netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

23 odpowiedzi7 203 wyświetleniazałożony przez omaha, 12.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Witam wszystkich.

No wiec, wydaje mi sie ze maz przyjaciolki mnie lubi. Ja sie z nia znam od 5 lat (oni sa malzenstwem od 15 lat), pracujemy razem i co prawda spedzamy duzo czasu razem poza praca rowniez. Nierzadko oni zapraszaja mnie na wspolne wyjazdy na narty lub nad morzem, razem z innymi parami (ich znajomymi) i dziecmi, gdyz wiedza ze nie mam meza ani chlopaka (a wszystkie przyjaciolki juz maja rodzine) i nie mam z kim spedzac wakacje.

On zawsze sie bardzo porzadnie sie ze mna zachowywal, jest troche taki powazny i zdystansowany (w odroznieniu ode mnie i od przyjaciolki, ktore ciagle smiejemy sie i jestesmy dosc gadatliwe) i nie lubi pokazywac czulosci w obecnosci innych. Jak jestesmy we trojce generalnie ja i ona rozmawiamy przez wiekszosc czasu, chyba ze on ma wyjatkowy dobry humor. Czasami nabija sie ze mnie, ale zartobliwie i nie zlosliwie.

Tydzien temu wyszlysmy na piwo, po ktoryms piwie zapraszalismy jego rowniez, on wczesniej byl z kolegami (wiec tez po ktoryms piwie). Siedzimy przy barze w wysokich siedzeniach, on stal miedzy nami, a na okolo duzo ludzi. Atmosfera super, nastroj fajny, muzyka fantastyczna, ciagle sie smiejemy lub spiewamy rozne przeboje lat przeszlych. I w pewnej chwili czuje, ze jego reka spoczywa na moja talie (druga oczywiscie na talii zony). Pomyslalam - niewinny flirt, efekt sytuacji, alkoholu, itp. Ale pozniej jak wrocilam z toalety i nie moglam sie wspinac z powrotem na wysokie siedzienie, to on wzial mnie za talie i wsadzil tam. Myslalam ze umre ze wstydu, cos takiego nie jest nawet blisko jego normalnego zachowania. Kolezanka zrobila kwasna mine do niego, ale on chyba nic nie zauwazyl. Reszte wieczoru spedzalismy jak juz napisalam w bardzo fajnym nastroju, zartujac, pijac i spiewajac, on ciagle jedna reke obejmowal ja (wydocznie), druga jakby mnie (mniej wydocznie, przynajmniej taka mam nadzieje). Nie pomyslalam dlugo o tym w tym czasie, bo stwierdzilam ze to nic takiego, w sumie ktory to mezczyzna nie mial fantazje o trojkacie z kolezanka zony, wiec niech sobie pofantazuje. Jak wracalismy do domow (ja musialam wracac z nim bo ona jechala gdzie idziej), przez cala droge gadalismy entuzastycznie o glupotach duzo gestykulujac, i on ciagle jakby niechcacy dotykal moja reke, np zeby przerywac mnie, itd. I w pewnej chwili jakby to bylo nic takiego, wzial moja reke i splatal nasze palce... To juz wg mnie bardzo intymne, nie zrobilabym tego nawet flirtujac z kims z ktorym nie mialabym problemu zeby pojsc do lozka, a co dopiero z mezem kolezanki. Na szczescie nic wiecej sie nie zdarzylo, jak doszlismy do mojego domu powiedzial dobranoc i poszedl sobie. Nastepnego dnia poczulam sie okropnie, ale myslalam ze cale to zdarzenie bylo po prostu efektem sytuacji, alkoholu, nastroju, wszystko wziete razem.

Niestety nie wiem czy to prawda... Spotkalismy sie pare razy po tym, we trojce. On robi rozne male rzeczy, ktorych pewnie nawet nie zauwaza, ale ja zauwazam i niestety widze ze przyjaciolka tez. Np czekalismy na niego w restauracji, on jak przyszedl to zamiast usiac kolo niej, usiadl kolo mnie. Ona sie patrzyla na niego troche krzywo, i w koncu rzucila: kelner przygotowal tutaj miejsce dla ciebie (kolo niej byl dodatkowy talerz). Na szczescie on chyba skojarzyl o co chodzi i od razu zmienil miejsce. Albo kilka razy jak wznieslismy toast, zamiast dotykac kieliszek najperiw z nia, robil to najpierw ze mna (ona to skomentowala, jakby zartobliwie). Generalnie chodzi o to, ze poswieca mnie duzo uwagi.

Nie wiem co zrobic bo jestem w okropnej sytuacji. Bardzo mi zalezy na przyjaciolke, jest mi bardzo bliska. Boje sie ze cokolwiek zrobie, moze byc niedobrze. Nie moge trzymac sie z dala od niej, bo jak mowilam jestesmy ciagle razem. A jesli ona chce zapraszac meza jak jestesmy razem, to przeciez nie powiem "nie, nie zapraszaj go", bo niby dlaczego? Nie chce zeby ona w ogole myslala o czyms takim (ze jej maz moze ewentualnie mnie lubic), bo to by zepsulo wszystko, przeciez nam bylo tak fajnie wczesniej! Wczoraj on zaczal planowac weekendowy wyjazd poza miastem i mowi do niej: chcecie jechac? Ona sie patrzy troche ironicznie (a moze mnie sie tak wydawalo) i mowi: zapraszasz mnie, czy "Omahe"? On od razu: oczywiscie ze ciebie, ale jesli "Omaha" chce przyjechac, czemu nie. I co ja mam z tym fantem zrobic, wczesniej zawsze jechalam jak zapraszali, teraz sie boje ze on znowu zrobi jakies gesty nie przemyslane i nie daj boze ona zauwazy...

Na koniec dodam ze nie bede udawac, oczywiscie ze czesc kobiety we mnie lubia taka uwage (w sumie jakakolwiek uwage od drugiej plci), ale ja jestem racjonalna osobe i nigdy bym nie robila czegos takiego, przeciez swiat jest pelno facetow, po 'kiego mialabym podrywac meza przyjaciolki! Na dodatek uniemozliwiac sobie patrzenie w lustro przez cale zycie...

Przepraszam za dlugi post, nie wiedzialam jak to opisywac krocej. Jesli ktos chce napisac swoja opinie i/lub rade na ten temat, zapraszam. A ja czuje sie dodatkowo zle, bo nawet nie mam z kim o tym rozmawiac, to jest taki delikatny temat ze nie odwazylabym z zadna inna kolezanka... jeszcze to by mi brakowalo, zeby kazda sie bala o swojego meza w mojej obecnosci...:(((((

P.S. zeby lepiej zrozumiec sytuacje, moj wiek 32, ona 37, on 43.

2

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Na bazie wlasnych doswiadczen zyciowych. Jesli chcesz zachowac przyjaciólke: utnij sprawe ostro i krótko (z nim na osobnosci). Jezeli pozostawisz jakies dwuznacznosci, to sie bedzie ciagnac jak kisiel az atmosfera wsród calej Waszej trójki siegnie zgnilego jaja.

Facet jest poczatkujacy i pewnie dopada go kryzys wieku sredniego... To ciezki temat, ale zadaj sobie pytanie ile znaczy dla Ciebie przyjaciólka? Poniewaz ona widzi co sie dzieje, ale jeszcze chce wierzyc ze to tylko zarty, masz szanse zachowac Wasza przyjazn. Byc moze ostatnia.

3

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((
czlowiek_znikad napisał/a:

Na bazie wlasnych doswiadczen zyciowych. Jesli chcesz zachowac przyjaciólke: utnij sprawe ostro i krótko (z nim na osobnosci). Jezeli pozostawisz jakies dwuznacznosci, to sie bedzie ciagnac jak kisiel az atmosfera wsród calej Waszej trójki siegnie zgnilego jaja.

Facet jest poczatkujacy i pewnie dopada go kryzys wieku sredniego... To ciezki temat, ale zadaj sobie pytanie ile znaczy dla Ciebie przyjaciólka? Poniewaz ona widzi co sie dzieje, ale jeszcze chce wierzyc ze to tylko zarty, masz szanse zachowac Wasza przyjazn. Byc moze ostatnia.

Ja tez dokladnie tak uwazam, kryzys wieku sredniego i ze jest poczatkujacy... Pomyslalam o tym zeby w najblizszej okazji mu wprost powiedziala zeby sie opamietal. Nie mialabym z tym zadnych problemow, niech bedzie udawal ze glupoty mowie itp, na pewno zrozumie o co mi chodzi. Problem w tym ze nie bardzo mam okazji byc sama z nim... I boje sie sama je stworzyc, zeby to nie wygladalo podejrzane.
Na pewno mi niezmiernie zalezy na przyjaciolce, i jak juz wspomnialam nie potrzebuje isc z nim do lozka (mnostwo innych facetow na swiecie), a jego jako partnera to juz w ogole.

Ciarki mi przeszly po plecach po Twoim ostatnim zdaniu... Nawet o tym nie chce myslec...:(

Dzieki za odpowiedz "czlowiek_znikad".

4

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Twoja przyjaciółka jest świadoma zachowania swego męża wobec Ciebie. Dlaczego tak zależy Ci na rozmowie z nim t?te-?-t?te? Przecież, jeśli Twoja przyjaciółka nie będzie wiedziała o Twej interwencji, to przypuszczać będzie, że jego karesy odpowiadają Tobie.

5

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((
Wielokropek napisał/a:

Twoja przyjaciółka jest świadoma zachowania swego męża wobec Ciebie. Dlaczego tak zależy Ci na rozmowie z nim t?te-?-t?te? Przecież, jeśli Twoja przyjaciółka nie będzie wiedziała o Twej interwencji, to przypuszczać będzie, że jego karesy odpowiadają Tobie.

Mi nie zalezy na jakos dluga rozmowe, tylko 5 minut z nim; teraz ze sobie o tym mysle, wystarczy zeby ona poszla na chwile do toalety. Ja juz umiem jadliwie komus pokazywac jak ma sie nie zachowywac. Przykre to jest, bo jak mowilam bylo tak pieknie wczesniej! Ale wole to, niz rozomowe z kolezanka. Wiem ze to byloby nie tylko koniec naszej bliskej przyjazni, ale tez poczatek problemow w ich zwiazku.
Musze powiedziec ze oni sie pobrali bardzo wczesniej i z tego co mi wiadomo nie mieli innych doswiadczen. Ja wrecz przeciwnie, wiec pewne rzeczy potrafie razniej widziec (np czesto o tym sie smiejemy, ze ona nie rozumie jak ktos flirtuje z nia). Ja mysle ze ona widzi ze on poswieca mi uwage ostatnio i na pewno jej sie to nie podoba, aczkolwiek nie sadze ze juz dopuscila do glowy mysli o tym ze on mnie lubi czy bron boze chcialby cos miec ze mna. Gdyby tak bylo, przeciez staralaby trzymac go z dala ode mnie, a nie dalej go zapraszac... Ja nie chce zeby doszlo do tego, ze ona naprawde bedzie myslala ze on mnie lubi.

Wielokropek dzieki za odpowiedz. Na prawde mi lepiej teraz ze moglam o tym rozmawiac.

6

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Według mnie twoja przyjaciółka powinna zastanowić się nad rozwodem a ty powinnaś z nią wyjechać i niech on zostanie sam może  zczasem zmądrzeje, mu potrzebna jest terapia szokowa niech zobaczy że może nie mieć nikogo.

7

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Wystarczy JEDNO zdanie powiedziane zdecydowanym tonem "NIE ŻYCZĘ SOBIE takiego zachowania względem mnie". I możesz to powiedzieć w obecności przyjaciółki. Nie trzeba jadu, agresji, tylko własnego przekonania o dopuszczalnych przez Ciebie relacjach między wami.

Będąc na jej miejscu chciałabym być świadkiem takiej Twej reakcji.

8

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Nie wiem co zrobic bo jestem w okropnej sytuacji. Bardzo mi zalezy na przyjaciolke

Gdyby naprawdę tak było, to nie miałabyś najmniejszych wątpliwości, co zrobić. Fałszywość się z kogoś wylewa wiadrami.

9

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((
Katarzynka82 napisał/a:

Według mnie twoja przyjaciółka powinna zastanowić się nad rozwodem a ty powinnaś z nią wyjechać i niech on zostanie sam może  zczasem zmądrzeje, mu potrzebna jest terapia szokowa niech zobaczy że może nie mieć nikogo.

Ojej Katarzynka, to troche zbyt radykalne:) Osobiscie nie sadze ze flirt to powod do rozwodu, uwazam ze zycie jest dlugie i ciezkie, i zaden zwiazek nie jest latwy. Na pewno wiem ze kolezanka nigdy by czegos takiego nie zrobila. Jak juz wspomnialam, i jak czlowiek_znikad bardzo trafnie zauwazyl, gosc nie ma doswiadczenia i nawet nie rozumie do konca co sie z nim dzieje (pewnie kryzys wieku sredniego). Ja nie chce robic wielkie halo z tego, tylko zamknac sprawe i powracac do normalnego zycia, bez obawy ze nastepnego razem gdy sie bedziemy spotkac, to on znowu jakies nieprzemyslany gest zrobi.

dzieki Katarzynka za Twoja opinie.

Wielokropek, masz racje wystarczy jedna takie zdanie, i nastepnym razem gdy bedzie okazja planuje mu to powiedziec. Ale znajac kolezanke, nie sadze ze ona by zyczyla zebym to powiedziala w jej obecnosci. To dlatego, ze jak zauwazyl czlowiek_znikad, ona jeszcze wierzy ze to zarty, i nie chce zeby oni mieli problemy w zwiazku i wole zeby dalej tak myslala.

pienky_nick, dzieki rowniez za odpowiedz: no coz mam powiedziec, chyba jasno napisalam ze nie mam problemow znalezenia facetow do lozka (chyba zadna kobieta nie ma:)), nie zalezy mi na nim bo jestem jakby to powiedziec - zimna osoba, nie zakochuje sie tak latwo (ani trudno juz, niestety:)). Ja po prostu chce znalezc sposob zeby to skonczyc bez dramatow. W sensie, ze nie chce zeby kolezanka w ogole pomyslala ze cokolowiek w tym bylo oprocz zartow. Powtarzam, nie chce isc do lozka z nim.

10

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Hm... a musisz akceptować wszystkie żarty? Podjęłaś grę męża przyjaciółki, tym samym przekazujesz mu komunikat "podoba mi się Twoje zachowanie". Naprawdę uważasz swoją przyjaciółkę za ślepą i nieświadomą rzeczywistości? - to pytanie retoryczne.

Przeczytaj, ze zrozumieniem, zdania z mej sygnatury.

11

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Zgadzam się z Wielokropkiem. Podjęłaś tą grę i teraz jeszcze piszesz na forum, by się zastanowić, co dalej... Gdy przyjaźń jest ważniejsza i naprawdę nie ma się nieczystych intencji, to chyba się wie, co zrobić- jesteś dorosła, nie umiesz myśleć samodzielnie? hmm Wygląda to na to, jakbyś mniej lub bardziej świadomie oczekiwała na jakąś wypowiedź, która usprawiedliwi twoje ewentualne dalsze postępki z nim...

12

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Piekny nick, napisalam tu bardziej zeby sie z kim podzielic, po jak wspomnialam, zle sie czuje. Nie staram sie usprawieeliwiac, bo wydaje mi se ze jasno przedstawilam sprawe. Jak wspomnialam, przyznaje sie ze jedna czesc we mnie lubila jego uwage, i oczywiscie wiem ze powinam byla jakos jezykiem ciala mu dac do zrozumienia zeby tak sie nie zachowywal. Myslalam sie ze wszyscy zgadzamy sie do tego, ze nikt nie jest doskonaly. Myslalam ze napisze tu zeby ktos mi poradzil jak dalej, a nie osadzac, po co w sumie, jaksytuqcja jest jaka jest, a ja chce to naprawic.
Niemniej dzieki za wszystkie wasze odpowiedzi, bo pomogly mnie jasniej zobaczyc sprawe. Mam nadzieje ze to wszystko sie zamknie bez zadnego bolu i bede mogla wam powiedziec ze wszystko poszlo dobrze po tym wszystkim.

13

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Heh, jesteś przewidywalna do bólu... tutaj wszystkie, które mają "coś" na sumieniu zasłaniają się argumentem "nikt nie jest idealny"-nawet, jeśli nie jestem idealna, to temat nie jest o mnie, a o tobie, to ty zdecydowałaś się napisać coś o sobie, więc trzeba było się przygotować na odpowiedzi, które będą po twojej myśli, jak i nie- to forum dyskusyjne, a nie kółeczko wzajemnej adoracji. Niemniej jednak nie chciałam cię urazić, tylko zwrócić uwagę na to, że może jednak twoja szczerość i wspaniałomyślność wobec PRZYJACIÓŁKI nie jest taka, jak usiłujesz to przedstawić. Ale to tylko moja refleksja na podstawie tego, co raczyłaś tu ujawnić, więcej nie mam do dodania więc EOT.

14

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Czy ktokolwiek napisał choć zdanie, że wszyscy poza Tobą, są idealni?
Czy nie dostałaś wskazówek, o które poprosiłaś?
Oprócz tego dostałaś informacje o tym, jak Twoje zachowanie może być odbierane i przez męża przyjaciółki, i przez nią samą. Nikt, łącznie z Twoją przyjaciółką, nie siedzi w Twej głowie i nie ma dostępu do Twych myśli.
Trzymam kciuki. smile

15

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Brak reakcji mężczyźni często poczytują sobie za przyzwolenie.
Obejmował Cię za talię - Ty nic.
Posadził Cię na hokerze - Ty nic.
Splótł Wasze dłonie (?!?!?!?!?!?!) - Ty nic.
Usiadł obok Ciebie w restauracji - Ty nic.

Masz 12 lat czy jakąś wadę wymowy, że nie jesteś w stanie poradzić sobie w tak błahych sytuacjach?

Nie wyobrażam sobie braku swojej reakcji na takie zachowanie faceta mojej przyjaciółki.

Napiszę Ci, co powinnaś była robić:
Obejmował Cię za talię - Odsuwasz jego rękę ze swojego ciała.
Posadził Cię na hokerze - "Dzięki, ale nie rób tego więcej, ok? Poradzę sobie sama" - tak, by słyszała to przyjaciółka.
Splótł Wasze dłonie (?!?!?!?!?!?!) - NIE DOPUSZCZASZ DO TAKIEJ SYTUACJI.
Usiadł obok Ciebie w restauracji - "Hej, Twoja ukochana siedzi naprzeciwko, coś Ci się chyba pomyliło" - żartobliwym, ale dosadnym tonem.

Fajnie, że przyznajesz się do tego, iż jego zainteresowanie Twoją osobą łechce Twoje ego. Ale wiedz, że zachowujesz się bardzo nie fair względem przyjaciółki. Jeśli wydaje Ci się, że ona nic nie zauważa i traktuje to  jako żarty, jesteś w dużym błędzie. Ona to widzi, ona analizuje, ona obserwuje i wyciąga wnioski - jak każda kobieta. Nie robi z tym jednak nic, bo nie chce psuć Waszej relacji.

Masz więcej doświadczenia od przyjaciółki i wykorzystaj to na Waszą korzyść. Musisz się bardzo, ale to BARDZO STANOWCZO przeciwstawiać najmniejszej próbie flirtu ze strony jej męża. Najlepiej przy niej, by widziała, że ma w Tobie oparcie. Nie łudź się - ona nie żyje w bajce i zdaje sobie sprawę z tego, co robi jej mąż. Musi jej cholernie na Tobie zależeć i ufać Ci, skoro jeszcze utrzymujecie kontakt na tak dobrym poziomie.

16

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Dzieki wszystkim, nie urazilam sie, bardzo powaznie traktuje wasze porady. Macie racje ze powinnam nastepnym razie wyraznie pokazac ze nie zycze tego sobie. (Chociaz mam nadzieje ze on tez jakos to zrozumial i bedzie sie sam opamietal). Dzieki za trzymanie kciukow dla mnie:-)

17

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Hej, nie wiem po co ten jad ze strony forumowiczek. Na PMS mozna zaparzyc sobie ziólka i obejrzec fajny film.

Co do Twoich nadziei Omaha, to on bedzie badal teren az nie dostanie czytelnej jak billboard informacji zwrotnej. Facet na tym etapie odrozni co najwyzej 3 odpowiedzi: "chetnie", "moze" (czytaj: próbuj dalej) albo "spier...laj". Dotad dostawal od Ciebie ta druga.

Tak czy owak predzej czy pozniej czeka go burza z zona, az sie nauczy ze "gdie zywiosz nie jebiosz". Ale na Twoim miejscu nie chcialbym byc lowca tornad w tym przypadku...

18

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Omaha, zwyczajnie powiedz mu (jeśli będzie znów czegoś nietaktownego probować),ze nie podoba Ci się takie zachowanie. Myślę,ze lepiej aby przyjaciółka tego nie słyszała, po co zgrzyty. Zakoncz to zdecydowanie i szybko.

19

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((
omaha napisał/a:

Dzieki wszystkim, nie urazilam sie, bardzo powaznie traktuje wasze porady. Macie racje ze powinnam nastepnym razie wyraznie pokazac ze nie zycze tego sobie. (Chociaz mam nadzieje ze on tez jakos to zrozumial i bedzie sie sam opamietal). Dzieki za trzymanie kciukow dla mnie:-)

Nie masz powodu do bycia urażoną, niektórzy po prostu bardziej lub mniej delikatnie przedstawiają swoje stanowisko - w tym wypadku wszystko to dla Twojego dobra i dokonania właściwego wyboru smile

Jesteś inteligentną kobietą, tylko odrobinę za mało stanowczą - popracuj nad tym, bądź twarda i konsekwentna, a problem sam się rozwiąże.

Powodzenia! smile

20

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

A jednak nie jest to takie radykalne jak nie z tobą to facet zdradzi twoją przyjaciółeczkę z inną, tak szybko a już chce nową przecież to jest chore...

21

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Katarzynka82, rozwód bo "może kiedyś zdradzić"? Genialne...

22 Ostatnio edytowany przez saffari (2013-10-13 14:17:25)

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Dobrze ze chcesz ten problem rozwiazac i jestes rozsadna kobieta bo nie chcesz dopuscic do sytuacji w ktorej miedzy Wami moze do czegos dojsc. Co prawda uwazam, ze nie ma prawa byc sytuacji w ktorej on plecie Twoje rece a Ty mu na to zezwalasz. Rozumie kiedy facet pomaga Ci wejsc na wysokie siedzenie czy cos, bo mialam sama taka sytuacje gdzie facet mojej dobrej kolezanki tez mi pomagal ale ani on ani ja nie zwracalismy na to uwagi, ot taka pomoc i tyle.
Rada dla Ciebie: badz stanowcza i pokaz mu swoim zachowaniem, ze jego zachowanie Ci sie nie podoba bo nie jest to fair. Ja bym raczej nie rozmawiala z nim kiedy Twoja kolezanka pojdzie do toalety bo pozniej jeszcze on, moze cos nazmyslac swojej zonie ze to Ty go prowokowalas czy cos. Po prostu nie zwracaj na niego uwagi i jak nast razem bedzie chcial cos, Ty po prostu POKAZ mu ze sobie tego nie zyczysz! ! ! w gruncie zeczy to nie jest takie trudne jak mogloby sie wydawac ! smile

23 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2013-10-13 15:49:16)

Odp: Maz przyjaciolki mnie lubi...:((
omaha napisał/a:

Macie racje ze powinnam nastepnym razie wyraznie pokazac ze nie zycze tego sobie. (Chociaz mam nadzieje ze on tez jakos to zrozumial i bedzie sie sam opamietal). Dzieki za trzymanie kciukow dla mnie:-)

To dobrze, że chcesz to zakończyć i obyś zrobiła tak jak mówisz. Trochę podobało Ci się to uznanie z jego strony (jak to kobiecie wink), ale wiesz, że jest wielu wolnych i to nimi powinnaś się interesować, a to pozytywnie o Tobie świadczy, tak trzymaj smile

I jak powiedział czlowiek_znikad, nie licz, że się opamięta. Facetom trzeba dawać jasne sygnały, bo z powodu sprzecznych głupieją wink

Katarzynka82 napisał/a:

Według mnie twoja przyjaciółka powinna zastanowić się nad rozwodem a ty powinnaś z nią wyjechać i niech on zostanie sam może  zczasem zmądrzeje, mu potrzebna jest terapia szokowa niech zobaczy że może nie mieć nikogo.

Katarzynka82 napisał/a:

A jednak nie jest to takie radykalne jak nie z tobą to facet zdradzi twoją przyjaciółeczkę z inną, tak szybko a już chce nową przecież to jest chore...

Rozwód z powodu flirtu? Gdyby wszyscy tak robili, to rozwodów byłaby cała masa. A i adwokaci mnóstwo pieniędzy by zarobili, no w każdym razie interes by się kręcił...

Chociaż z tą terapią szokową Katarzynka82 ma trochę racji. Ale nie rozwód, raczej coś innego.

Gdy Omaha powie mu stanowczo, żeby tak się wobec niej nie zachowywał, to on się raczej na 100% do tego ustosunkuje, więc ten problem się mniej więcej rozwiąże. Ale jest DUŻE ryzyko, że on się ustosunkuje tylko w stosunku do niej i prędzej czy później znajdzie inną "ofiarę". I ta przyszła "ofiara" już nie musi mieć takich zasad moralnych jak Omaha i zdrada fizyczna gotowa.

Bo on ma kryzys wieku średniego, może problemy małżeńskie, nie miał innych doświadczeń seksualnych i zapewne sporo mu to uwiera, więc może nieracjonalnie myśleć, pogubił się itd. A żona zapewne z nim o tym za wiele nie gada (bo się boi, bo się oszukuje, bo widzi, że on takie dziwne zachowania zaczyna od jej przyjaciółki, a nie chce niszczyć relacji, która łączy waszą trójkę).

Więc on potrzebuje WSTRZĄSU. Może Ty Omaha oprócz tego, żeby tak Cię nie traktował, uświadomiłabyś mu co on robi (lub może zrobić) swojej żonie i jak to się może źle skończyć dla jego związku. Niech się zastanowi: czy naprawdę kocha żonę; jakie zniszczenia powoduje zdrada; że ona zawsze się wyda (może nie zawsze, ale niech myśli inaczej); niech nie myśli, że mu się coś takiego może upiec i niech się później nie tłumaczy, że to była tylko "fizjologia", bo ma przecież mózg; niech pomyśli jak cierpiałaby jego żona; czy on chciałby być tak potraktowany. Podsumowując: niech porządnie rozważy za i przeciw. A jak coś nie gra w związku to niech najpierw rozmawia, naprawia, a jak się nie uda, to dopiero wtedy rozstanie i inne kobiety, nie wcześniej.

Mogłabyś mu coś takiego Omaha w skrócie powiedzieć. Ale większość tego to żona musi mu jakoś walnąć z grubej rury, nie chodzi tu o szantaż, a o ostrzeżenie go co zaczyna wyprawiać. Niech jego żona się odważy poważnie z nim porozmawiać, a nie tylko krzywo patrzeć. A co on z tym zrobi to już jego sprawa, niech decyduje co dla niego ważniejsze. Bo jak będzie bierna to dojdzie do czegoś bardzo niemiłego. Może niech pomyślą o odświeżeniu życia seksualnego (nie mówię o seksie grupowym - wydaje mi się, że taki seks niszczy więź między kochającymi się ludźmi, ale to tylko moje zdanie, więc nie wiem czy się nie mylę - ale to już ich sprawa, a nie moja), jakiejś wycieczce WE DWOJE itd.

Tylko jak to zrobić, żeby jego żona tak z nim porozmawiała? Tego do końca nie wiem, ale wiem, że MUSI porozmawiać. Trzeba wyplenić chwasty tego męża, póki się jeszcze nie rozrosły, bo już mu powoli ODBIJA, bo startuje do przyjaciółki żony NA JEJ OCZACH. Trochę bezczelny się zrobił sad

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Maz przyjaciolki mnie lubi...:((

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026