netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

8 odpowiedzi2 354 wyświetleniazałożony przez vampire88, 14.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Witam
Postanowiłam opisać swoją historię, ponieważ potrzebuję rady, wsparcia i spojrzenia na całą sytuację z innej strony. Byłam z nim 2 lata. Rok temu zostawił mnie. Przez ten rok rozłąki zdarzały się różne sytuacje między nami. Nie będę zagłębiała się w szczegóły ponieważ można się domyśleć o co chodzi...W wakacje był ze mną na weselu u kuzyna, mówił że mu zależy że mnie kocha i chce ze mną być ale z drugiej strony stawiał mi warunki że będzie ze mną jeśli zmienię niektóre swoje zachowania(też tutaj dokładnie nie będę opisywała o jakie zachowania chodzi ponieważ jest to nieistotne). Mimo tego że go kochałam i to bardzo(mój pierwszy poważny związek) i nadal coś do niego czuję nie wróciłam do niego bo uważam że jeśli się kogoś kocha to akceptuje się go w pełni i dąży do kompromisu. Po 2 tygodniach od tego zdarzenia dowiedziałam się że jest w związku z pewną dziewczyną młodszą od niego o 7 lat. Po miesiącu się z nią rozstał i był w związku z kolejną też młodszą o 7 lat. Dzisiaj się dowiedziałam że zaręczył się z tą drugą dziewczyną po niecałych 2 miesiącach znajomości. Może mi ktoś wytłumaczyć jak człowiek może tak postępować czy to jest normalne...Ze mną był dwa lata też była mowa o zaręczynach, mieszkaliśmy razem byłam z nim w trudnych momentach życia gdy mu ojciec zmarł. Nie byliśmy idealną parą ale która para jest. Nie mogę tego pojąć jak można tak postępować czy po 2 miesiącach wiesz że chcesz z kimś spędzić całe życie....proszę o jakieś komentarze do tej sytuacji

2

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...
vampire88 napisał/a:

... nie wróciłam do niego bo uważam że jeśli się kogoś kocha to akceptuje się go w pełni i dąży do kompromisu...

Z drugiej strony, gdy się kogoś kocha, to pracuje się nad sobą, by uczynić swój charakter znośnym, a przywary akceptowalnymi.
Ty zdaje się masz wyłącznie roszczenia.

vampire88 napisał/a:

.. Nie mogę tego pojąć jak można tak postępować czy po 2 miesiącach wiesz że chcesz z kimś spędzić całe życie.....

Nie możesz pojąć - no trudno, co zrobić.
W każdym razie po 2 miesiącach można wiedzieć, że chcesz spędzić z kimś życie.
Zresztą po tygodniu również można.

3

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Akceptacja, akceptacja ale czasem ma się takie cechy charakteru bądź nawyki, które warto zmienić nie tylko dla lepszych stosunków z partnerem ale i z resztą otoczenia. Dlatego dopóki nie podasz tych nieistotnych przykładów, ciężko będzie się jakoś sensownie do tego odnieść.

A odnośnie czasu potrzebnego do zaręczyn, to sprawa indywidualna. Uważasz, że jest jakiś dobry okres, po którym już można i jakiś przed, którym jest to absolutny idiotyzm? Danie sobie czasu do namysłu w tej sprawie zmniejsza ryzyko pomyłki, nie usuwa go. Równie dobrze taki związek gdzie zaręczyny nastąpiły po 2 miesiącach może przerwać a taki gdzie nastąpiły po 5 latach, nie. Może jesteś po prostu zazdrosna?

4

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Hej Dziewczyny... Moja historia jest taka - mam nadzieje że jak ktoś to przeczyta będzie w stanie na trzeźwo ogarnąć sytuacje. Otóż byłam z chłopakiem 5 lat, zaręczyliśmy się, jak to mój były ostatnio powiedział że to był najcudowniejsze lata jego życia.....  ale kilka miesięcy strasznie było mi źle, odpychałam go od siebie,  przestraszyłam się ślubu który był zaplanowany za 2 lata, (mam 22 lata)  chciałam się wyprowadzić do warszawy sama, w ciągu ostatniego roku  z dwa razy chciałam przerwę w związku, mimo przerwy cały czas się spotykaliśmy , pisalismy itp.  nie chciał się ze mną wyprowadzić do warszawy .... stwierdziłam ze zwiazki na odległość istnieją i w ogóle . On po jakimś czasie stwierdził że nie chce już ze mną być, że nie zniesie tego że ja jestem tam a on tu, że ciągle nie wiem czego chce- raz chce z nim być raz nie..... Wiem że wina leży w 100 % po mojej stronie..... nie winie go w żaden sposób za to. Gdy mnie zostawiał przytulał mnie itp....... .................. Gdy mnie zostawił dotarło do mnie że to ten jedyny, że nigdy nie pokocham nikogo innego jak jego, że to że ze mną zerwał pokazało mi priorytety w życiu....... Nie przeprowadziłam się, oddałam klucze do mieszkania w warszawie, i zostałam , zaczełam walkę o niego...... ciągle sms, telefony z prośbą żeby wrócił, jeżdziłam do niego, płakała, (tzn. wyłam ) żeby wrócił, wysyłałam listy, robiłam mu 100 serduszek i sytuacji wspólnych które uwielbialiśmy razem robić, na walentynki 365 powodów dlaczego go kocham, robiłam mu ulubione jego potrawy, kładłam mu na balkonie ..... przyklejałam serduszko i odjeżdżałam, na walentynki zrobiłam mu pizze w kształcie serca do tego ogromną antyramę na pół jego ściany w pokoju ze zdjęciami na których jestęśmy tylko my..... róbiłam cuda nie widy.... Mamy wspólnych przyjaciół, była impreza, oboje wypiliśmy, ja po alkoholu strasznie się popłakałam... on mnie przytulił... znajomi poszli do klubu a my zostaliśmy w domu..... całowanie, przytulanie, rozmowa.... prawie się przespaliśmy razem... on mówi że nadal mnie kocha, że tęskni, że jak wrócimy do siebie to dostaje ostatnią szansę, było jak dawniej, a on po 4 godzinach żebym nie robiła sobie nadziei... że to nie powinno się stać...  po tym przyjechał do mnie,został na noc , wtuleni w siebie spaliśmy....później napisał mi ze boi się że nie będzie już to samo itp....  Kilka razy jeszcze do niego jeżdziłam, przytulaliśmy się na łóżku..... płakałam kilka razy u niego.... mam wesele niedługo, zaprosiłam go już kilka razy.... ostatnio powiedział że uważa że to nie jest dobry pomysł... ale stwierdził że się zastanowi .... np. pisałam do niego sms-a a on nie odpisywał mi..... stiwerdziłam że koniec tego dobrego..... nie będę się poniżać.... wytrzymałam 1,5 tygodnia.... pojechałam do niego znowu.... on powiedzial ze myślał że już do niego nie przyjade. Znowu przyjeżdzałam do niego i w ogóle przytulanie itp...... Któregoś razu napisałam do niego czy mogę przyjechać on mówi że dzisiaj jest na grilu- popłakałam się , bo myśłalam że jest u jakiejś dupy...Strasznie tego wieczora płakałam, zadzwonił ok. 22 - ale nie zdążyłam odebrać bo mu się telefon rozładował, odzwoniłam ale poczta. na drugi dzień w szkole zapytałam co chciał- powiedział że chciał się zapytać co z moją pracą.  . Któregoś razu w sobote, kupiłam mu śniadanie i zawiozłam do niego do pracy, dałam mu to śniadanie i poszłam .... niby się ucieszył.... ale nic nie napisał, ani smsa, ani nic.... Któregoś razu.... napisałam do niego smsa- czy mogę do niego dzisiaj przyjechać.... on mówi że nie, że to zaczyna się robić obsesja z mojej strony, że go osaczam.... Że muszę zacząć funcjonować normalnie.................. Wtedy szalka sie przebrała....... Napisałam mu soczystego smsa, ze przez 5 lat funkcjonowałam z nim, że zawsze bylismy we dwoje , że czuje sie jak dziwka którą wykorzystał po imprezie.... że go kocham, ale nie mam już siły się starać skoro on mnie ciągle odpycha............ kazałam tez mu nie odpisywać..... Od tego momentu mineło 3 tygodnie... ostatnio napisał sms... o 20...  hej co słychać.. jak w pracy ?      nie miałam telefonu i nie mogłam mu odpisać..... rano ok. 9 zobaczyłam sms, ucieszyłam się jak głupia...... nie zdążyłam odpisać.... a on od razu sms- że nie dziwi mi się że mu nie odpisuje.   odpisałam mu.... że nie mialam telefonu. I cały dzień pisaliśmy co u mnie co u niego itp.            Na drugi dzień napiasał na fb, czy mam jego laycrę bo nie może znaleźć u siebie..... i pisaliśmyz  pół godziny .na koneic napisałam mu ........ nie przeszkadzam. miłego wieczoru.  on odpisał - nie przeszkadzasz. dziękuje i nawzajem .         co o tym sądzicie?

5

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Co sądzimy o tym, że piszecie sobie smski czy o co chodzi?
Trudno się połapać w tym chaosie..

6 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-04-28 20:43:38)

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Majowa_aA
Może on liczy że zmienisz trochę podejście do związku, dla mnie to jest badanie terenu i Twojego nastawienia do panującej sytuacji, ale szczerze jakby mi mój były wytapetował ścianę Naszymi zdjęciami, to szybciej bym o nim zapomniała.
Tak swoją drogą jesteś bardzo kreatywna osobą, mi by połowa tych pomysłów do głowy nie wpadła, może czasem warto stopniować napięcie.

7

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

O matko,chyba na jego miejscu oszalałabym z osaczenia;D i znienawidzila cie - ale to ja,może inni nie są tacy wrażliwi w tej kwestii.

8

Odp: Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

dopiero teraz całość przeczytałam..Majowa - masz poważne problemy natury psychicznej. Zachowujesz się jak ostatnia desperatka, a to jest aseksualne i wcale się temu facetowi nie dziwię.
Serduszka..śniadania do pracy, kwiaty (??) .. zagłaskałaś kotka.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Były chłopak - nie rozumiem jego postępowania...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026