Jestem jedną chyba z wielu zdradzonych.Po 20 latach niespodzianka! Psuło się coś,ale zdrada była jak kubeł zimnej wody.W złości kiedyś powiedziałam -jak Ci się nie podoba to sobie kogoś poszukaj! nie wiedziałam wtedy ,że ta osoba już istnieje.Gdy miałam już dowód nie wiedziałam ,że to będzie tak bolało.Mało tego,uzmysłowiłam sobie ,że jednak coś do niego czuję.Były rozmowy ,on o wszystkim mi opowiadał ,był sex jakiego nie było przez 20 lat. To sprawiło ,że zaczęłam walczyć o nasze małżeństwo. Niestety po5 miesiącach on nadal wydzwania i się spotyka z nią .Nie mam już siły walczyć ,bo można to robić gdy obie strony tego pragną.On chciałby nas obie .Nie może się zdecydować .Rodzina -4 dzieci ,czy życie z kobietą ,która znalazła się w odpowiednim czasie przy nim i też ma 4 swoich dzieci.Ja mam już dość tej niejasnej sytuacji ,a on mówi ,że to musi być jego decyzja i tylko jego! Co robić
Podobne tematy
To nie walcz, po prostu nie walcz!
Dopóki to robisz on wie, że zawsze może do ciebie wrócić.
Spakuj walizki, ładnie poproś żeby oddał klucze.
Wierz mi bądź nie, ale dopiero takie działania skłonią go do zastanowienia się co dalej.
Jego kochanicę zresztą też. Myślisz, że weźmie sobie na głowę zbędny balast w postaci
prania brudnych skarpet i gaci?
Jestem jedną chyba z wielu zdradzonych.Po 20 latach niespodzianka! Psuło się coś,ale zdrada była jak kubeł zimnej wody.W złości kiedyś powiedziałam -jak Ci się nie podoba to sobie kogoś poszukaj! nie wiedziałam wtedy ,że ta osoba już istnieje.Gdy miałam już dowód nie wiedziałam ,że to będzie tak bolało.Mało tego,uzmysłowiłam sobie ,że jednak coś do niego czuję.Były rozmowy ,on o wszystkim mi opowiadał ,był sex jakiego nie było przez 20 lat. To sprawiło ,że zaczęłam walczyć o nasze małżeństwo. Niestety po5 miesiącach on nadal wydzwania i się spotyka z nią .Nie mam już siły walczyć ,bo można to robić gdy obie strony tego pragną.On chciałby nas obie .Nie może się zdecydować .Rodzina -4 dzieci ,czy życie z kobietą ,która znalazła się w odpowiednim czasie przy nim i też ma 4 swoich dzieci.Ja mam już dość tej niejasnej sytuacji ,a on mówi ,że to musi być jego decyzja i tylko jego! Co robić
EMMA, witaj wsrod nas,
W jakim wieku sa dzieci?
Piszesz, ze uzmyslowilas sobie, ze cos do niego czujesz, jak bylo przedtem? Psulo sie, myslalas, ze seks cos naprawi, moze oboje w to wierzyliscie, cos sie psulo jednak, albo bylo juz zepsute.
Walczylas o malzenstwo, jak,co robilas, tylko Ty walczylas, co on robil w tym czasie, walczyl, czy juz miotal sie?
przytulam mocno, bo boli, bardzo, trzymaj sie!
A
Moje małżeństwo to wiele niedomówień,które zrodziły tą sytuację.Byłam po prostu pewna ,że ślub to efekt ciąży i tego ,ze jestem odpowiednią partią-cicha ,pracowita ,zaradna. Wszystko zaczęło się kręcić -dzieci ,praca - nie było nas,wspólnych wyjazdów itp. ja widziałam jaki był dzień i fundowałam mężowi taką noc ,a on noc odbierał negatywnie i sprawiał,że nic się nie zmieniało.Teraz widzimy jak wiele straciliśmy.Mogę podziękować tej kobiecie ,że teraz mam odwagę rozmawiać z nim i mówić bez strachu o wszystkim.Zbliżyliśmy się tak bardzo ,nareszcie poczułam co to udany sex bez poczucia obowiązku.Doceniliśmy to oboje ,mogliśmy nawet pojechać wspólnie na basen po tylu latach .Jednak jeden jej telefon i czar pryska.
Moje małżeństwo to wiele niedomówień,które zrodziły tą sytuację.Byłam po prostu pewna ,że ślub to efekt ciąży i tego ,ze jestem odpowiednią partią-cicha ,pracowita ,zaradna. Wszystko zaczęło się kręcić -dzieci ,praca - nie było nas,wspólnych wyjazdów itp. ja widziałam jaki był dzień i fundowałam mężowi taką noc ,a on noc odbierał negatywnie i sprawiał,że nic się nie zmieniało.Teraz widzimy jak wiele straciliśmy.Mogę podziękować tej kobiecie ,że teraz mam odwagę rozmawiać z nim i mówić bez strachu o wszystkim.Zbliżyliśmy się tak bardzo ,nareszcie poczułam co to udany sex bez poczucia obowiązku.Doceniliśmy to oboje ,mogliśmy nawet pojechać wspólnie na basen po tylu latach .Jednak jeden jej telefon i czar pryska.
...skąd ja to znam...jeden jej tel.i czar pryska, przechodzilam (mam nadzieję)to po 25 latach małżeństwa...koszmar
Chronię naszą prywatność,o sytuacji jaka występuje wie tylko najbliższa rodzina.Dzieciaki staram się chronić przed naszymi nastrojami .Wiedzą ,ze tata kogoś ma ,ale tłumaczyłam im ,że tata się trochę pogubił i że będziemy walczyć o niego.Teściowa z nim nie rozmawia,a ja staram się słuchać i rozmawiać. On jednak potrafi tulić mnie i rozmawiać ,a za chwilę dzwoni do niej i zachowuje się jakby to było coś normalnego.
Chronię naszą prywatność,o sytuacji jaka występuje wie tylko najbliższa rodzina.Dzieciaki staram się chronić przed naszymi nastrojami .Wiedzą ,ze tata kogoś ma ,ale tłumaczyłam im ,że tata się trochę pogubił i że będziemy walczyć o niego.Teściowa z nim nie rozmawia,a ja staram się słuchać i rozmawiać. On jednak potrafi tulić mnie i rozmawiać ,a za chwilę dzwoni do niej i zachowuje się jakby to było coś normalnego.
Emma, jak dlugo to zniesiesz, ze fajy seks a co potm potem. Co TY CZUJESZ? Ty?
Dzieciaki to 3-ka w wieku szkolnym i pełnoletni student.Czy czekanie na jakiś gest ma sens .Najgorsze jest to ,że on będzie przy mnie czy tego chcę ,czy nie ponieważ powiedział,że nie wyprowadzi się z własnego domu.Nadal będę musiała słuchać jak dzwoni telefon i patrzeć jak wyjeżdża do niej,albo innej.Szkoda ,że to się nie naprawiło .Widzę jednak ,że z upływem czasu moja wiara w to, że będzie dobrze maleje ,a gdy jest mi ciężko mówię sobie ,że on nie zasługuje na to ,aby tyle znosić i jest mi lepiej !
9 2013-10-25 21:37:09 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-10-25 21:44:53)
Ja bym kazała mu się wyprowadzić do tej drugiej. Myślę, że dużo szybciej by odkrył, że chce być z Tobą i waszymi dzieciakami. Nie ma takiego zabójstwa dla romansu jak proza życia. Myślę, że najdalej po kilku tygodniach odkryłby, że żonglowanie między kobietą -matką czwórki cudzych dzieci, własnymi dzieciakami, pracą i codziennymi obowiązkami nie ma żadnego posmaku przygody i uniesienia.
Ja myślę, że on tak naprawdę wie, że tego nie chce, tylko trudno mu zrezygnować z emocji, które dostarcza ta druga. Codzienność zabiłaby je w mgnieniu oka. Wepchnij go w tą codzienność, to sam się otrząśnie i wróci z podkulonym ogonem do domu.
Chociaż teraz jak napisałaś, że nie chce się wyprowadzić, a jawnie się z nią spotyka, to naprawdę jest kawał s..syna z niego.
To nie jest facet kochający dwie kobiety. Tylko perfidny egoista. Ciebie poniża i lekceważy, a tą drugą również. Ona na pewno przebiera nóżkami, żeby do niej pofrunął a on wpada do niej na relaks, a potem wraca jakby nic do domu. Tak naprawdę jedziecie obie na tym samym wózku. Współczuję.
Pragnę go ,ale nie takim kosztem i widzę to po sobie ,że coraz trzeźwiej myślę o przyszłości.Satysfakcję daje mi myśl ,że on ją oszukuje nie mówiąc ,że sypiamy ze sobą.Tłumaczyłam mu również ,że to nie może być aż taka miłość ,bo nie zachowywałby się tak w stosunku do osoby ,która ma być dla niego najważniejsza i z którą planował przyszłość. Jednak on chce być dobry dla nas obu i tak koło się zamyka .Ja jednak nie zamierzam się na dłuższą metę dzielić.Zasługuję na coś więcej ,a on chyba mi tego nie da .Ktoś kto nie wie w wieku 45 lat czego właściwie chce to cymbał.To ja muszę mieć te jaja i zakończyć chyba to ,tylko dla mnie nic się nie zmieni -nadal on na karku!
11 2013-10-25 21:47:48 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-10-25 21:52:05)
Witaj,
Dokladnie trzy lata temu odkryłam zdradę ex męża.
Nie dałam mu żadnej szansy na tłumaczenie się i następnego dnia, kiedy wrócił z "delegacji" miał spakowane kartony z rzeczami.
Nie krzyczałam, nie płakałam, można powiedziedzieć, że byłam bardzo grzeczna i pozornie spokojna, bo w środku rozrywał mnie wielki ból
.
Poprosiłam go grzecznie aby oddał mi klucze od mieszkania i do widzenia.
Dopiero po latach - dziś - zdałam sobie sprawę, że "wyrzuciłam" swojego męża, w dniu jego urodziny (26.10).
Nigdy nie żałowałam decyzcji o rozstaniu dlatego, że nasze małżeństwo od początku było "fikcją". Ex mąż nigdy nie chciał dzieci a tym bardziej rodziny. Przez 15 lat po prostu męczyliśmy się ze sobą. Przez WSZYSTKIE lata małżeństwa byłam bardzo źle traktowana, ale on nie chciał rozwodu, bo było mu tak wygodnie.
Dziś mimo iż jestem sama - jestem SZCZĘŚLIWA
Teraz inaczej postrzegam świat i ludzi. Rozstanie z mężem, traktuję jak danie mi szansy na normalne życie i może związek z mężczyzną, który będzie opierał się na wierności, lojalności i wzajemnym szacunku.
Emma41musisz zastanowić się nad tym czy jesteś w stanie żyć ze swoim mężem po zdradzie. Czy będziesz umiała mu wybaczyć ale nie zapomnieć. Ważne jest rówież stanowisko Twojego męża w tej sprawie ale jak na razie widzę, że on nie czuje skruchy... on bawi się Twoimi uczuciami, nie szanuje Ciebie.
Mój były mąż ma 46 lat.
Pozdrawiam
Nigdy się nie kłóciliśmy ,problem był w sypialni.Wszyscy chyba uważają nas za udane małżeństwo i jeśli ktoś ze znajomych się dowie pierwsze co przyjdzie mu na myśl to nie możliwe.Mąż dawał mi sygnały ,że ma tego dość i wiem ,że nie zrobił to w sposób perfidny.Może musiało dojść do takiej sytuacji ,aby docenić to co się ma przy sobie .Tylko dlaczego do niego dociera to wolniej!
13 2013-10-25 22:25:58 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-10-25 22:26:30)
Dla mnie to nie problem w sypialni tylko chyba twój problem w budowaniu bliskich relacji i jego zresztą też.
W tym fragmencie to brzmisz jakbyś to ty była kochanką a nie na odwrót. "Satysfakcję daje mi myśl ,że on ją oszukuje nie mówiąc ,że sypiamy ze sobą.Tłumaczyłam mu również ,że to nie może być aż taka miłość ,bo nie zachowywałby się tak w stosunku do osoby ,która ma być dla niego najważniejsza i z którą planował przyszłość. Jednak on chce być dobry dla nas obu i tak koło się zamyka .Ja jednak nie zamierzam się na dłuższą metę dzielić.Zasługuję na coś więcej ,a on chyba mi tego nie da.".
Naprawdę nie masz większych ambicji niż ściganie się z inną kobietą, która ceni się tak nisko, iż sypia z cudzym mężem, który traktuje ją jak popychadło? W ogóle mam wrażenie, że właśnie kiedy mąż był "dobry" to był dla Ciebie nieatrakcyjny, bo taki dostępny jakiś, a feee. A teraz nagle stał się atrakcyjny głównie dlatego, że Cię olał i zainteresowała się nim inna. Wcześniej on Cię nie kręcił, a teraz nagle go tak pragniesz. A ja myślę, że on też wyczuwa w tym jakiś dziwny mechanizm obronny, dlatego nie wierzy w twoją nagłą odmianę. Jest w tym coś chorego z twojej strony również. Jakby te skrajne emocje tez Ciebie jakoś nakręcały, i wcale nie do końca negatywnie.
Inna rzecz, że on to chyba, tak bardziej lub miej świadomie chce Ci po prostu dokopać za te lata odrzucenia, których doświadczył.
Strasznie chory klimat między wami.
Wiem ,że dziwnie to wygląda.Sami twierdzimy ,ze ten kto nas nie zna i nie zna naszych relacji nie zrozumie tego.Mąż też twierdzi ,że teraz czuje ,że to jest to co chciał czuć .Mnie zmieniły rozmowy odkąd się dowiedziałam od niego ,że jest ktoś.I mimo wielu przykrych słów poczuliśmy się bliżej siebie.Ja nie chcę robić ,żadnych zawodów ,która wygra .Nie chcę udawać czegoś ,bo to miałam przez tyle lat.Chcę rozmawiać i czuć się tak jakbyśmy poznali się na nowo ,bo wiem ,że razem damy radę ,to siedzi w nas.A satysfakcja to rodzaj chyba terapii,że jeśli z nas zrezygnuje to swój nowy związek będzie budował na kłamstwie i ją może spotkać to samo co mnie.
Hej Emma.
Taaa, takie sytuacje bardzo otwierają oczy, rozumiem Cię.
Ale...jest problem, duży problem.
"Ja mam już dość tej niejasnej sytuacji ,a on mówi ,że to musi być jego decyzja i tylko jego! Co robić?"
To musi byc jego decyzja...taaaa. Znam to ![]()
Napisałaś tutaj na forum, ponieważ tracisz siły. Gubisz się. Jestes pewna,że chcesz chcesz usłyszeć prawdę?
Nie ma złotego środka, złotych rad w takich sytuacjach. Możesz jedynie zwiększyć szanse na "prawdziwy powrót".
Nie zwlekaj. On sie czuje panem sytuacji.
Do wójka googla i ściagąj książkę "Miłość potrzebuje stanowczości" - James C. Dobson.
Walczysz teraz o siebie i o Was. A to dopiero poczatek drogi.
W razie "sukcesu" powinna Was czekać terapia małżeńska. Indywidualne terapie również bardzo wskazane.
Pamiętaj Ty go ciągle tracisz.
Życzę siły.
Dzięki za wsparcie ! chyba to,że piszę jest wyrazem tego ,że nie daje sobie z tym rady.Nie mówiąc nic nikomu ,chronić dzieci to ciężki balast ,który utrudnia życie.
Jutro nowy dzień,mąż w pracy -wyjazd kilkudniowy.Odpoczniemy od siebie i to da nowe spojrzenie na sprawę.Dzwonił właśnie ,a ja zakończyłam,że miałabym dużo do powiedzenia ,ale w innej sytuacji.....
Jest dziwnie! Rozmawiam z nim przez telefon i nie wiem jak prowadzić rozmowę.Wszystko sprowadza mi się do tego ,aby uporządkował swoje życie ,a on odpowiada ,że ma dosyć mówienia już ciągle o tym samym.Więc tym razem słuchałam i zapytałam się tylko czy dzwoni dlatego ,że chciał,czy z obowiązku? zapowietrzył się ,ale rozmowa trwała dalej.Staram się żyć .Jednak w pewnych sytuacjach nie wiem co robić.Jestem osobą wesołą zawsze uśmiechniętą chociaż nie chodzę" po koleżankach" gdy jestem wśród ludzi wiem ,że jestem osobą lubianą.Ale od momentu gdy odkryłam zdradę czar prysnął.Staram się jak mogę ,ale wiem ,że widać po mnie ,że coś jest nie tak.W rozmowach nie próbuję się włączać ,bo tematy mijają się z sytuacją w której jestem .Kumpele planują wyjazd ,a ja muszę mówić ,że mi nie pasuje.NIE WIEM CZY POWINNAM MÓWIĆ ,ŻE MĄŻ MA KOCHANKĘ I NIE WIEM CZY NADAL BĘDZIEMY RAZEM??? Zawsze twierdziłam-4-ce ,że chronię dzieci przed niepotrzebnym gadaniem,ale teraz patrząc na zachowanie męża to mam wątpliwości.Pytając zastanawiam się czy to nie jest dla niego wygodne? kochanka 70 km od domu to można ukryć i tak będzie sobie żył na dwie rodzinki.
Witaj,
Nie będę się wypowiadać na temat tego czy powinnaś się o niego starać bo sama musisz ocenić co jest dobre dla Ciebie i czy poradzisz sobie w przyszłości gdybyście mieli być razem czy dasz radę żyć z tą zdradą.
Jednak jeżeli chcesz żeby wrócił to powinnaś postawić sytuację zupełnie inaczej. Dla niego jest to sytuacja idealna kochanka blisko, a żona czeka w domu. Tym że nie powiedziałaś mu od razu że to koniec i pozwoliłaś żeby miał Was obie ustawiłaś się tak jakby "niżej niż on" bo on się czuje panem sytuacji, wszystko zależy od jego decyzji. Tylko, że on wcale nie chce jej podjąć... Niestety trudno zrozumieć że bliski człowiek się tak zachowuje, ale taka jest chyba ludzka natura. Będzie przeciągał tą sytuację w nieskończoność bo wie że czekasz na niego i zawsze może wrócić. Niestety nawet kiedy za jakiś czas wybierze Ciebie będziesz czuła niesmak że pozwoliłaś się tak traktować.
Potrzebny mu więc kubeł zimnej wody...
Musisz to przerwać jednym zdecydowanym ruchem.Z tego co piszesz on reaguje jak każdy facet "nie chce mu się rozmawiać w ciągle o tym samym" chce mieć święty spokój ( tak mu się tylko wydaje) i bawić się w najlepsze. Problemem jest to że nie może się wyprowadzić, ale jako żona łatwo możesz zmienić sytuację w domu żeby nie czuł się już tak wyśmienicie. Nie czekaj na niego. Zajmuj się sobą. Nie proś go o nic, o żadne deklaracje a rozmowy ogranicz do minimum ( o ile to możliwe przy posiadaniu dzieci). Kiedy mąż zauważy że radzisz sobie bez niego i pogodziłaś się z sytuacją zacznie sie zastanawiac czy tego własnie chciał i spojrzy na Ciebie jak na kogoś kogo może stracić. Musisz zachowywac się tak jakbyś zaczynała życie bez niego.
I musi się wtedy starać o Ciebie na nowo, wtedy ty będziesz osoba decydującą.
Wiem, że to trudne bo jedyne czego teraz chcesz to to żeby wybrał Ciebie ale to da Ci ukojenie na krótko. Jesteście równi sobie, Ty jesteś wartościową kobietą i powinien starać się żebyś mu wybaczyła anie traktować Cie w taki sposób.
Mam nadzieje że wszystko się ułoży.
Pozdrawiam
Właśnie niespodziewanie przyjechał do domu.Masz rację ,gdy się spojrzy na to z boku to dociera do mnie te jego manewrowanie.Scenariusz się powtarza systematycznie.Przedtem opowiadał mi wszystko -dziwne prawda ,rozmawialiśmy jak dobrzy kumple.Wiedziałam ,że polowa zepsutych relacji należy do mnie.Mało tego próbowałam zrozumieć tą kobietę-wdowa 4 dzieci.To tak jak ja tylko ja miałam męża i czułam się tak samo.Wiem ,że gdyby te rozmowy nasze były wcześniej nie pisałabym teraz.ON mimo ,że coś mówiłam twierdził ,że białe to nie jest białe.Po drugie bałam się odezwać ,bo i tak wychodziło po jego myśli .Po tym gromie z jasnego nieba powiedziałam dość !Nikt mi nie będzie mówił co mam myśleć.I tak zaczęły się nasze rozmowy ,których nam brakowało.Jego zabójcza szczerość dodawała mi wiary ,ze jeśli w takiej sytuacji potrafiliśmy się tak zachować to pokonamy wszystko!Dodam ,że kobieta która nie jest mu obojętna jest bardzo zazdrosna !! Teraz się pewnie ktoś uśmieje .Ja zadzwoniłam do niej ,że mój mężczyzna widzi tylko ją i dlaczego posądza go o rzeczy ,których nie zrobił.- miałam po 2 miesiącach tak tej sytuacji dość.On miał plan na resztę życia, a gdy jej zaproponował wycofała się i to go zabolało.Teraz gdy ona chce on się waha .Dodam ,że dzwoniąc powiedziałam ,że on nie wytrzyma takiego traktowania.Po tym telefonie wiedziałam ,że z nią coś jest nie tak-chorobliwa zazdrość.Powiedziałam to co myślę i też się zgodził ze mną .Po telefonie do niej zaczął się koszmar .Głuche telefony na domowy i komórkę .Mój numer zna najbliższa rodzina i wiedziałam ,że to jej sprawka .Mąż trochę jakby zaczął przecierać oczy ,ale nadal ciągnie do niej -chyba ! .Zachowanie się zmieniło nie jedzie tak często przedtem 1 x w tygodniu teraz 2 tyg. minęły jak tam był-mówi mi kiedy jedzie !Teraz przestał opowiadać i zrobił się trochę zamknięty.Ona była zła ,że wszystko o niej wiem.Powiedział niedawno ,że ona ważne rzeczy odkłada na później ,a w głowie ma pierdoły .Zaczął nas chyba obie porównywać.Chciałam go chronić ,ale chyba musi sam się sparzyć (lub nie)i stracić nas żeby zrozumieć co miał.
Zabolało go i zrobił mi awanturkę,że siedzę zamknięta przed komputerem.Powiedziałam co jest gorsze to co robi za moimi plecami ,czy ja szukająca w pudełku czegokolwiek .Przez cały dzień był jak wulkan przed erupcją! Stwierdziłam ,że jeśli coś ci się nie udało to nie powód wyżywać się na mnie.Nie chcesz rozmawiać to nie ,ale nie miej pretensji do mnie bo nie wiem co się dzieje w twojej głowie.On odpowiedział,że ma sieczkę i nie musi rozmawiać.Odpowiedziałam to nie .Nie schowałam głowy w piasek i to jest chyba kolejny mój postęp.Chociaż boli próbowałam być obojętna i może to go obudzi ,że nie jest pępkiem świata.
Dziś znowu kłopotliwa sytuacja.Pomóżcie ,czy przyznać się znajomym o tym,że mąż ma kochankę i dlatego martwi mnie cała sytuacja ?
Trudno jest mi wczuć się do końca w sytuację w jakiej się znalazłaś, jednak moim zdaniem jeżeli jedną z twoich opcji na przyszłość jest to że nadal będziecie razem nie powinnaś mówić znajomym że mąż ma kochankę. Jeżeli sa to twoje bliskie przyjaciółki to co innego ale jeżeli dalsi znajomi to ja bym się zastanowiła. Jeżeli w przyszłości postanowicie znów być razem świadomość że ludzie wiedza co się działo na pewno nie bedzie dla ciebie miła. Pewnie usłyszysz też głosy " ja bym nie wybaczyła itp". Moja koleżanka była w podobnej sytuacji, wybaczyła zdrade chłopakowi i podzieliła się tą wiadomością ze znajomymi, oni już od dawna są znów razem a ludzie nadal gadają ze pewnie zdradzi ja znowu i tak dalej... ale decyzja co dla Ciebie lepsze musisz podjąć sama.
Chyba faktycznie trzeba zagryźć zęby.Męczy najbardziej mnie to udawanie ,ze nic się nie dzieje .Opowiadanie o rodzinie jakby wszystko nadal było takie samo.Wiem ,ze wszystko było i jest w moich rekach .Mogłam wszystko rozwalić już w czerwcu ,ale ta nadzieja,że ...Teraz bardziej dojrzałam.Wypowiedzi dały mi dużo do myślenia ,...że nie tędy.Książka ,którą mi zaproponowano jest nie do zdobycia ,a szkoda ,bo zapowiada się,że można wiele zrozumieć.Ta sytuacja zmieniła mnie on chyba też się zmienił.Nie chcę się bać telefonów ,myśleć gdzie jest ( gdy go teraz nie ma nawet lepiej się czuję )cofać się do tyłu.Chcę żeby on też to zrozumiał, a on zachowuje się jak szczeniak.Po dzisiejszej nocy doszłam do wniosku ,że gdyby zamieszkał chociaż 1 m-c sam może wtedy by go to obudziło .I zdaję sobie sprawę ,że to nie realne ,bo bestia jest uparta i z własnego domu wyrzucić się nie da .Wtedy ja miałabym zmianę i on ,a tak cały czas będę z boku patrzeć na tą sytuację bez końca.
25 2013-10-29 18:52:36 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-10-29 18:57:14)
Witaj,
Dokladnie trzy lata temu odkryłam zdradę ex męża.
Nie dałam mu żadnej szansy na tłumaczenie się i następnego dnia, kiedy wrócił z "delegacji" miał spakowane kartony z rzeczami.
Nie krzyczałam, nie płakałam, można powiedziedzieć, że byłam bardzo grzeczna i pozornie spokojna, bo w środku rozrywał mnie wielki ból.
Poprosiłam go grzecznie aby oddał mi klucze od mieszkania i do widzenia.
Dopiero po latach - dziś - zdałam sobie sprawę, że "wyrzuciłam" swojego męża, w dniu jego urodziny (26.10).Nigdy nie żałowałam decyzcji o rozstaniu dlatego, że nasze małżeństwo od początku było "fikcją". Ex mąż nigdy nie chciał dzieci a tym bardziej rodziny. Przez 15 lat po prostu męczyliśmy się ze sobą. Przez WSZYSTKIE lata małżeństwa byłam bardzo źle traktowana, ale on nie chciał rozwodu, bo było mu tak wygodnie.
Dziś mimo iż jestem sama - jestem SZCZĘŚLIWATeraz inaczej postrzegam świat i ludzi. Rozstanie z mężem, traktuję jak danie mi szansy na normalne życie i może związek z mężczyzną, który będzie opierał się na wierności, lojalności i wzajemnym szacunku.
Emma41musisz zastanowić się nad tym czy jesteś w stanie żyć ze swoim mężem po zdradzie. Czy będziesz umiała mu wybaczyć ale nie zapomnieć. Ważne jest rówież stanowisko Twojego męża w tej sprawie ale jak na razie widzę, że on nie czuje skruchy... on bawi się Twoimi uczuciami, nie szanuje Ciebie.
Mój były mąż ma 46 lat.
Pozdrawiam
Co tu wybaczać jak on nadal to robi, tyle razy...
Zaczyna przypominać mojego eks uciekaj bo inaczej skończysz jak ja w psychiatryku!!
Otrzeźwieje gdy go zostawisz a to będzie dla niego za późno.
Właśnie napisałam ci wiadomość koniecznie ją przeczytaj.
To wyzwanie dla mnie!!!
Minęło kilka dni .Wczoraj wpadł do domu żeby się wyspać i rano wrócić do pracy.Był milczący ,źle wyglądał(kłopoty w pracy) serce mi pękało ,ale udawałam twardziela. Rano wyszłam do sklepu i nie pożegnałam się z nim .Nie dzwonił cały dzień.Ma wrócić wieczorem,a ja.....MUSZĘ MU ZAFUNDOWAĆ ROZMOWĘ ,KTÓREJ TAK NIE LUBI!!!zawsze 1 listopada odwiedzaliśmy groby bliskich na cmentarzach.Chcę aby zobaczył jak ten dzień wyglądać będzie beze mnie. To rodzaj wstrząsu .Może, gdy nie będzie mnie przy nim dojdzie do niego czy mu to odpowiada ,czy też nie.A może to on szykuje coś dla mnie.20 listopada nasza rocznica ślubu,rocznica również dnia od którego zaczął dzwonić do niej. Tak to już rok jak to zrobił...... W poniedziałek idę na operację .Chociaż bardzo się boję i chciałabym ,żeby mnie wspierał postanowiłam mu powiedzieć ,żeby kontaktował się tylko z dziećmi.Znowu mam doła czemu to tak boli ,łzy same cisną się do oczu.Kiedy skończy się ten koszmar!!!!Ciekawe czy będzie miał postawę obronną ,czyli atak ,czy powie coś sensownego.
emma
dopiero przeczytałam twoją historię. Przyznam, że nie chciało mi się czytać wątku tak pod takim tytułem. nie domysliłam się, że pod tym banalnym hasłem kryje się tyle bólu i cierpienia..
emma, dopiero przeczytałam twoją historię i...
gorąco ci współczuję - tej relacji, tego zagubienia, tych problemów
myślę sobie - o twoim meżem- co za kutasem trzeba być, żeby żonę włączać w relacje z kochanką
nie potrafię okreslić, czy twoja strategia jest skuteczna, czy też nie. czy przyniesie efekty - bowiem ty postanowiłaś utrzymać z nim każdą, jakąkolwiek więź, jaką on będzie chciał... i przeczekać jego romans i fascynacje tamtą...
dajesz mu wszystko wiec - czego zapragnie, jak zapragnie, ile potrzebuje
za to liczysz na to, że PRZECZEKASZ kochankę
a on?? fajnie ma. kurka fajnie
bestia uparta z domu sie nie wyprowadzi. rozumiem, że w waszych rodzinnych relacjach nic się nie zmieniło - w domu ma zonke do seksu, hotel, pranie, jedzonko, porzadek.. tam ma fascynację, seks, luzik i brak zobowiązań....on ma superasto
własnie się dowiedział, że może mieć kochanki - szantazując cię tym, że nie masz naciskać, bo on ma być pewny swojej decyzji- a w domu będzie czekał obiadek,k pukłądany dom i zona cicha, spolegliwa, zadowolona z tego, co jej daje
król, włądca.. pan swojego losu
niewazne, czy wyjdzie mu emma z obecną kochanką - będzie szukał następnej- to zawsze jakies urozmaicenie nudnego zycia. w tym życia seksualnego również - a przecież żona nie ma nic naprzecko, prawda??
emmma, gdybyś znalazła sobie kochanka - co by zrobił twój mąż?? czekałby, wieszając pranie i robiąc ci minetę aż wybierzesz.. którego wolisz??
nie chodzi o to, że możesz wybrać za niego, że powinnaś postawić sprawę na ostrzu noża.
chodzi o to, że musisz mu pokazac, jakie sa konsekwencje jego wyborów
nie odwiedzanie grobu bliskich wspólnie to dobry ruch
powiedz mu, że nie możesz pokazac sie z nim na cmentarzu - bo w obecnej sytuacji nie uważasz, że jesteście tak naprawde razem i nie masz zamiaru udawac przykłądnej rodziny. za bardzo cie boli, gdy znajomi pytają - co u was.. coraz częsciej chcesz powiedzieć. mąż ma kochankę i nie chce się na dodatek wyprowadzić....
emma -czego ty chcesz??
jak wyobrażasz sobie przyszłość?
zdajesz sobie sprawę jaką cenę płącisz tkwiąc w tym ukłądzie
z - matko boska - zazdrosną kochanką???!!! powiedz jej, że regularnie kochasz się z mężem, że powiedział ci, że się nie wyprowadzi, że rodziny nie zostawi, że ukłąd z nią - z doskoku bardzo mu odpowiada
wpadł do domu, żeby się wsypać.... a tobie serce pękało...
emmma - ma kłopoty - bo sam je sobie na swoj łeb sprowadził....
Czy ja dobrze rozumiem?
Mieszkasz , śpisz , jesz przy stole z mężem , który od roku ma kochankę ?
Emma, czy Tobie brak piątej klepki, przepraszam, ale to scyzoryk sie w kieszeni otwiera.
Facet rok sie buja, aż Ty sie martwisz bo niedobrze wyglada a sama zostajesz ze swoimi problemami zupełnie osamotniona.
No tak u Arabów to legalne, wiec czemu u nas nie, współczuje nie tyle sytuacji, która jest okrutna , ale braku odwagi, dajesz z siebie robić wycieraczke.
Rozumiem, ze chcesz ratować małżeństwo, robisz to? Na razie to ratujesz swoje 'dobre imię ' co ludzie powiedzą? Żałosne .
Żeby było śmiesznie znam adres i mam numer telefonu .Nie chcę się jednak zniżać do jej poziomu.Nie mówię ,żeby mnie nie kusiło ,były takie momenty .Jednak świadomość tego ,że mam swoją godność powstrzymują mnie od tego. Co ja chcę .... spokoju i być jeszcze szczęśliwą w swoim zatroskanym życiu.Przyszłość to chyba pokarzą Święta Bożego Narodzenia.Wiem ,że może będę musiała wszystko stracić,ale wiem również ,że mimo wszystko martwię się o niego.Tak pragnę rozmowy, żeby jasno się określił- może to będzie dziś.Ja wiem ,że mam wsparcie i będę mogła liczyć na rodzinę,on może stracić wszystko! i chyba z tego to sobie zaczyna zdawać sprawę.Muszę się trzymać mam tyle do dania ....Jestem osobą jak to żartobliwie określiła siora czasem ma "kurwiki jak Renata Beger" Może znowu odnajdę tą dawną emmę.Wiem że czas goi rany ale ja mam trochę już dość tego czekania.
Zdradę odkryłam w czerwcu.
Te kilka miesięcy pozwoliło mi spojrzeć na wszystko inaczej niż na początku.Teraz mogę sobie wygarnąć dlaczego nie rozwaliłam tego wtedy.Jest jednak inny wątek -nie przeżyłabym wielu pięknych dni i nie wiedziałabym jak może być pięknie ,jak mogło być gdybyśmy tego nie spieprzyli.Wina leż po obu stronach i nie dam sobie wmówić ,że to była tylko moja wina!
Byłam kwoką która chroniła swoje pisklęta.GDY WIDZIAŁY NAS RAZEM CZUŁY SIĘ BEZPIECZNIE !!! Teraz wiem ,że nie tędy droga.Nie można wszystkiego dźwigać na swych ramionach,bo się nie da.Dzieciaki 9 i 11 lat stają się małymi pyskaczami ,jak czegoś wymagam to jestem ta niedobrą i wolą kochanego tatusia chociaż dzwoni sobie jedzie do innej.I co zrobić w takiej sytuacji ,ręce opadają.