Piszę tutaj ,bo nie wiem z kim o tym pogadać,uznałam,że to będzie dobre miejsce.
Jak zapomnieć o kimś kogo się bardzo się kochało.Byłam gotowa zrobić dla niego wszystko.
Dodam on ma żonę i wiem,że do niej wrócił.Tyle obietnic obiecał,a żadnej nie dotrzymał.Jak mógł tak kłamać.
Nie rozumiem tego.
Podobne tematy
2 2013-10-27 13:54:30 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-10-27 13:54:44)
A wiedziałaś o tym? czyja to była inicjatywa? żona wie o tym?
A wiedziałaś o tym? czyja to była inicjatywa? żona wie o tym?
Tak wiedziałam,że ma żonę ona o tym nie wie.
Gość potrzebował odskoczni od małżeństwa. Zrobił swoje, wypaliło się jego zainteresowanie względem Ciebie i wrócił tam gdzie czuje się pewnie. Smutne, godne potępienia ale prawdziwe
Gość potrzebował odskoczni od małżeństwa. Zrobił swoje, wypaliło się jego zainteresowanie względem Ciebie i wrócił tam gdzie czuje się pewnie. Smutne, godne potępienia ale prawdziwe
Wiem,że smutne,ale prawdziwe to nie wiem po co te obietnice.
No po co.Tego nie mogę zrozumieć.
Nie zrozumiem po prostu.Tak zrobił swoje z tym się zgodzę.
Dlatego facet, ktory ma zone a oglada sie na boki to zwykly palant. jak komus cos nie pasuje w zwiazku to albo sie to naparwia albo sie go najpierw konczy a potem zabiera za cos nowego i to nie tez hop siup, trzeba tamta relacje zakonczyc definitywnie i emocjonalnie i formalnie bo pozniej wychodza takie szopki, ze jednak mu sie wydawalo ze bylo tak zle z zona i ze tak mocno kochal nowa kobiete i biedak pogubil sie i sam nie wie co robic. zalosne...daj sobie spokoj z takim facetem,jesli wogole mozna tak nazwac.Kochasz mocno ale zagryz zeby i nie badz czyjas zabawka...w imie czego sie pytam? Milosci? Z jego strony na pewno nie...
Wiem,że smutne,ale prawdziwe to nie wiem po co te obietnice.
No po co.Tego nie mogę zrozumieć. Nie zrozumiem po prostu.
Tak jak oszukiwał żonę oszukiwał również Ciebie. Dopóki byłaś potrzebna czy to do rozmowy czy do łóżka powiedziałby pewnie wszystko co chciałabyś usłyszeć.
Smutasek2013 napisał/a:Wiem,że smutne,ale prawdziwe to nie wiem po co te obietnice.
No po co.Tego nie mogę zrozumieć. Nie zrozumiem po prostu.Tak jak oszukiwał żonę oszukiwał również Ciebie. Dopóki byłaś potrzebna czy to do rozmowy czy do łóżka powiedziałby pewnie wszystko co chciałabyś usłyszeć.
I tak było dopóki zgadzałam się na wszystko było ok.
Ale dopóki zaczęłam się stawiać zaczęło się psuć.
I masz rację oszukał również mnie.Teraz już nie jestem mu potrzebna.
Dlatego facet, ktory ma zone a oglada sie na boki to zwykly palant. jak komus cos nie pasuje w zwiazku to albo sie to naparwia albo sie go najpierw konczy a potem zabiera za cos nowego i to nie tez hop siup, trzeba tamta relacje zakonczyc definitywnie i emocjonalnie i formalnie bo pozniej wychodza takie szopki, ze jednak mu sie wydawalo ze bylo tak zle z zona i ze tak mocno kochal nowa kobiete i biedak pogubil sie i sam nie wie co robic. zalosne...daj sobie spokoj z takim facetem,jesli wogole mozna tak nazwac.Kochasz mocno ale zagryz zeby i nie badz czyjas zabawka...w imie czego sie pytam? Milosci? Z jego strony na pewno nie...
Tak kocham mocno to prawda,ale po prostu nie takiej miłości się
spodziewałam.Wiem być jestem głupia i naiwna,ale cóż miłość nie wybiera.
Nie będę już jego zabawką w jego rękach,która się szybko nudzi.
I zgadzam się z tym ,że najpierw trzeba zakończyć związki poprzednie.
Nie ma łatwo tak w życiu.
Smutasek, następnym razem nie pakuj się w relacje z żonatym, żeby nie wiem co Ci przyrzekał.
Facet żonaty, nie szuka nowej partnerki, nie jest tak że ma złą żonę. On przeważnie czuję się znudzony codziennością i szuka odskoczni. Żaden nie chce od żony odejść, nawet jeśli tak na początku deklaruje. Zawsze składa obietnice bez pokrycia. Kochanka to dla żonatego, taka życia przyprawa, nadaje życiu smaczek, pod warunkiem że za wiele nie oczekuje i nie żąda. Kiedy zaczyna żądać, koniec, bo przyprawa ma dodawać smaku a nie dominować.
Smutasek, następnym razem nie pakuj się w relacje z żonatym, żeby nie wiem co Ci przyrzekał.
Facet żonaty, nie szuka nowej partnerki, nie jest tak że ma złą żonę. On przeważnie czuję się znudzony codziennością i szuka odskoczni. Żaden nie chce od żony odejść, nawet jeśli tak na początku deklaruje. Zawsze składa obietnice bez pokrycia. Kochanka to dla żonatego, taka życia przyprawa, nadaje życiu smaczek, pod warunkiem że za wiele nie oczekuje i nie żąda. Kiedy zaczyna żądać, koniec, bo przyprawa ma dodawać smaku a nie dominować.
Teraz napewno się nie wpakuję chocby nie wiem co.
Już napewno nie zaufam i nie uwierzę choćby nie wiadomo co mówił.
Wiem to na własnej skórze,że to nie uda się po prostu.
Bo nie będę już odskocznią dla żadnego żonatego faceta.Dotarło to do mnie..
To nawet nie chodzi tylko o żonatych mężczyzn.
Są też i tacy (na pęczki), którzy są samotni, chcą miłości i nawet mówią, że kochają.
Potem ty się angażujesz, zakochujesz... Robisz wszystko dla niego...
Potem on korzysta z tych dobrodziejstw, "bierze" od ciebie miłość, z czasem nawet i dobra materialne...
On na morgi ci mówi, że kocha...im więcej ty dajesz.
Potem ty widzisz, że tylko ty się angażujesz...Przecierasz oczy, zaczynasz myśleć, zaczynasz ograniczać swoje zaangażowanie (zarówno uczuciowe jak i materialne).
Wtedy okazuje się, że on ci znika, ma mniej czasu.
Gdy zaczynasz upominać się o swoje, mówić że ty dawałaś wiele i oczekujesz tego samego, to on twierdzi, że się czepiasz, że wymagasz rzeczy niemożliwych, że nie jesteś pępkiem świata...
Potem on odchodzi, twierdząc, że jesteś podła, bo zaczęłaś wymagać...
Potem w tobie zostaje ból i pytanie: "dlaczego?". Przecież zrobiłaś wszystko.
Sama nie wiem jak to jest, ale przeżyłam coś takiego.
Dopóki dawałam, poświęcałam się, było dobrze, a jego wymagania wciąż delikatnie wzrastały.
Potem stwierdził, że nie kocha i chyba wcale nie kochał, a że tak mówił - to była pomyłka. Że on jest tylko człowiekiem, mógł przez te kilka miesięcy, lat się mylić. A teraz widzi, że jestem nic nie warta i "chwała Bogu przejrzał na oczy" (to są jego słowa).
To zwykli wykorzystywacze i panowie o ukrytym imieniu "Narcyz".
Po prostu tak jest i jak trafia na kobiety uczuciowe, to to wykorzystują. Potrafią się sprzedać za kazdy drobiazg, za bilet na pociąg, za paczkę fajek... i wtedy ci będą mówić, że cię kochają.
Jedyna nadzieja, że są tez i dobrzy panowie, bardziej wartościowi...tylko przeważnie już zajęci.
Są różni ludzie. Niektórzy żyją tylko po to by wykorzystywać innych. Miałaś pecha i już Nic nie poradzisz, czasu nie cofniesz. Jak zapomnieć? Hmmm Każdy zapomina chyba inaczej... Jedni rzucają się w wir pracy inni imprezują, kolejni płaczą miesiącami a poniektórzy znajdują sobie jakieś hobby. Musisz zastanowić się na co jesteś w tej chwili gotowa. Nie zamykaj się w 4 ścianach bo to sprzyja rozmyślaniom.
A dlaczego obiecywał to wie tylko on ale najpewniej to dla zdobycia Ciebie. Po prostu. Dla niego czysty interes, potrzebował ubarwienia.
Daj sobie czas i na płacz na początku i na otrzeźwienie. Czas jest jednak najlepszym lekarstwem i kontakt z ludźmi ![]()
To nawet nie chodzi tylko o żonatych mężczyzn.
Są też i tacy (na pęczki), którzy są samotni, chcą miłości i nawet mówią, że kochają.
Potem ty się angażujesz, zakochujesz... Robisz wszystko dla niego...
Potem on korzysta z tych dobrodziejstw, "bierze" od ciebie miłość, z czasem nawet i dobra materialne...
On na morgi ci mówi, że kocha...im więcej ty dajesz.
Potem ty widzisz, że tylko ty się angażujesz...Przecierasz oczy, zaczynasz myśleć, zaczynasz ograniczać swoje zaangażowanie (zarówno uczuciowe jak i materialne).
Wtedy okazuje się, że on ci znika, ma mniej czasu.
Gdy zaczynasz upominać się o swoje, mówić że ty dawałaś wiele i oczekujesz tego samego, to on twierdzi, że się czepiasz, że wymagasz rzeczy niemożliwych, że nie jesteś pępkiem świata...
Potem on odchodzi, twierdząc, że jesteś podła, bo zaczęłaś wymagać...
Potem w tobie zostaje ból i pytanie: "dlaczego?". Przecież zrobiłaś wszystko.
Sama nie wiem jak to jest, ale przeżyłam coś takiego.
Dopóki dawałam, poświęcałam się, było dobrze, a jego wymagania wciąż delikatnie wzrastały.
Potem stwierdził, że nie kocha i chyba wcale nie kochał, a że tak mówił - to była pomyłka. Że on jest tylko człowiekiem, mógł przez te kilka miesięcy, lat się mylić. A teraz widzi, że jestem nic nie warta i "chwała Bogu przejrzał na oczy" (to są jego słowa).
To zwykli wykorzystywacze i panowie o ukrytym imieniu "Narcyz".
Po prostu tak jest i jak trafia na kobiety uczuciowe, to to wykorzystują. Potrafią się sprzedać za kazdy drobiazg, za bilet na pociąg, za paczkę fajek... i wtedy ci będą mówić, że cię kochają.
Jedyna nadzieja, że są tez i dobrzy panowie, bardziej wartościowi...tylko przeważnie już zajęci.
sandra ... trafiłaś w sedno, pieknie to ujełas, pieknie opisałaś TEN TYP ... ja równiez trafiłam na takiego i robiłam/usłyszałam to wszystko o czym napisałas
smutasku .... nie Ty pierwsza, nie ostatnia, powiem Ci tylko tyle, ze szkoda Twojego czasu, ja poświęciłam facetowi ponad rok swojego zycia, a niedługo minie kolejny rok mojego odchorowywania ... zabrał mi ponad 2 lata zycia, których nikt mi nie zwróci ... a czas płynie i się na nas nie ogląda, dlatego same musimy zadbać o to aby jak najmniej chwastów było w naszym życiu
To nawet nie chodzi tylko o żonatych mężczyzn.
Są też i tacy (na pęczki), którzy są samotni, chcą miłości i nawet mówią, że kochają.
Potem ty się angażujesz, zakochujesz... Robisz wszystko dla niego...
Potem on korzysta z tych dobrodziejstw, "bierze" od ciebie miłość, z czasem nawet i dobra materialne...
On na morgi ci mówi, że kocha...im więcej ty dajesz.
Potem ty widzisz, że tylko ty się angażujesz...Przecierasz oczy, zaczynasz myśleć, zaczynasz ograniczać swoje zaangażowanie (zarówno uczuciowe jak i materialne).
Wtedy okazuje się, że on ci znika, ma mniej czasu.
Gdy zaczynasz upominać się o swoje, mówić że ty dawałaś wiele i oczekujesz tego samego, to on twierdzi, że się czepiasz, że wymagasz rzeczy niemożliwych, że nie jesteś pępkiem świata...Potem on odchodzi, twierdząc, że jesteś podła, bo zaczęłaś wymagać...
Potem w tobie zostaje ból i pytanie: "dlaczego?". Przecież zrobiłaś wszystko.Sama nie wiem jak to jest, ale przeżyłam coś takiego.
Dopóki dawałam, poświęcałam się, było dobrze, a jego wymagania wciąż delikatnie wzrastały.
Potem stwierdził, że nie kocha i chyba wcale nie kochał, a że tak mówił - to była pomyłka. Że on jest tylko człowiekiem, mógł przez te kilka miesięcy, lat się mylić. A teraz widzi, że jestem nic nie warta i "chwała Bogu przejrzał na oczy" (to są jego słowa).To zwykli wykorzystywacze i panowie o ukrytym imieniu "Narcyz".
Po prostu tak jest i jak trafia na kobiety uczuciowe, to to wykorzystują. Potrafią się sprzedać za kazdy drobiazg, za bilet na pociąg, za paczkę fajek... i wtedy ci będą mówić, że cię kochają.Jedyna nadzieja, że są tez i dobrzy panowie, bardziej wartościowi...tylko przeważnie już zajęci.
Właśnie zajęci są tylko no właśnie szkoda ,że zajęci
on zazwyczaj są fajni.
Ja też się poświęciłam chyba zbyt mocno i za szybko
uwierzyłam ,że coś może z tego być,jednak pomyliłam się i to bardzo.
Bo dobrze tu ujęłaś w zdaniu dopóki jest tak jak oni chcą to jest wszystko fajnie.
Dopóki zaczęło się wymagać już jesteś be ta nie dobra.I ja zaczęłam wymagać.
I zgadzam się z tym,że to zwykli wykorzystywacze.
Są różni ludzie. Niektórzy żyją tylko po to by wykorzystywać innych. Miałaś pecha i już Nic nie poradzisz, czasu nie cofniesz. Jak zapomnieć? Hmmm Każdy zapomina chyba inaczej... Jedni rzucają się w wir pracy inni imprezują, kolejni płaczą miesiącami a poniektórzy znajdują sobie jakieś hobby. Musisz zastanowić się na co jesteś w tej chwili gotowa. Nie zamykaj się w 4 ścianach bo to sprzyja rozmyślaniom.
A dlaczego obiecywał to wie tylko on ale najpewniej to dla zdobycia Ciebie. Po prostu. Dla niego czysty interes, potrzebował ubarwienia.Daj sobie czas i na płacz na początku i na otrzeźwienie. Czas jest jednak najlepszym lekarstwem i kontakt z ludźmi
Wiesz ja jestem raczej taką kobietą,która
raczej płakać nie zamierza.Ale nie ukrywam jestem bardzo wściekła,że mnie oszukał.
Ale dlaczego to właśnie on zna odpowiedz,może tak było mu fajnie na rękę.
Zrozumie kiedyś jak ktoś się nim tak zabawi.
Napewno nie zamknę się w 4 ścianach oj nie ma mowy nawet.
Chciałby ,ale tak nie będzie.
Tak pech dobrze napisane.
Płakać nie zamierza nikt.
Idziesz do pracy, myślisz o nim, czasami czujesz się wygrana, bo "dajesz radę".
Ale przychodzi wieczór, sobota, walentynki, święta...
Inni chodzą objęci. Spotykasz koleżankę z mężem i słyszysz jak on do niej mówi "kochanie", jak zdrabnia jej imię.
Myślisz, czemu ON mnie tak potraktował, może ja coś źle zrobiłam. Może faktycznie on ma rację, że jestem beee.???
Jest sobota, miesiąc temu tańczyłaś z nim, 12 dni temu całował, mył ci plecy...czułaś się taka ważna. Chętnie byś do tego wróciła, by mieć choć jeden wieczór w tygodniu, by być dla kogoś waznym.
Teraz - pewnie on mówi że kocha INNĄ, teraz jej muska ustami po szyi, a może ona jest lepsza od ciebie, może on ją kocha NAPRAWDĘ...a ciebie oszukiwał???????????
Tysiące pytań, łzy, ból, tabletki na uspokojenie, butelka wina...
Bo po co marudzić koleżance, która ma faceta??
Jeszcze pomyślą, że chcesz rozbić ich związek...
Tylko pytanie - kogo kochałaś???? JEGO czy wyobrażenie, złudzenie O NIM???
Chyba to drugie.
Jak nie popełnić tego samego błędu?
Gdy będziesz ostrożna, nazwą cię dewotką, idiotką, a gdy się zaangażujesz historia się powtórzy.
Czyli co - do końca życia cierpieć???
Nie wierzę w miłość. Czy 3 lata "KOCHAM" to nadal za mało by zaufać??? Wygląda na to, że tak.
Płakać nie zamierza nikt.
Idziesz do pracy, myślisz o nim, czasami czujesz się wygrana, bo "dajesz radę".
Ale przychodzi wieczór, sobota, walentynki, święta...
Inni chodzą objęci. Spotykasz koleżankę z mężem i słyszysz jak on do niej mówi "kochanie", jak zdrabnia jej imię.
Myślisz, czemu ON mnie tak potraktował, może ja coś źle zrobiłam. Może faktycznie on ma rację, że jestem beee.???
Jest sobota, miesiąc temu tańczyłaś z nim, 12 dni temu całował, mył ci plecy...czułaś się taka ważna. Chętnie byś do tego wróciła, by mieć choć jeden wieczór w tygodniu, by być dla kogoś waznym.Teraz - pewnie on mówi że kocha INNĄ, teraz jej muska ustami po szyi, a może ona jest lepsza od ciebie, może on ją kocha NAPRAWDĘ...a ciebie oszukiwał???????????
Tysiące pytań, łzy, ból, tabletki na uspokojenie, butelka wina...
Bo po co marudzić koleżance, która ma faceta??
Jeszcze pomyślą, że chcesz rozbić ich związek...Tylko pytanie - kogo kochałaś???? JEGO czy wyobrażenie, złudzenie O NIM???
Chyba to drugie.
Jak nie popełnić tego samego błędu?
Gdy będziesz ostrożna, nazwą cię dewotką, idiotką, a gdy się zaangażujesz historia się powtórzy.
Czyli co - do końca życia cierpieć???
Nie wierzę w miłość. Czy 3 lata "KOCHAM" to nadal za mało by zaufać??? Wygląda na to, że tak.
Tak płakać nie zamierza nikt a ja tym bardziej.
Tak idąc do pracy -tak myślę o nim często to prawda,ale czy wygrana się czuję
to raczej nie.Mimo iż daję radę to prawda.
Gdy przychodzi wieczór na przykład sobota tak myślę o nim,ale również zazwyczaj soboty spędzam
ze znajomymi na imprezach także nie jest tak zle.
A co do jego traktowania,że tak potraktował to tylko on wie,czemu tak zrobił.
Ja już na to odpowiedz nie znam.Ale nie zastanawiam się już co zle zrobiłam,chociaż kiedyś jeszcze
się nad tym zastanawiałam.
Tysiące pytań bez odpowiedzi,tylko to zostało.
A kochałam jego bo wyobraznia raczej nie istniej bynajmiej dla mnie.