witajcie,
jestem Anka, 6 września przyszło na świat moje pierwsze (i raczej ostatnie) Dzieko, a 3 dni temu mąż wyprowadził się do innego miasta, celem doprowadzenia do trwałego rozkładu. W przerwach między karminiem a płaczem grzebię w necie i szukam pomocy dla siebie, bo wiadomość o rozwodzie w 9 m-cu ciąży mnie raczej zaskoczyła i emocjonalnie wykastrowała. Mam nadzieję, że znajdę tu jakieś Kobiety w podobnej sytuacji, które już sobie jakoś poradziły z depresją rozwodniczki wymieszaną z poporodwymi huśtawkami. Lub takie, które nadal to trawią i chcę trochę powyrzucać z siebie rozowodowego szlamu. Sama nie wiem, czy na obecnym etapie jestem w stanie wnieść coś wartościowego. Póki co chcę poczytać, może wymienić jakieś luźne myśli. Rozwód przede mną, jednak zanim to nastąpi, mnie i mojego Synka czekają długie i raczej smętne miesiące separacji i godzenia się z nową wersją zycia (której na tę chwilę nie akceptuję). Pozdrawiam serdecznie.
Podobne tematy
Znajdziesz tu takie kobiety.
I wsparcie innych, bez takich traumatycznych przeżyć na koncie.
Popatrz, poczytaj i znajdź swoje miejsce wśród nas.
Zapraszamy ![]()