Witam
piszę gdyż nie wiem co o tym myśleć..
Jestem z chłopakiem od około miesiąca, znamy się dłużej, gdyż jesteśmy z jednej miejscowości..
Nasze bliższe kontakty, zaczęły się gdy zaprosiłam go na swoją studniówkę w tym roku, po tym czasie nie mieliśmy jednak żadnych spotkań, randek itd. Każde z nas miało swoje życie, tzn. on podobał mi się zawsze.
On był już zaręczony i zerwał te zaręczyny w listopadzie, po tym wydarzeniu imprezował, chodził po klubach, spotykał się z różnymi dziewczynami - krótkie to flirty były... z tego co wiem..
Zarzekał się że prędko kolejnej dziewczyny nie będzie miał. Bardzo przeżył to rozstanie mimo że to on zerwał.. Twierdził że to ona była tą jedyną ale się zawiódł i nie chce drugi raz przechodzić przez to samo...
My zaczęliśmy się spotykać w czerwcu, na początku nie wykazywał jakiś szczególnej chęci częstych spotkań itd. W sumie to ja się bardziej nakręciłam, bo się zakochałam.. Niby byliśmy razem a nie byliśmy tak naprawdę - teraz oficjalnie już jesteśmy..
Dowiedziałam się też, że ta jego była narzeczona jest widywana z jakimś chłopakiem.. I prawdopodobnie mój chłopak o tym też wie i to by się zgadzało - bo w tym czasie i my zaczęliśmy razem być...
Błąd chyba popełniłam, bo pierwsza powiedziałam że go kocham, on to widzi.
Stąd moje wątpliwości, czy jest to możliwe aby on ze mną był "dla zastępstwa"? Aby zapomnieć o tamtej dziewczynie? Jak się dowiedział że ona sobie kogoś znalazła - to może po prostu próbuje jej zrobić na złość? OD studniówki nic miedzy nami się nie działo dopiero w czerwcu zaczęliśmy się spotykać.
MAM przeczucia takie że mnie wykorzystuje w pewien sposób, niby jest dla mnie dobry itd. ale boję się że mnie nie kocha tak naprawdę bo ją ma cały czas w głowie..
BOję się że i ze mną tak postąpi albo że wróci do niej mimo ze opłynęło już te 9 miesięcy od ich rozejścia się...
Nie wiem co myśleć, jeszcze ona jest starsza ode mnie 3 lata.
KOSZMAR!