Jestem totalnie zagubiona i potrzebuję porządnej rady............
Jestem w 3 letnim związku... Poznaliśmy się jak filmie. Bywało różnie raz lepiej raz gorzej.. Zdarzały się momenty ,,nie chce być już z Tobą" ale to było chwilowe i kilkudniowe milczenie ale potem zaraz wrcaliśmy i rozmawialiśmy i było bardzo dobrze. Kilka dni temu moj chłopak pod wybuchem złości powiedział że ma mnie dość, a potem gdy dzwoniłam nie odbierał. Mineło klika godzin odbierał i rozmawiał normalnie ale nie tak jak zawsze z przypomnieniem że on mi coś już powiedział że to koniec. Mineło znowu pare dni ale odbierał, rozmawiał. Na pytanie kiedy zobaczymy się odpowiedział może w sobote. I przyszla sobota a on że nie jesteśmy razem i nie przyjedzie... I od tego czasu nic nie odzywa się . Juz takie sytuacje czasem zdarzaly się ale po kliku dniach miekł i przeprosił i tłumaczył. Jego i moja sytuacja w życiu nie są łatwe są natłoczone problemami osobistymi czy to ma wpływ? Czy on tak w 3 min skreślił nasze 3 lata przez telefon? Co mam robić, czekać dać sobie spokój? Walczyć? Wiem z doświadzczenia że jak po takiej sytuacji pisałam nagminnie dzownilam to jeszcze bardziej go to wkurzało i gadał glupoty, a jak odpuściłam to sam zareagował. Co robić!??
Podobne tematy
czekam na odpowiedzi
3 2013-07-31 11:18:01 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-07-31 11:19:12)
Jestem totalnie zagubiona i potrzebuję porządnej rady............
Jestem w 3 letnim związku... Poznaliśmy się jak filmie. Bywało różnie raz lepiej raz gorzej.. Zdarzały się momenty ,,nie chce być już z Tobą" ale to było chwilowe i kilkudniowe milczenie ale potem zaraz wrcaliśmy i rozmawialiśmy i było bardzo dobrze. Kilka dni temu moj chłopak pod wybuchem złości powiedział że ma mnie dość, a potem gdy dzwoniłam nie odbierał. Mineło klika godzin odbierał i rozmawiał normalnie ale nie tak jak zawsze z przypomnieniem że on mi coś już powiedział że to koniec. Mineło znowu pare dni ale odbierał, rozmawiał. Na pytanie kiedy zobaczymy się odpowiedział może w sobote. I przyszla sobota a on że nie jesteśmy razem i nie przyjedzie... I od tego czasu nic nie odzywa się . Juz takie sytuacje czasem zdarzaly się ale po kliku dniach miekł i przeprosił i tłumaczył. Jego i moja sytuacja w życiu nie są łatwe są natłoczone problemami osobistymi czy to ma wpływ? Czy on tak w 3 min skreślił nasze 3 lata przez telefon? Co mam robić, czekać dać sobie spokój? Walczyć? Wiem z doświadzczenia że jak po takiej sytuacji pisałam nagminnie dzownilam to jeszcze bardziej go to wkurzało i gadał glupoty, a jak odpuściłam to sam zareagował. Co robić!??
W wielkim skrócie i trochę lakonicznie opisałaś Waszą relację. Wiem tylko, że się czasami kłócicie, milczycie i godzicie. Nic więcej niestety. Możesz coś więcej o Was ?
I dlaczego powiedział podczas ostatniej kłótni, że ma Cię dość ?
Odpuścić i poczekać. To zawsze działa.
Piszesz o kłopotach osobistych, może to rzeczywiście ma wpływ na niego. Może nie potrafi sobie z tym poradzić, może oczekuje od Ciebie wsparcia, którego mu nie dajesz?
Nie wiem.
Ale byłby idiotą i chamem gdyby 3 lata związku skreślił w 3 min przez telefon. Ty go znasz, wierzysz ze to możliwe?
wlasnie zaraz po tych slowach co powiedział dzwoniłam jak szalona ale nie odbierał jeszcze napisał nie dzwon daj mi spokoj. Z doswiadczenia wiem ze było jeszcze gorzej gdy tak robilam a potem kilka dni mineło i mu przeszło i przeprosił wytłumaczył. Moze akurat teraz to naprawde koniec . Zdarzały się już takie sytuacje ale naprawił je po jakimś czasie , ale może w koncu przemyślał i powiedział sobie dośc ile razy tak można zrywać i schodzić się. Nie wydarzyło sie nic konkretnego żeby miał powod by zerwać tylko o jakąś głupote poszło i wtedy powiedział to mam już dosyc. Nie wiem co myśleć , może nie potzrebnie sobie robie nadzieje ze zrozumei a moze naprawde to koniec? Obecnie od dłuzszego czasu nie pracuje siedzi w domu i nie moze znalezc pracy i tak mysle ze moze i to wplywa na neigo ale nie moze tak bawic sie mna w 5 min po prostu koniec i mówic mi to przez telefon.
Wiem trochę to chaotycznie napisałam. Tydzień temu zaczęliśmy swój dzień od spięcia o jakąś naprawdę głupotę. Po odwiezieniu mnie do pracy gdy już wysiadałam powiedział : ,, Mam dosyć Twoich ciągłych humorów" . I po tej sytuacji ja milczałam.... Następnego dnia dzwoniłam ale nie odbierał więc sms. Nadal nic. Po upływie kliku godzin oddzwonił i mówił że był zajęty a zresztą nie musimy ciągle rozmawiać. I tak minął dzień... Więc ja też już potem nie odzywałam się. Kolejnego dnia gdy go zapytałam czemu nie odzywa się powiedział że ja też jakoś się nie odezwałam aż w koncu zaczął wspominać że on mi już zresztą powiedział jak będzie. I tak w środę napisałam mu sms: Kiedy zobaczymy się? Odpowiedział nie wiem. A ja ,,sobota" odpowiedział może tak. I tak do piątku odbierał nie odbierał, rozmawiał nie rozmawiał, wszystko było tak na pół. W sobote po pracy przekonana że jest dzwonię i pytam gdzie jest? A on że go nie będzie i że on mi już wszystko powiedział. Ja oczywiście w panice że go stracę, płacz jakieś głupie teksty paniki. A on powiedział że nie będzie sluchał mojej paniki i się rozłączył... Potem wydzwaniałam jak szalona nie odbierał i na koniec w niedziele napisał sms: Daj mi spokoj ja Ci wszystko powiedziałem. Nie myśl że odbiorę lub odpisze. I od tego czasu nic .............. I co mam myśleć?
Jesteśmy ze sobą 3 lata bywało różnie ale zawsze jakoś dawaliśmy sobie radę i dochodziliśmy do porozumienia. Jeszcze tydzien temu mówiliśmy o planach wspólnych. Jakoś 2 tygodnie temu myśleliśmy o w spólnym mieszkaniu ale ze względów prywatnych (nie dotyczących) nas stwierdziliśmy że musimy poczekać. Dla mnie po poznaniu wrócił do Pl z zagranicy... Bardzo mi na nim zależy. Wiem że, czasem nie jest kolorowo ale wiem że to dobry chłopak ale porywczy i nerwowy
Wiem trochę to chaotycznie napisałam. Tydzień temu zaczęliśmy swój dzień od spięcia o jakąś naprawdę głupotę. Po odwiezieniu mnie do pracy gdy już wysiadałam powiedział : ,, Mam dosyć Twoich ciągłych humorów" . I po tej sytuacji ja milczałam.... Następnego dnia dzwoniłam ale nie odbierał więc sms. Nadal nic. Po upływie kliku godzin oddzwonił i mówił że był zajęty a zresztą nie musimy ciągle rozmawiać. I tak minął dzień... Więc ja też już potem nie odzywałam się. Kolejnego dnia gdy go zapytałam czemu nie odzywa się powiedział że ja też jakoś się nie odezwałam aż w koncu zaczął wspominać że on mi już zresztą powiedział jak będzie. I tak w środę napisałam mu sms: Kiedy zobaczymy się? Odpowiedział nie wiem. A ja ,,sobota" odpowiedział może tak. I tak do piątku odbierał nie odbierał, rozmawiał nie rozmawiał, wszystko było tak na pół. W sobote po pracy przekonana że jest dzwonię i pytam gdzie jest? A on że go nie będzie i że on mi już wszystko powiedział. Ja oczywiście w panice że go stracę, płacz jakieś głupie teksty paniki. A on powiedział że nie będzie sluchał mojej paniki i się rozłączył... Potem wydzwaniałam jak szalona nie odbierał i na koniec w niedziele napisał sms: Daj mi spokoj ja Ci wszystko powiedziałem. Nie myśl że odbiorę lub odpisze. I od tego czasu nic .............. I co mam myśleć?
Z tego co napisałaś to wychodzi, że Twój chłopak się zmęczył ciągłymi sprzeczkami pomiędzy Wami. Pozwoliliście sobie oboje na przekroczenie tej granicy podczas kłótni, że mówicie sobie, że to koniec.
Daj mu trochę czasu na ochłonięcie...
A dlaczego Wy się tak kłócicie ? Nie lepiej spokojnie rozmawiać ?
Konsternacja: Ogółem jak jesteśmy ze sobą kilka dni jest naprawdę fajnie zero kłótni a jak widzimy się raz na tydzień wynika jakiś problem i kłótnia o jakąś głupotę. Nie wiem czemu tak to dziwnie wygląda... Ja mam problemy które znacznie na mnie wpływają i chce na kimś wyładować, on ma 28 lat i ma od dłuższego czasu problem z pracą i cały czas siedzi w domu. Kiedyś już taka sytuacja była ale ja od razu dzwoniłam po 100 razy to on w odezwie daj mi spokój. Więc, przestałam a on za kilka dni.... ,, Nie myśl że mnie jest lekko" ja nie odpisałam więc napisał kolejnego ,, Dasz mi szansę porozmawiać"..... I po takich rozmowach na moje pyt czemu to robi: Wkurzasz mnie czasem i mówię, ale to nie znaczy że tego chcę... Znasz mnie
Dać sobie i jemu spokój. Nadgorliwość może rozwalić każdy związek, a Ty jesteś bardzo bardzo nadgorliwa.
Dać sobie i jemu spokój. Nadgorliwość może rozwalić każdy związek, a Ty jesteś bardzo bardzo nadgorliwa.
czyli zrezygnować?
jak odpuściłam czyli zero kontaktu to on wtedy sam do mnie dobijał się i chciał to naprawić.