Witam.. Jestem z chłopakiem już 4 lata. Mieliśmy swoje za i przeciw... Miedzy nami jest różnie. Często siedzimy w domu,ponieważ chłopak ciężko pracuje i twierdzi że jest zmęczony. Ale gdy wyjdziemy na jakąś imprezę pojawia się problem, ponieważ on nie zwraca na mnie uwagi. Gdy ja chce jechac do domu i ide juz do samochodu wynajduje dziwne wymowki. Wczoraj musiałam czekac az 3 godziny by go zabrac w koncu do domu. Co to moze oznaczac, czy podczas alkoholu takie zachowanie jest oznaka czegoś?
Podobne tematy
To nie mogłaś go zostawić i pojechać do domu sama?
no właśnie nie bardzo, bo nie byłam swoim samochodem tylko jego kolegi który też jest taki upierdliwy ...
Oj, znam to... Mam bardzo podobny problem, zresztą związek też o takim stażu jak Twój! Strasznie to irytujące - wychodzimy razem, a czuję się czasem jakbyśmy się nie znali! Teraz jest już trochę lepiej, bo przegadaliśmy problem - powiedziałam mu, że nie podoba mi się jego zachowanie, i że chciałabym żebyśmy bawili się razem. Niemniej raz na jakiś czas wciąż zdarzają mu się tego typu zagrywki.
Rozmawiałaś z nim o tym?
No właśnie w tym problem,że juz z nim na ten temat kilkanaście razy rozmawiałam.. i słyszę tylko,że ''to sie wiecej nie powtorzy''.. ''nie kontroluje tego'' i tak w kolo. Najgorsze jest to,ze na drugi dzień,on myśli,że jest wszystko wporządku,że nic złego nie zrobił..
Oj, ale łajzy z tych chłopów... Nie wiem, co Ci doradzić. Możesz tłuc mu do głowy, że jak wychodzi z kobietą, to powinien dotrzymywać jej towarzystwa (i nie mówię tu o byciu wlepionym w siebie, tylko o tym, że jeśli idziecie RAZEM to RAZEM też spędzacie czas, a nie rozchodzicie się każdy w swoją stronę, a potem spotykacie w samochodzie żeby wrócić do domu...). Ale czy to coś da, skoro na razie nie przynosi żadnych efektów? Nie wiem. A może on za mało spotyka się ze swoimi znajomymi, albo potrzebuje więcej przestrzeni tylko dla siebie?
Chyba za mało ze mna sie widuje;/ widujemy sie tlko wieczorem jak idziemy spać, bo wiecznie zajęty, wiecznie zmęczony albo koledzy...;/
No to już nie wiem... Widuje się z Tobą mało i mimo wszystko nie brakuje mu Twojego towarzystwa? Pytałaś go o to?
dziwne zachowanie, dla mnie to taki objaw braku szacunku, moim zdaniem jak para idzie razem na impreze to powinna razem wrocic, ale ja widocznie jestem staroswiecka, tylko raz mi sie zdarzylo ze wracalam z imprezy sama ale bo bylo po klotni z bylym po ktorej sie rozstalismy
dziwne zachowanie, dla mnie to taki objaw braku szacunku, moim zdaniem jak para idzie razem na impreze to powinna razem wrocic, ale ja widocznie jestem staroswiecka, tylko raz mi sie zdarzylo ze wracalam z imprezy sama ale bo bylo po klotni z bylym po ktorej sie rozstalismy
No ja właśnie też tak uważam... Wracanie samej u mnie nigdy nie wchodziło w grę, do tego akurat mój chłopak by na pewnonie dopuścił. Niemniej "samotne" imprezy, tzn. takie, na których interesował się wszystkimi, tylko nie mną, zdarzały się, i to wcale nie tak rzadko w pewnym okresie.
Brak szacunku to jedno, ale w tym przypadku jeszcze bardziej niepokojące jest to, że on w ogóle nie czuje potrzeby by spędzać czas ze swoją dziewczyną! W takim razie pytanie po co z nią jest?
Ja mówiąc szczerze zabrałabym tyłek i pojechała do domu. Autobusem czy czymkolwiek. A on ? Niech się martwi, jak już sobie łaskawie przypomni, że nie widział mnie od dłuższego czasu ![]()
Ok, ale to jest rozwiązanie doraźne - a co potem?
Podejrzewam, że gdybyś zrobiła tak raz, drugi, trzeci i setny to może w końcu by się przekonał jak to jest byc totalnie olewanym. A jeśli nie, to nie wiem, czy chciałabym być z mężczyzną, który ma mnie w czterech literach.
No i to właśnie jest sedno sprawy - pytanie, czy chłopak po prostu autorki nie olewa na całej linii. Bo skoro tak się zachowuje, a mają dla siebie mało czasu, to nie jest to najlepszy sygnał.
Chyba pozostaje mi jedno rozwiązanie...;/ zakonczyc zwiazek...
Chyba za mało ze mna sie widuje;/ widujemy sie tlko wieczorem jak idziemy spać, bo wiecznie zajęty, wiecznie zmęczony albo koledzy...;/
Zajęty imprezami, zmęczony po imprezie, koledzy do imprezy.
Niewesoło.
Ja mówiąc szczerze zabrałabym tyłek i pojechała do domu. Autobusem czy czymkolwiek. A on ? Niech się martwi, jak już sobie łaskawie przypomni, że nie widział mnie od dłuższego czasu
..Podejrzewam, że gdybyś zrobiła tak raz, drugi, trzeci i setny to może w końcu by się przekonał jak to jest byc totalnie olewanym. A jeśli nie, to nie wiem, czy chciałabym być z mężczyzną, który ma mnie w czterech literach.[/b]
Popieram.
Wtedy by się okazało, czy pig-headedma rację w 100%. Bo moim zdaniem ma.