to nie jest normalne, prawda? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » to nie jest normalne, prawda?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: to nie jest normalne, prawda?

Byłam z facetem 3 lata, nie jesteśmy razem 2 lata. On ma już kogoś, ja nie. Od rozstania nie byłam na żadnej randce, bo nie pojawił się w moim życiu nikt konkretny. Bardzo mnie boli to, że los nie chce się do mnie uśmiechnąć. Nie było dnia, żebym nie pomyślała o byłym. Dlaczego? Czy to normalne? Mam jakieś wahania nastrojów. Jednego dnia myślę, że jestem głupia, że z nim byłam, że nie wiem co w nim widziałam. Innego dnia tak jak dzisiaj nie mogę uwierzyć w to, że on już nie należy do mnie. Że tak bardzo byłam z nim szczęśliwa i nic innego się nie liczyło. Kochałam go nad życie. On mnie z poczatku tez, jak pozniej to nie wiem. Mieszkalismy juz razem. Właśnie jak razem zamieszkalismy to sie zaczelo psuc. Wiele rzeczy mnie w nim denerwowało. Teraz się zmienił z tego co słyszę, załozył wlasną firmę. Jak był ze mną były kłótnie o to, że nie pracuje, nie robi nic, tylko siedział ciągle w domu. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Wszyscy wokół mnie myślą, ze to dla mnie już dawno zamknięty rozdział. On zyje dalej, idzie do przodu, a ja? Zatrzymałam się i żyję wspomnieniami. Czasami tak  bardzo chciałabym jemu opowiedzieć co u mnie. Nie mam z nim kontaktu. Ogólnie jakoś sobie radzę, ale jak dojdą do mnie jakieś informacje o nim, że ma sie dobrze i takie tam to popadam w depresję jak dziś. Jak żyć? Dlaczego minęły 2 lata, a ja wciąż o nim myślę. Boję się, że już nigdy z nikim nie będę, że będę sama, ze nikogo tak nie pokocham, że zawsze on będzie na piedestale mojego serca. Nie był moim pierwszym facetem, ale pierwszą prawdziwą miłością. Ja się jeszcze nie odkochalam? Ile Wam zajęło zapomnienie? Moze powinnam się leczyc? Ja nie wiem ile jeszcze jestem w stanie znieść, chcialabym usnąć i się nie obudzić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Dlaczego zamiast ruszyć do przodu żyjesz wspomnieniami?
Wiem, że jest to ciężkie, ja też tydzień temu rozstałam się z partnerem po 3 latach idealnego, jak mi się wtedy jeszcze wydawało, związku. Kochana, otwórz oczy! To jest Twój czas, świat się nie zatrzymał, on pędzi nadal, a Ty żyjąc przeszłością nie nadążasz. Pora, żebyś przestała wspominać, a pomyślała o TERAZ. Zainwestuj w siebie. Pracujesz? Nie satysfakcjonuje Cię praca? Może poszukaj fajniejszej. Zajęcia dodatkowe, może popularna ostatnio Zumba? a może jakiś sport, sztuki walki? Pomyśl o tym, jakie masz pasję, hobby, jakie kiedyś miałaś plany na siebie? co zawsze chciałaś zrobić, ale się bałaś lub po prostu rezygnowałaś? Zrób to teraz albo zaraz! Ale nie odkładaj. Obudź się, nie chciej trwać w melancholijnym śnie. Pora wstać, wziąć się w garść i zacząć się organizować. A kiedy będziesz szczęśliwą kobietką z własnymi pasjami na pewno poznasz szczęśliwych ludzi, kto wie, czy nie swojego partnera, który gdzieś czeka na Ciebie smile

3

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Mam mnóstwo znajomych, często wychodzę, wyjeżdżam, ale jak wracam do pustego domu to się załamuję. Ćwiczę, zwiedzam, bo to kocham, ale nie daje mi to szczęścia na dłużej. Jak był on wiedziałam, ze co by się nie działo mamy siebie. Pod koniec dużo się kłóciliśmy, dużo rzeczy mi w nim przeszkadzało. Wszystko się przez niego zepsuło, a teraz się zmienił. Jest taki jaki chciałam zawsze, aby był. Dlaczego teraz? Tak długo o to walczyłam, aż się poddałam. Też byłam winna, nie mówię, ze nie, ale w większości on. Więc skoro on zniszczył coś, co było tak piękne dlaczego szybciej zapomniał, ma kogoś i idzie na przód? Dlaczego!? Słyszałam, ze jej nie kocha. Co z tego. Zazdroszczę jej, że może na niego patrzeć, dotykać, słuchać go. Nie widziałam go już tak długo... Dlaczego los się nie może do mnie uśmiechnąć. Nie wiem czy poznam tego jedynego JA_skółka, bo mam wrażenie, ze on nim jest. Po innych związkach szybciej się zbierałam. Przy nim czułam po prostu, że mam wszystko. Ale w środku głęboko wierzę, ze miłość jest odwzajemniona, dwustronna,więc to pewnie nie on. Wszyscy nam zazdrościli tego uczucia, widzieli, ze między nami jest coś, czego brak w innych związkach. Czasami mam ochotę jechać do jego miasta, gdzieś się schować i chociaż przez minutę na niego popatrzeć. Nikomu tego nie życzę. Ogolnie raczej dobrze sobie radzę, ale miewam gorsze dni, kiedy nie mam siły wstać z łóżka. To ten dzień.

4

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Co Ci tu powiedzieć?
Myślę że z uczuciami jest tak że trudno je ogarnąć.
Powiem po sobie:
Rzeczy ważne wbijają mi się w pamięć i gdzieś głęboko się chowają aż nagle za sprawą impulsu wychodzą z ukrycia. Do dziś pamiętam pierwsze uczucie które mną wstrząsnęło:zakochanie.
Lecz Ona wybrała innego i do dziś są razem i cieszy mnie to.
Pamiętam jak w szkole średniej na Walentynki (1993r.) dostałem karteczkę anonimową:
^Drogi kolego. Brak mi serca Twego. Przestałeś mnie kochać lecz nie wiem dlaczego. Pomóż memu sercu które pragnie żyć. Kocham Cię^.
Nigdy nie dowiedziałem się kim była i czy coś czuła naprawdę.
Pamiętam każdą osobę i wiele szczegółów z nią związanych. Nawet niedawno przeżyłem chwilowy ^powrót^ bo po 16 latach nie zapomniałem pewnej kobiety...
Tak to już jest że do ważnych dla nas osób czujemy słabość i to pozostaje.
Tego nie da się wyleczyć.
Można zająć głowę czymś innym i próbować żyć dalej. Próbować wznieść się ponad to wszystko.
Życie jest na tyle nieprzewidywalne że nigdy wiesz czym Cię zaskoczy i to w najmniej spodziewanym momencie.
Też mam takie momenty że przeszłość ze mnie wychodzi i nie chce się schować. Teź chciałbym cofnąć czas (jakieś 20 lat do tyłu) ale nie dam rady.
Może masz jakąś pasję,coś co pochłania Cię bez reszty. Może tędy droga?
Życzę Ci byś mogła wznieść się ponad to wszystko...

5

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Witaj,
Jako forumowy mentor i autopsyjny znawca vel "królik doświadczalny" w tematyce toksycznych związków, pozwolę się wypowiedzieć w Twoim temacie, który - przynajmniej z mojego punktu widzenia - ma/zawiera wiele cech pokrewnych/wspólnych wobec tego zagadnienia.

nienormalna napisał/a:

Byłam z facetem 3 lata, nie jesteśmy razem 2 lata. Od rozstania nie byłam na żadnej randce, bo nie pojawił się w moim życiu nikt konkretny. Bardzo mnie boli to, że los nie chce się do mnie uśmiechnąć.

Czym to jest podyktowane? Czy czasem nie za bardzo żyjesz chorą wizualizacją swojego eksa i paradoksalnie na tyle mocno "wbił" Ci się on w "potylicę", że niemalże schematem zbliżonym do ksero, wizualizujesz każdego ktosia, który pojawił się na Twojej drodze po rozstaniu?

nienormalna napisał/a:

On ma już kogoś, ja nie.

Z doświadczeń wyniesionych z własnych obserwacji w życiu i - o zgrozo - popartych stwierdzeniami głoszonymi przez Naszych forumowiczów, tak się dobrze zastanów, czy Ty czasem nie przegapiłaś jakichś "banalnych" oznak bycia przez Ciebie "kołdrą" w Waszym związku? Czy czasem on nie wił sobie "gniazdka" w czasie Waszego bycia razem, nawet z eks? Co mam na myśli - jego "ucieczka" w świat wirtualny (czaty/fora/gg/meile/skype a nawet... rozmowy bez zbytnich podtekstów paraseksuallnych z jego eks kobietami; chodzenie z komórką przy doopie do wc).

nienormalna napisał/a:

Nie było dnia, żebym nie pomyślała o byłym.  Mam jakieś wahania nastrojów. Jednego dnia myślę, że jestem głupia, że z nim byłam, że nie wiem co w nim widziałam. Innego dnia tak jak dzisiaj nie mogę uwierzyć w to, że on już nie należy do mnie. Że tak bardzo byłam z nim szczęśliwa i nic innego się nie liczyło. Czasami tak  bardzo chciałabym jemu opowiedzieć co u mnie. Nie mam z nim kontaktu. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas.

Znając nad wyraz dobitnie temat tej psychologicznej "alkowy" ze strony ofiary takiej potłuczonej relacji kobiety z mężczyzną, tak każdy psycholog stwierdzi od ręki, że

toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, do czego osobiście sam mam spore zastrzeżenia i wątpliwości, to schemat jest podobny - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co Was od siebie uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadaje Twojemu życiu kierunek.

Widzisz w tym paradoksalnie prawdziwe i poniekąd metaforyczne odniesienia do swojego psychicznego stanu rzeczy i Twojego związku?

nienormalna napisał/a:

Kochałam go nad życie. On mnie z poczatku tez, jak pozniej to nie wiem.

Kolejny sparing dla lepszego rozeznania: "jeśli posiadasz coś cennego, co mogło by zainteresować "łowcę cudzych zasobów", to nie czuj się bezpiecznie... sprawiają dobre wrażenie, bez trudu pozyskują zaufanie i bezpardonowo je sprzeniewierzają".

nienormalna napisał/a:

Mieszkalismy juz razem. Właśnie jak razem zamieszkalismy to sie zaczelo psuc. Wiele rzeczy mnie w nim denerwowało. Jak był ze mną były kłótnie o to, że nie pracuje, nie robi nic, tylko siedział ciągle w domu. Dlaczego? Czy to normalne?

Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach... zonk??? wink

nienormalna napisał/a:

Teraz się zmienił z tego co słyszę, załozył wlasną firmę.

Będę tutaj brutalny, ale po pierwsze - moja propozycja pójścia z takim zachwianym osobowościowo osobnikiem - czytaj żoną - do psychologa/na terapię małżeńską, spotkała się z ciętą ripostą, że to TYLKO ja wymagam terapii i leczenia nie tyle psychologicznego, co psychiatrycznego yikes; po drugie - również poparte tu na forum - stwierdzenie, że bardzo wielu specjalistów (psychiatrów, terapeutów) nie podejmuje się pracy z nimi, bo paradoksalnie nawet ich potrafią wkręcić i przerobić na swoją modłę, a co dopiero "cywilów". Reasumując to on się nie zmienił, A wręcz paradoksalnie on jest NADAL taki sam jak był zanim go poznałaś czy trwałaś w związku; to właśnie taka "narkotyczna" pustka vel detoks sprawia, że tak go wizualizujesz w swojej strutej i zdemolowanej przez niego psychice - obraz jego jako człowieka miesza Ci się z jego wyobrażeniem w Twojej głowie.

nienormalna napisał/a:

Wszyscy wokół mnie myślą, ze to dla mnie już dawno zamknięty rozdział. On zyje dalej, idzie do przodu, a ja? Zatrzymałam się i żyję wspomnieniami. . Ogólnie jakoś sobie radzę, ale jak dojdą do mnie jakieś informacje o nim, że ma sie dobrze i takie tam to popadam w depresję jak dziś. Jak żyć? Dlaczego minęły 2 lata, a ja wciąż o nim myślę. Boję się, że już nigdy z nikim nie będę, że będę sama, ze nikogo tak nie pokocham, że zawsze on będzie na piedestale mojego serca. Nie był moim pierwszym facetem, ale pierwszą prawdziwą miłością. Ja się jeszcze nie odkochalam? Ile Wam zajęło zapomnienie? Moze powinnam się leczyc? Ja nie wiem ile jeszcze jestem w stanie znieść, chcialabym usnąć i się nie obudzić.

Stoisz na progu depresji i albo ostrożnie i na własne potrzeby terapeutyczno - lecznicze zakasasz rękawy zgłębiając ten temat, albo bez kozery powiem, że pędzikiem szukaj pomocy specjalisty psychologa, by pomógł Ci dojść do siebie i poskładać się w całość po tej jeździe jak na rollercoasterze. W tym nie można siedzieć i myśleć nad powrotem gdyż z tego nie da się "normalnie" wyjść, z tego trzeba uciekać a cała filozofia polega na uciekaniu nogami do przodu.
Zapomnieć się tego łatwo nie da; zostaje ślad i doświadczenie, z którego warto czerpać we właściwy sposób korzyści dla zapobiegania "nawrotów" tej choroby w przyszłości; nie tylko w kwestii związków ale i w codziennym życiu.

Tak "Ad memoriam" na koniec:
Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... blog "moje dwie głowy" to tak na cito.

Przemyśl to na spokojnie, co Ci tutaj napisałem bez emocji. Bo gdy do gry wchodzą emocje - wyłącza się logiczne myślenie.

3maj się... i poszukaj dobrych, markowych adidasów na potrzeby tej terapii smile
Nie jesteś sama ani też pierwszą czy ostatnią mającą styczność z takimi psychofagami w ludzkiej skórze (psycho - dusza; fag - pożeracz, pasożyt czyli pożeracz duszy/psychiczny pasożyt).

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.
Odp: to nie jest normalne, prawda?
nienormalna napisał/a:

Byłam z facetem 3 lata, nie jesteśmy razem 2 lata. On ma już kogoś, ja nie. Od rozstania nie byłam na żadnej randce, bo nie pojawił się w moim życiu nikt konkretny. Bardzo mnie boli to, że los nie chce się do mnie uśmiechnąć. Nie było dnia, żebym nie pomyślała o byłym. Dlaczego? Czy to normalne? Mam jakieś wahania nastrojów. Jednego dnia myślę, że jestem głupia, że z nim byłam, że nie wiem co w nim widziałam. Innego dnia tak jak dzisiaj nie mogę uwierzyć w to, że on już nie należy do mnie. Że tak bardzo byłam z nim szczęśliwa i nic innego się nie liczyło. Kochałam go nad życie. On mnie z poczatku tez, jak pozniej to nie wiem. Mieszkalismy juz razem. Właśnie jak razem zamieszkalismy to sie zaczelo psuc. Wiele rzeczy mnie w nim denerwowało. Teraz się zmienił z tego co słyszę, załozył wlasną firmę. Jak był ze mną były kłótnie o to, że nie pracuje, nie robi nic, tylko siedział ciągle w domu. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Wszyscy wokół mnie myślą, ze to dla mnie już dawno zamknięty rozdział. On zyje dalej, idzie do przodu, a ja? Zatrzymałam się i żyję wspomnieniami. Czasami tak  bardzo chciałabym jemu opowiedzieć co u mnie. Nie mam z nim kontaktu. Ogólnie jakoś sobie radzę, ale jak dojdą do mnie jakieś informacje o nim, że ma sie dobrze i takie tam to popadam w depresję jak dziś. Jak żyć? Dlaczego minęły 2 lata, a ja wciąż o nim myślę. Boję się, że już nigdy z nikim nie będę, że będę sama, ze nikogo tak nie pokocham, że zawsze on będzie na piedestale mojego serca. Nie był moim pierwszym facetem, ale pierwszą prawdziwą miłością. Ja się jeszcze nie odkochalam? Ile Wam zajęło zapomnienie? Moze powinnam się leczyc? Ja nie wiem ile jeszcze jestem w stanie znieść, chcialabym usnąć i się nie obudzić.

Ja też kocham gdzies tam w sercu mojego byłego, bo był prawdziwą miłością ale nie prawdziwym mężczyzną do związku. To nic zlego że go kochasz, może być tak do końca zycia. Ale skoro on Cie nie chce to nie znaczy, że masz być sama i czekać na niego. To oczywiste że tak duże uczucie nie zniknie i będziesz go wspominać. Ja też czuje się jak idiotka że byłam z takim frajerem jak mój były, i czuje tak jak bym traciła na wartości i sama poniżala się mówiac sobie prawdę w oczy że go nadal kocham w sercu. Ale coż zrobić, nic smile Poznasz kogoś w końcu. Załóż jakis portal internetowy, wychodz częściej.

7

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Skąd to "zaczerpnąłeś" Bags?

Nienormalna - na spokojnie przeanalizuj. Chyba najbardziej dociera poniższe, choć ja tak nie miałam:

"nienormalna napisał:
On ma już kogoś, ja nie.

Z doświadczeń wyniesionych z własnych obserwacji w życiu i - o zgrozo - popartych stwierdzeniami głoszonymi przez Naszych forumowiczów, tak się dobrze zastanów, czy Ty czasem nie przegapiłaś jakichś "banalnych" oznak bycia przez Ciebie "kołdrą" w Waszym związku? Czy czasem on nie wił sobie "gniazdka" w czasie Waszego bycia razem, nawet z eks? Co mam na myśli - jego "ucieczka" w świat wirtualny (czaty/fora/gg/meile/skype a nawet... rozmowy bez zbytnich podtekstów paraseksuallnych z jego eks kobietami; chodzenie z komórką przy doopie do wc). "

Czasem związek, jak i zdrada, pozostają w fazie jak to ujmę "mentalnej" - ale to wynika często z faktu, iż "niedoszły" zachwycony był daną osobą jako osobą myślącą jak "onże". Przestrzegam.

Myślenie nie zastępuje rozmowy i bezpośredniej słownej wymiany myśli!
....

Życie to nie sztuka kompromisu

8

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi!
Niestety nie przegapiłam nikogo. Wszyscy mi mówią, że jestem piękna i mogę mieć każdego, ale jak widać nie każdego. Kręcą się koło mnie ciągle jacyś faceci, ale nic konkretnego. Przez dwa lata spodobało mi się dwóch facetów, z jednym nie wyszło, może i dobrze, bo to było zaraz po moim rozstaniu,a jestem zdania, ze potrzebny jest czas dla siebie, a drugi raczej nie był mną zainteresowany. Pewnie gdybym kogoś miała nie myślałabym o byłym. Moje myśli zająłby ktoś nowy. Problem w tym, że nikogo takiego nie ma. Kurcze naprawdę wkurza mnie to, że się posypało i więcej w tym winy jego niz mojej,a on juz sie pozbierał. To on powinien być na moim miejscu. Ja nie byłam święta, czepiałam się jego, ale myślę, że miałam powód. W domu nic mi nie pomagał, a też nie miał obowiązków, bo przecież nie pracował, nie robił nic, podczas gdy ja mialam duzo na glowie i jeszcze w domu chlew do ogarnięcia i zero wsparcia. Dopóki nie zamieszkaliśmy razem było idealnie, on był idealny. Wszyscy widzieli, że bardzo jemu na mnie zależy. Nie liczył się cały świat. Może chodziło o to, żeby mnie zdobyć, jak zdobył to odpuścił. Nie wiem. Mieszkamy daleko od siebie, nie wiem co u niego, nie widuję go, nie mamy kontaktu. I tak jakoś sobie żyje, ale jak dojdzie do mnie jakaś informacja o nim to pękam. Niedługo po rozstaniu mieliśmy jakiś kontakt, spotkaliśmy się nawet kilka razy. Pytał nawet czy wrócę, ale nie chciałam. Nie chciałam, bo nie widziałam zmiany, chciałam, żeby nim coś wstrząsnęło, bo inaczej dalej byłby taki sam. Mimo, że bardzo kochałam byłam silna i się nie złamałam. Później on zaczął z kimś być i nie mamy kontaktu. Słyszałam, że jej nie kocha, że chce po prostu z kimś być. Nieważne, on przynajmniej zamknął rozdział związany ze mną.

Nie był agresywny, więc nie musiałam się kontrolować. Agresywna raczej byłam ja. To nie byłam ja-to był jakiś demon we mnie. Ogólnie ja jestem ostoją spokoju. On mnie wyprowadzał tak z równowagi, ze nie panowałam nad sobą. To jego zachowanie-zrób to, tamto, przynieś, wynieś, a on leżał. Wpadałam w furię, nawet nie wiedziałam, że mogę mieć w sobie tyle złości. To wszystko z niemocy, bezsilności. Nie panowałam nad sobą czasami, od tamtej pory nigdy nie byłam już w takim stanie. Ale fakt, czasami wstydziłam się za niego. Jak ktoś ze znajomych pytał czym się zajmuje i musialam odpowiadac, ze niczym.

Po rozstaniu ani ja ani on nie błagalismy siebie o powrot, nie robilismy roznych scen, nie przesladowalismy sie i nie robilismy sobie wyrzutow. To rozstanie to jedna z kulturalniejszych rzeczy w naszym wykonaniu.

Nie mogę sobie wyobrazić, ze mogę coś do niego czuć do końca życia, przecież to zmarnowane życie... Może to tylko sentyment? Bo to do niego pierwszego i jak narazie ostatniego poczułam coś tak niebywale silnego, przy nim poznałam miłość, z nim pierwszym zamieszkałam, jemu pierwszemu się oddałam w 100%. Nie wiem. Mówię, mam wahania nastrojów. Czasami myślę, ze lepiej, że z nim mimo, że kochalam nie byłam szczęsliwa, ze ciagle sie balam co przyniesie nowy dzien czy znowu czegos nie odwali. Teraz przynajmniej spokojnie egzystuję, ale boje się-dwa lata to duzo, a ja nadal jestem sama, bez nawet jakiejś mozliwości bycia z kimś, a codziennie gdzies z tyłu ze mną kroczy on. Przekichane to życie.

Naprawdę nikomu tego nie życzę. Skoro kochał tak mocno-tak twierdził, dlaczego on się tak szybko pozbierał. Mówił, że mi będzie łatwiej, bo już byłam w poważniejszym związku, on nie.

I nie szykował sobie gniazdka jak był ze mną, bo siedział ciągle w domu i nie wychodził do ludzi, a z tą związał się rok po mnie.

Czasami czuję się jakbym przegrała życie, wiecie? Straszne uczucie.

niekonwencjonalna Ty długo już jesteś sama?

9 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-07 23:11:25)

Odp: to nie jest normalne, prawda?
zabka-k napisał/a:

Skąd to "zaczerpnąłeś" Bags?
"czy Ty czasem nie przegapiłaś jakichś "banalnych" oznak bycia przez Ciebie "kołdrą" w Waszym związku?"

To "wyhaczyłem" zgłębiając bloga w wydaniu papierowym. 

Co mam na myśli - jego "ucieczka" w świat wirtualny (czaty/fora/gg/meile/skype a nawet... rozmowy bez zbytnich podtekstów paraseksuallnych z jego eks kobietami; chodzenie z komórką przy doopie do wc).

To zaś jest paradoksalnie z jednej strony prosty przykład odreagowania "złości" na partnerkę - w tym wypadku autorkę wątku - bo tak jego wpieniła, że musiał zdradzić i "zdradzić" - jak dwie potocznie istniejące odmiany zdrady - pisząc innej "ten tego i owszem" smile z drugiej trudny do wyjaśnienia termin w psychologii zwany niemym krzykiem. Jak krzyk może być niemy? hmm Ja też osłupiałem yikes z wrażenia za pierwszym razem, jak to usłyszałem... bo jednak może.
A jest to forma wyrażania mową ciała i słowa pisanego/mówionego zawiłym "szeptem" z obawy o nakrycie przed oprawcą - a to się odnosi do analogicznej sytuacji jak moja w innym "rozszerzonym" związku, gdzie dla osoby zainteresowanej widok takiej ofiary "niemowy" może przejść niezauważony.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

10

Odp: to nie jest normalne, prawda?

nienormalna, czytam ten Twoj watek jakbym siebie widziala... dziwne uczucie wrecz. Tyle, ze moj eks nikogo nie ma, ale jak dowiedzialam sie, ze niby sie z kims spotykal, to tez sie wkurzalam, ale bardziej na to, ze mi tez nie wychodzi... nie ma co rozstrzasac przeszlosci, uwierz, inaczej znarmujesz sobie wspaniale, podejrzewam, ze mlode lata swojego zycia. Ciesz sie, że jestes zdrowa (chyba), tak jak sama wspomnialas piekna, wiec korzystaj smile spojrza na to inaczej, jak byl z Toba, bylo zle, wiec wiadomo, ze w koncu sie zespulo, a jak jest z kims innym, no trudno, ze sie zmienil, niech mu sie wiedzie. Nie martw sie, na pewno i TY w koncu poznasz tego kogos wyjatkowego, potrzeba cierpliwosci. Ja tez mam ten problem, jak Ty, bo ja ze swoim eksem tez juz nie jestem jakis czas i na dodatek malo kto mi sie podoba hmm ale widocznie tak musi byc, trafi swoj na swego smile

"ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"

11

Odp: to nie jest normalne, prawda?

On nie pisał z żadną kobietą. Akurat o kobietę, że mnie zdradzi raczej się nie bałam. Ma mnóstwo wad, ale tego myślę, że by nie zrobił. Chodziło o to, że nie mogłam o  nim myslec przyszlosciowo, bo jak budować dom z kims komu nie w glowie isc do pracy, zadbac o bliskich. W domu też zero pomocy, tylko syfienie i wymaganie. Ile się musiałam naprosić, zeby smieci wyrzucił... Dodatkowo dochodziła marihuana zbyt często popalana. Wiem, że to chamskie, ale chcialabym, zeby tez trochę pocierpiał, zeby mnie kiedyś docenił i żałował. Nic mi to juz nie da, poza satysfakcją o ile kiedykowiek się bym o tym dowiedziała.

12 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-07 22:42:21)

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Bo generalnie faceci to świnie, niezdolne do miłości,  wiem ze zaraz rzuci się na mnie chmara forumowiczek i forumowiczów ale przyznajcie Net-faceci jak szybko zapominacie o swoich partnerkach.
Tydzień, 2 tygodnie, miesiąc góra.
Sama nauczyłam się takiego działania ale nie jest to proste, trzeba zniżyć się do poziomu tych ludzi później jest z górki.
Oczywiście są wyjątki ale jest ich bardzo mało.

Jestem wierna tak jak ty mi.

13

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Nie mówię, że jestem piękna, tak mi inni mówią. Może po to, żeby mnie pocieszyć. Też mi się mało kto podoba. I mój były jest przystojny, może nie jest idealny, tak samo jak ja nie jestem, ale kochałam jego wygląd i dla mnie był najprzystojniejszy. Nie wiem, moze mam za wysokie mniemanie o sobie i teraz nikt mi się przez to nie podoba. Wychodzę do ludzi, mam różne zajęcia, mam wielu nowych znajomych, zmieniłam styl, fryzurę, ogólnie zmieniłam się z zewnątrz i wewnątrz. Na lepsze. Ale wszystkie czynności nie dają mi szczęscia na stałe. Może jestem typem człowieka, co zbyt wiele wymaga od zycia. A przecież w zyciu piękne są tylko chwile. Tyle, że przy nim już nic więcej nie musialam miec. Mogłam być nawet bez grosza przy duszy, a czułam, że mam wszystko. KobietaOna Ty długo nie jesteś z nim? Katarzynka82 poprawiłaś mi humor, dziękuję smile:*

14 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-07 23:06:30)

Odp: to nie jest normalne, prawda?
nienormalna napisał/a:

Nie był agresywny, więc nie musiałam się kontrolować. Agresywna raczej byłam ja. To nie byłam ja-to był jakiś demon we mnie. Ogólnie ja jestem ostoją spokoju. On mnie wyprowadzał tak z równowagi, ze nie panowałam nad sobą. To jego zachowanie-zrób to, tamto, przynieś, wynieś, a on leżał. Wpadałam w furię, nawet nie wiedziałam, że mogę mieć w sobie tyle złości. To wszystko z niemocy, bezsilności. Nie panowałam nad sobą czasami, od tamtej pory nigdy nie byłam już w takim stanie. Ale fakt, czasami wstydziłam się za niego. Jak ktoś ze znajomych pytał czym się zajmuje i musialam odpowiadac, ze niczym.

A jak wytłumaczysz fakt, że spokojny, kulturalny facet i wychowany w porządnej rodzinie z wzorcami od pokoleń, nagle sypie bez owijania w bawełnę mocną łaciną bezpośrednio i rykoszetem do bliskich mu osób; a przed uderzeniem z sierpowego kobiety - w tym wypadku własnej teściowej - w rozmowie post factum na stronie, za bezczelne i nie mające żadnych podstaw prawnie udokumentowanych pomówienie mnie o chorobę psychiczną, z którą nie mam za grosz cech wspólnych - gdzie owa moja naturalna i nabyta "choroba" jest następstwem wypadku przy pracy lekarzy - potrafił się przed ciosem fizycznie i psychicznie powstrzymać - biegła znajomość konsekwencji prawnych z tytułu pobicia smile - ale przygadał dając do wiwatu tak, że "mama" robiła się na przemian blada i czerwona?
Ze spokojnego gościa wyszedł za przesadzonym dotknięciem w czułe punkty szatański demon, "damski bokser"... ciekawe dlaczego?

Idealizujesz i wypierasz winy partnera karząc i dokładając do pieca jego " za pazuchowe" sobie, to standard którego istnienie potwierdzi Ci każdy specjalista psycholog na poczekaniu i od ręki. Ofiara toksyka tak ma, wiem to po sobie.
Poczytaj nieco o szantażu emocjonalnym, toksycznych związkach i osobowościach schizoidalnych - psychofagach - w  polecanym przeze mnie powyżej blogu, a sama się zdziwisz jak masz szeroko otwarte oczy na ten temat - jak nie porównując 5 zł... tyle że z profilu.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

15

Odp: to nie jest normalne, prawda?
Katarzynka82 napisał/a:

Bo generalnie faceci to świnie, niezdolne do miłości,  wiem ze zaraz rzuci się na mnie chmara forumowiczek i forumowiczów ale przyznajcie Net-faceci jak szybko zapominacie o swoich partnerkach.
Tydzień, 2 tygodnie, miesiąc góra.
Sama nauczyłam się takiego działania ale nie jest to proste, trzeba zniżyć się do poziomu tych ludzi później jest z górki.
Oczywiście są wyjątki ale jest ich bardzo mało.

W ramach riposty powiem tylko tyle i vice versa. I na przyszłość ogranicz proszę taką generalizację Nas i wrzucanie do jednego wora z łatką "kretyn".
Ja mogłem mieć od roku takie samo zdanie o Was i zionąć NADAL nienawiścią - za swoje eks małżeńskie perypetie - na lewo i prawo. Fakty mówią JEDNAK co innego.
Można? Można!

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

16

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Uwierz Bags czytalam już sporo, minęły w koncu dwa lata... Wiem, że ten związek był toksyczny, wiem, że szantaż emocjonalny nie był nam obcy za czasów związku i wiem, że starał się mnie od siebie uzależnić, co mu się udało. Wiem też, że z takich związków ciężej się wykaraskać, dlatego jeszcze się nie rzuciłam z mostu, bo daję sobie czas. Prawda jest taka, że faceci szybciej się godzą, nie mówię, że zawsze,ale przeważnie i mają wszystko w głębokim poszanowaniu.

17

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Bags,podpisuję się pod tym co napisałes obiema rękami.
Zawsze są wyjątki,nie-kretyni i mam nadzieję że jest ich więcej. Na tym forum.

18 Ostatnio edytowany przez skalny.wl (2013-09-07 23:22:31)

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Nienormalna,faceci tak łatwo się nie godzą i nie maja wszystkiego gdzieś.
Tylko kretyni zlewają wszystko i lecą na następny kwiatek. Trutnie tak robią.

19

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Wam długo zajęło odcięcie się całkowite? Kiedy już myślę, że się odcięłam, znów wszystko powraca i zwala mnie z nóg. Jest szansa, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym nie pomyślą o nim ani razu? I mimo, że staram się nie myśleć, zajmuję się czymś, on ciągle na siłę wpycha mi się między myśli.

20

Odp: to nie jest normalne, prawda?
nienormalna napisał/a:

Uwierz Bags czytalam już sporo, minęły w koncu dwa lata... Wiem, że ten związek był toksyczny, wiem, że szantaż emocjonalny nie był nam obcy za czasów związku i wiem, że starał się mnie od siebie uzależnić, co mu się udało. Wiem też, że z takich związków ciężej się wykaraskać, dlatego jeszcze się nie rzuciłam z mostu, bo daję sobie czas.

Sam w psychologii "siedzę" czysto hobbystycznie; pokrewnie zawodowo ponad 10 i nie opierając się jedynie na suchej książkowej jej wykładni - wpakowałem się w to bagno; jest tu przypadek kobiety psychologa koło 50 na karku - to samo; nawet ku zaskoczeniu wszystkich "zorientowanych" recenzja rozmowy jednej z forumowiczek z psycholożką, która ze zdumieniem stwierdziła, że usłyszała opowieść w skrócie Jej związku przez... pacjentkę na kozetce.
Temat rzeka a zawirowania z szoku i zdziwienia pojawiają się z nienacka... im głębiej się "zanurkuje" w tą bezkresną otchłań.
I co najgorsze jest, to coraz bardziej ten temat daje o sobie znać w codziennym życiu i zarazem pocieszające jest fakt, że ludzie przestają się o tym mówić wprost, zamiast uprawiać - poza seksem smile - potoczną dulszczyznę w 4 ścianach.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

21

Odp: to nie jest normalne, prawda?

U mnie odcięcie całkowite chyba nie nastąpiło. Czasem sa dni gdy myśli nadciągają jak chmury burzowe ale szybko odganiam. Na pewno są dni gdy tych chmur nie ma i u Ciebie też tak będzie.

22

Odp: to nie jest normalne, prawda?

a ile już próbujesz się odciąć? Zdaję sobie sprawę, że nigdy o nim nie zapomnę, będę pamiętać tak samo jak innych byłych mniej lub bardziej ważnych, ale chcialabym juz, zeby nie goscił w moich myslach. Trudno to nazwac goszczeniem, on w nich sobie zamieszkał. Czasami jeszcze mi się bezczelnie śni. Chcialabym juz bez emocji sluchac o nim roznych nowinek i kompletnie się niczym nie przejmować, nie analizować, nie myśleć, nie tęsknić, nie żałować.

23

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Przez 16 lat z przerwami była w pamięci. Minęło 10 dni jak zablokowała mnie na Fb i Yt.  I nadal nie doszedłem do siebie ale prędzej czy p?źniej to MUSI nastąpić...
A po co miałyby Cię interesować nowinki o nim? One tylko wzmagaja tęsknotę,potęguja napięcie.

24

Odp: to nie jest normalne, prawda?

te nowinki same do mnie dochodzą, ja się o niego nie wypytuję. Jak przeżyłeś te 16 lat z ciągłą jej obecnością w Twojej głowie? Dla mnie dwa lata to już dramat... Nie próbowałeś zatem z nią spróbować, żeby się przekonać?

25

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Czyli macie wspólnych znajomych skoro nowinki dochodzą. Chyba że jest znajomym na Fb,Nk czy innym portalu.
16 lat siedziała w środku i czasem to wychodziło ale to troch? jak z pożarem. Jak widzisz że się zaczyna to gaś bo spłoniesz.

26

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Była w środku a ja?
Kojarzysz scenę ze ^Shreka^ gdy Fiona miała wyjść za lorda Farquada a w tle Rufus Wainwright śpiewa ^Hallelujah^?  Tak ja się czułem podczas własnego ślubu...
Nie próbowałem bo......nie miałem żadnych szans od poczatku. (Więcej w wątku ^Niedaleko od miłości do stalkingu^).

27

Odp: to nie jest normalne, prawda?

czyli jednym słowem mam przekichane... we mnie on też pewnie będzie siedział latami hmm

28

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Nie masz. Wkrótce ktoś inny zamiesza Ci w głowie i przestanesz myslec o byłym,zobaczysz.
Każdy jest inny. Ja tak mam bo pamięć pod tym względem działa bez zarzutu.
Ty jesteś inna.
Spokojnej nocy...

29

Odp: to nie jest normalne, prawda?
skalny.wl napisał/a:

Była w środku a ja?
Kojarzysz scenę ze ^Shreka^ gdy Fiona miała wyjść za lorda Farquada a w tle Rufus Wainwright śpiewa ^Hallelujah^?  Tak ja się czułem podczas własnego ślubu...
Nie próbowałem bo......nie miałem żadnych szans od poczatku. (Więcej w wątku ^Niedaleko od miłości do stalkingu^).

Ale z Ciebie romantyk, skalny.  smile

30

Odp: to nie jest normalne, prawda?
eljola napisał/a:
skalny.wl napisał/a:

Była w środku a ja?
Kojarzysz scenę ze ^Shreka^ gdy Fiona miała wyjść za lorda Farquada a w tle Rufus Wainwright śpiewa ^Hallelujah^?  Tak ja się czułem podczas własnego ślubu...
Nie próbowałem bo......nie miałem żadnych szans od poczatku. (Więcej w wątku ^Niedaleko od miłości do stalkingu^).

Ale z Ciebie romantyk, skalny.  smile

Mówię co myślę i co czuję. Nawet jak mam dostać za to po łbie.
A było tak jak napisałem. Skoro świat i ludzie ^na zewnątrz^ są powiedzmy ^zakłamani,fałszywi,itd^ to szczerość i mówienie prawdy jest potrzebne.
Nie zamierzam kłamać bo i po co? Po to wlazłem na forum by uciec od tych ^z zewnątrz^.

31

Odp: to nie jest normalne, prawda?
skalny.wl napisał/a:
eljola napisał/a:
skalny.wl napisał/a:

Była w środku a ja?
Kojarzysz scenę ze ^Shreka^ gdy Fiona miała wyjść za lorda Farquada a w tle Rufus Wainwright śpiewa ^Hallelujah^?  Tak ja się czułem podczas własnego ślubu...
Nie próbowałem bo......nie miałem żadnych szans od poczatku. (Więcej w wątku ^Niedaleko od miłości do stalkingu^).

Ale z Ciebie romantyk, skalny.  smile

Mówię co myślę i co czuję. Nawet jak mam dostać za to po łbie.
A było tak jak napisałem. Skoro świat i ludzie ^na zewnątrz^ są powiedzmy ^zakłamani,fałszywi,itd^ to szczerość i mówienie prawdy jest potrzebne.
Nie zamierzam kłamać bo i po co? Po to wlazłem na forum by uciec od tych ^z zewnątrz^.

Nie miałam na myśli czy jesteś szczery, czy zakłamany. Nie znam Cię. Raczej chodziło mi o to, że jesteś wrażliwy, taki trochę "mickiewiczowski" , to dzisiaj bardzo rzadkie.
A co dostawania po łbie, właśnie wrażliwym bardziej się dostaje.

32

Odp: to nie jest normalne, prawda?

Już taki jestem. Wrażliwość to dzis raczej wada.
Ale z taką wadą trzeba lawirować między ludźmi by Cię nie zgnoili do końca.
Ja Ciebie też nie znam ale miło że tu wpadasz.

33

Odp: to nie jest normalne, prawda?
skalny.wl napisał/a:

Już taki jestem. Wrażliwość to dzis raczej wada.
Ale z taką wadą trzeba lawirować między ludźmi by Cię nie zgnoili do końca.
Ja Ciebie też nie znam ale miło że tu wpadasz.

To bardzo dobrze że jesteś wrażliwa.

Jestem wierna tak jak ty mi.

34

Odp: to nie jest normalne, prawda?
Katarzynka82 napisał/a:
skalny.wl napisał/a:

Już taki jestem. Wrażliwość to dzis raczej wada.
Ale z taką wadą trzeba lawirować między ludźmi by Cię nie zgnoili do końca.
Ja Ciebie też nie znam ale miło że tu wpadasz.

To bardzo dobrze że jesteś wrażliwa.

Powiedziała kobieta do mężczyzny.


Nienormalna, smutne to trochę co piszesz, bo z jednej strony jesteś wartościową osobą, wolną która uwolniła się od obiboka, lenia i wykorzystywacza i dalej za nim tęsknisz. Coś odczuwam, że każdy następny będzie miał podobne cechy jego charakteru.
Może jakaś mała sesja u psychologa? może on ci troszkę w głowie poustawia i pozbędziesz się faceta raz na zawsze?
Przecież doskonale wiesz, że nawet jeśli by była taka możliwość żebyście do siebie wrócili, to on Ciebie będzie traktował tak jak w czasie waszego związku. Moim zdaniem musisz się za wszelką cenę od niego uwolnić, bo to toksyczny człowiek i możesz przez niego nie ułożyć sobie życia.

,,Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne"

35

Odp: to nie jest normalne, prawda?
szerek napisał/a:

Powiedziała kobieta do mężczyzny.

To miło że facet jest wrażliwy tym lepiej

Jestem wierna tak jak ty mi.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » to nie jest normalne, prawda?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018