Sprawa sprzed tygodnia-nie wrócił na noc /mówił,że idzie robić interesy, jeszcze mu perfumy dobrałam!/, telefon wyłączył, drugiego dnia mętnie się tłumaczył.Jedną noc przespał w innym pokoju, w kolejną przepadł.Powiedziałam, że nie chce być w rodzinie, to addio i po 20 latach spakowałam. Na trzeci dzień zamieszkał z wybranką nieopodal, a ja z dziećmi dowiedzieliśmy się o tym z netu. W zasadzie finał do przewidzenia, był toksyczny, nieczuły itd., ale czemu jestem rozwalona na atomy i wkładam dżem do pralki? Mam dzieci,które są zagubione, a ze mnie słaby ratownik, chociaż edukowałam się co nieco w psychologii.Lęk, ból i oszołomienie mnie wycinają z rzeczywistości. Jak długo to może trwać, jak troszczyć się o 9 letniego zranionego chłopca?
Podobne tematy
Nie zgrywaj supermenki. Spytana mów prawdę o swoich uczuciach, że jest Ci przykro, że czujesz się niefajnie, ale taki ból kiedyś mija, a wasze rozstanie na pewno nie będzie miało wpływu na dzieciaki. Cierpliwie i z rozmysłem rozwiązuj ich wątpliwości, próbuj zorganizować wam wspólnie czas, podbuduj relacje, wzmocnij fundament zaufania. Reszta sama się jakoś ułoży. Ty też szybko pozbierasz się do kupy - wystarczy, że dostrzeżesz plusy życia bez toksyka.
Dziękuję-to jest takie dobre wiedzieć, że to przejdzie i że inni przeżyli dezintegrację...
Już lepiej się czuję, choć przychodzą zupełnie nowe dylematy. Córka 14 lat, bardzo przeżyła informację w necie o zamieszkaniu taty z nową panią. Była wspierająca mnie i opiekuńcza. Miała trudne doświadczenia z ojcem, teraz spotkała się z nim i jest nieprzyjemna, nie odzywa się, zniszczyła ważną dla sądu rzecz /dowód/. Wychodzi z domu, spędza czas z kolezankami i oddala się od naszej trójki. Staram się być taktowna i nie mówić źle o ojcu, wprost przeciwnie, mówię, że wybrałam jej na tatę najlepszego człowieka i że mam do niego wiele szacunku i dobrze mu życzę. Widzę, że jednak kipią w niej emocje, a ja jestem zaskoczona postawą dziecka, które jeszcze wczoraj mówiło"tylko nie dawaj mu nigdy drugiej szansy". Kurczę, tu rozstanie i zbieranie się do nowego życia,a tu trzeba tylu umiejętności i sił by zrozumieć emocje dzieci. Chwilami nie kontaktuję...Znacie to?
Już lepiej się czuję, choć przychodzą zupełnie nowe dylematy. Córka 14 lat, bardzo przeżyła informację w necie o zamieszkaniu taty z nową panią. Była wspierająca mnie i opiekuńcza. Miała trudne doświadczenia z ojcem, teraz spotkała się z nim i jest nieprzyjemna, nie odzywa się, zniszczyła ważną dla sądu rzecz /dowód/. Wychodzi z domu, spędza czas z kolezankami i oddala się od naszej trójki. Staram się być taktowna i nie mówić źle o ojcu, wprost przeciwnie, mówię, że wybrałam jej na tatę najlepszego człowieka i że mam do niego wiele szacunku i dobrze mu życzę. Widzę, że jednak kipią w niej emocje, a ja jestem zaskoczona postawą dziecka, które jeszcze wczoraj mówiło"tylko nie dawaj mu nigdy drugiej szansy". Kurczę, tu rozstanie i zbieranie się do nowego życia,a tu trzeba tylu umiejętności i sił by zrozumieć emocje dzieci. Chwilami nie kontaktuję...Znacie to?
Ja nie znam takiej sytuacji ponieważ mam z byt małe dziecko i proces rozwodowy ale sama będąc w tym wieku łatwo mogę sobie wyobrazić co przeżywa to dziecko.
Będziesz musiała zastąpić mu matkę i ojca jednocześnie.
Dzięki za odzew. Ach być kobietą , być kobietą... to jest zaszczyt! Tyle wyzwań. tyle do pola do popisu. Muszę zostać Brucem Wszechmogącym. Ja zorganizuję życie sobie i dzieciom,.zdobędę finanse, zadbam o ich emocje, bedę remontować zapuszczony dom, kosić ogród, naprawiać auto. I wiecie co? Tak jest dobrze, bo nie jestem we władzy toksyka. Odsuwam lęki - człowiek zawsze w końcu daje radę - a jak satysfakcja...
Nie wiem jak rozmawiać z córką- chciałabym nie szkalować jej ojca, ale nie mogę ukryć ,że zostawił nas bez pieniędzy , w długach w zruinowanym domu,że zabrał sobie oszczędności na rozpoczęcie nowego życia. Ona skasowała dowody na to,że on zarobkuje nielegalnie . Nie wiem o co jej chodzi, nie wiem co mam jej jeszcze powiedzieć. Rozgoryczenie pcha mnie do takich tekstów-może wolałabyś mieszkać z tatą i tą Panią? Dlaczego jestem zła na własną córkę-nie cierpię tego uczucia! Muszę to wyrzucić z siebie,bo zniszczę więż z dzieckiem, które przecież także cierpi.Chłopcy są bardziej zdystansowani i lgną do mnie bardziej, ufają mi.Brrrrrrr, przechodzę szybkie szkolenie jak nie reagować w sytuacji kryzysowej.
Córka ma 14 lat, to już duża i rozumna panna.
Mów jej prawdę. Uświadom, że popełniła głupotę niszcząc dowód.
Bądź z nią szczera, to ona będzie szczera z Tobą.
Tatusia nie oczerniaj, ale i nie wybielaj. Bądź obiektywna w swojej opinii.
Jeśli zostawił Was bez pieniędzy, tak mów dzieciom.
Córka pewnie się buntuje, ale to minie. Czuje się zagubiona i pewnie nie może się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Dziękuję, to rzeczywiście duże dziecko. Zrobiłam dokładnie tak jak piszesz, rozładowało się to napięcie między nami. Powiedziała,że bała się gniewu ojca. Jakoś ulżyło mi po tej rozmowie. W trudnych chwilach nie chciałabym tracić więzi z dziećmi. Wiem,że matka nie powinna zagubić się we własnym "cierpieniu", ignorując lub stawiając do przetargu z ex własne dzieci. Naprawdę się staram utrzymać naszą gromadkę w jakim takim komforcie...
10 2013-09-09 22:45:55 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-09 22:46:19)
alchemilla, podziwiam Twoją postawę.
Rozsądek w podejściu do dzieci, troska o nich.
Żeby Twój mąż był choć w połowie tak rozsądny, uczciwy jak Ty.
Wierze że dasz radę, wyjdziesz znowu na prostą.
Jesteś silną, słabą kobietą.
Dasz radę.
Nawet nie wiecie ile dają mi Wasze posty- zaczynam się czuć mniej zagubiona i na dobrym kursie. Jak dobrze wiedzieć, że moje wyzwania są wyzwaniami wielu ludzi i, że można dopłynąć do spokojnego wybrzeża. Oby jak najszybciej... Dziękuję Wam.
Dziękuję, to rzeczywiście duże dziecko. Zrobiłam dokładnie tak jak piszesz, rozładowało się to napięcie między nami. Powiedziała,że bała się gniewu ojca. Jakoś ulżyło mi po tej rozmowie. W trudnych chwilach nie chciałabym tracić więzi z dziećmi. Wiem,że matka nie powinna zagubić się we własnym "cierpieniu", ignorując lub stawiając do przetargu z ex własne dzieci. Naprawdę się staram utrzymać naszą gromadkę w jakim takim komforcie...
Jesteś wspaniałą matką. Twoje dzieci na pewno to docenią.
Szkoda, że moja mama nie potrafiła mi być opoką...
Jestem wdzięczna za wspierające posty. Wczoraj całą ekipą załadowaliśmy do kotłowni dwie tony węgla! Dzieci pracowały z wielkim zapałem. Do tej pory / za panowania ex/, przynosiliśmy węgiel w opakowaniach 30 kg, teraz mamy prawdziwy zapas na zimę!Jeszcze naprawić taras by nie lało się na głowę w kuchni, i poczuję ,że ogarnęłam podstawowe sprawy. Mały chłopiec 9 lat jest stęskniony za tatą, jeżdzi na rowerku, choć popatrzeć na niego z daleka jak pracuje z Tą Panią. Wciąż nie mam sposobu, na to by zachować dla niego obraz kochającego ojca, nie popadając w idealizację. A prawda jest taka, że tata ma nowy motor, a my skorodowaną, zacinającą się pralkę...
może i tata ma nowy motor, a wy stara pralkę, ale to Wy macie siebie! wy tworzycie rodzine i się wspieracie co zaowocuje w przyszłości a on nie! pani może dzisiaj być a jutro może jej nie byc, tak jak i rodzina, która jeszcze "do wczoraj" miał, sam fakt, że razem ładowaliście węgiel to chociaż to cięzka praca to zrobiliście to razem, dzieci zapamiętają to do końca zycia jako wspomnienie, dobre wspomnienie ![]()
pozwij dziada o alimenty, zbieraj dowody dla sądu, może psycholog pomoże dzieciom, np. szkolny psycholog?? bo my tutaj na forum na pewno ![]()
teraz będzie wam bardzo cięzko psychicznie jak i finansowo, ale to naprawde jest do przezycia, a potem człowiek wychodzi z tego już tylko silniejszy i z doświadczeniem zyciowym, ułozy się, zobaczysz!
jesteś wspaniałą, rozsądną Mamą! tak trzymaj! ![]()
Fajnie mieć forum, nie zadręczam swoją sytuacją przyjaciół, którzy przecież mają swoje problemy. I tak są wspaniali-przyjaciółka z liceum wręczyła mi plik banknotów- mówiąc, że nie muszę oddawać. Oczywiście zrobię to jak tylko ruszę do przodu! Jednak w chwilach słabości wolę pisać tu , niż wisieć na telefonach nudząc znajomych swoim "problemem". Coraz częściej czuję siłę, a dzisiaj zaśmiewałam się ze starego odcinka Przystanku Alaska. Chyba upiekło mi się- za dużo smutku było w moim związku...Jeszcze raz Wam dziękuję za słowa mocy!
Jak już zaczynasz się czuć lepiej to obmyśl plan co zrobisz jak ten frajer się obudzi i nagle zapragnie wracać do rodziny. Żeby Cię nie zaskoczył i żebyś się naiwnie nie zgodziła.
Bo jak już go pozwiesz o alimenty, a tamtej Pani się nieco opatrzy i znudzi to nagle może się okazać, że już mu się odwidziały amory i chce do domciu, więc miej gotowy tekst na powitanie z kopem :-)
Trzymaj się, będzie powoli coraz lepiej!
Z tymi alimentami to nie będzie lajtowo, on reprezentuje szarą strefę, nie rozlicza się z fiskusem. Pewnie będę musiała skorzystać z funduszu. Na razie podrzuca jakieś kwoty na obiady szkolne , dojazdy i teczki. Widzę, że chciałby zachować kawałek twarzy przed dziećmi. Najstarszy syn jest nieufny, za dużo się napatrzył, zresztą to piekielnie bystry, przenikliwy, oczytany 15- latek. Bierze na siebie odpowiedzialność za dom- dogląda piec, naprawia to, co potrafi. Pewnie trochę go przeraża wizja bycia opiekunem rodziny, ale nie rozkleja się. Uczy się świetnie, postaram się załatwić mu stypendium. Spytałam go jak mnie postrzega w nowej sytuacji, powiedział,że jest o.k., i że jestem bardziej stabilna od ojca.To on bałby się powrotu ojca, był przez niego krytykowany. Ja nie sądzę, by ex chciał powracać, dzieci i utrzymanie domu, go "przerastały" . Teraz ma pokój w hotelu , panią i motor. Zero węgla, zaopatrzenia i remontów. Oby się teraz choć uśmiechał, bo ponury był, że ho ho...Dzięki za sugestie!
Jak to zwykle w życiu, dajemy sobie radę, czas trochę goi rany i oddalamy się od epicentrum wybuchu w związku. Jednak ciekawa jestem co powiecie,na takie zdarzenie: mąż stara się o uczucia dzieci dając im różne prezenty czasem drogie, czasem praktyczne jak komórki. Najmłodszy synek dostał od taty jego starą komórkę, przełożyłam do niej kartę, a tu pik- przyszedł sms. Patrzę ,ooo znajoma dzwoniła i dalej do tyłu zajrzeć na stare esemesy. A tu niespodzianka- zostały w pamięci wiadomości z jego numeru telefonu. Dobrze, że dziecko nie zdążyło poczytać tych wyznań. Takie tam czułe i seksowne rymowanki, szczegóły dotyczące ich biznesu i finansów, oraz dane tej Pani z kontem , NIpem i adresem. Wiecie- miałam dziką ochotę skopiować te sonety i przesłać Pani wraz z jej nieochronionymi danymi osobowymi. Mam raczej szybkie reakcje i nie wiem co mnie powstrzymało...Wcześniej miałam rozmowę z mężem,w której niezbyt elegancko chciał mnie nakłonić do oddania za parę złotych auta/zdezelowanego przez niego/, bo mu potrzebne, a ja sobie kupię nowe. Uważa ,że mnie stać, bo mam zasobną matkę.
Nie wiem czy robić użytek z tych smsów-czy pokazać tej kobiecie,że jej i moja sfera intymności nie zostały uszanowane, czy w ogóle tej sprawy nie wyciągać? Po raz pierwszy w życiu zamiast działać, pytam o podpowiedź.
Alchemilla,
dostalas od losu dowody dla sadu, a Ty pytasz sie co z tym zrobic?
Nie wolno tego kasowac - nie teraz. Jak w sadzie pojdzie po Twojej mysli nie musisz tego wyciagac, ale jesli nie, dowody beda potrzebne.
Dziękuję, po nocy zrozumiałam i odpuszczam.Nie dam na razie znać,że mam te wiadomości. A tak mnie kusi recytacja tych poezji przed mężem. Nie doceniałam jego kreatywności...
Musisz być teraz nadzwyczaj mądra i cierpliwa. Nie rób niczego pod wpływem emocji bo to zły doradca. Zajmuj się dziećmi i sobą.
Piękna i silna z ciebie kobieta, jak tak dalej bedziesz trzymać, musisz dostać nagrode od zycia. Może ten "pacan" nie był po prostu wart ciebie i dzieci.