Witam! Proszę o pomoc. Moi żyjący do dziś dziadkowie przekazali w formie darowizny mieszkanie własnościowe mojemu bratu. Zaznaczyli w umowie, że darowizna jest tylko dla niego a nie dla jego żony. Brat się rozwodzi i nie chce aby mieszkanie mimo wszytko wpadło w ręce żony i tego samego zdania są dziadkowie. Chcemy wspólnie przepisać mieszkanie na mnie. Zaznaczam, że jestem mężatką z 2 dzieci jeśli to ma jakieś znaczenie. Ale mieszkanie chcemy zapisać tylko mi. Czy w takiej sytuacji dziadkowie muszą cofać darowiznę i na nowo darować na moje ręce czy można to w inny sposób załatwić ? Tzn. czy brat może sam przepisać jako darowiznę na mnie ? Babcia z dziadkiem już maja ponad 80 lat i ciężko im się z domu ruszyć czy to będzie jakaś przeszkoda w podpisywaniu papierów ? Bardzo proszę o jakieś porady fachowe.
Podobne tematy
2 2013-11-18 09:34:56 Ostatnio edytowany przez enigma88 (2013-11-18 09:39:23)
Witam. z tego co ja się orientuję gdyż u mnie w rodzinie jest podobna sytuacja, jeśli dziadkowie przepisali mieszkanie w formie darowizny tylko dla Twego brata, to mieszkanie nie idzie do podziału dla jego żony. Także nie ma się czym martwić. Nawet jeśli zrobili by to w trakcie małżeństwa mieszkanie należy się tylko dla brata.
Ja rowniez uwazam ze mieszkanie jest tylko brata i zona nic z niego nie dostanie. Moja mama ma tak dom darowany i tata nie ma do niego zadnych praw
Wyżej słusznie napisano. Jeżeli w umowie darowizny nie zaznaczono, że jest ona dokonywana na rzecz obojga małżonków, to mieszkanie należy wyłącznie do Twojego brata, jest częścią jego majątku osobistego i nie kwalifikuje się do podziału po rozwodzie. Nie ma od tej sytuacji żadnych wyjątków, więc absolutnie nic nie musicie z tym robić.
Natomiast tak ogólnie jeszcze zaznaczę, że na skutek darowizny (prawidłowo dokonanej, czyli w drodze aktu notarialnego, następnie wpisu do księgi wieczystej) to mieszkanie stało się w pełni własnością brata, może on nim swobodnie rozporządzać, bez pytania o zdanie Dziadków, czy też czekania na jakiś ich ruch.
Dziękuję ślicznie za odpowiedzi. Zapytam jeszcze czy w takim razie jeśli posiada odrębne mieszkanie to jego sytuacja materialna jest dużo lepsza i jeśli chodzi o wysokość alimentów na dzieci to mogą go więcej kosztować ? Brat pracuje w Anglii od 8 lat a żona z dziećmi (11 lat i 8 lat) mieszkają w Polsce. Jego żona stara się o wysokie alimenty nie tylko dla dzieci ale również dla siebie (sama niewiele zarabia i cały czas brat wkładał większość kasy w rodzinę). Czy nie lepiej przepisać mieszkanie dziadków aby go nie obdarła ze skóry i komornik nie zajął się mieszkaniem ? Dodam że brat kocha dzieci ale one są od dawna przeciwstawiane przeciw ojcu i często dochodziło do sytuacji wtrącania się jego teściów w życie rodziny czego konsekwencją stał się rozwód. Żona cierpi na "niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich" gdzie ważniejsi są dla niej rodzice niż mąż. Proszę o wskazówki.
Zależy czy brat pracuje legalnie za granicą czy na czarno. Jeśli pracuje legalnie i ma spore zarobki to napewno bedzie na korzyść dla jego żony. Myśle że mieszkanie nie będzie miało nic do wysokości alimentów. No ale płacić musi w końcu to jego obowiązek bez względu na to czyja wina spowodowała rozstanie. Jeśli zarabia dużo, to wiadomo że byłby absurdem zasądzenie 300zł alimentów na każde dziecko.
Brat pracuje legalnie ale dorywczo. Od płacenia na dzieci się nie chce wymigać tylko ominąć żonę i alimenty na nią , która chce za dużo i wiele już zabrała. A mi zależy tylko na tym aby do mieszkania się nie dobrali.
8 2013-11-18 23:53:34 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-11-19 00:03:05)
Brat pracuje legalnie ale dorywczo. Od płacenia na dzieci się nie chce wymigać tylko ominąć żonę i alimenty na nią , która chce za dużo i wiele już zabrała. A mi zależy tylko na tym aby do mieszkania się nie dobrali.
Żona może żądać alimentów na siebie tylko, jeśli bezpośrednio w wyniku rozwodu popadnie w niedostatek i to udowodni. Chyba, że wyłączna wina za rozpad małżeństwa zostanie orzeczona wobec Twojego brata. Wtedy aby ubiegać się o alimenty na siebie żona będzie musiała jedynie wykazać, iż jej sytuacja materialna w wyniku rozwodu pogorszyła się.
Jeżeli nawet alimenty ściągałby w końcu komornik, to w pierwszej kolejności zajmie on wynagrodzenie brata (część), nie mieszkanie. Poza tym, aby zostało wszczęte takie postępowanie, trzeba się naprawdę uchylać od płacenia.
Póki co, nie widzę praktycznej możliwości, aby żona brata mogła się 'dobrać' do jego mieszkania.
Przy orzekaniu wysokości alimentów na dzieci sąd bierze pod uwagę mozliwości zarobkowe zobowiązanego i potrzeby uprawnionych.
EDIT:
Poza tym, jeżeli chodzi o czynności prawne mające na celu przyszłe uchylenie się od zobowiązań, lub ich ograniczenie (przepisanie mieszkania) tak naprawdę nie mogą wpłynąć na wysokość aliementów. Mówi o tym miedzy innymi poniższy przepis kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
Art. 136.
Jeżeli w ciągu ostatnich trzech lat przed sądowym dochodzeniem świadczeń alimentacyjnych osoba, która była już do tych świadczeń zobowiązana, bez ważnego powodu zrzekła się prawa majątkowego lub w inny sposób dopuściła do jego utraty albo jeżeli zrzekła się zatrudnienia lub zmieniła je na mniej zyskowne, nie uwzględnia się wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych.
Ten przepis chroni właśnie uprawnionego do alimentów od takich działań, o jakich myśli Twój brat. Poza tym kodeks cywilny przewiduje również ochronę wieczyciela przed czynnościami prawnymi dłużnika, zmierzającymi do uszczuplenia swojego majątku i w konsekwencji utrudnienia ściągnięcia długu.
Dlatego radziłabym nie kombinować w ten sposób, gdyż to nie zaprowadzi do niczego dobrego. Jeżeli brat nie będzie zgadzał się z wysokością alimentów, co poprze racjonalnymi argumentami, zawsze może wytoczyć powództwo o ich obniżenie.
Bardzo dziękuję za te informacje. Jestem już spokojna
) Super, że można liczyć na taką pomoc. Dziękuję wszystkim za informacje i serdecznie pozdrawiam
) kjersti - bardzo mi pomogłaś, dziękuję
)