Witam.
Mam maly problem. Mianowicie do konca sam nie wiem o co chodzi. Z moja dziewczyna jestsmy od jakiegos czasu, pojawila sie mozliwosc zamieszkania razem w mieszkaniu ktore opuszcza moja siostra ( mieszkanie nalezy do rodzicow) wiec zmierzalismy sie tam wprowadzic. W zwiakzu z tym ze pochodze ze troche bogatszej rodziny, rodzice postanowili pomoc nam i doposazyc mieszkanie, kuchenka, pralka odkurzacz itp... Nie wiem sam w czym problem tkwi, ale od jakiegos czasu Moja dziewcyzna dziwnie sie zachowuje, fakt jest taki ze czeka nasz chwilowa rozlaka 5 miesiecy. Tzn ja bede w trojmiescie a ona pod szczecinem, ale postanowilismy ze co tydzien bedziemy sie widziec. Dzis mielismy powazniejsza rozmowe po ktorej nie wroze nam dobrze. napisala
"dzisiaj myslalam raczej o czyms innym o tym ze nie chce zebys uzaleznial siebie i mnie od rodziców ja to rozumiem ze chca pomóc itd itp ale jak tak mysle to zabiera to całą 'frajde' zycia razem podejmowania decyzji z głupim żelazkiem chodzenia po sklepach, szukania, czytania potem przyjdzie dziecko i tez nie bedziemy mieli swoich decyzji."
Tak nie rozumiem, zyjemy w kraju jakim zyjemy, wiec taki start w moim mniemaniu to bardzo duzo wiec grzechem bylo by odmowic. Wracajac do sprawy, z ciezkim sercem zaproponowalem aby odrzucic to i wynajac sobie mieszkanie i sami powoli sie dorabiac. To dostalem w odpowiedzi ze ja nic nie rozumiem. Pozniej uslyszalem
"ja lubie do wszystkiego dojść sama, Ty lubisz miec podane wszystko na tacy, taka jest różnica"
to probowalem powiedziec ze taka szansa nie kazdemu sie trafia i to troche glupota odmawiac. Poklocilismy sie po czym padlo duzo slow ktorych pewnie oboje bysmy nie chcieli. Ona nie pochodzi z majetnej rodziny, i czesto mnie krytykuje ze buty kupilem za drogie, ze w lumpie sa za 1,50zl. ze za duzo jezdze samochodzem, ze mam szlachecka dupe, wiec do pociagu nie wsiade. oczywiscie nie mam z transportem publicznych problemu ale po co mam pachac sie pociagiem jak mam mozliwosc podrózowania samochodem wygodznie i nie jestem uzalezniony od rozkladu. Problemow tego typu jest duzo wiecej, probowalem nakreslic mniej wiecej jak to wyglada z mojej strony. Boje sie ze jej duma zniszczy nas zwiazek, co prawda dzis jade do niej i zobaczymy jak to bedzie ale cos czuje ze moze to byc koniec.
Ponadto podczas ostatniej rozmowy zasugerowala problem z moja Mama, dokonca nie chciala wyjasnic o co chodzi ucinajac pogadamy pozniej. Sam nie wiem co mam o tym myslec, nie wiem czy nie za malo napisalem, Prosilbym o pomoc w tej sprawie, zalezy mi na tej Kobiecie. Nie wiem co mam robic. Zwykla rozmowa wydaje sie ze za malo, probowalem kilka krotnie, mam wrazenie ze jestem na etapie domysl sie o co chodzi!.