Hej.
Postaram napisać zwięźle i na temat, bo zostałam sama z ogromnym problemem i totalnie gubię się w swojej rzeczywistości.
Zacznijmy od tego, że jestem z facetem od dwóch lat. Pięć miesięcy temu przeprowadziliśmy się do miasta oddalonego od naszego o jakieś 250km. On dostał dobrą ofertę pracy, a jako że mieszkają tutaj jego rodzice, znalazło się dla nas mieszkanko, załatwione po znajomości. Zapisałam się tutaj do szkoły, by kontynuować naukę, a w Toruniu zostawiłam mamę i trzynastoletniego brata. Miałam (i nadal mam) wyrzuty sumienia, że ich zostawiam, ponieważ zachowałam się egoisycznie. Moja mama nie może znaleźć pracy w kraju, dlatego wyjeżdża do Niemiec pracować jako opiekunka. Wraca na 2miesiące i znów wyjeżdża na kolejne dwa. Pod jej nie obecność mój młodszy brat zostaje sam w domu, ewentualnie pod okiem sąsiadki, która do niego zagląda. Bardzo tęsknie za mamą i bratem...
Udało mi się znaleźć tu pracę. Niestety nie napracowałam się zbyt długo, wytrzymałam miesiąc. Praca była stresująca, po każdych 10h w pracy wracałam zapłakana, z poparzonymi dłońmi i opuchniętymi nogami. Powiedziałam o zwolnieniu mojemu facetowi, na co usłyszałam słowa "Masz miesiąc na znalezienie pracy, inaczej wracaj do Torunia' ...Nie układa się ostatnio między nami. Mam wrażenie, że jest smutny, jak wie, że bedzie musiał ze mną spędzić trochę czasu. Żyje swoją pracą i o mnie powoli już zapomina. Nawet przez sen mówi o swojej pracy. Próbowałam z nim rozmawiać, na spokojnie i poważnie... Jednak bez skutku. Tłumaczyłam, że potrzebuję trochę jego uwagi, może wsparcia - przecież to nie tak wiele.
po naszej ostatniej kłótni zaczęłam pisać z mamą... i... przy każdej rozmowie z nią po prostu się rozklejam. To bardzo mądra kobieta, wiele w życiu przeszła. Nie może sobie wybaczyć, że zostawia 13latka samego w Polsce. (mamy także ojca, ale nie mieszka z nami. Rzadko interesuje się moim bratem)
Mam wyrzuty sumienia, że nie ma mnie w Toruniu... Może powinnam rzucić faceta, sztuczne relacje z teściami i wracać do rodziny ? zaopiekować się bratem, znaleźć nową pracę, pomóc mamie finansowo by nie musiała wyjeżdżać.
No i tu są właśnie te dwie opcje. Mój dylemat...
miłość do faceta czy miłość do rodziny.
*On do Torunia wracać nie chce...
Co byście wybrały?