jest za młody na ślub a chodzenie z pierścionkiem po kilka lat jest bez sensu... Uważam że po oświadczynach góra 3 lata, przecież wynajęcie sali też trwa i trzeba na nią czekać czasem 2 lata jak są obłożone terminy. Czy w przeciągu 3 lat chłopak się nie ogarnie ? Mieliśmy naprawde dużo przygód i przetrwaliśmy nawet najdłuższe rozłąki w bólu i żalu. Nie chce być egoistką ale też nie chce by mój facet nim był a ja na wszystko mam się zgadzać. Zawsze jakoś kompromis był między nami ale w tej kwesti coś strasznie się upiera swojej wersji i nie chce przejść na ustępstwa.
I jeszcze ten tekst: przecież od początku Ci mówiłem, że mi się nie śpieszy.
Tylko kto nagadał dwa lata temu mojemu ojcu i chciał zaręczyn ? ON , Kto nabrał nadziei ? JA. On nigdy mi nie powiedział tego że mu się nie spieszy.. a teraz chyba ma urojenia.
Ostatnio z żartem powiedział że chyba poczekam na swoje ciasteczko tongue ja z przekąsem powiedziałam że chyba żartuje, że będę czekała w nieskończoność tongue

Jejku a mówią że to kobiety są skomplikowane... Mężczyźni chyba jednak bardziej ... bynajmniej w moim przypadku.
A co myślicie o tym moim wynajęciu mieszkania ? Może jest w tym jakaś szansa...

11

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

myślę że po powrocie z niemiec, zdobędę pracę i sama wynajmę sobie mieszkanie w mieście. Może wtedy się do mnie wprowadzi? Gorzej jak nie ... bo będę siedzieć sama w domu i płakać w poduszkę.

To jest dobry pomysł. Przede wszystkim będziesz niezależna, a idąc do domu jego rodziców, niezależna nigdy (lub prawie nigdy) nie będziesz.
Jeżeli chłopak się do Ciebie wprowadzi to znak, że zależy mu na Waszym związku.
Jeżeli się nie wprowadzi, to nie oznacza od razu, że mu na związku nie zależy. Oznaczać może jednak, że nie jest dla niego priorytetem. Czy to dobrze czy źle? Nie ma dobrej odpowiedzi.

Jednak w tym momencie takie gdybanie nie ma sensu. Na razie masz przed sobą perspektywę wyjazdu - rozłąka dobrze Wam zrobi, a potem znalezienie pracy i wynajęcie mieszkania. Chłopak ma czas na przemyślenia i określenie się co do perspektyw Waszego związku.

12

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Moja droga, fakty są takie:

- on NIE chce się teraz oświadczać i jeszcze długo nie zechce
- skupia sie na sobie i własnej firmie
- nie bardzo chce się wyprowadzać od rodziców

Twoje nadzieje urodziły się z tego, że kiedyś po pijaku naopowiadał Twojemu ojcu, że chce Ci się oświadczyć, a Ty podłapałaś to natychmiast i teraz masz dylemat na własne życzenie.
Po pierwsze, kto wierzy w deklaracje pijackie?! Po drugie "chcę się oświadczyć" nie oznacza, że na pewno się oświadczy i na pewno nie ma tam zawartej daty kiedy to zrobi. Napaliłaś się jak szczerbaty na suchary i masz dylematy.
Skoro jesteście 5 lat i macie po 23 to naprawde nie oznacza, że Wam jest przeznaczona reszta życia. Nigdy nic nie wiadomo i nie powiedziane, że on po kolejnych 2-3 latach będzie w ogóle chciał być z Tobą w tym związku i odwrotnie.
Na sobie się kup, a nie suknie ślubną już projektujesz smile

13

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Wiesz co ja mysle? Strasznie cisniesz na ten slub, masakrycznie. Bo on cos tam kiedys po pijaku powiedzial. Jakby naprawde tak myslal, to do tej pory ze 100 razy i na trzezwo by to powtorzyl. 2 lata temu to on ile mial lat?
Ale jesli i tak nie chcesz mieszkac z nim u rodzicow a on nie chce sie wyprowadzic to jak to sobie wyobrazasz?Jakie was zycie czeka? Ty u tesciow pod jednym dachem, uwiazana z dziecmi na wsi, on wiekszosc wolnego czasu przy samochodach w garazu, robiacy kariere i spelniajacy swoje pasje - tego chcesz? Czy jest sens planowac slub przy takich rozbieznych marzeniach i celach? Czy najpierw trzeba wiedziec w ktora strone zdazacie i czy oby na pewno w jednym kierunku?

14

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

W sumie macie rację... narazie nie mam co gadać, dać mu odsapnąć, ja wyjadę i wtedy wszystko się okaże. Nie chce takiego życia że on cały czas w garażu a ja w domu z dziećmi. A w sumie na razie to dobrze praktykuje, tyle że nie mamy dzieci a ja nie siedze i ich nie niańcze. ufff i całe szczęście wink Czasami mi smutno, że cały czas pracuje a do mnie późno przyjeżdża... wiele razy mu to mówiłam ale on tłumaczy to że musi teraz poświęcić się rozwijaniu swojej firmy bo tak trzeba. Boję się że to nigdy może się nie skończyć. Jego ojciec jest pracoholikiem. A dorastał w miejscu gdzie rodzice mieli zakład obok domu i wiecznie w nim pracowali. Myślę że ma wpojone złe priorytety.
Mam nadzieję, że po powrocie wszystko się zmieni... no bo przecież jakiś w życiu cel mieć trzeba? A człowiek samą pracą nie żyje..

Jestem zdołowana.

15

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

a co do gadania po pijaku ... to nie była jedyna sytuacja o jego tekstach o zaręczynach wink kiedyś nawet porozgadywał kolegom że chce się oświadczyć i to nie było po pijaku. Pytanie tylko dlaczego teraz tak się wszystko pozmieniało ... ;/

16

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

No niestety z Twojego opisu wynika, ze ten typ tak ma i z czasem bedzie jeszcze bardziej zapracowany i nieobecny, zwlaszcza jak bedzie Cie mial pod reka. Nie sadze, ze w przeciagu Twojego 3-miesiecznego wyjazdu on az takiej rewolucji dozna i zmieni swoje priorytety i swoje marzenia. Warto abys Ty sama zastanowila sie nad tym czy TY chcesz wiazac zycie z czlowiekiem uzaleznionym od pracy, kariery i pieniedzy. To nie znaczy, ze on jest zlym czlowiekiem ale czy na pewno odpowiednim dla Ciebie? A Ty dla niego?

17

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

To że masz ciśnienie na ślub to jestem w stanie zrozumieć. Jesteście ze sobą długo, on dla Ciebie wiele znaczy i najwyraźniej wychowana zostałaś tak że "wszystko po kolei" - zaręczyny, ślub, zamieszkanie razem, dzieci. On jednak ma inne priorytety i tu pojawia się problem bo najwyraźniej dla niego mieszkanie na kocią łapę to nic wielkiego a dla Ciebie owszem.
Być może faktycznie nie jest gotowy na ślub. I jeśli tak jest faktycznie to nie możesz na niego naciskać bo rezultaty mogą być opłakane...
Macie totalnie inne podejście do podstawowych spraw. Zastanów się czy ma to sens... Bo niestety wydaje mi się że wasze drogi rozchodzą się im starsi jesteście. Poznaliście się jako nastolatki. Byliście wtedy zupełnie innymi osobami - być może tego nawet nie zauważasz. Jednak dorośliście i zmieniły się wasze charaktery, priorytety. Czasem takie związki nie dają rady przeskoczyć tych wszystkich zmian i się rozpadają. To co dobre dla nastolatka nie koniecznie będzie dobre dla dorosłej osoby.

Pomyśl, zastanów się czego chcesz. Dobrym pomysłem jest wynajęcie czegoś samodzielnie. Nabierzesz innych doświadczeń, odpowiedzialności i być może lepiej poznasz swoje potrzeby. Mi wyprowadzka od rodziców bardzo pomogła dorosnąć w rzeczywisty sposób - wcześniej mi się wydawało:). Przyszedł czas żeby pomyśleć tylko o sobie... Teraz masz na to najlepszy okres.

Co by się nie działo pamiętaj, że każde nowe doświadczenie buduje Twoją osobowość, nawet błędy są potrzebne.
Pozdrawiam i powodzenia smile

18 Ostatnio edytowany przez niusia003 (2013-12-09 14:18:32)

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Myślę że każdy z nas jest uzależniony od pieniędzy na tym świecie w dzisiejszych czasach. Prawdą jest również to że faktycznie jak będzie mnie miał pod ręką to będzie miał wszystko obok siebie a ja będę zamknięta w szarym świecie. Może postawić mu jakieś ultimatum ? Przed wyjazdem powiedzieć mu że nie widze mieszkania z jego rodzicami, że chce spróbować żyć osobno. Ten dom obok bym mogła przetrawić ale pod jednym dachem ?? masakra. A jak się wprowadzę to minie kolejna wieczność do tego "wybudowania domu" bo przecież nie będzie mu śpieszno. Powiedzieć że albo to zaakceptuje albo nie ...? Ciężka sprawa bo go kocham i wiem, że może być mi ciężko bez niego... a nie raz już to przechodziłam. Jemu zresztą też. Dwa uparte charaktery i zadne nie lubi odpuszczać pierwsze. Po wielkich sprzeczkach wracamy do siebie i nie widzimy świata bez siebie..

caro3109 to co mówisz jest mega mądre i wiem że jest prawdą... tyle że jak to czytam to aż mnie ściska w gardle bo jak można opuścić człowieka ze względu na różne priorytety skoro jest się pewnym na 100% że się kocha tą drugą osobę...

19

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Myślę że każdy z nas jest uzależniony od pieniędzy na tym świecie w dzisiejszych czasach. Prawdą jest również to że faktycznie jak będzie mnie miał pod ręką to będzie miał wszystko obok siebie a ja będę zamknięta w szarym świecie. Może postawić mu jakieś ultimatum ? Przed wyjazdem powiedzieć mu że nie widze mieszkania z jego rodzicami, że chce spróbować żyć osobno. Ten dom obok bym mogła przetrawić ale pod jednym dachem ?? masakra. A jak się wprowadzę to minie kolejna wieczność do tego "wybudowania domu" bo przecież nie będzie mu śpieszno. Powiedzieć że albo to zaakceptuje albo nie ...? Ciężka sprawa bo go kocham i wiem, że może być mi ciężko bez niego... a nie raz już to przechodziłam. Jemu zresztą też. Dwa uparte charaktery i zadne nie lubi odpuszczać pierwsze. Po wielkich sprzeczkach wracamy do siebie i nie widzimy świata bez siebie..

Ja widzę tylko jeden uparty charakter - jego. Ty kombinujesz, zastanawiasz się nad ultimatum i ciagle kręcisz się koło niego.
Po co ultimatum? Po co w ogóle jakies postanowienia teraz? Nie masz własnego życia? Po co masz mu wszystko oznajmiać i kazać wybierać? Chcesz się wyprowadzić, to się wyprowadź, znajdź sobie mieszkanie czy pokój, idź do pracy, rozejrzyj się, zobacz jak świat wygląda bez niego. Realizuj swoje plany i swoje cele i przestań wciąż patrzeć na niego. Będzie chciał, to Cię dogoni, złapie, zreflektuje się i pozmienia priorytety, a jak nie będzie chciał, to nie! Proste smile

20

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

jak można opuścić człowieka ze względu na różne priorytety skoro jest się pewnym na 100% że się kocha tą drugą osobę...

Miłość to nie wszystko. To właśnie wspólne priorytety są fundamentem udanego związku. Inaczej to nie związek, a ciągła przepychanka. Bo każdy ma prawo być sobą i realizować siebie tak jak chce. A w jaki sposób prowadzić wspólne życie z osobą, która stoi na drodze do tej realizacji?

21

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Mam nadzieję, że się wszystko ułoży... bo jeśli nie to najgorsze dopiero przede mną ... Skoro priorytety są najważniejsze to chyba samo ciśnie się na usta co nas czeka.. ;/ Zawsze wydawało mi się, że związek opiera się na kompromisie.

22

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Związek opiera się na kompromisie? Nie na wspólnych wyborach najlepszych rozwiązań?
Poza tym kompromisem nazywasz realizację Twych oczekiwań, Twoich wyborów. To nie kompromis, to dyktatura.

23

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Mam nadzieję, że się wszystko ułoży... bo jeśli nie to najgorsze dopiero przede mną ... Skoro priorytety są najważniejsze to chyba samo ciśnie się na usta co nas czeka.. ;/ Zawsze wydawało mi się, że związek opiera się na kompromisie.

tak, ale ten kompromis to ustawienie wlasnych i partnera priorytetow tak, aby miedzy nimi stal znak rownosci.  A Ty widzisz szanse na kompromis w waszej sytuacji? Pojscie na ustepstwo z jednej czy drugiej strony tak aby i wilk i owca cala pozostaly?

24

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Zawsze wydawało mi się, że związek opiera się na kompromisie.

Tak, udany i dopasowany związek opiera się na kompromisie. Mało jest udanych i dojrzałych związków, które zaczęły się w wieku nastoletnim i trwają do teraz, zwłaszcza, że ledwie Wam "mleko spod nosa wyschło".

25 Ostatnio edytowany przez niusia003 (2013-12-09 15:01:22)

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Jaka dyktatura? Zawsze mu powtarzałam, że nie zamierzam blokować jego pasji. Chce żeby był szczęśliwy a wiem że to co robi, go uszczęśliwia. Tylko chce RAZEM dążyć do jego i moich celów. One zawsze będą inne. Ja jestem inżynierem a on spawaczem bez studiów. Oboje wiemy że chcemy stworzyć w przyszłości rodzinę tylko ja chciałabym pójść o krok dalej w naszym związku. To jest mój cel. Tylko on nie jest w stanie na dzień dzisiejszy pomóc spełnić mój cel tylko skupia się na swoim... to jest problem.

tym sposobem ja tkwie w miejscu a on happy że się spełnia.

26

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Tylko chce RAZEM dążyć do jego i moich celów. One zawsze będą inne.

no i podsumowalas cala dyskusje. Jak chcesz budowac jakikolwiez zwiazek opierajac sie na tym, co sama tu jasno wyrazilas - macie zupelnie inne cele? Poza tym chyba sie nie sklonujesz skoro chcesz i w miescie mieszkac i obok swojego partnera, ktory na krok sie ze swojej wsi nie ruszy?

Chyba czas powaznie pomyslec nad SWOIM dalszym zyciem, Twoim a nie Waszym.

27

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

. Tylko chce RAZEM dążyć do jego i moich celów. One zawsze będą inne .

A no właśnie, a chodzi o to żeby te cele były podobne, a przynajmniej część z nich. W przeciwnym razie każde z Was będzie zawsze ciągnąć w swoją stronę.

28

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Jaka dyktatura? Zawsze mu powtarzałam, że nie zamierzam blokować jego pasji. Chce żeby był szczęśliwy a wiem że to co robi, go uszczęśliwia. Tylko chce RAZEM dążyć do jego i moich celów. One zawsze będą inne. Ja jestem inżynierem a on spawaczem bez studiów. Oboje wiemy że chcemy stworzyć w przyszłości rodzinę tylko ja chciałabym pójść o krok dalej w naszym związku. To jest mój cel. Tylko on nie jest w stanie na dzień dzisiejszy pomóc spełnić mój cel tylko skupia się na swoim... to jest problem.

tym sposobem ja tkwie w miejscu a on happy że się spełnia.

Noale kto Ci każe tkwić w miejscu? Jednym z Twoich celów było zamieszkanie razem, on powiedział "nie" dla Twoich warunków i tego się trzyma. I co, to Twój jedyny cel był i już? W związku z tym będziesz tak siedzieć i czekać? Innych celów nie masz? Innych pasji, planów nie masz? Tylko albo zamieszkać razem albo marazm i zawieszenie??

29 Ostatnio edytowany przez niusia003 (2013-12-09 15:29:11)

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Chodziło mi o to że nie jesteśmy tacy sami i każde z nas czerpie radość z czego innego. Oboje wiemy, że się kochamy i chcemy założyć rodzinę. Tylko jedno chce szybciej a drugie później. A mówię o najbliższych celach. Czyli że teraz dla mnie jest ważna nasza stabilizacja a on skupia się na pracy i nie za bardzo myśli teraz o pożal się Boże tych zaręczynach. Mimo że wcześniej o nich mówił. Czyli co? cofa się w rozwoju ? tongue

Wiem, że mam jeszcze czas na poważne decyzje ale jednocześnie nie chce się "obudzić z ręką w nocniku" ...
nie wiem czy ze mną coś jest nie tak, ale taka stabilizacja to moje marzenie, mielismy różne przygody i chciałabym żeby między nami było tip top. Moje koleżanki ani myślą o zaręczynach i ślubach a ja..... chyba jestem jakaś dziwna ale pragne tego smile

Ale teraz to chyba nie mam wyjscia i przestanę najzwyczajniej w świecie o tym myśleć. Wyjadę i zobaczymy co potem. Nie chce, żeby przez moje gadanie wszystko się popsuło i miało odwrotne działanie. Ja wiem jedno, do niego się nie wprowadzę. A to co on zrobi z tym to zobaczymy.

30

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Chodziło mi o to że nie jesteśmy tacy sami i każde z nas czerpie radość z czego innego.

No i tu jest pierwszy, podstawowy zgrzyt - każde z Was czerpie radość z czegoś innego. Można mieć różne hobby i zainteresowania, mieć trochę rozbieżne podejście, ale nie da się długo trwać w związku, gdzie każdemu sprawia radość coś innego i nie da się tego pogodzić!

niusia003 napisał/a:

Oboje wiemy, że się kochamy i chcemy założyć rodzinę. Tylko jedno chce szybciej a drugie później. A mówię o najbliższych celach. Czyli że teraz dla mnie jest ważna nasza stabilizacja a on skupia się na pracy i nie za bardzo myśli teraz o pożal się Boże tych zaręczynach. Mimo że wcześniej o nich mówił. Czyli co? cofa się w rozwoju ? tongue

On się nie cofa w rozwoju, wręcz przeciwnie - rozwija się i wie doskonale, że oświadczyny, poważne deklaracje i ślub w tym momencie by go właśnie cofnęły. To Ty się zatrzymałaś i może nawet powoli cofasz. Po co Ci ta "stabilizacja" w wieku 23 lat? Zwłaszcza, że nawet jakby się oświadczył, to te Wasze priorytety się mijają więc żadne deklaracje i pierścionek Ci stabilizacji nie zapewnią.

niusia003 napisał/a:

Wiem, że mam jeszcze czas na poważne decyzje ale jednocześnie nie chce się "obudzić z ręką w nocniku" ...
nie wiem czy ze mną coś jest nie tak, ale taka stabilizacja to moje marzenie, mielismy różne przygody i chciałabym żeby między nami było tip top. Moje koleżanki ani myślą o zaręczynach i ślubach a ja..... chyba jestem jakaś dziwna ale pragne tego smile

Nie będzie między Wami tip-top, bo teraz nie jest i nie zanosi się na to, że będzie. Pierścionek i zaręczyny NIC nie zmienią, a Ty przejawiasz cechy panny, której się wydaje, że on się po ślubie zmieni.
Nie ma nic dziwnego w tym, że chcesz założyć rodzinę. Dziwne jest to, ze chcesz to zrobić pomimo wszystko, już natychmiast, nie ważne z kim, nie ważne jak Ci się będzie żyło, nie ważne jak Wam się układa. Chcesz się zaręczyć i kropka! A potem choćby potop.

31

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Wiem, że mam jeszcze czas na poważne decyzje ale jednocześnie nie chce się "obudzić z ręką w nocniku" ...
nie wiem czy ze mną coś jest nie tak, ale taka stabilizacja to moje marzenie, mielismy różne przygody i chciałabym żeby między nami było tip top. Moje koleżanki ani myślą o zaręczynach i ślubach a ja..... chyba jestem jakaś dziwna ale pragne tego smile

Pragniesz, ale z niewłaściwych powodów. Twoje marzenia o zaręczynach są umotywowane iluzją stabilizacji, jaką niesie ze sobą taki gest. Niestety, to tylko iluzja, bo przecież to, że dostaniesz pierścionek nijak ma się do tego, czy między wami będzie "tip top". Zaręczyny ani nawet ślub nie gwarantują szczęścia i harmonii w związku. Wydaje mi się, że tak bardzo pragniesz tych oświadczyn właśnie dlatego, że jesteś niepewna tej relacji i sądzisz, że ten "krok dalej" zadziała jak magiczne zaklęcie. Myśląc w ten sposób jedynie się rozczarujesz, kiedy zejdziesz na ziemię i zderzysz się z rzeczywistością.

32

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Dziewczyno - kiedy i ile razy o tych zareczynach rozmawialiscie? Ten raz co pijanemu sie wypsnelo? Na tym opierasz swoja przyszlosc z nim? A czy na trzezwo i w mniej odleglej przeszlosci on sam tez powiedzial, ze chce z Toba wziac ..kiedys..slub, zalozyc rodzine i wspolnie realizowac wasze plany?

Zadaj sobie kilka prostych pytan:

- chcesz zostac zona spawacza a sama porzucic swoje wyksztalcenie i plany, bo raczej w pipidowie jako inzynier realizowac sie nie bedziesz
- chcesz mieszkac z tesciami, siorstra czy kim tam jeszcze z jego rodziny pod jednym dachem
-chcesz spedzac samotne dni z ..pewnie wkrotce 1,2 moze wiecej dzieci i czekac na jego pozne powroty z garazu
- chcesz zyc w malej wsi do konca dni swoich


Bo jest to bardzo realistyczne i prawdopodobne zakonczenie.

Jesli nie chcesz tych powyzszych scenariuszy, to mu to jasno i wyraznie powiedz, pozostawiajac jemu wybor co z tym zrobi a nie glowiac sie jak go do slubu przymusic.

33

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Mussuka napisał/a:

Jesli nie chcesz tych powyzszych scenariuszy, to mu to jasno i wyraznie powiedz, pozostawiajac jemu wybor co z tym zrobi a nie glowiac sie jak go do slubu przymusic.

Wystarczy, że przestanie brać pigułki... wink

34

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Heh.. chyba tego było mi trzeba. Przebicie bańki mydlanej. Macie racje. Muszę mu jasno powiedzieć czego oczekuję. I przestać pieprzyć o zaręczynach. A o tym czy chce ze mną przyszłości i czy gadał mi na trzeźwo? Tak gadał, przed wczoraj. Tyle że tak jak mówiłam wcześniej, dla niego to jeszcze nie ten moment. Ostatnio często o tym rozmawiamy bo zaniepokoiło mnie własnie to mieszkanie z jego rodzicami... I jego tekst, że jeśli chce stabilizacji to mam się wprowadzić do niego a nie myśleć o wynajmowaniu mieszkania. Bo jemu się to nie opłaca. Z przyczyn wcześniejszych opisanych.

35

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jesli nie chcesz tych powyzszych scenariuszy, to mu to jasno i wyraznie powiedz, pozostawiajac jemu wybor co z tym zrobi a nie glowiac sie jak go do slubu przymusic.

Wystarczy, że przestanie brać pigułki... wink

Nie zamierzam nikogo wpędzać w dzieci wink A piguły już dawno odstawione. Chociaż myślę, że to może być niezły haczyk dla niego bo strasznie mnie namawia do powrotu do tabletek ... wink

36

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jesli nie chcesz tych powyzszych scenariuszy, to mu to jasno i wyraznie powiedz, pozostawiajac jemu wybor co z tym zrobi a nie glowiac sie jak go do slubu przymusic.

Wystarczy, że przestanie brać pigułki... wink

Nie zamierzam nikogo wpędzać w dzieci wink A piguły już dawno odstawione. Chociaż myślę, że to może być niezły haczyk dla niego bo strasznie mnie namawia do powrotu do tabletek ... wink

No i zobacz, co Ty robisz... Niby we wcześniejszym poście piszesz, że przbiłyśmy bańkę mydlaną i postanawiasz z nim rozmawiać, a w tym już widzisz ewentualny "haczyk". Skoro Cię na nie namawia to wyraźnie widać, że teraz dzieci nie chce i boi sie wpadki. Serio, jesteś tak ślepa, że nie widzisz wszystkich sygnałów i deklaracji, które on Ci daje WPROST?! NIE chce ślubi, NIE chce teraz dzieci, NIE chce teraz deklaracji! On się określił i zdania nie zmieni. Teraz Twój ruch i decyzja, czy dajesz mu jeszcze ze 2 lata, czy odchodzisz i szukasz odpowiedniego partnera dla Ciebie, bo ten nim nie jest.

37

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Nie podchodź do tego tak nerwowo Teo... ja też nie chcę póki co dzieci.. Po prostu rozbawił mnie post o tych tabletkach. I nie odebrałam tego że chce robić specjalne wpadki.. no cos ty ! Mogłabym dać mu te dwa lata tylko chcialabym zamieszkać razem ale nie u jego rodziców. I tu leży kwestia dogadania. Bo o zaręczynach póki tej sprawy nie wyjaśnię to nie ma sensu!

38

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Nie podchodź do tego tak nerwowo Teo... ja też nie chcę póki co dzieci.. Po prostu rozbawił mnie post o tych tabletkach. I nie odebrałam tego że chce robić specjalne wpadki.. no cos ty ! Mogłabym dać mu te dwa lata tylko chcialabym zamieszkać razem ale nie u jego rodziców. I tu leży kwestia dogadania. Bo o zaręczynach póki tej sprawy nie wyjaśnię to nie ma sensu!

No dobra, ale zakładamy, że on się nie zgodzi, nie wyprowadzi się od rodziców i nie zamieszka z Tobą. Co zrobisz?

39

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

jeśli zobaczę że mu nie zależy na zamieszkaniu razem i nie będzie mu przeszkadzać że nadal jak para nastolatków widujemy się weekendowo bo nie ma czasu w tygodniu no to chyba będę musiała to zakończyć ... No chyba że naprawde znajdzie takie argumenty które mnie przekonają do tego by zamieszkać u jego rodziców(ale to jest 1% szans) i będzie mnie naprawde mega namawiał. To ewentualnie mogę się zgodzić ale TYLKO na okres przejściowy. Myślę że może się troche przestraszyć moją niezależnością i w momencie kiedy zaczne szukać mieszkania, będę zarabiać pieniądze to może coś zmieni w swoich decyzjach.. taką mam nadzieję. Ostatnio stał się straszny pewny siebie i po prostu chyba myśli że ulegnę. Zobaczymy, narazie koniec o gadaniu o zaręczynach, rozmowa o priorytetach i przedstawienie jasno i klarownie czego oczekuję. Wyjeżdżam w kwietniu i wracam pod koniec czerwca. Potem obrona we wrześniu.. praca i dopiero mieszkanie więc troche tego czasu jest. No ale ogarnęłam się dzięki Wam.. bo po co zaręczać się jak niektóre sprawy są niewyjaśnione. Po nich nic to nie zmieni. A ja staję się niezależna i brne przed siebie ! smile

40

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

A wiesz że taki okres przejściowy jest zazwyczaj do końca życia ? wink
Skoro on ma takie priorytety,Ty wyznacz swoje.
Pora na poważną rozmowę dotyczącą waszej WSPÓLNEJ przyszłości.
Nie wywołuj na chłopaku presji.
Jedyne czym możesz się martwić to to że nie macie wspólnych celów i niejako pochodzicie z innej bajki(on spawacz ty inżynier...)

41

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Niestety osiągnięcie kompromisu w waszej sprawie może okazać się baaardzo trudne. Bo co innego jest dla was ważne. A kompromis to nie rezygnacja jednej strony ze wszystkiego żeby druga była zadowolona tylko każdy coś poświęca... A z tego co piszesz poświęcić chcesz tylko Ty a on nic. To nie jest kompromis tylko uległość wobec drugiej osoby. No i miłość jest czasem w takich sprawach ślepa - budzisz się później w życiu którego absolutnie nie chciałaś i zadajesz pytanie jak do tego doszło. Właśnie uległością. Jego nie zmienisz bo i to go nie uszczęśliwi a jedynie popsuje relacje między wami.
Pomyślcie czy potraficie wypracować jakikolwiek wspólny cel. Załóżmy że ślub za 3 lata lub zamieszkanie samodzielnie za rok. Powiedz mu że potrzebujesz jaśniejszych planów niż "kiedyś coś". Bo z tego co rozumiem to właśnie konkretów od niego oczekujesz, tak? Powiedz co jest dla CIEBIE WAŻNE i zapytaj jak się do tego odnosi - co jest w stanie zrobić byście razem byli i powiedz na jakie ustępstwa Ty się możesz zdecydować. WAŻNE - nie przesuwaj później granic które sama postawisz. Musisz dojść do własnych celów czy to zawodowych czy mieszkaniowych, a przynajmniej musisz spróbować żeby potem nie żałować "nawet nie spróbowałam"
Dobrze, że chcesz być niezależna. Oderwiesz się trochę od tematu i być może dostrzeżesz inne przyczyny różnic które was dzielą. Dotrzesz do nowych wniosków. Pisz jak Ci się układa.

42

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

W sumie dobrze to określiłaś caro3109, potrzebuję konkretów.. Teraz już zmienię patrzenie na nasze sprawy. Będę dążyła nie do deklaracji ale do luźnych planów. Sam mi kiedyś powiedział że boi się że ślub i obowiązki go ograniczą i że nie będzie spełniał marzeń. Ale też zdarza mu się powiedzieć że marzy mu się piękna córeczka :)W sprawach codziennych nawet udaje nam się dojść do prostych kompromisów i wcale nie jest tak że jedna osoba jest uległa a druga dominuje tylko właśnie każda ze stron coś poświęca. Zobaczymy narazie przestaje mu truć wink Sama też skoncentruje się na sobie i studiach.. wyjeździe. Ale muszę z nim porozmawiać za jakiś czas jak ochłonę po ostatniej rozmowie, która wywołała że wylądowałam na tym forum z kompletną pustką w głowie, jeszcze zanim wyjade. Określę się jasno co mi pasuje a co nie... znajdzie się jakieś wyjście. Może i Pani inżynier i Pan spawacz to dwa różne światy ale skoro po tylu kłótniach, w których żegnaliśmy się niby na zawsze a po jakimś czasie zawsze dochodziło do spotkań, w czasie których każdemu leciały łzy za nasze błędy i wracaliśmy do siebie, mieliśmy siłę odbudowywać, polepszać.. to mam nadzieję, że i teraz damy radę. Będę pisać jeśli coś ruszy w tej sprawie wink
Boję się co powie bo mi zależy na nim... no ale trzeba rozmawiać.

43

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

a w naszym związku były upadki i wzloty

W małżeństwie będzie tragedie i chwilowe uniesienia.


ale nadal mieszkamy każde z osobna u swoich rodziców i odwiedzamy się w weekendy.

Jesteście dopiero na poczatku związku. Nie zdajesz sobie sprawy co znaczy widzieć i być i żyć z tą samą osobą dzień w dzień. Najpierw zamieszkajcie razem, a jak przetrwacie dwa lata, to wtedy zaręczyny.

mogę się wprowadzić do jego domu i jego rodziców

Zrób tak. Za pól roku będzie po związku.


na pierwszym miejscu stawia karierę (zdobycia porządnego źródła utrzymania).

A później poszuka jakiejś fajnej partnerki do życia.


można wziąć ślub wtedy kiedy będzie się gotowym,

Oboje nie jesteście gotowi, bo nawet ze sobą nie potraficie żyć. On chce karierę a Ty ślub.

Boję się że wszystko będzie po jego myśli a ja zmięknę i się do niego wprowadzę.. bez oświadczyn.. bez ślubu niczego bez zobowiązań na kocią łapę a ja tego kompletnie nie akceptuję! Pytanie jak go delikatnie zmusić żeby mnie posłuchał

Widzę, że jesteś panienką z zasadami. Cóż... marny twój los, bo chcesz wpakować go w ślub a on Cię nawet nie zna.

44

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Pani inżynier i Pan spawacz to dwa różne światy.

Juz nie te czasy.Jedyna różnica jest taka, ze pan spawacz nie będzie miał problemu z praca, a Pani inzynier i owszem:)

45

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
pitagoras napisał/a:
niusia003 napisał/a:

Pani inżynier i Pan spawacz to dwa różne światy.

Juz nie te czasy.Jedyna różnica jest taka, ze pan spawacz nie będzie miał problemu z praca, a Pani inzynier i owszem:)

Może i jakaś cudem by się znalazła ale nie na takiej wiosce wink

46

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Hej, pisze żeby Wam powiedzieć że chyba już jest lepiej bo przestałam gadać o zaręczynach a rozmawiamy tylko o luźnych planach .. smile Moj facet nadal nie chce wynajmować mieszkania bo uważa że mu się to nie opłaca ale pokazałam mu że z mojej strony jeśli zamieszkałabym u niego to również nie byłoby korzystne.. dlatego jestesmy w trakcie szukania kompromisu. Jest opcja żeby zamieszkać w remontowanym mieszkaniu jego rodziców które miało iść pod wynajem, lokalizacja jest pomiędzy jego wsią a miastem w którym chciałam wynająć mieszkanie. Tylko teraz trzeba zapytać się teściów tongue Czy za minimalne koszta wynajęli by je NAM. I tak planujemy wybudować dom ale tamto mieszkanie byłoby idealne na okres przejściowy no i najważniejsze bez jego rodziców u boku. Pomysł wyszedł ode mnie a mój men wyrażając średnie zadowolenie powiedział ZOBACZYMY. Jest nadzieja tongue A nadzieja podobno matką głupich tak ? Narazie pielęgnujemy to co jest między nami. Niedługo wyjeżdżam ale mój kochany powiedział że "damy rade" więc chyba ta rozłąka mam nadzieję nie da mi porządnie w kość smile Do wspólnego mieszkania minie pewnie jeszcze kupe czasu bo sama muszę znaleźć prace po studiach by mieć za co żyć. Ale cieszę się że Pani Inżynier i Pan spawacz są oboje zdecydowani ze sobą zamieszkać smile

Pozdrowionka

47

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Hej, pisze żeby Wam powiedzieć że chyba już jest lepiej bo przestałam gadać o zaręczynach a rozmawiamy tylko o luźnych planach .. smile Moj facet nadal nie chce wynajmować mieszkania bo uważa że mu się to nie opłaca ale pokazałam mu że z mojej strony jeśli zamieszkałabym u niego to również nie byłoby korzystne.. dlatego jestesmy w trakcie szukania kompromisu. Jest opcja żeby zamieszkać w remontowanym mieszkaniu jego rodziców które miało iść pod wynajem, lokalizacja jest pomiędzy jego wsią a miastem w którym chciałam wynająć mieszkanie. Tylko teraz trzeba zapytać się teściów tongue Czy za minimalne koszta wynajęli by je NAM. I tak planujemy wybudować dom ale tamto mieszkanie byłoby idealne na okres przejściowy no i najważniejsze bez jego rodziców u boku. Pomysł wyszedł ode mnie a mój men wyrażając średnie zadowolenie powiedział ZOBACZYMY. Jest nadzieja tongue A nadzieja podobno matką głupich tak ? Narazie pielęgnujemy to co jest między nami. Niedługo wyjeżdżam ale mój kochany powiedział że "damy rade" więc chyba ta rozłąka mam nadzieję nie da mi porządnie w kość smile Do wspólnego mieszkania minie pewnie jeszcze kupe czasu bo sama muszę znaleźć prace po studiach by mieć za co żyć. Ale cieszę się że Pani Inżynier i Pan spawacz są oboje zdecydowani ze sobą zamieszkać smile

Pozdrowionka

A na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że oboje jesteście zdecydowani zamieszkać razem? Z doświadczenia wiem, że męskie "zobaczymy" nie znaczy więcej niż "odkładam sprawę na św. Nigdy". To jest tekst, żebyś przestałą drążyć temat, złudna nadzieja, że to przemyśli.
I skąd pomysł, ze rodzice wynajmą Wam mieszkanie po minimalnych kosztach?! Czemu niby? Zwłaszcza, że było przeznaczone na wynajem, czyli z założenia na większe pieniądze.
Jak widać dalej patrzysz na niego, dalej układasz życie pod niego i nic sama nie chcesz zrobić. Radziłam Ci, weź swoje życie we własne ręce, wynajmij coś SAMA, pomieszkaj sama, przypatrz się życiu i potem decyduj co chcesz robić. Ale nie, Ty koniecznie musisz tego swojego ciągnąć za sobą, bo jak nie, to umrzesz! No zastanów się trochę nad sobą...

48

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Wynajem własnego mieszkania to ostateczność. Dlaczego by nie układać życia RAZEM a nie osobno ? Nie ustawiam życia pod niego... Nie zgodziłam się na mieszkanie z jego rodzicami i tak już zostanie. Dałam mu do zrozumienia i on to przyjął. Wiem że słowo zobaczymy jest odłożeniem tego na później ale też nie jest zaprzeczeniem. Dla mnie to dużo. A nie musimy teraz decydować ostatecznie. Chodziło mi o jasne postawienie moich warunków.
Uważam, że jeśli już decyduje się człowiek na związek i chce ustalić rzeczy dotyczące obojga to nie może tylko decydować o sobie bo trzeba patrzeć też na zdanie drugiej osoby.
A wiem, że chce ze mną mieszkać w przyszłości bo rozmowy były na tyle poważne że dał mi jasno do zrozumienia że tak będzie. Tylko kwestia leży gdzie. I o to rozchodzi się cały problem.

49

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Wynajem własnego mieszkania to ostateczność. Dlaczego by nie układać życia RAZEM a nie osobno ? Nie ustawiam życia pod niego... Nie zgodziłam się na mieszkanie z jego rodzicami i tak już zostanie. Dałam mu do zrozumienia i on to przyjął. Wiem że słowo zobaczymy jest odłożeniem tego na później ale też nie jest zaprzeczeniem. Dla mnie to dużo. A nie musimy teraz decydować ostatecznie. Chodziło mi o jasne postawienie moich warunków.
Uważam, że jeśli już decyduje się człowiek na związek i chce ustalić rzeczy dotyczące obojga to nie może tylko decydować o sobie bo trzeba patrzeć też na zdanie drugiej osoby.
A wiem, że chce ze mną mieszkać w przyszłości bo rozmowy były na tyle poważne że dał mi jasno do zrozumienia że tak będzie. Tylko kwestia leży gdzie. I o to rozchodzi się cały problem.

No chociazby dlatego, że on na razie tego życia razem układać nie chce.
Oczywiście, ze ustawiasz życie "pod niego", bo ciągle patrzysz na niego, myślisz i analizujesz, co on zrobi, jakie decyzje podejmie i jakie ma plany.
Wam nie jest po drodze, tylko Ty jeszcze tego nie widzisz. Gadanie, stawianie jasnych warinków i oczekiwań nic tu nie pomoże, bo on Cię słucha, kiwa głową i mówi "zobaczymy", poczym skupia się na sobie i swoich celach. Zamiast gadać, zacznij działać.

50

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Kurczę, tak patrzę, czytam, rozglądam się wokół no i muszę się niestety zgodzić z Teo (chociaż na prawdę lubię happy endy). Niestety chociaż zaprzeczasz, w tym momencie Waszego związku na prawdę nie jest Wam po drodze i pewnie za jakiś czas się o tym przekonasz (oby szybciej niż później), a póki co całymi siłami próbujesz utrzymać iluzję, że jest/będzie dobrze. Ten Twój wyjazd chyba w lepszym momencie nie mógł się Ci przytrafić. Bo za kilka miesięcy będziesz patrzyła na to już z innej perspektywy.

51

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Czyli wnioskuję z waszych odpowiedzi że mam złudne nadzieje i mam czekać aż się wszystko rozleci ? Hmm.. no to smutne. Napisałam nowe wieści z myślą że super nam się układa a dowiaduje się, że to tylko przykrywka. Zapytam się tylko o jedno... macie szczęśliwe związki ?

52

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

Czyli wnioskuję z waszych odpowiedzi że mam złudne nadzieje i mam czekać aż się wszystko rozleci ? Hmm.. no to smutne. Napisałam nowe wieści z myślą że super nam się układa a dowiaduje się, że to tylko przykrywka. Zapytam się tylko o jedno... macie szczęśliwe związki ?

Mój jest przeszczęsliwy, dziękuję smile

Widzisz, nie napisałaś wcale posta, że Wam się "super układa", tylko zdałaś relacje, że w końcu udało Ci się go namówić do rozmowy o wspólnej przyszłości, z której wyniknęło to, co już wcześniej wiedzieliśmy, czyli, że on się zastanowi (odwlecze w czasie i zajmie własnymi sprawami), a Ty będziesz się karmiła jego "zobaczymy".

Nie masz czekać aż się to wszystko rozleci, tylko masz się zająć własnym życiem i własnymi planami. Bierz przykład z Twojego chłopaka, on się na Ciebie nie ogląda, realizuje to, co sobie zaplanował.

53

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Dotychczas studiowałam a co w czasie studiów można swojego realizować... Jego życie było ciekawsze to i bardziej skupiałam się na jego. Wiem co chce osiągnąć ale tak naprawdę dopiero teraz będę mogła to realizować. Właśnie ten wyjazd to jest pierwszy punkt do spełnienia siebie. Nie jestem dominatorem w związku.. i chyba już nigdy nie będę potrafiła.. Zrobiło mi się smutno, bo jeśli mój facet to typowy jak wszyscy inni to wychodzi na to że macie rację. Może i faktycznie to jest jakiś sposób życia swoim życiem.. Może jestem za dobra.. Tylko że ostatnio sporo nabroiłam i się przez to rozstaliśmy na miesiąc, on wybaczył i dał nam kolejną szansę. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.

54

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Przeczytałam cały ten wątek i stwierdzam, że jesteś naiwna. Głupio wierzysz, że on się zmieni, w końcu Ci się oświadczy i zamieszkacie razem, a później weźmiecie ślub. Tylko wiesz jeśli Wy się tak co chwile rozstajecie to pomyśl, że w małżeństwie nie będziecie mogli brać co miesiąc rozwodu. Chyba, że to będzie wyglądało tak, że któreś będzie się wyprowadzało na jakiś czas do rodziców. Mnie się zdarzało mówić "zobaczymy" w jakiejś poważniejszej sprawie, a w myślach wiedziałam, że mi to nie na rękę. Dobrze, że przestałaś męczyć go o te zaręczyny bo czym bardziej byś to robiła to tym bardziej on by się zniechęcał, a jak widać w ogóle mu to nie w głowie z tego co piszesz. Dziewczyny mają rację. Jedź za tą granicę, wróć i wynajmij mieszkanie, zajmij się sobą, pracą, może jakieś hobby.

55

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

a może ktoś wreszcie zwróci uwagę, ze oboje są dzieciaci strasznie..?
Wiec temat wspólnego mieszkania, ślubu to nie na teraz.

56

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
pitagoras napisał/a:

a może ktoś wreszcie zwróci uwagę, ze oboje są dzieciaci strasznie..?
Wiec temat wspólnego mieszkania, ślubu to nie na teraz.

Nie pitagoras tego nikt nie zauważy. Tak samo jak nikt nie zauważy tego, że żyją w bardzo niestabilnym związku, że ostatnio na skutek działań autorki znów się rozeszli, więc może chłopak ma wątpliwości,
Chłopak inwestuje w siebie, może zacznij i Ty.

57

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Jozefina napisał/a:
pitagoras napisał/a:

a może ktoś wreszcie zwróci uwagę, ze oboje są dzieciaci strasznie..?
Wiec temat wspólnego mieszkania, ślubu to nie na teraz.

Nie pitagoras tego nikt nie zauważy. Tak samo jak nikt nie zauważy tego, że żyją w bardzo niestabilnym związku, że ostatnio na skutek działań autorki znów się rozeszli, więc może chłopak ma wątpliwości,
Chłopak inwestuje w siebie, może zacznij i Ty.

Ja nie zauważył, ktoś tam zauważył ^^

O niestabilności Autorka pisze dopiero teraz (chyba że coś przeoczyłam). To jest kolejny powód, aby przestać patrzec na niego i zająć się sobą.

Nabrojenie w związku zawsze bierze się z czegoś. W moim poprzednim związku broiła sporo, a w obecnym w ogóle. Czemu? Nie czuje takiej potrzeby, bo związek jest inny, relacje są inne itp.

Ogólnie naprawdę nie wróżę tutaj różowej przyszłości...

58

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

a ja wiem co czuję i będę robić to co mi serce podpowiada . the end

59

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

a ja wiem co czuję i będę robić to co mi serce podpowiada . the end

Oczywiście, ale czasem warto posłuchać nie serca, a rozumu...

60

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
LadyAnette napisał/a:

Przeczytałam cały ten wątek i stwierdzam, że jesteś naiwna. Głupio wierzysz, że on się zmieni, w końcu Ci się oświadczy i zamieszkacie razem, a później weźmiecie ślub. Tylko wiesz jeśli Wy się tak co chwile rozstajecie to pomyśl, że w małżeństwie nie będziecie mogli brać co miesiąc rozwodu. Chyba, że to będzie wyglądało tak, że któreś będzie się wyprowadzało na jakiś czas do rodziców. Mnie się zdarzało mówić "zobaczymy" w jakiejś poważniejszej sprawie, a w myślach wiedziałam, że mi to nie na rękę. Dobrze, że przestałaś męczyć go o te zaręczyny bo czym bardziej byś to robiła to tym bardziej on by się zniechęcał, a jak widać w ogóle mu to nie w głowie z tego co piszesz. Dziewczyny mają rację. Jedź za tą granicę, wróć i wynajmij mieszkanie, zajmij się sobą, pracą, może jakieś hobby.

:-)

Oczwiscie kazdy zwiazek rozwije sie w innym tempie - jeden szybciej drugi wolniej ale wg mnie 5 lat to jest juz taki czas by oboje wiedzieli czego chca od zycia i przyszlosci. Przynajmniej dojrzali ludzie.

Nie masz na co liczyc....rece mi opadly na ten tekst

Dla mnie zwiazek opiera sie na nie tylko milosci ale nie mozna go budowac na dluzsza mete gdy oboje inaczej patrza w waznych kwestach na zycie w wspolna przyszlosc.

61

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Powiem tak .. próbowałam i nawet odpuszczałam, zaczynałam układać sobie życie od nowa. Zawsze się potem pojawiał w drzwiach i mimo że mówiłam koniec (racjonalnie myślałam) to on nie odpuszczał.Potrafił sterczeć pod oknem i "płakać" żebym wróciła. Mimo, że to ja ostatnio odwaliłam a było to w nerwach na niego i całkowicie bez sensu, nie musiał a mimo wszystko wybaczył. Po co by to robił? Bardzo dużo przeżyliśmy i uważam że mamy większe doświadczenie niż niejeden szczęśliwy związek. Będę myśleć o sobie i przebiłam swoją bańkę mydlaną. Ale nikt mi nie będzie mówił że nie ma sensu mój związek. Nasza miłość była szczeniacka, uważam że dopiero teraz zaczynamy patrzeć na to trzeźwo. Nie mówię, że już jest ekstra dojrzała ale idziemy w dobrym kierunku. Teraz wiem, że to co napisałam w pierwszym poście o tym stresie że "o boże kiedy zaręczyny" to głupota. Cieszę się, że te forum pomogło mi to ogarnąć ale błagam nie wróżcie mi że mój związek nie będzie różowy smile Bo skąd możecie wiedzieć ? smile Ostatnio moja koleżanka została zostawiona przez faceta po 5 latach a ich związek był bez kłótni, bez nerwów, można powiedzieć szczęśliwe "stare małżeństwo" i co ? chłopak powiedział że monotonia i odchodzi . Nie wierzę, że jeśli ktoś ma idealnie w związku to będzie miał tak zawsze. Mimo wszystko dziękuję za szczere odpowiedzi. Zrozumiałam, że zaręczyny nie są mi teraz na pewno potrzebne i muszę spełniać siebie. A co będzie później to się okaże.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie smile

62

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Zycze ci by twoje zycie sie ulozylo tak jak sobie tego zyczysz.

Ludzie wyciagaj tylko wnioski z tego co piszesz ....

63

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
niusia003 napisał/a:

ale błagam nie wróżcie mi że mój związek nie będzie różowy smile Bo skąd możecie wiedzieć ? smile

Z doświadczenia? Z obserwacji? Z wyciągniętych wniosków? Z tego, co się dzieje dookoła?

Moja droga, w Waszym związku ktoś będzie MUSIAŁ z czegoś zrezygnować i to z czegoś ważnego i z tego co widzę, tym kimś będziesz Ty. W "imię miłości" w "imię związku". A mnie życie i doświadczenie nauczyło, że jak muszę z czegoś ważnego rezygnować w imię czegoś, to nie jest to udany związek. Kompromisy tak, ale nie za wszelką cenę.

Zauważyłam też wielokrotnie powtarzane przez dziewczyny "wiele razem przeszliśmy". Patrze na wiek i staż związku, kiedy się zaczął i się tak zastanawiam, CO takiego przeszliście... Wielkie tragedie życiowe? Śmierć kogoś bliskiego? Choroby? Walke dnia codziennego? Poważne zagrożenia??
Czy uważasz, że kłótnie, fochy i próbne rozstania to jest to "wiele"? Niestety tak jest, że przeciągające się licealne związki są uważane za poważne i nadaje się im większą wagę, bo to 5 lat. Ale, tak naprawdę, to Wy jeszcze nic nie wiecie, nic nie przeżyliście.

Układanie sobie swojego życia, które od początku Ci proponuję, nie jest nakazem zerwania i układania wszystkiego od początku. Idź i się realizuj, spełniaj SWOJE marzenia i plany. Chcesz mieszkać sama, to mieszkaj. Chcesz coś zrobić, to zrób. Nie patrz na niego. Wierz mi, jak będzie chciał to Cię dogoni, złapie, znajdzie czas.
Ale jeśli Twoim marzeniem jest wspólne mieszkanie, próbne tworzenie rodziny, robienie wielu rzeczy razem (a nie ma w tym nic złego, żebyś mnie źle nie zrozumiała), to musisz zrozumieć, że on Twoich marzeń nie podziela i z nim NIE możesz ich spełnić. Tego chcesz? Nie móc spełnić swoich marzeń, które są do spełnienia? Odpowiedz sobie na te pytania.

64

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Teo napisał/a:
niusia003 napisał/a:

ale błagam nie wróżcie mi że mój związek nie będzie różowy smile Bo skąd możecie wiedzieć ? smile

Z doświadczenia? Z obserwacji? Z wyciągniętych wniosków? Z tego, co się dzieje dookoła?

Moja droga, w Waszym związku ktoś będzie MUSIAŁ z czegoś zrezygnować i to z czegoś ważnego i z tego co widzę, tym kimś będziesz Ty. W "imię miłości" w "imię związku". A mnie życie i doświadczenie nauczyło, że jak muszę z czegoś ważnego rezygnować w imię czegoś, to nie jest to udany związek. Kompromisy tak, ale nie za wszelką cenę.

Zauważyłam też wielokrotnie powtarzane przez dziewczyny "wiele razem przeszliśmy". Patrze na wiek i staż związku, kiedy się zaczął i się tak zastanawiam, CO takiego przeszliście... Wielkie tragedie życiowe? Śmierć kogoś bliskiego? Choroby? Walke dnia codziennego? Poważne zagrożenia??
Czy uważasz, że kłótnie, fochy i próbne rozstania to jest to "wiele"? Niestety tak jest, że przeciągające się licealne związki są uważane za poważne i nadaje się im większą wagę, bo to 5 lat. Ale, tak naprawdę, to Wy jeszcze nic nie wiecie, nic nie przeżyliście.

Układanie sobie swojego życia, które od początku Ci proponuję, nie jest nakazem zerwania i układania wszystkiego od początku. Idź i się realizuj, spełniaj SWOJE marzenia i plany. Chcesz mieszkać sama, to mieszkaj. Chcesz coś zrobić, to zrób. Nie patrz na niego. Wierz mi, jak będzie chciał to Cię dogoni, złapie, znajdzie czas.
Ale jeśli Twoim marzeniem jest wspólne mieszkanie, próbne tworzenie rodziny, robienie wielu rzeczy razem (a nie ma w tym nic złego, żebyś mnie źle nie zrozumiała), to musisz zrozumieć, że on Twoich marzeń nie podziela i z nim NIE możesz ich spełnić. Tego chcesz? Nie móc spełnić swoich marzeń, które są do spełnienia? Odpowiedz sobie na te pytania.

Podpisuje się pod tym rękami i nogami ! smile A szczególnie pod tym pogrubionym...

65

Odp: w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?
Teo napisał/a:
niusia003 napisał/a:

ale błagam nie wróżcie mi że mój związek nie będzie różowy smile Bo skąd możecie wiedzieć ? smile

Z doświadczenia? Z obserwacji? Z wyciągniętych wniosków? Z tego, co się dzieje dookoła?

Moja droga, w Waszym związku ktoś będzie MUSIAŁ z czegoś zrezygnować i to z czegoś ważnego i z tego co widzę, tym kimś będziesz Ty. W "imię miłości" w "imię związku". A mnie życie i doświadczenie nauczyło, że jak muszę z czegoś ważnego rezygnować w imię czegoś, to nie jest to udany związek. Kompromisy tak, ale nie za wszelką cenę.

Zauważyłam też wielokrotnie powtarzane przez dziewczyny "wiele razem przeszliśmy". Patrze na wiek i staż związku, kiedy się zaczął i się tak zastanawiam, CO takiego przeszliście... Wielkie tragedie życiowe? Śmierć kogoś bliskiego? Choroby? Walke dnia codziennego? Poważne zagrożenia??
Czy uważasz, że kłótnie, fochy i próbne rozstania to jest to "wiele"? Niestety tak jest, że przeciągające się licealne związki są uważane za poważne i nadaje się im większą wagę, bo to 5 lat. Ale, tak naprawdę, to Wy jeszcze nic nie wiecie, nic nie przeżyliście.

Układanie sobie swojego życia, które od początku Ci proponuję, nie jest nakazem zerwania i układania wszystkiego od początku. Idź i się realizuj, spełniaj SWOJE marzenia i plany. Chcesz mieszkać sama, to mieszkaj. Chcesz coś zrobić, to zrób. Nie patrz na niego. Wierz mi, jak będzie chciał to Cię dogoni, złapie, znajdzie czas.
Ale jeśli Twoim marzeniem jest wspólne mieszkanie, próbne tworzenie rodziny, robienie wielu rzeczy razem (a nie ma w tym nic złego, żebyś mnie źle nie zrozumiała), to musisz zrozumieć, że on Twoich marzeń nie podziela i z nim NIE możesz ich spełnić. Tego chcesz? Nie móc spełnić swoich marzeń, które są do spełnienia? Odpowiedz sobie na te pytania.

Dobrze sprecyzowane ....

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » w oczekiwaniu na oświadczyny..... kiedy się zdecyduje?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026