Witam. Jestem z facetem obecnie 6 miesięcy. Problem polega na tym że, strasznie mnie ostatnio denerwuje swoim zachowaniem.
Ciągle mu w głowie tylko seks i przytulanie. Kiedy jesteśmy razem w jednym pokoju od razu zaczyna się do mnie dobierać, ciąga mnie siłą do łózka i zaczyna macać wbrew mojej woli, maca mnie nawet przy moich rodzicach co mnie bardzo drażni. Nie mam za bardzo tematów do rozmowy z nim bo wszystko w rozmowie sprowadza się.. A no własnie "chodź się poprzytulać, daj dupci" i tak w kółko macieju. Próbowałam z nim rozmawiać na rożne tematy np..zwierzęta, kosmos, starożytność itp. ale on mówi że go nic nie interesuję i ma wyjebane. Kocham się z nim codziennie ale mu mało. Sytuacja z dziś: Dzwoni do mnie i mówi ogól i umyj pieroga, przychodzi... i pierwsze co słyszę "chodź do pokoju". Powiedziałam że ok tylko film obejrzę. W trakcie filmu usłyszałam tekst "chodź do pokoju" jakieś 8 razy. W trakcie filmu siadłam mu na kolana to wziął mi rękę pod koszulkę i zaczął obmacywać piersi przy mojej mamie. Zwróciłam mu uwagę to zaczą mi mówić na ucho " ogoliłaś się?" " zrobię Ci taką minetę" i zaczną mnie całować, wszystko przy mamie!!!! To nie pierwszy raz, jeju jak mi wstyd za niego było. bardzo mnie to zdenerwowało i siadłam obok na krześle, po filmie oczywiście było "chodź do pokoju". Poszłam i mu powiedziałam że zachowuje się jak dziecko a ma przecież 27 lat. Nie przytulę się i nie mam ochoty z nim sama na sam siedzieć, obraził się i poszedł do domu. To nie pierwszy raz kiedy taka sytuacja miała miejsce. Wczoraj się napił ( co bardzo często mu się zdarza) i tez się obraził o to że się z nim nie chciałam kochać, 15minut słuchałam jaka to ja jestem zła. a tyle razy mu mówiłam że jak jest pijany, to może o seksie zapomnieć. I ciągle słyszę teksy typu, nie pasuje ci to sobie zmień, masz mi dawać kiedy tylko mam na to ochotę, moje byłe mi dawały cały czas. Ja myślę że on jest niedojrzały emocjonalnie. Dziś za to że " mu nie dałam" wyzwał mnie przez telefon od jeb...pustaków, kazał spierda...., gdzie ja znajdę takiego jak on, jeszcze za nim płakać będę... Rozmowy z nim nic nie dają, jak grochem o ścianę normalnie. To jest główny problem który mnie męczy. On obraża się o nic, przeważnie jak za dużo wypije, rozmowy na temat alkoholu też nie skutkują. Dziś z nim zerwałam bo miałam tego dość. a i tak miałam 20 połączeń nie odebranych i 7 sms. za każdym razem przeprasza i znów jest to samo.
Podobne tematy
Denver, ja zbliżając się do końca Twojego postu, myślałam tylko jedno ... "co ta dziewczyna z nim jeszcze robi, nad czym tu się zastanawiać". Kiedy doczytałam, że zerwałaś z nim, to odetchnęłam z ulgą.
No w życiu nie czytałam bardziej idiotycznego tłumaczenia " masz mi dawać kiedy tylko mam na to ochotę, moje byłe mi dawały cały czas. " Zwykły cham jak dla mnie. Do tego wyzywa Cię. Tu żadne rozmowy nie pomogą, uciekaj od niego jak najdalej. Niech inna się cieszy tym "skarbem". Ty podziękuj.
Jak zaczęłam czytać to wywnioskowałam że on ma jakieś 16 lat, ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się że 27 ?? Jest niedojrzały, zachowuje się jak napalony dzieciuch bez hamulców. Powinien się leczyć. Dobrze zrobiłaś zrywając z nim. Trzymaj się
Tak, zerwałam i mam nadzieje że nie dam się po raz kolejny jemu udobruchać. Ostatnio chciałam z nim zerwać kiedy wpadł w ciąg alkoholowy, nie trzeźwiał przez 9 dni i odstawiał mi różne sceny, ale mu wybaczyłam, przepraszał i mnie nachodził. Teraz tak nie będzie. Mam 28 lat i chciałabym założyć rodzinę ale nie z takim człowiekiem. A czemu z nim byłam? Boje się zostać sama, a lata mi lecą.
Denver, spokojnie jeszcze znajdziesz odpowiednią osobę. Z takim za przeproszeniem dupkiem, to nic dobrego w życiu Cię nie czeka. Zapomnij o nim i nie słuchaj nawet żadnych przeprosin i tłumaczeń. Ja bym go już znać nie chciała.
Tak, zerwałam i mam nadzieje że nie dam się po raz kolejny jemu udobruchać. Ostatnio chciałam z nim zerwać kiedy wpadł w ciąg alkoholowy, nie trzeźwiał przez 9 dni i odstawiał mi różne sceny, ale mu wybaczyłam, przepraszał i mnie nachodził. Teraz tak nie będzie. Mam 28 lat i chciałabym założyć rodzinę ale nie z takim człowiekiem. A czemu z nim byłam? Boje się zostać sama, a lata mi lecą.
lepiej samemu czy w złym towarzystwie?? Będąc z kimś nieodpowiednim możesz stracić szansę na poznanie kogoś właściwego. A ten ma ewidentnie coś z głową, nie jest materiałem do budowania rodziny
Czyli,żeby tylko nie być sama,bo masz już swoje lata ,jesteś gotowa związać się z alkoholikiem i erotomanem??????
Czyli,żeby tylko nie być sama,bo masz już swoje lata ,jesteś gotowa związać się z alkoholikiem i erotomanem??????
Właśnie nie. Nie chce być z takim człowiekiem. Zniszczyłabym życie sobie i dzieciom jeżeli bym miała. Znam go 6 miesięcy, to nie wiele. Ale widzę że, nie będę miała z nim dobrej przyszłości. Jak na swój wiek jest bardzo niedojrzały emocjonalnie. Mam tylko nadzieje , że spotkam kiedyś ta odpowiednią osobę i będę w takim wieku żeby móc urodzić dziecko. Bo bardzo tego pragnę.
9 2013-12-07 21:22:24 Ostatnio edytowany przez denver87 (2013-12-07 21:43:25)
Przed chwilą się z nim widziałam, wziął mnie na podstęp z tym spotkaniem, ale mniejsza o to. Powiedziałam mu że to koniec ale do niego to nie dociera. Tłumaczył mi się że on nic nie zrobił, i że to ja przegięłam. Po dalszej rozmowie jak mu uparcie tłumaczyłam że z nami koniec wymiękł i zaczną mi mówić że to on nawalił, że się zmieni, obiecuję poprawę, że (tu caps bo to istotne) TO NIE ON TYLKO TO PRZEZ ALKOHOL, że jak przyjedzie za 2 tygodnie to nie weźmie ani kropelki do ust, zjemy tort na jego urodziny i będzie jak ja chcę. Aj rozpłakał mi się, mówił że może nawet paść na kolana i błagać o wybaczenie, tylko żebym mu dała ostatnia szansę. Z tym że tych szans już było trochę, poprawa była na kilka dni i znów to samo. Szkoda mi się go zrobiło ale byłam silna i nie odpuściłam. Strasznie źle się z tym czuję, ale wydaję mi się że to są typowe tłumaczenia alkoholików, sama nie wiem co o tym myśleć. O propozycji terapii nie ma co marzyć, bo by mnie wyśmiał od razu. Wydzwania do mnie teraz cały czas ale nie odbieram. Wcześniej koło 16 był u mojej mamy, i mówił jej że to moja wina, on jest w porządku i że powinna ze mną porozmawiać o mojej przeszłości co ja wyprawiałam, a co to ma do rzeczy, nie znałam go jeszcze, byłam wolna, i miałam 2 przygody że tak napiszę. A też mi to wypomina.
Tu nie chodzi tylko o terapię aa, ale inne ważne aspekty. Z takim człowiekiem nie da się żyć. Przechodziła przez to moja znajoma i skończyło się na groźbach itd. Trzymaj się od niego z daleka i nie daj po sobie poznać, że w jakiś sposób zrobiło się smutno itd. To tylko taka gra jego i on dobrze o tym wie.
TO NIE ON TYLKO TO PRZEZ ALKOHOL, że jak przyjedzie za 2 tygodnie to nie weźmie ani kropelki do ust, zjemy tort na jego urodziny i będzie jak ja chcę. Aj rozpłakał mi się, mówił że może nawet paść na kolana i błagać o wybaczenie, tylko żebym mu dała ostatnia szansę. (...)Strasznie źle się z tym czuję, ale wydaję mi się że to są typowe tłumaczenia alkoholików, sama nie wiem co o tym myśleć.
Bardzo dobrze Ci się wydaje, to wręcz "książkowe" tłumaczenie alkoholików, zresztą każdego uzależnionego.
On będzie teraz na zmianę przepraszał i szukał "twojej winy". Nie poddawaj się i wytrwaj przy swojej decyzji.
Jeśli on będzie dalej Cię nękał, abyś dała mu "ostatnią szansę", to powiedz mu jedno, że najpierw niech sam sobie da szansę i pójdzie na terapie, co więcej ... ukończy ją. Wtedy dopiero może myśleć o dalszym układaniu sobie życia.
Jednak ja bym już do niego nie wróciła. Znajdź kogoś, kto nie będzie obarczał Cię winą za swoje błędy.
12 2013-12-07 22:34:56 Ostatnio edytowany przez aspołeczna (2013-12-07 22:38:05)
jestem z podobnego typu facetem, niedojrzały, uzależniony od pracy, bo alkoholu praktycznie nie pije; nie ma z nim żadnego kontaktu, nie potrafi być blisko, rozmawiać, ciągle ucieka w pracę, praktycznie cały czas jest zajęty, nieobecny; jego bycie ze mną również sprowadza się na byciu razem w łóżku; gdyby nie dzieci, zostawiłabym go; jestem na skraju załamania, bo jakiekolwiek próby tłumaczenia mu, co jest nie tak, nie przynoszą żadnego skutku; równie dobrze mogłabym rozmawiać do ściany, osiągnęłabym ten sam efekt; próbowałam odejść od niego parę razy, za każdym razem po jego prośbach/błaganiach ulegałam; koniec końców zaszłam w ciążę i teraz mam koszmar, także odradzam, bo podobno tacy nigdy się nie zmieniają
13 2013-12-08 12:05:11 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-12-08 12:05:49)
Z rosnącym zaskoczeniem czytałam ten wątek. I tez byłam przekonana, że jego bohater ma nie więcej niż 16 lat. I byłam pewna, że autorka nie więcej. Kiedy zostałam wyprowadzona z błędu, to zadałam sobie pytanie: "po co ona u licha z nim jest". A jak znalazlam odpowiedz w Twoim poście, Denver, to zwyczajnie witki mi opadły.
Denver, naprawdę ciągnęłaś tak długo te farsę, bo "zegar biologiczny", "bo chcę być z kimś" i takie tam pierdoły? Choć może nie, to nie są pierdoły. To ważna rzecz być z kimś. To ważna rzecz mieć rodzinę, najlepiej w odpowiednim biologicznie czasie. I ja jestem ostatnią osobą, która by się z takich potrzeb nabijała, czy bagatelizowała je. Sama jestem bardzo szczęśliwą mężatką, od niedawna także matką i powiem Ci, że i jedno i drugie pozwala mi na odkrywanie siebie, świata i realizowanie się w dziedzinach, o których nie miałam pojęcia. Dlatego serdecznie polecam. I małżeństwo i macierzyństwo. Ale tu stop! Bo do związku, tym bardziej do małżeństwa trzeba podchodzić z głową. Jeśli zbudujesz związek z człowiekiem, który się o Ciebie troszczy i szanuje Cię, z którym masz tysiące wspólnych tematów, który choć Cię nie zawsze rozumie, to przynajmniej stara się, który wspiera Cię, który potrafi powiedzieć co zrobiłaś źle nie krytykując, potrafi wybaczyć, a nawet pomóc Ci w kłopotach, nawet jeśli sama je na siebie sprowadziłaś. Jeśli znalazłaś takiego człowieka i sama jesteś takim człowiekiem dla niego, to pozostaje tylko cieszyć się z Waszego szczęścia, bo jesteście na najlepszej drodze do bardzo szczęśliwego, wspólnego życia. I takiego kogoś Ci życzę. Bo to naprawdę nie do przecenienia mieć takiego człowieka obok siebie do końca życia.
Zatem, Denver, zastanów się, czy Ty chcesz "być z kimś" i "mieć rodzinę", czy chcesz "być szczęśliwa, najlepiej z kimś" i "mieć szczęśliwą rodzinę". A kiedy podejmiesz decyzję którą opcję wybierasz, to będziesz wiedziała co zrobić dalej z panem który widzi w Tobie tylko (wybacz dosadność, ale nic innego z Twojego opisu nie można wywnioskować) darmową dupę do bzykania.