Witam Was Drogie Panie oraz Panowie. Mam spory problem. Jestem z dziewczyną ponad dwa lata. Zerwała ze mną już 2 razy. Jakoś na początku roku i w czerwcu, maju. Mówiła, że nie wie czego chce. Rozumiałem te wahania. Po jakimś czasie, jednak się odezwałem do niej, bo teskniłem i musiałem się z nią zoabczyć, wiec pojechałem. Od tamtego momentu jestesmy raze. Ale jest problem. Studiuje i od kiedy jestem na stacjonarnych studiach ona sie zmieniła. Robi mi wyrzuty, ze gdzies wychodze. Mimo to, że nie na jakies imprezki jak to studenci tylko do kolegów by sie spotkac. Wiadomo, ze weekend jest dla niej, ale nie chce sam siedziec w mieszkaniu. Klucimy sie od miesiaca jak nie wiecej. Dzien w dzien. Caly czas ja cos robie zle. Ona mi to wmawia. Nie wychodze na zajecia z plywania, bo ona ma do mnie pretensje. Choc tam obecnosc nie jest obowiazkowa. Nie potrafi wiele rzeczy zrozumiec. Np. Nie chce poznac moich znajomych. Spedzam z jej znajomymi wiecej czasu niz ze swoimi. Czasami jej to mowie, ale ona ma taka wymowke, ze: Ja jestem bardziej towarzyski niz ona". Owszem, lubie pogadac tu i tam. Lubie wyjsc na miasto, znajomych, ale co wracam do domu siedze u niej. Czemu tak sie dzieje. Rozmawialem z nia wiele razy. Nie pamietam wieczora bysmy sie nie poklucili. Sa momenty, gdy spi u mnie i odwoze ja do domu to na pozegnanie specjalnie cos wypomina bym sie wkurzyl. Mimo to, ze ja nic sie nie odzywam, bo nie chce jej urazic. Gdyby pwoiedziala np. ze cos ja zabolalo to ja bym inaczej zareagowal, a ona z nerwami i krzykiem do mnie wyskakuje.
Myslicie, ze ona chce mnie tak zdenerwowac bym z nia zerwal? Jednak ona to wczesniej robila i mogla miec wyrzuty sumienia. Co myslicie? Wezcie to pod uwage, ze naprawde swiata poza nia nie widze. Chce z nia byc, bo ja Kocham, ale problem w tym, ze moge takiej juz nigdy nie znalezc:( Ubzduralem to sobie..
Powiedzcie mi czy ja mam spokojnie do niej pisac, rozmawiac? Czy jak? Nie odzywac sie? Juz mam tego serdecznie dosyc. Zyje w nerwach. Nie pamietam bym dzien spedzil spokojnie. Nawet jak jest u mnie. Czy ja u niej. Ja staram sie ladnie do niej rozmawiac, pisac by bylo spokojnie, a ona dalej wyrzuca mi to czego ja nie zrobilem. Ja staram sie zapomniec co ona robila, ale chociaz jej tym nie ranie.
Jesli bedziecie potrzebowali co np. To wam napisze.
Jedna sytuacje opisze co bylo ostatnio. Uderzyla mnie w buzie w nerwach gdzie NIGDY tego nie zrobila, a ja jej odp. Wypierdalaj.. Wiem, ze powiedzialem, ale naprawde nic zlego nie zrobilem. Szla do WC, a ja zatrzymalem sie przy stoliku idac z nia. Wypilem z kumplami na imprezce i ona zamiast do mnie to poszla na dwor. Tlumaczyla sie tym, ze nie zna tam nikogo. Wkurzylem sie i chcialem pojsc do domu.. Bo to nie jeden akcent z tamtego wieczoru. Ale zatrzymala mnie i powiedzial bym stanal. Nie chcialem i wtedy mnie uderzyla. Wiem, ze to Wypier... nie powinno wystapic, ale naprawde bylem juz potfornie wkurzony. NIGDY JEJ NIE UDERZYLEM!!!!
Powiedzcie co zrobic? Psychicznie wysiade.. Odbija sie to tez na mojej rodzinie, przypominam.
Troche sie rozpisalem, ale naprawde sporo tego.