Witam. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy inne kobiety tutaj też, ale mam wrażenie że moj facet kompletnie nie rozumie moich potrzeb. Na przykład tego, że nie ma dla mnie czasu ostatnio, albo że chciałabym aby on wykazywał inicjatywe. Bo ostatnimi czasy to ciągle ja musze proponować np. spacer, wyjście do kina. A on? Albo siedzi w domu, albo pomaga coś zrobić w domu albo wychodzi na trening. Jak mu powiem, że chcialabym aby zwracal na mnie bardziej uwagę to wtedy coś zrobi jednorazowo, np kupi mi jakiś prezent. No i co z tego? Pisze mi, że tęskni za mną, ale nie przyjedzie do mnie sam z siebie. Ja już nie mam zamiaru niczego proponować, bo mam dość wykazywania inicjatywy jako pierwsza. I rozmawiałam z nim o tym nie raz, ale co z tego? Rozmowa podziała na chwilę i później znowu jest to samo, ja np. siedze sama w domu i on zamiast coś zaproponować to woli robić coś innego, napisze że tęskni a ma mnie gdzieś. Jak mowię, że on sie nie stara to zawsze odpowiada, że mu bardzo zależy i że się zmieni. No i kupuje mi jakiś prezent i na tym się konczy jego "zmiana". Uznalam, że w takim razie nie będę siedzieć sama i sie zamartwiać - zaczne organizować sobie czas bez czekania aż on łaskawie mi coś zaproponuje. Tylko dziwi mnie jedno - czy naprawdę trzeba mieć faceta gdzieś i zajmowac się tylko sobą, żeby on łaskawie wykazał odrobinę inicjatywy?
Podobne tematy
pytanie, dlaczego dotychczas nie masz swojego zorganizowanego, włąsnego, samodzielnego życia, w którym partner - staje się po proostu partnerem??
drugie pytanie - jak wielki jest katalog twoich oczekiwań, zasad i zachowań, które powinien on wykazywac, żeby spełnić twoje wyobrażenie o związku??
bo jesli:
inaczej spędzacie czas
nie macie (on nie ma) dla ciebie czasu
rozmijają się wasze potrzeby bycia razem
oczekujesz od niego inicjatywy, której on nie ma
chcesz spędzac czas w sposób, który dla niego jest tylko wymuszeniem z twojej strony
to dlaczego z nim jesteś?/co was łączy? co was bawi? co do siebie czujecie? czego potrzebujecie??
Witam. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy inne kobiety tutaj też, ale mam wrażenie że moj facet kompletnie nie rozumie moich potrzeb.
może to facet nie dla ciebie w takim razie?? a czy ty rozumiesz i znasz jego potrzeby??
co on lubi?
co go interesuje?
w jakie "częsci" swojego życia wprowadził ciebie?
co was łączy?
co lubicie wspólnie?
co was fascynuje?
jakie ty masz hobby, jakie on??
jakie masz pasje, jakie on? czy macie wspólne pasje??
czy tez nie??
4 2013-09-02 16:03:00 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-02 16:10:21)
To, że nie mam zorganizowanego życia to inna kwestia. Jestem młoda i nie wiem czego chce... Ale na nim akurat mi zależy.
Przeszkadza mi konkretnie to, że to ja zawsze muszę wymyślać coś, zeby się spotkac, gdzieś pójść, zaprosić go na obiad. On nie ma żadnych pomysłów po prostu. Jest mi przykro, bo na początku znajomości zapraszal mnie w rożne miejsca, staral się jakoś spędzić mile czas. A teraz widocznie spotkania ze mną już nie są takie ważne.
Jak się już spotkamy jest dobrze. Mamy wspólne zainteresowania, to nie jest tak że nie mamy o czym rozmawiać. Chodzi po prostu o to, ze on sie już nie stara. On potrafi tylko gadać. Że mnie kocha, że tęskni. Ale nie potrafi już nic dla mnie zrobić. To ja mówię, że może pójdziemy na spacer. Albo że zapraszam go na obiad. A on? Już nie pamiętam kiedy coś zaproponował. No może jakiś czas temu wypad na kawe. Ale to jedyne co przychodzi mu do głowy.
Ja już mu tłuamczyłam, że chciałabym żeby sie starał. Nie chodzi mi o słowa "kocham Cię". Ale po prostu o zainteresowanie mną.
Jestem młoda i nie wiem czego chce... Ale na nim akurat mi zależy.
ty wiesz czego chcesz.. ty chcesz być w związku
chcesz, żeby on zabiegał o ciebie, zapełniał ci czas, wymyslał różne rzeczy, miał inicjatywę, pplanował dla was ... i tak dalej i tak dalej
spotkania z tobą dalej są wazne, ale przecież JUŻ JESTEŚ JEGO, prawda??
okres "starania się" jego zdaniem, minał....
jesteście już zdeklarowani,,, jesteście parą
on swoje zrobił
a poza tym - czemu on ma się starać?/
pomyśl.. szkoda energii..
po pierwsze- zalezy ci na nim
po drugie - zawsze przeciez czekasz na kontakt od niego, jestes gotowa do spotkania, gdy on zachce
po trzecie -to przeciez ty planujesz czas, umawiasz się z nim, nalegasz na spotkania - po co on ma się tym zajmować, jak zajmujesz się ty?/
po czwarte - masz tylko to, co znim, a niewiele masz tego- co masz sama.. rozumiesz?? nie wiesz, czego chcesz, piszesz, że to zrozumiałe...
czy ja wiem??? jak to - NIE WIESZ, CZEGO CHCESZ??? to znaczy, że jakie masz plany na życie? zainteresowania? pasje? co rozwijasz? w czym jesteś dobra?
to, że jesteś młoda, może nie usprawiedliwiać tego, że jesteś np. nudna (nie wiem, nie znam cię, ale tak rzucam jako jedną z tez). ile mozna chodzić do kina i na bulwar nad rzeką??
kim jesteś błekitnaspódniczko??
6 2013-09-02 16:19:59 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-02 16:24:20)
Tak, racja, że może za dużo od siebie daje i dlatego on już nie ma pola do popisu.....
Ale lubię z nim spędzać czas, chce tego. To błąd, ze to okazuje? Powinnam skupić się na czymś innym?
Nie uważam się za osobę nudną, ale może rzeczywiście tak jest ![]()
Mam swoje zainteresowania, owszem. Może za dużo ostatnio siedzę w domu, ale mam prace do napisania... I rzeczywiście, nie mam jakiegoś pomysłu na siebie. Są rzeczy, które lubię, którymi się zajmuję, ale bardzo zalezy mi na nim i chce z nim spędzać dużo czasu. Może to błąd, że tak dobrze sie z nim czuje i że mi tak zależy?
Tak sobie teraz myśle... Na początku naszej znajomości było inaczej. On napisał do mnie na facebooku, chwilkę pogadaliśmy no i ja mówiłam, ze ide poczytac książke, albo porobić coś tam innego i że pogadamy później. A teraz? Czekam az on wejdzie, żeby z nim porozmawiać.
Rzeczywiście, zmieniłam się...
Co mam robić? Zależy mi, chce być z nim i spotykac się jak najczęściej. Ale wygląda na to, że powinnam skupić się na sobie....
no jasne, że tak.
masz swój świat, swoje życie, w którym on ma miejsce
ale to twój świat, twoje miejsce
nie definiuj się przez związek z nim...
nie bądź gotowa na każde zawołanie - nie dlatego, żeby grac w jakieś gierki, żeby oszukiwac...
dlatego, żeby zostać sobą
siedzisz w domu, bo piszesz prace, ale dla niego czas masz zawsze??
a koleżanki? zainteresowania?? pasje? zycie??
pozwól mu byc częscią twojego żhycia..
nie stan się ZYCIEM Z NIM...
nie wiem, jak to wytłumaczyć...
mam nadzieję, że rozumiesz
Tak, mam dla niego czas zawsze bo tego chce po prostu. Jest to dla mnie na tyle ważne, że może zapominam o innych rzeczach....
Wydawało mi się, że na tym też polega miłość, aby dążyć do bycia razem. Oczywiście, nie mówię że ciągle. Każdy ma prawo do swoich zainteresowań. Ale po prostu jeżeli przychodzi taki moment, że chce się z nim spotkać, to nie chce tego odsuwac na dalszy tor. Ja po prostu robię to co czuje.. I chciałabym, aby to on zabiegał. A nie ja.
9 2013-09-02 16:45:50 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-09-02 16:58:26)
no widzisz.. ale wróć do pierwszych moich postów?
tych o potrzebach?
jesli tak jest, jesli chcesz z nim spędzać czas, jesli lubisz organizowac wam czas, jesli odpowiadasz tylko i wyłącznie na swoje potrzeby - to skąd te problemny i wątpliwości?>>
10 2013-09-02 17:04:29 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-02 17:05:56)
Ja wiem, że mu zalezy na mnie. Ale to nie jest to samo. Mam wrażenie, że on już nie czuje potrzeby starania się. Że wlaściwie wystarczy napisac, że mnie kocha, że tęskni. I że przeciez nie musi się wysilać, żeby coś zaproponowac bo jak będe chciala to sama coś wymyślę. Najwidoczniej nie potrzebuje spotykac się ze mną, tak często jak ja z nim.
Ale doszłam do wniosku, że skoro on woli skupić się na czymś innym, to dlaczego ja mam ciągle coś proponować, starać się, kombinować? Nie będę już wykazywać inicjatywy. Po prostu mi się nie chce bo wzamian dostaje tylko słowa... A nie czyny. Jeżeli facet mi pisze drugi dzień pod rząd że za mną tęskni.. Ale woli robić cos innego niż się ze mną spotkać, to chyba jednak naprawdę nie tęskni. Tylko taka gadka, ktora ma na celu przekonanie mnie że jest wszystko super, żebym przypadkiem nie czuła się źle, bo zacznie się znowu ględzenie z mojej strony (czyli rozmowa o tym co mi się nie podoba, bo zawsze stawiam sprawę jasno). Tak to wygląda... Jak jakaś ściema. Zaczynam się nad tym zastanawiać. Wątpie w szczerość jego słów.
Tak, robie to co chce.. Ale do tanga trzeba dwojga. Nie mam ochoty być jedyną osobą która się stara w tym związku.
11 2013-09-02 17:13:08 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-02 17:14:48)
Uff ja doskonale wiem o co chodzi Ens-aluzji.
Musi mieć swoje życie, inna sprawa że większość facetów udaje dla kobiety romantyków im motylki przechodzą szybciej bądź w ogóle ich nie mają w każdym razie nie tak intensywnych.
Ważna jest też kwestia dopasowania i charakteru.
Ja na jej miejscu dała bym mu robotę w domu jako alternatywę dla braku starań i skupiła się na swoich pasjach i karierze.
Jak już ci tak zależy na jego zaangażowaniu to ubierz się krzykliwie choć w różne miejsca tak by wyzwolić w swoim partnerze zazdrość.
Skupienie się na pasji i karierze.... Jeżeli się na tym skupię i zacznę ignorować faceta, to po co on właścwie? Do seksu? Chwilowego przytulania?
Dla mnie taki związek nie ma sensu.
Ja wiem, że mu zalezy na mnie. Ale to nie jest to samo. Mam wrażenie, że on już nie czuje potrzeby starania się. Że wlaściwie wystarczy napisac, że mnie kocha, że tęskni. I że przeciez nie musi się wysilać, żeby coś zaproponowac bo jak będe chciala to sama coś wymyślę. Najwidoczniej nie potrzebuje spotykac się ze mną, tak często jak ja z nim.
Ale doszłam do wniosku, że skoro on woli skupić się na czymś innym, to dlaczego ja mam ciągle coś proponować, starać się, kombinować? Nie będę już wykazywać inicjatywy. Po prostu mi się nie chce bo wzamian dostaje tylko słowa... A nie czyny. Jeżeli facet mi pisze drugi dzień pod rząd że za mną tęskni.. Ale woli robić cos innego niż się ze mną spotkać, to chyba jednak naprawdę nie tęskni. Tylko taka gadka, ktora ma na celu przekonanie mnie że jest wszystko super, żebym przypadkiem nie czuła się źle, bo zacznie się znowu ględzenie z mojej strony (czyli rozmowa o tym co mi się nie podoba, bo zawsze stawiam sprawę jasno). Tak to wygląda... Jak jakaś ściema. Zaczynam się nad tym zastanawiać. Wątpie w szczerość jego słów.Tak, robie to co chce.. Ale do tanga trzeba dwojga. Nie mam ochoty być jedyną osobą która się stara w tym związku.
nie uważam, że ta książka jest dobra, tam jest wiele gierek, głupie manipulacje i tak dalej
ale w książce - dlaczego mężczyźni kochają zołzy - jest jedna prosta zasada- zołza to kobieta która:
ma swoje życie
nie rezygnuje z niego dla faceta
nie buduje związku na zasadzie swoich wyobrażeń i nie zmienia faceta, bo chociaż on jest inny, to jej pasuje taki
pozwala mu na obecnośc w swoim życiu ale to ona ustala kiedy ma czas i jaki ma czas
hołduje zasadzie - jak kuba bogu, tak bóg kubie
szanuje się
uważa, że trzeba o nią zabiegać
nie daje siebie, swojego czasu, swoich zainteresować na tacy
OPIS:
Tytułowa zołza nie jest jędzą ani wrednym babsztylem. Zołza to kobieta niezależna, która będąc w związku z mężczyzną, nigdy nie przestaje być sobą. Ma poczucie humoru i życzliwy charakter. Nie kłamie, nie gra, nie manipuluje. Zna swoją wartość. Mówi, co myśli, i robi, co chce.
Kobieta, która jest zbyt miła, studzi w nim cały zapał. Mężczyznę ogarnia znużenie, jeśli w osiągniecie celu włożył niewiele wysiłku.
?Powinien mnie akceptować taka, jaka jestem!?, mówi kobieta z gatunku zbyt miłych. Powinien cię akceptować? O nie, siostrzyczko. Puknij się w czoło. On powinien za tobą szaleć. Akceptacja nie ma z tym nic wspólnego. On akceptuje popychadło. A pożąda superbabki. Jeśli chcesz akceptacji, zgłoś się do jakiejś grupy wsparcia.
Zachowuje swoją niezależność. (...) Nie ugania się za nim. (...) Jest tajemnicza. (...) Zostawia go z poczuciem niedosytu. (...) Jest przy nim zawsze opanowana. (...) W pełni dysponuje swoim czasem. (...) Zachowuje poczucie humoru. (...) Ceni się wysoko. (...) Ma inne pasje poza nim.(...) Traktuje swoje ciało jak precyzyjnie wyregulowaną maszynę.
Opis: charakterystyka tytułowej zołzy.
Ceń się wysoko, a uwierzy, że jesteś jego wygrana na loterii.
Jeśli zaczynasz od postawy ?dla ciebie wszystko?, jego to zraża. Ale jeśli jest coś, czego nie może dostać, zdobycie tego staje się dla niego wyzwaniem.
Kiedy kobieta się opiera i nie sprawia wrażenia uległej, zdobycie jej staje się bardziej ekscytujące.
Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopniu, w jakim on czuje, że nie ma jej na sto procent w garści.
Kobiety, za którymi mężczyźni szaleją, nie zawsze są wyjątkowe. One po prostu nie dają po sobie poznać, że im na facetach zależy.
To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa.
Twój stosunek do samej siebie decyduje o tym, jak widzi cię mężczyzna.
Czytałam te książke i wiem mniej więcej o co chodzi ![]()
Oczywiście, że jestem super babką, ale czasem mam ochotę na bliskość faceta i nie mam zamiaru udawac, że mam go gdzieś! Ciężko jest też tak cały czas zachowywać się "książkowo", czlowiek ma jakieś emocje i uczucia, nie jest ciągle chłodny i opanowany. Zresztą, jak się kogoś kocha to ciężko być takim obojętnym i skoncetrowanym tak bardzo na sobie. Ale rzeczywiscie, bycie zołzą pomaga, tylko ile w tym naturalności? Przecież to nie jest tak, że przeczytam sobie książke i nagle się zmienie o 180 stopni. Owszem, mogę stosować pewne rady np. zapisac się na jakieś dodatkowe zajęcia i ogólnie zacząć skupiać się na sobie... Ale i tak przecież jeżeli kocham to nie będę odwolywac spotkania z facetem czy nieodbierac od niego telefonu z powodu malowania paznokci
Każdy ma swój sposób bycia i charakter.. Ale oczywiście, zgadzam sie, że tajemniczość i niedostępność to coś co skloni faceta do myślenia na pewno.
ha dziewczyny to ja mam odwrotnie.
Co ja sie o produkuje dla swojej dziewczyny. Normalnie "blueskirt" chciałbym aby moja dziewczyna taka była- się domyśliła.
Znamy sie od 3 lat , To ja zabiegam to ja organizuje to ja pilnuje ...normalnie jakbym miał małe dziecko ![]()
Dziewczyny doradzacie co robić, Znamy ją na tyle ale nadal wycina mi to samo .... czy ja mam byc opiekunką dla Niej ?
Prosiłem, pisałem listy , zostawiałem karteczki, a Ona mi dalej obiecuje zmiany i co .... i za pół dnia dalej to samo!!!
Trafia mnie . Jedyne co dopisze to że mówi mi ze "masz do mnie anielską cierpliwość" No tak mam, bo ją kocham taka jaką jest tylko na litość. Jak wali e focha to zamyka sie w pokoju i nie ma jej na dobre 4 godziny , telewizor , fb ( już podgladnałem nawet nie zamini z nikim zadnia tylko zalogowana i cisza ) przegląda portale o modzie a nadal nie ma co włożyć na siebie.
Dziewczyny , przejąłem pałeczkę , prasuje , piorę obiad itd , nie ma co bo nie powiem ze nie lubie a wręcz odwrotnie jest miło.
Kurde , teściowie teraz już niedoszli bo się wnerwiłem i strzeliłem drzwiami - zostawiłem ją. Mija 3 miesiące, widze ze sie szmota jak ta ryba w wodzie i co .... nio tak ja tesknie ....ona ...nie wiem .... ale pisze i codziennie wysyła buziaczki ![]()
Dziewczyny prosze powiedzcie jak postępować .... kocham ją ale ten cięzki bo samam sie przyznała charakter jaki ma , który obiecuje mi ze sie zmieni ni w ząb sie nie zmiania. wiem cierpliwość . Tak , dałem na wstrzymanie ale serce kocha i chciałbym chodz małej zmiany , wiecie jak to cięzko jak sie ma złośnicę w w sercu. Rozstałem sie ja z Nią , i tak już 3 - 4 razy z rzędu uklegam bo jest wyjatkową dziewczyną dla mnie. Tylko ten charakter jak sie uruchomi a nie jest już po jej myśli ( wezyrem nie jestem ) to już źle. Próbowałem , na spacer . na rower , na wycieczkę ,no.... co tylko sie dla. To tak topornie bo , zawsze coś wynajdzie. W lecie piekne okolice a Ona mi ze jest gruba , w zimie na spacer to o matko wiesz jest zimno marznę , Kurcze kupiłem dla niej ciuchy i dalej znajdzie jakiś powód . Miedzy nami 7 lat róznicy , wspólne studia to było kiedyś a teraz .... jak ma złe chwile to wyciaga zeczy o których zrobi powstanie bo ty kiedyś tańczyłeś z moja najlepsza koleżanką kurcze a le ona juz ma meża i dzieci to było 4 lata temu !!!! zaciskam zęby bo chodz tez mam czasem złośliwy dzień to daje luz . ulegam jej .
Pomocy !!!
Wishnia, z tego co piszesz to niezła dziecinada
ale też trochę zabawna sytuacja, że Twoja dziewczyna takie rzeczy odwala. Ale chyba nie da się nikogo zmienić na siłę... Ale nie musisz się na wszystko zgadzać. Cierpliwość też ma swoje granice, chociaż niektórzy sa w stanie znieść wiele. Wszystko zalezy od tego czy Ci dobrze w tym związku. Jeżeli znosisz jej fochy i jest dobrze to widocznie jesteście dla siebie stworzeni. Gorzej, jeżeli masz dość całej sytuacji...
To zależy który. Wszyscy faceci są inni kobiety też. Mój narzeczony akurat rozumie moje potrzeby i często zanim jeszcze powiem czego chce już to mam przewiduje tak jakby czytał w moich myślach albo tak dobrze mnie zna. Rozumiemy się bardzo dobrze i ogólnie świetnie się czujemy razem
Dziękuje Dziewczyny
ps. Nio tak jak kocha to wybaczy a jak przyjdzie kres to zostawi
, życie ![]()
Hej blueskirt widze ze mamy podobnie jezeli chodi o zwiazki i to jest wlasniue kwestoia zeby sie dopasowac on sdie nie zmieni i jezeliu ci nie pasuje to nie ma sensu poprostu potrzebny ci ktos kto mysli podobnoie o zwiazku , i niesluchaj sie tego co pisza tu ze faceci kochaja zolzy czy ze faceci musza gonic za tzw. kroliczkiem czy jak zwal tak zwal ja ci mowie jako facet nie wszyscy tacy sa i nie moa tego stosowac do wzystkich. dla mnie to tez jest bez sensu takie odsuwanie sie zebyktos sie zaczal starac i tak cale zycie potem co jakis czas , trzeba znalezc faceta ktory bedzie to czalyt czas robil i bedzie chcial z toba przebywac tak jak ty chcesz z nim bo na tym polega zwiazek zeby dwie osoby tez spedzaly czas ze soba a nie kazdy swoim zyciem bo wtedy po co komu druga osoba zeby dac calysa na dziendobry i na dobranoc.