Ech... od zawsze wiedziałam, że z facetami to same problemy ![]()
Mam faceta od 3 dni i jest to mój pierwszy
znamy się ładnych parę lat, byliśmy przyjaciółmi, ale teraz wyszło coś więcej
zarówno on jak i moja przyjaciółka bardzo chcieli się poznac, więc wczoraj spotkaliśmy się we troje. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogą się nie polubic, ale jednak... Sama nie wiem kiedy, ale w pewnym momencie zaczęli na siebie naskakiwac, jedno próbowało udowodnic drugiemu któremu bardziej na mnie zależy i jak powinno wyglądac moje szczęście, bo przecież obooje chcą dla mnie jak najlepiej
gdzie jest problem? ją oburzyło, że nazwał nas pijaczkami (zamówiłyśmy sobie po margericie rozmiar XXL;p) co oczywiscie było żartem... niestety ona potraktowała to jako zniewagę i zaczęła go przepytywac dodajac od czasu do czasu 'dobra odpowiedź' jak w teleturnieju
on wziął to za atak a potem to już chyba niewiele dało się zrobic
a co ja w tym czasie robiłam? patrzyłam się tępo przed siebie zastanawiając czy oni naprawdę się kłócą... efekt jest taki, że ona uważa go za chama i prostaka a on ją za nadętą snobkę
wracałam do domu z przyjaciółką i zarzuciła mi, że daję sobie wchodzic na głowę... że nie powinnam tolerowac takich odzywek że jestem 'pijaczką' że ten żart był nie na miejscu... czy ma rację? czy rzeczywiscie jestem ślepo zakochana i nie chcę czegoś zauważyc?
Proszę o bezstronne porady ![]()
Dodam jeszcze, że dzisiaj mam urodziny i mój facet ma na nich poznac moją rodzinkę, przyjaciółka też tam będzie. Jeśli on dobrze nie wypadnie to nie będę mogła do neigo pojechac (dzieli nas 400km). Nie chcę powtórki z wczoraj ![]()