Witam,
rok temu zmarła moja ukochana mama, przegrała walkę z ciężką chorobą, tato zaczął pić ... a ja.
Ja musiałam załatwić pogrzeb, utrzymywać ojca, radzić sobie w pracy i normalnie funkcjonować.
Miałam siłę...poznałam przed śmiercią mamy faceta ... cudownego, opiekuńczego, ideał.
Zanim zaczęliśmy się spotykać uprzedziłam o sytuacji, wcale się tego nie wystraszył. Kiedy ja unikałam go, on nalegał na spotkania.
Szybko,bo po 3,5 m-ca znajomości zamieszkaliśmy razem, ponieważ dzieliła nas spora odległość. Zanim jednak to nastąpiło to zaczęłam się niepokoić, coś mnie w jego zachowaniu nie umiało przekonać by zaufać. Okazało się, że mnie zdradził. Tzn. to był początek związku, może nie byliśmy tak zaangażowani, on na imprezie po alkoholu. Powiedział mi o tym po poł roku,a ja wiedziałam wcześniej. Tylko łudziłam się i wierzyłam jak mówił, że to nie prawda. Póżniej, że zrobił to bo go sytuacja przerosła.
Dobrze kazdy ma prawo popełnić bład. ALe przy każdej następnej sytuacji jak spokojnie probowalam porozmawiac po co robi to wszystko to chciał konczyc znajomosc. Kiedy zamieszkalismy razem była sielanka. Niestety odkrylam, bo już byłam niufna ze zalogowal sie na portalu z sexanonsami.
tak prawil komplementy laskom i wypytywał o różne rzeczy. Przepraszał, mówił ze to tylko ciekawość. Ze niczego mu nie brakowało. Potem flirty z kolezankami, potem z nowa kolezanką z pracy, klamstwa ze idzie z kolegami a poszedl z kolezankami i oststnio telefony zapisane na sexanonse.
Przez caly czas mowil jaka jestem cudowna, ze jestem ta jedyną i wszystko czego kobieta mogłaby zapragnac. ja dawalam wszelskie dowody milości, dbalam o niego i dom, utrzymywalam nas kiedy nie pracowal. Znajomi z boku mowili ze on nie zasluguje na mnie. A ja staralam mu wynarodzić moj smutek, który byl spowodowany rodzinnymi i zawodowymi problemami. a on mi ich dokladal.
W koncu powiedzial, że pokochał mnie uśmiechniętą, energiczną, pewną siebie, ateraz taka nie jestem. Kazal mi sie wyprowadzić, bo takiej mnie nie chce. I wiem przez rok nie doszlam do siebie i mial dosc. a ja chcialabym go odzyskać, bo mimo wszytsko go kocham i uważam, że potrafi byc cudowny.
Ale on mnie nie chce. Czuje, że to ten jedyny. Nie przemawia za mna strach przezd samotnoscia, bo na brak powodzenia nie narzekam. Podobam sie facetom i to nawet bardzo. Ale ten akurat mnie nie chce.