Z tego co czytam to raczej nie zrozumiano dokładnie o co pytałem i pomylono przyczyny ze skutkami. To nie jest tak, że ja od urodzenia mam jakąś awersję do seksu i kojarzę go z cierpieniem. Zapewniam, że gdy już kobieta godzi sie na seks to nie mam z nim problemu.
Ja po prostu nie potrafię jedynie przejść obojętnie i bez analizy obok pewnych rzeczy. Rzeczy które jak widze pomimo sprzeczności inni toleruja. Mianowicie kojarze proste fakty: jeśli kobiety tak czesto propozycje seksu kojarza z czyms obrazliwym (na tym forum sa przeciez watki gdzie kobiety pisza jak potraktowalyby faceta ktory szybko oferowalby im seks) to czyz w takim razie facet majacy ochote na seks nie powinien czuc sie winny, ze chce proponowac kobiecie cos czego ona nienawidzi? Tylko tyle. Po prostu jak spotkało się w życiu z iluś tam setkami odmów przez kobiety to zaczynasz się zastanawiac, czy na pewno to czego pragniesz jest normalne.
Np. mam ochote przelecieć laskę co do której wiem, że za propozycje seksu dostałbym od niej kopa w twarz. Zastanawiam sie, czy więc potrzeba seksu jest naprawde normalna skoro tak czesto spotyka sie z agresywną odmową.
Co ciekawe wiele kobiet piszących tu jak to normalny jest dla nich seks jednocześnie na innych watkach piszą jak to z glana potraktowałyby facetów chcących samego seksu.
No bo albo albo: jeśli - jak czytam - kobiety odsylaja mnie do psychoterapeuty to ja spytam: to czemu w takim razie te same kobiety na propozycje seksu np. na ulicy zareagowalyby agresywnie i ze zdzwienieniem? No to jest seks i jego proponowanie czyms normalnym czy nie? Jakos nie kupuje odpowiedz "to zależy od emocji".
Najpierw żalisz się, ze żadna nie chce seksu z Tobą, potem nagle okazuje się, że seks to dla ciebie trauma i masz wyrzuty sumienia - a jeśli powtarzasz akt z kimś stale, to tym bardziej tą osobę krzywdzisz.
W życiu nie widziałem większych bzdur i rozdwojenia jaźni.
No właśnie nie ma sprzeczności jeśli nie mylimy przyczyny ze skutkiem: ja mam nie tyle traumę co wyrzuty sumienia własnie dlatego, że na serio biorę reakcje kobiet i częstośc ich odmów, jednocześnie faktem pozostaje, że seks jest potrzebą. Czyli reakcja z jaka sie spotykam nakazuje mi zadac pewne pytania.
To tak jakbys za kazdym razem musiał kraść jedzenie: i wiesz, że jest Ci niezbędne i bardzo potrzebujesz i rozumiesz te potrzebe, ale jednak masz poczucie winy bo to cos czego inni nie dają.
Absolutnie nie. Dlaczego mam źle się czuć po seksie?
Nie podkreśliłem tego, ale miałem na myśli seks po tym jak kogoś zdobyło się ściemniając mu, że chodziło o coś innego. Czyli o wykorzystaniu kogoś, poderwaniu. Zresztą akurat kobiety nie zrozumieją tego odczucia - One jeśli już godzą się na seks to jest dla nich udany. To faceci muszą kombinować i wciskać kit i tylko faceci muszą się liczyć - jeśli już - z jakimś poczuciem winy, że kogoś się zawiodło bo najpierw proponowało coś innego a potem i tak zaciągnęło kogoś do łózka.
Przecież sex jest całkiem naturalną potrzebą większości ludzi.
Zawsze zdumiewa mnie ten paradoks: kobiety zapytane na forum o seks w stylu "czy to normalna potrzeba" w 99,9% odpowiadają, że tak. Ale już zapytane o to "jak przyjęłabyś gdyby na ulicy ktoś Cie zaczepił na seks" w tych samych 99,9 % reagują w stylu kopa z buta w twarz. Może rozwiązaniem jest to, że tak naprawdę kobiety odpowiadaja na temat innego seksu niż ten o który pytaja faceci; mianowicie kobiety pisza jako o "naturalnym" tylko o seksie zwiazanym z Miloscia. Inny nie jest akceptowalny raczej i stad wlasnie ten watek - skoro kobiety tak go nie akceptuja to moze maja racje a wiec ja powinienem czuc sie winny, ze mam na niego ochote ?