Prawie każda nastolatka ma swój okres buntu. Ja też taki przeżyłam. Gdy byłam mała, mama często mi powtarzała, że nadejdzie taki czas i wszystko zależy ode mnie jak będzie on wyglądał...
Mój bunt był czymś nad wyraz niszczącym moje zdrowie i psychikę.
W skrócie mówiąc, czegokolwiek się dotknęłam, uzależniałam się od tego.
Wszystko zaczęło się w pierwszej klasie liceum. Zmiana otoczenia, nowi przyjaciele, wpływy. Byłam szarą myszką zanim weszłam w grono "znanych i lubianych". Pierwsza impreza, pierwszy alkohol no i pierwsze wracanie na czworaka do domu. Rodzina nic nie widziała. Picie wódki tak mi się spodobało, ze wpadłam poniekąd w alkoholizm. Codziennie przez pół roku byłam nieprzytomna. Potem zakochałam się także w człowieku który dużo pił i kolejne kilka miesięcy w odurzeniu. Odszedł do innej bo nie chciałam się z nim przespać. Zostałam okrzyknięta "kur.." na całe moje miasto, ponieważ koleżanka była zazdrosna. Nie winie ludzie, bo któż mógł wiedzieć iż byłam dziewicą...
Potem poznałam inne środowisko. Palące papierosy i trawę. Zaczęłam palić fajki. Trawy się bardzo bałam. Samo słowo "narkotyki" budziło we mnie niepokój. Wpadłam w nałóg tytoniowy.
Minął jakiś okres czasu i tak jak się zarzekałam, że nie dotknę trawy- zrobiłam to. Uzależniłam się od zielska. Pół roku na codziennym odurzeniu. Straciłam tysiące na palenie. Wiec przerzuciłam się na coś tańszego. 5,95 zł trzydzieści tabletek acodinu dziennie (lek na kaszel, zawierający substancje odurzającą po przedawkowaniu).
Popadałam w bulimie i anoreksje na zmianę. Potrafiłam wymiotować pół roku a drugie pół prawie nic nie jeść.
Cięłam się, podpalałam żelazkiem etc...
I żeby tego było mało, od seksu także się uzależniłam. Zdrady itp -codzienność. O tym wole nawet nie pisać. Czarny okres w moim życiu.
Nagle na mojej drodze pojawił się ON. Zmienił mnie o 360 stopni. Pokochałam go miłością nieograniczoną.
Obecnie jestem totalną abstynentką, brzydzę się trawy i innych używek a seks tylko i wyłącznie z moim ukochanym, przestałam kłamać, oszukiwać itp, zaakceptowałam swoje ciało. Jedyne co zostało to te ohydne fajki, nerwica z arytmią serca, uporczywy kaszel, tatuaż.
Mój okres buntu trwał ponad trzy lata.
Wiele mnie nauczył.
Gdyby nie On, dziś nie byłabym tak dojrzała psychicznie.
Z perspektywy czasu, mogę tylko podziękować Bogu, że mnie tak wiele nauczył...