Witam
Mój pierwszy post a takiej treści
Ale potrzebuję porady.
Mam faceta, który mieszka u mnie, a właściwie ze mną w domu moich rodziców. Kiedyś był meldowany na pobyt tymczasowy, ale już od pół roku albo nawet od roku meldunek nie był odnawiany (to było zawsze na rok).
Nie układa się między nami od dłuższego czasu przede wszystkim z powodu alkoholu.
Wczoraj była kolejna afera, po której miał powiedziane, że ma się do końca miesiąca wyprowadzić. Jednak obawiam się, że tego nie zrobi, ponieważ w pracy płacą mu bardzo nieregularnie i nie ma kasy ani na swoje długi, które, jak podejrzewam, rosną, ani na wynajem.
On już jakiś czas temu zrobił sobie założenie, że do wiosny stanie na nogi finansowo i wtedy się wyprowadzi. Kilka miesięcy temu jak o tym rozmawialiśmy to zgodziłam się na to bo nie chciałam go wyrzucać na przysłowiowy bruk.
Ale jest coraz gorzej. Coraz częściej wraca pijany lub dosłownie "nawalony w 3 literki"
Dwa tygodnie temu kiedy znów tak wrócił i zaczął krzyczeć i był agresywny werbalnie to moja mama powiedziała mu, że jeżeli jeszcze raz tak zrobi to ma się wynieść. Nie wziął sobie tego do serca i wczoraj wrócił pod wpływem.
I ma powiedziane właśnie, że do końca miesiąca ma go nie być.
Obawiam się bardzo sytuacji, że on nas oleje i się nie wyprowadzi bo nie ma za co i już! Takie miał wczoraj stanowisko! Stwierdził, że on nie ma kasy i to my mamy problem! Mieszka 500km ode mnie więc dom rodzinny ma daleko.
Pytanie: nie wiecie może drogie kobiety czy jeżeli faktycznie z własnej woli nie będzie chciał się wyprowadzić mogę np. wezwać policję powiedzieć, że nie jest tu zameldowany i wtedy będzie musiał się wynieść? Nawet gdyby w dany dzień nie był pod wpływem?
Już nie mam pojęcia co robić
Nie chcę tak po chamsku i brutalnie ale do wiosny jest pół roku a ja już chyba nie mam siły zastanawiać się w jakim wróci stanie i co będzie robił!
Chciałam poczekać dać mu czas na to aby stanął na nogi, ale prawda jest taka, że wcale nie ma gwarancji, że do wiosny albo od wiosny firma będzie im regularniej płaciła bo z tym naprawdę różnie bywa! Poza tym nawet jak wypłaty były to jemu się błyskawicznie kasa rozpływa. Ja też nie jestem super odpowiedzialna finansowo ale płacę zawsze najpierw rachunki a potem patrzę ile mi zostaje kasy i co za to mogę - ona ma inaczej.
Więc równie dobrze mogę czekać do tzw usranej śmierci zanim będzie miał finanse na wynajem. Bo przecież zawsze się może znaleźć jakaś wymówka! Niby często mówi, że chce się wynieść bo ma dość moich rodziców (a oni jego) ale nie robi z tym nic.
I w końcu czara zaczyna się przelewać tym bardziej, że alkohol nie jest jedynym problemem u nas.
Nie chcę zwalać całości na mamę, to mój związek nie jej. Jak pomyślę, że on to oleje (i będzie pewnie czekał na moją reakcję albo liczył, że mi przejdzie) i się nie wyprowadzi a ja bym musiała wzywać policję to aż mi niedobrze. I też jaki to wstyd aby do takich spraw stróżów prawa wzywać ![]()
Chcę to sama załatwić a nie wyręczać się rodzicami a jestem przerażona tym wszystkim. Sobą, tym związkiem, nim i potencjalnym użeraniem się z jego wyprowadzką.