czy wróciłybyscie do faceta który chce spróbowac drugi raz. ślubu nie było, bo przyszła żona ma dość spory dług, a facet sie wystraszył czy da rade unieść ten ciężar. po tygodniu przemyśleń zrozumiał, że można to "obejść", tylko potrzebne jest zaufanie.
Podobne tematy
czy wróciłybyscie do faceta który chce spróbowac drugi raz. ślubu nie było, bo przyszła żona ma dość spory dług, a facet sie wystraszył czy da rade unieść ten ciężar. po tygodniu przemyśleń zrozumiał, że można to "obejść", tylko potrzebne jest zaufanie.
Bałabym się...
Ja tez bałabym się takiego "strachliwego" przyszłego męża. Kto wie czego jeszcze "bał by się, czy da radę unieść"...
Ja tez bałabym się takiego "strachliwego" przyszłego męża. Kto wie czego jeszcze "bał by się, czy da radę unieść"...
Ona też nie jest święta jeśli ukrywała przed mężem swoje długi.
Margolinka napisał/a:Ja tez bałabym się takiego "strachliwego" przyszłego męża. Kto wie czego jeszcze "bał by się, czy da radę unieść"...
Ona też nie jest święta jeśli ukrywała przed mężem swoje długi.
A tego nie wiemy czy ukrywala.
czy wróciłybyscie do faceta który chce spróbowac drugi raz. ślubu nie było, bo przyszła żona ma dość spory dług, a facet sie wystraszył czy da rade unieść ten ciężar. po tygodniu przemyśleń zrozumiał, że można to "obejść", tylko potrzebne jest zaufanie.
Patrząc na to z pozycji faceta, to coś mi się widzi, że gość był z nią z miłości nie do kobiety a do posagu. A że ten wariant przyszłego związku był "na debecie", to zawinął się i uciekł.
Sposobów na obejście tego typu problemów jest wiele, jak choćby spisanie przedślubnej intercyzy, czyli rozdzielności majątkowej. A wtedy taki problem można rozwiązywać wspólnymi siłami i w przypadku ew. rozwodu nie ponosi się z tego tytułu odpowiedzialności za partnerkę/a.
Jakoś w dzisiejszych czasach na topie i bardzo "trendy" jest schemat szeroko pojętej miłości do partnera, ale tylko w sposób wprost proporcjonalny do zasobności jego portfela tudzież posagu i odwrotnie proporcjonalny do jego wypłacalności - najpierw
- ze sferą uczuciową włącznie
A taki schemat przerobiłem sam na własnej skórze ponad rok temu.
Przyjęty od pokoleń wyznacznik, że to facet ma utrzymywać rodzinę zalatuje mi mocnym średniowieczem, o ile nie epoką kamienia łupanego. Ja rozumiem fakt, iż facet zamierzający założyć rodzinę, powinien być obrotny w kwestii finansowej i nie posiadać dwóch lewych rąk, ale przypisywanie mu ogólnej odpowiedzialności finansowej za statut rodziny jest tu mocnym przegięciem.
Wracając do tematu przewodniego tego wątku, to mam uzasadnione obawy, że kolejne większe lub mniejsze problemy związkowe - nie tylko natury finansowej - przyczyniłyby się do ponownej repety tego jegomościa, gdzie o problemach potocznego becikowego już nie wspomnę.
Witam. Na temat długu wiedziałem, ale jaki jest jego rozmiar, to do tej pory nie wiem. Gdy byliśmy u adwokata dowiedziałem sie, że może to byc koszt "dwóch domów". Podczas tej wizyty dowiedziałem sie, że przyszła żona była za to karana.
Witam. Na temat długu wiedziałem, ale jaki jest jego rozmiar, to do tej pory nie wiem. Gdy byliśmy u adwokata dowiedziałem sie, że może to byc koszt "dwóch domów". Podczas tej wizyty dowiedziałem sie, że przyszła żona była za to karana.
Jak sprecyzowałeś poprzednie pytanie, tak się do tego odniosłem i nie trafiłem... trudno. W tym wypadku posag jest ciężkiego kalibru i z paragrafami w przeszłości. Niewiadomych jest raczej na pęczki w tym temacie a Ty możesz przyjąć przez małżeństwo rolę "słupa", na którego spadnie odpowiedzialność za partnerkę.
Coś tu jest grubymi nićmi szyte...
Można przestraszyć się długu partnera, jeśli jego rozmiar jest pokaźny, tym bardziej jeśli był z tego powodu karany.
Ja bym zrozumiała lęk i obawę. Nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem co bym zrobiła. Możliwe, że dałabym szansę.