netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

19 odpowiedzi3 593 wyświetleniazałożony przez sosenek, 20.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Witam, chciałabym nakreślić sytuację, która mnie spotkała, być może któraś z was mierzyła się z podobnym problemem i mi coś doradzi.

Mam 25 lat i jestem z moim facetem (28) od niecałego roku. Jak się poznaliśmy od wyprowadził się od rodziców i wynajął mieszkanie w którym pomieszkiwałam bo dzieli nasze miasta od siebie pół kraju, jednak jako, że nie pracowałam, a studiowałam zaocznie to mogłam u niego siedzieć tygodniami. teraz przenoszę się do jego miasta na studia dzienne i planowaliśmy razem zamieszkać (zaczęłabym się dorzucac do czynszu itp).

Wszystko miało być super gdyby nie to, że on zmienił w stosunku do mnie nastawienie. Jesteśmy ze sobą dopiero niecały rok, a on juz przestał się starać. Przestał o mnie zabiegać, a największą przykrość sprawił mi fakt, że w ogóle nie okazał entuzjazmu tym, że mamy razem zamieszkać na stałe, mimo, że wcześniej bardzo tego chciał. Myślałam, że będzie się cieszył, a tu nic. Powiedziałam mu, ze przestał się starać, a wręcz zaczął mnie olewać to odparł, że nie będzie tego komentować. Nie jestem jakąs ciepluchą i nie potrzebuję miliona smsków czy telefonów kilka razy dziennie, bądz też deklaracji o rodzinie, dzieciach itp. W zasadzie gdyby nie to, że przede mną stoi decyzja o wspólnym zamieszkaniu to może nawet nie przeszkadzałoby mi to, że zrobił się obojętny, bo zwykle się takimi drobiazgami jak jego humorki nie przejmuję.
Jednak mając przed sobą w perspektywie wspólne zamieszkanie na najbliższe kilka lat martwię się, że ta jego obojętność jeszcze bardziej się pogłębi, że już całkiem będzie mnie "pewien" i przestanie starać się o związek.

Prawdę mówiąc czuję się odrobinę "oszukana" ponieważ kiedy zaczęliśmy być razem to starał się bardzo. kwiaty, prezenty, miłe słowa, wielkie deklaracje, przyjeżdżał do mnie w każdej chwili, przyglądał mi się z zafascynowaniem, cieszył się na wszystko co ze mną związane. A teraz niewiele już z tego pozostało. Mało pisze, mało dzwoni, nie przyjeżdża bo to ja zaczęłam jezdzić.

Co wy na to kobietki? Jak odkręcić tą sytuację? czy po prostu już coś w nim wygasło nieodwracalnie? zastanawiam się nad wynajęciem pokoju dla siebie gdzieś w innym miejscu żeby zatrzymać jakąś tą machninę ale myślę, że to by było lekko chore i raczej doprowadziłoby do końca związku, ale z drugiej strony boję się, że jak zamieszkamy razem to jego "zlewczość" też doprowadzi do końca.

Jeszcze z nim o tym nie rozmawiałam, spotkamy się dopiero w przyszłym tygodniu bo uwazam, że to materiał na rozmowe face2face. jeśli chodzi o nasz kontakt teraz to mamy ciche dni po tym jak olał to jak napisałam co mnie boli.

2

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Koniec związku. Wynajmij pokój. Odsuń się od niego, nie zrywaj oficjalnie. Zobacz jakie będzie podejmował działania. Jak przez kilka tygodni będzie umierać, to umów się na spotkanie i zakończ to.

3

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?
kenobi napisał/a:

Koniec związku. Wynajmij pokój. Odsuń się od niego, nie zrywaj oficjalnie. Zobacz jakie będzie podejmował działania. Jak przez kilka tygodni będzie umierać, to umów się na spotkanie i zakończ to.

Nic dodać nic ująć.

Najkrótsza, a najbardziej treściwa odpowiedź, jaką czytałam na forum.

4

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

"Jak przez kilka tygodni będzie umierać, to umów się na spotkanie i zakończ to." -tzn co będzie umierać?

myślę, że zrobię tak, że  w przyszłym tygodniu tam pojadę, pogadam z nim, powiem wprost o moich obawach względem tego wspólnego mieszkania i w zależności od jego zachowania wybiorę lepszą opcję, ale nie zerwę, tylko tak jak pisze Kenobi poczekam jeszcze na jego reakcję i jak taka się nie pojawi to pozostanie mi tylko odejść.
na tą chwilę czuję względem sensu tego związku duże wątpliwości, ale kiedy jesteśmy razem jest cudownie. jednak takie sytuacje i to już po niecałym roku? tak chyba nie powinno byc. przykro mi strasznie.

5

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Sosenek, masz rację.
Po niecałym roku powinno być tak różowo, że powinna Was od tego boleć głowa. smile
Nawet nie ma mowy o rutynie czy przyzwyczajeniu. Zwłaszcza, że mieszkacie daleko od siebie i każde spotkanie na pewno było bardzo ekscytujące. wink
Nie myślałaś o tym, że fakt Twojej przeprowadzki do jego miasta i wspólne mieszkanie mogło go trochę przerosnąć?
Może boi się codzienności i tego, że jednak trochę za wcześnie na takie decyzje, a że go to gnębi (bo przecież nie powiedział Ci tego w twarz) jest dla Ciebie oschły i niezdecydowany?

Nic dziwnego, że Ci przykro. W końcu wiążesz z Nim plany i przyszłość.
Jedno jest pewne. Musisz z nim pogadać. Szczerze, otwarcie i bez histerii.

6

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Umierać --- związek umierać. To miałem na myśli -- umieranie związku, miłości, zafascynowania, przywiązania, chęci spędzania razem czasu.

To co napisałaś w ostatnim poście jest super wyjściem z sytuacji.

7

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Daj mu czas. Faceci to tchórze. Szczera rozmowa i czas na przemyslenie - to chyba rozsądne rozwiązanie. I napisz koniecznie jak przebiegła Wasza rozmowa!

8

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

dobrze:) dam znac. powiem mu co mnie boli i mam cichą nadzieje, że będzie miał jakieś dobre wytłumaczenie na to co ostatnio wyprawia (ciężko ostatnio pracuje, w tym zarywa noce ale absolutnie nie chce go usprawiedliwiać) bo jak się nie zrehabilituje to mu podziękuję. już raz bylam z kimś kto mnie zlewał (tyle, że zaczął po 2 latach) i nauczona doświadczeniem- nie mam ochoty na powtórkę.

9

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Nataluszek,
nie sądze by on się bał.
kilka tygodni temu szalenie entuzjastycznie podchodził do tematu.
wszystko zmieniło się na przestrzeni wlasnie ostatnich kilku tygodni. to ja początkowo miałam pewne obawy i wątpliwości (powiedziałam mu o tym, ale nie uzasadniłam dlaczego bo rozmawialismy przez tel, a ja nie lubię takiej formy rozmów i chcialam z tym poczekać do spotkania w przyszłym tygodniu)- może go to uraziło i ma mi za złe to, że wyraziłam zwątpienie. nie wiem. ale swoim zachowaniem tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że moje wątpliwości mogą okazać się słuszne. 
Czy was by uraziło to, że partner by wam powiedział, że ma wątpliwości związane z waszą wspólną przyszłością? czy to może być powód jego zachowania i zdystansowania?

10 Ostatnio edytowany przez Madleina24 (2013-09-20 17:21:24)

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?
sosenek napisał/a:

Czy was by uraziło to, że partner by wam powiedział, że ma wątpliwości związane z waszą wspólną przyszłością? czy to może być powód jego zachowania i zdystansowania?

Gdyby mój chłopak mi tak powiedział to nie ukrywam zrobiłoby mi się przykro.
Może zrozumiał to trochę inaczej, za mocno. To bardzo prawdopodobne.
Ale gdy porozmawiacie sobie w cztery oczy i wyłumaczysz mu dokładnie całą sytuacje to wszystko się wyjaśni i już niedługo oboje będziecie się z tego śmiali. smile

11

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

możliwe, że zle mnie zrozumiał.
możliwe, że zrobiłam błąd mówiąc mu, że mam wątpliwości - a nie uzasadniłam dlaczego, myśląc, że zrobię to przy okazji spotkania.
jednak nie zmienia to faktu, że jego reakcja na to- czyli zachowanie od kilku dni - dystans, oschłość, wręcz nieuprzejmość i obojętność -sprawiają, że moje wątpliwości przybierają na sile.
sprawy przybrały dziwny obrót bo zamiast cieszyć się na wspólne mieszkanie, przyszłość- to zrobił się kwas. nie jest miło.

12

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Życzę ci powodzenia ale czarno to widzę sad
Będzie to dziwny związek, po co te fochy ważne są bezpośrednie rozmowy, to powinien być okres optymizmu motylków a nie braku czułości i zimna.

13

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

no ważne, ale z racji odległosci ciężko nam czasem na bieżąco rozwiązywać problemy poprzez rozmowę.
a kiedy jesteśmy razem tzn mieszkamy ze sobą kilka tyg pod rząd to te problemy znikają i zwykle od razu udaje nam się rozwiązać problem a i on jest dla mnie wtedy cudowny, bardzo opiekunczy i nie mam mu nic do zarzucenia.
no ale jak widać zmiana w nim nastąpiła i nie chce go tłumaczyc.

14

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Piszesz w innym wątku o tym, że Cię nie przeprasza, nie chce się pogodzić, czyli wychodzi na to, że nic się nie zmienił. Dlaczego to ciągniesz? Dlaczego mimo, że się nie dogadujecie, postanowiłaś z nim zamieszkać?
Dołuje Cię to, wykańczasz się, ale dalej z nim jesteś. On się nie zmienił pod wpływem mieszkania z Tobą, więc może czas podjąć jakieś radykalne kroki... Z tego co piszesz, to Ty biegasz za nim przepraszasz go za każdym razem i tu jest Twój błąd - przyzwyczaiłaś go do tego, więc będzie tak dalej.

15 Ostatnio edytowany przez USCSS (2013-11-22 17:12:53)

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

.

16

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

A jednak zdecydowałaś się z nim zamieszkać... mimo ostrzeżeń i wielu, wielu wątpliwości......
Czytałam nowy Twój wątek (już Ci Wielokropek zamknęła).
Ten człowiek jest nieszczęśliwy sam ze sobą, nie rozumie, że można żyć szczęśliwie i spokojnie, bez wzajemnego ranienia się.
nie będziesz przy nim szczęśliwa, zawsze będzie przytłaczał Cię ogromem swojego żalu, niechęci i słabości (niedojrzałości) emocjonalnej.
Życie z nim będzie dla Ciebie ogromnym stresem i męką, zawsze będziesz się bała, co znowu wymyśli, będziesz odbijała się od jego chłodu i ściany milczenia.
Wytrzymasz to?
Ile?
Skoro nie wyobrażasz sobie z nim przeszłości (to Twoje słowa), to posłuchaj SIEBIE!! Teraz... wydaje Ci, że go kochasz, chyba nie dasz rady odejść.... dasz, dasz.
Jak chcesz się dalej męczyć - zostań. Daj jego spaczonej psychice spaczyć Twoją.
A za parę lat (miesięcy?) będziesz go nienawidzić.
Zrób to, co Ci krzyczy wszystko w Twojej duszy:

sosenek napisał/a:

Nie wyobrażam sobie wspólnej przyszlości kiedy każda kłótnia urasta do takich rozmiarów bo on nie potrafi pójść na kompromis i załagodzić sytuacji.
Proszę was NETKOBIETY o radę. Co myslicie o tej sytuacji? Nie wiem co robić... mam ochotę rzucić tym wszystkim. kocham go, ale za bardzo mnie to dołuje...

17

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?
kenobi napisał/a:

Koniec związku. Wynajmij pokój. Odsuń się od niego, nie zrywaj oficjalnie. Zobacz jakie będzie podejmował działania. Jak przez kilka tygodni będzie umierać, to umów się na spotkanie i zakończ to.

Kenobi doskonale to ujął.

18 Ostatnio edytowany przez sosenek (2014-06-12 13:47:58)

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

oh gdybym was posłuchała (i swojego rozumu) kilka miesięcy temu... to bym  oszczędziła sobie wielu przykrości:P

to niesamowite, że już wtedy tak się czułam i brnęłam w to dalej.
mało tego, że byliśmy ze sobą jeszcze wiele miesięcy to jeszcze zdążyliśmy się razem przeprowadzić do domu jego ojca -kolejny "etap".kosmos.
ja już nie wiem, czy ten człowiek mnie nie kochał (tylko w takim razie po co te przeprowadzki i dlaczego mnie nie rzucił) czy kochał, ale jakąś dziwną, patologiczną miłością, której nigdy w swojej niekompletnej rodzinie nie doznał i się nie nauczył.
jednym słowem to jakieś crazy shit i nie wiem o co chodziło temu człowiekowi.

19

Odp: Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?
sosenek napisał/a:

oh gdybym was posłuchała (i swojego rozumu) kilka miesięcy temu... to bym  oszczędziła sobie wielu przykrości:P

to niesamowite, że już wtedy tak się czułam i brnęłam w to dalej.
mało tego, że byliśmy ze sobą jeszcze wiele miesięcy to jeszcze zdążyliśmy się razem przeprowadzić do domu jego ojca -kolejny "etap".kosmos.
ja już nie wiem, czy ten człowiek mnie nie kochał (tylko w takim razie po co te przeprowadzki i dlaczego mnie nie rzucił) czy kochał, ale jakąś dziwną, patologiczną miłością, której nigdy w swojej niekompletnej rodzinie nie doznał i się nie nauczył.
jednym słowem to jakieś crazy shit i nie wiem o co chodziło temu człowiekowi.

Ech, gdybym ja posłuchała swojego rozumu kilka miesięcy wcześniej, to pewnie teraz miałabym to wszystko za sobą, całe to rozstanie, i pewnie nawet już bym się po nim pozbierała... Też się zastanawiałam nad tym ostatnio często: skoro mnie nie kocha to dlaczego sam mnie nie zostawił? Tylko wymyśla jakieś fochy?... Chyba żebym sama doszła w końcu do wniosku, że to nie ma sensu.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zmienił się w stosunku do mnie, a mamy razem zamieszkać- odpuścić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026