Jaki Waszym zdanie wpływ na zdrowie fizyczne ma to czy czujemy się szczęśliwi, czy jesteśmy kłębkiem nieszczęścia?
Podobne tematy
Na pewno niemałe
Jeśli czujemy się szczęśliwi, to ogólnie mamy więcej energii do działania, więc jest większe prawdopodobieństwo, że będziemy wtedy o siebie dbać: porcja ruchu, zdrowe odżywianie itp, więc większe prawdopodobieństwo, że będziemy zdrowi. Gdy jesteśmy nieszczęśliwi, to łatwo popaść w różne uzależnienia, przestać o siebie dbać, przez co zdrowie też będzie się sypać. Przykłady można by mnożyć ![]()
Oczywiście, że ma wpływ - w przypadku głębokiego smutku czuję się jakbym była chora - nie chce mi się ruszać z łóżka, odczuwam ból głowy itp. Gdy jestem szczęśliwa to podczas choroby nie daję się "uwięzić" w łóżku i i tak wszędzie mnie pełno.
stres szczególnie przewlekły może powodować cały szereg problemów zdrowotnych - problemy z sercem, problemy żołądkowe, większa podatność na infekcje i cały szereg innych dolegliwości. Moja koleżanka w okresach kiedy jest jej smutno i źle ma koszmarne problemy skórne (wyłażą jej plamy łuszczącej się skory), ja jak mam doła to jestem bardzo osłabiona i ogólnie nic mi się nie chce, więc każdy chętny wirus może sie przyplątać
Stresowe bóle żoładka czy głowy zna chyba każdy
W zdrowym ciele zdrowy duch i na odwrót, obie te sfery się przenikają i jedna jest zależna od drugiej
5 2013-11-10 10:39:17 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-10 10:40:17)
Znalazłam cos na ten temat: "Richard Schultz i współpracownicy prowadzili badania wśród pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową. Zaobserwowali, że o ile optymizm nie przedłużał chorym życia (ciekawe jak to stwierdzali), o tyle pesymizm przyśpieszał ich śmierć. Z wolą życia wiąże się więc nie tyle optymizm ile pesymizm - MOŻESZ nie być wesoły, bylebyś nie był smutny" - pisze prof. J. Czapiński w art. pt. "SZCZĘŚLIWYM chce się bardziej" z 2004 r.
A interdyscyplinarną nauką zajmującą się powiązaniami procesów psychologicznych, emocji, zachowania, hormonów i funkcjonowania mózgu z odpornością i chorobą jest PSYCHONEUROIMMUNOLOGIA.
Podoba mi się również stwierdzenie: "SZCZĘŚCIE jest jak los na loterii - DAJE SZANSĘ... na wygraną (dobre relacje z bliskimi, zdrowie itd) ale: "jest drogą do celu (jakim jest powodzenie) a NIE CELEM"!
....Podoba mi się również stwierdzenie: "SZCZĘŚCIE jest jak los na loterii - DAJE SZANSĘ... na wygraną (dobre relacje z bliskimi, zdrowie itd) ale: "jest drogą do celu (jakim jest powodzenie) a NIE CELEM"!
A mi się podoba: "szczęście to nieobecność nieszczęścia". ![]()
Może dlatego, że sam wymyśliłem.
A może dlatego, że pęd niektórych do czegoś nieokreślonego mnie przeraża.
Znalazłam cos na ten temat: "Richard Schultz i współpracownicy prowadzili badania wśród pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową. Zaobserwowali, że o ile optymizm nie przedłużał chorym życia (ciekawe jak to stwierdzali), o tyle pesymizm przyśpieszał ich śmierć. Z wolą życia wiąże się więc nie tyle optymizm ile pesymizm - MOŻESZ nie być wesoły, bylebyś nie był smutny" - pisze prof. J. Czapiński w art. pt. "SZCZĘŚLIWYM chce się bardziej" z 2004 r.
A interdyscyplinarną nauką zajmującą się powiązaniami procesów psychologicznych, emocji, zachowania, hormonów i funkcjonowania mózgu z odpornością i chorobą jest PSYCHONEUROIMMUNOLOGIA.
Podoba mi się również stwierdzenie: "SZCZĘŚCIE jest jak los na loterii - DAJE SZANSĘ... na wygraną (dobre relacje z bliskimi, zdrowie itd) ale: "jest drogą do celu (jakim jest powodzenie) a NIE CELEM"!
Oczywiście przy chorobach nowotworowych optymizm jest ważny. Moja mama choruje na nowotwór i wprawdzie ostatnio wyniki jej się sporo pogorszyły niestety, to widzę, że jej optymizm wiele daje i na pewno te znacznie pogorszone wyniki niedługo się polepszą
Osobiście też, gdy jestem bardzo smutna, to czuję się chora, spadek energii itp, po prostu. A kompletnie pokazuje jak psychika wpływa na ciało itp choroby jak depresja, nerwice, kiedy człowiek czuje się śmiertelnie chory, kiedy wszystkie organy pracują inaczej, somatycznie jest się zdrowym, ale przykre objawy dokuczają. To wszystko jest powiązane.
zauważyłam, że jeśli jestem przygnębiona i nie poddaję się temu przygnębieniu czyli dbam o siebie, ruszam się, zdrowo odżywiam itd wbrew sobie to i tak to nic nie zmienia i dalej jestem przygnębiona i zdołowana.
Nie mam wpływu na to jak się czuję, albo nie umiem na to wpłynąć.
Jestem zdrowa fizycznie, ogólnie dobrze się czuję fizycznie, ale to nie wpływu na moje poczucie szczęścia ![]()