witam ,mam 20 lat mój chłopak ma 22 i mamy 2 letnie dziecko. Mój chłopak ma problem , pije codziennie po 3 piwa , w weekendy upija się nie zajmuje się dzieckiem , domem ... Uczę się jeszcze i chce zeby czasami mnie odciążył , ale on tego nie rozumie , tylko szuka wymówki zeby wyjsc i napić się z kolegami , pomału mam wszystkiego dosyć .. a gdy przychodzi do domu udaje dobrego ojca ... awanturuje się . A druga sprawa mieszkam u jego rodziców , mamy wspolna kuchnie i lodówke .. co chwile sa jakies awantury . mam do kogo wrocic , bo moja mam mieszka nie daleko i zawsze ma otwarte drzwi dla mnie.. najgorsze jest to ze kocham go , a on szaleje za dzieckiem . Po pracy nie wraca do domu , spoznienie 3 godziny . woli spedzac czas z kolegami niz ze mna .. a najgorsze jest to ze uwaza ze to wszystko przez ze mnie i jestem temu winna
Podobne tematy
Skoro nie masz z jego strony pomocy, czy nawet jego rodziny... ja bym chyba wróciła do mamy, dla swojego i dziecka dobra. Ty będziesz miała możliwość nauki, dziecko nie będzie dorastać wśród ciągłych awantur. Takie jest moje zdanie.
Dałabym mu czas, by pojął że jego zachowanie nie jest odpowiedzialne, dojrzałe i akceptowalne. Rozumiem że go kochasz, pewnie zawsze będzie obecny w Twoim życiu, macie dziecko. Ale jesteś młodziutka, nie marnuj życia na ciągłe prośby i nadzieje że coś się zmieni. Samo się nie zmieni.
A gdy odejdziesz do mamy, może on zauważy że może Was stracić. Też jest młody, zachowuje się jak gówniarz i niestety musi sam pojąć, że skoro zdecydowaliście się na dziecko, to jedynie jak dziecko może się zachowywać Wasze dziecko. Niestety, musicie oboje szybciej dorosnąć, bo jesteście odpowiedzialni za kogoś innego.
on szaleje za dzieckiem
Jak szaleje, skoro nie spędza z nim czasu (po pracy spotyka się z kolegami, jak wraca, to dziecko pewnie śpi) i nie zajmuje się nim? Do kitu z takim tatusiem.
Ja przede wszystkim nie rozumiem tego postu. Jedno zaprzecza drugiemu. Czy to jest znowu jakaś ściema????
witam ,mam 20 lat mój chłopak ma 22 i mamy 2 letnie dziecko. Mój chłopak ma problem , pije codziennie po 3 piwa , w weekendy upija się nie zajmuje się dzieckiem , domem ... Uczę się jeszcze i chce zeby czasami mnie obciążył , ale on tego nie rozumie , tylko szuka wymówki zeby wyjsc i napić się z kolegami , pomału mam wszystkiego dosyć .. a gdy przychodzi do domu udaje dobrego ojca ... awanturuje się . A druga sprawa mieszkam u jego rodziców , mamy wspolna kuchnie i lodówke .. co chwile sa jakies awantury . mam do kogo wrocic , bo moja mam mieszka nie daleko i zawsze ma otwarte dzwi dla mnie.. najgorsze jest to ze kocham go , a on szaleje za dzieckiem . Po pracy nie wraca do domu , spoznienie 3 godziny . woli spedzac czas z kolegami niz z mna .. a najgorsze jest to ze uwaza ze to wszystko przez ze mnie i jestem temu winna
Droga Autorko!
Od końca - co przez Ciebie? Dziecko przez Ciebie? Obowiązki przez Ciebie? Widać nie myślał nad ojcostwem poważnie... Bo jakby myślał to tak by się nie zachowywał. Przychodziłby do domu i Ci pomagał, nie spóźniałby się tak długo. Co najważniejsze - nie chlałby (tak to należy nazwać!) tyle. Wg mnie nie jest to dobry materiał na ojca. Co więcej uważam, że powinnaś wrócić do mamy a chłopakowi dać czas na ogarnięcie się. Nie zważaj w tej chwili na to, że dziecku potrzebny jest ojciec - na pewno nie taki, który się awanturuje. Skoro w takim wieku się zachowuje w ten sposób to co będzie w przyszłości? Bicie, poniżanie, rzucanie przedmiotami? Może trochę wyolbrzymiłem problem ale lepiej zapobiegać niż leczyć.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości! ![]()
To znaczy, kochasz jak on ciebie lekcewazy, jak cie niewoli, jak traktuje cię jak swoją zabawkę, kochasz to i upewniasz go w przekonaniu, że postępuje dobrze, bo go kochasz. Mało, upewniasz go również, że dobrze kocha swoja dziecko, że nie przychodzi do domu, żeby się z nim pobawić, że jak już się z nim bawi i jest naprany to też jest cacy, czekasz z utęsknieniem aż dziecko, zacznie naśladować ojca, też będzie cię lekceważyło i zacznie mówić do ciebie jak do byle kogo. Bo twoja miłość do ojca upewni je, że na tym własnie polega dom, relacje małżeńskie i że jeśli będzie postepowało inaczej to nie będzie cię kochało. Gratuluje, gratuluję i jeszcze raz gratuluję. A ja ciągle zastanawiam się dlaczego mężczyźni sa właśnie tacy a nie inni. A jak mają być inni, jak są w społeczeństwie takie ............, które kochają swoich oprawców i jesli szukają pomocy, to tylko po to, żeby im ktoś wytłumaczył dlaczego one są niedobre i tak cierpią, mimo, że ich mężowie robią co mogą, żeby sobie na ich miłość zasłużyc, poniewierając je i poniżając. Gotuje się we mnie wszystko i po prostu, gdyby nie to, że to publiczne forum, to też chciałabym sobie zasłużyć na twój szacunek i pojechałabym po tobie, tak jak lubisz.
To znaczy, kochasz jak on ciebie lekcewazy, jak cie niewoli, jak traktuje cię jak swoją zabawkę, kochasz to i upewniasz go w przekonaniu, że postępuje dobrze, bo go kochasz. Mało, upewniasz go również, że dobrze kocha swoja dziecko, że nie przychodzi do domu, żeby się z nim pobawić, że jak już się z nim bawi i jest naprany to też jest cacy, czekasz z utęsknieniem aż dziecko, zacznie naśladować ojca, też będzie cię lekceważyło i zacznie mówić do ciebie jak do byle kogo. Bo twoja miłość do ojca upewni je, że na tym własnie polega dom, relacje małżeńskie i że jeśli będzie postepowało inaczej to nie będzie cię kochało. Gratuluje, gratuluję i jeszcze raz gratuluję. A ja ciągle zastanawiam się dlaczego mężczyźni sa właśnie tacy a nie inni. A jak mają być inni, jak są w społeczeństwie takie ............, które kochają swoich oprawców i jesli szukają pomocy, to tylko po to, żeby im ktoś wytłumaczył dlaczego one są niedobre i tak cierpią, mimo, że ich mężowie robią co mogą, żeby sobie na ich miłość zasłużyc, poniewierając je i poniżając. Gotuje się we mnie wszystko i po prostu, gdyby nie to, że to publiczne forum, to też chciałabym sobie zasłużyć na twój szacunek i pojechałabym po tobie, tak jak lubisz.
nie pozwalaj sobie za duzo co do mojej osoby , ciekawe jak ty byś postopił na moim miejscu ... pewnie tak jak ja bo tylko gadac to kazdy potrafi .!
O prosze, stać cię na nie!!!Ja w chwili, gdy taki sam debil zaczął mi niszczyć życie odeszłam z jednym małym dzieckiem i z drugim w ciąży.
Dziś mam dorosłe dzieci, jedno na Politechnice, drugie w technikum, pracuje, mam swoje mieszkanie i szacunek do siebie. Moje dzieci były wychowywane w spokoju i sa uczone szacunku do mnie, do siebie nawzajem i innych ludzi.Nigdy bym nie pozwoliła na to co ty i dowiodłam tego będąc w głębokiej, paraliżującej depresji. Trzeba chcieć, owszem nie zawsze było dobrze i początki były trudne, wylądowałam w przytulisku dla kobiet i tam urodziłam dziecko. Ale wszystko było lepsze niż zycie z bandytą i ubolewanie nad sobą.
Wymagasz od dzieciaka, żeby zachowywał się jak dorosły? O tym sie myśli przed a nie po ciąży?
zostan z nim, niedlugo pewnie zacznie pic jeszcze wiecej i nie bedzie wracal na noc do domu bo dojdzie do wniosku ze jest za mlody na dziecko.
odejdz od niego dziewczyno a nie niszczysz sobie zycie z jakims palantem. jak on doorosnie to moze wtedy postawi rodzine na 1 miejscu.
Dla jasności, ja miałam wtedy ponad 30 lat, a on o rok więcej. To nie jest kwestia wieku, to jest kwesta wychowania, mentalności i otoczenia. Dokładnie słowo w słowo opisujesz moją sytuację, było identycznie.Tylko ja mimo ciężkiej choroby, a może dzięki niej zrozumiałam prędko, że jestem dla niego nikim , służącą zapewniającą mu komfort życia. Tymczasem on z kolegami nabierał nauk, które potem próbował mi wciskać w domu, kto to jest mężczyzna i jakie ma prawa i kto to jest kobieta i jakie ma obowiązki.Przecież, nie trzeba być geniuszem żeby zrozumieć kim był i co czeka mnie dalej. Tym bardziej, że zaczęło dochodzić do przemocy fizycznej, bo próbowałam go przekonać, że to co robi jest złe dla nas wszystkich. I jak nie mógł mnie przekonać swoimi i kolegów argumentami do ręce poszły w ruch. Załuję, że czekałam dwa lata, sądząc, że będzie mu szkoda zniszczyć rodzinę. Nie, okazało się że było mu szkoda kolegów i chlania, dokładnie tak jak u ciebie, w tygodniu po 3 piwka dziennie, w weekendy chlanie na umór. Przychodzenie pod wieczór do domu, a wolne dni, tylko po to, żeby sprawdzić, czy ja jeszcze jestem i znowu chajda z kolegami w świat.Nie zmienisz go nigdy, bo to tak jak byś mu kazała mówić w innym języku. On umie to co wyniósł z domu, albo czego uczą go koledzy. To są ludzie bez wyobraźni, bez empatii, bez wyższych potrzeb, mało bez świadomości, że można coś więcej, piękniej, lepiej. A jak zechcesz mu to przyblizyć to ci powie, cyt."życie to nie je- bajka, życie to je-bitwa". Tak błysnął poezją i życiową konkluzją "mój supermen". Tacy mężczyźni są jak krzywo zrośnięte kości, trzeba łamać i na nowo składać, masz na to siłę psychiczną i fizyczną, masz na to czas, a wreszcie umiałabyś to zrobić, tak żeby z kolei nie zrobić z niego jakiegoś innego psychola?masz niestety jeden wybór, odejść zanim nie będziesz miała więcej dzieci i zastanowić się nad sobą. Czego w życiu chcesz, jaki mężczyzna jest ci potrzebny i takiego szukać, dosłownie takiego i nie liczyć na to, że on z miłości się zmieni, albo zrozumie, bo to są wyjątki.
Przestańcie jej prawić morały i jej ubliżać, myślałam że forum służy do tego, że ktoś jest w kropce i prosi o radę, nie wyzwiska które już otrzymuje w realnym życiu.
Za wcześnie postaraliście się o dziecko, on nie dorósł do bycia ojcem, Ty musisz dorosnąć do bycia matką. A matka ma chronić swoje dziecko, ma je trzymać na piedestale, pod nim jest miejsce dla faceta. Chyba wiesz co jest dobre dla Twojego dziecka.