Otóż moim problemem(zapewne nie tylko moim) jest bardzo zły nastrój kilka dni przed okresem, lub w czasie. Irytuje mnie wszystko, jestem drażliwa, cokolwiek ktoś mi powie to się obrażam - normalnie jak rozpieszczone dziecko. W 2-3 dzień okresu wszystko wraca do normy, jestem jak zawsze radosna itp.
Ale... Mojego partnera bardzo rani to jak się zachowuję, bo z byle powodu wpadam w szał, albo płaczę. On to niby rozumie, że mam okres i hormony buzują itp., ale jednak go to boli.
Czy można jakoś nad tym zapanować? Czytałam, że nie powinno się dusić w sobie tych uczuć, ale jeśli mam ranić ukochanego i innych. Doradźcie proszę, ciężko mi zapanować nad tymi negatywnymi emocjami, płaczem z byle powodu, obrazami niczym rozpieszczone dziecko.
Pozdrawiam.