Logicznie myśląc - jeżeli nadawca wie, ponieważ został poinformowany przez odbiorcę - ze jego korespondencja będzie widoczna dla osób postronnych, a mimo to pisze nadal - to niejako akceptuje ten stan.
Jeżeli nadawca, który zastrzegł udostępnianie swojej korespondencji nie wie, ze jego korespondencja jest dostępna (np z powodów technicznych) dla osób innych, niż odbiorca, ponieważ tenże odbiorca zataił przed nim ów fakt, to oczywiście jest to naruszenie tajemnicy korespondencji.
Z drugiej strony, jeżeli to np byłby klient jakiejś instytucji i właśnie opisywał swój problem, to ma prawo wymagać, żeby mu tę prywatność zapewniono, a że nie wie, to się go pozbawia tej możliwości.
(Mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy przychodzę na policję bo właśnie mnie zgwałcono, a policjant przyjmujący zeznanie włącza mikrofon, ale nie informuje mnie, że z powodu usterki moje zeznanie będzie słychać dodatkowo w trzech innych pokojach. - co prawda to nie całkiem korespondencja, ale zasada raczej ta sama)
Albo wyobraź sobie sytuację, ze wysyłasz swoje roznegliżowane zdjęcia chłopakowi, a on wiedząc, że obraz z jego monitora widzi jeszcze 5 innych osób zaczyna je oglądać....
Nawet gdyby był chirurgiem plastycznym i właśnie planował jak podnieść ci cycki, to bez twojej zgody nie ma prawa pokazywać ich jeżeli nie są częścią dokumentacji, a zdjęciami prywatnymi.
Aczkolwiek w polskim prawie logika nie jest wyznacznikiem, więc mogę się mylić 